Losowy fragment książeczki, która się pisze pt. Podmiotowo o niczym # 2

(…)„Świat z paradoksów jest złożony, być może jest w tym świata sens, że to co dobrem jest dla jednych, dla drugich ma być czystym złem…” – zabrzmiał mu w umyśle tekst Defektu Muzgó – zespołu, który się bez wątpienia zestarzał, a jako że w połowie wymarł był już tylko przeszłością, nie mógł więc zepsuć swojego wizerunku, choć niegdyś jak prawie każdy na początku, niezależny zespół na pewno zdążył go później, po drodze już jednak wyszczerbić.

Dostał wiersz od znajomej, który nie został zrozumiany w pełni przez pierwszych odbiorców, nie wiedział czy sam go rozumie – dostał instrukcję obsługi wiersza, więc korzystając z niej oczywiście go rozumiał, ale w przypadku jej nie załączenia, nie był pewien czy stan rzeczy miałby się tak właśnie.

Czekał na swojego diabła, ale ten nie przychodził, nie mógł więc go opisać. Szlajały się za to wszędzie przeklęte demony, roznoszące powieloną klątwę. Nie lubił tych bytów i ich nie tolerował, ale znosił ich obecność z konieczności. Nie stał się ręką boga, tym który niszczyłby ich siedziby i światy, nie było by to chyba nawet też łatwe, skoro pisał się i deklarował jako ateista. Zwalczanie demonów – bicz boży z jego świeckiego przedramienia, mógłby nie zostać do końca zrozumiany. Z drugiej strony na tych płaszczyznach zrozumienie jest abstrakcyjną żądzą...

(…) Dorastał, starzał się albo dziwaczał – zapewne robił to wszystko jednocześnie, było więc jeszcze coś, co mógł robić. Zapisywał jakąś rzecz a potem więcej. Później je rozpowszechniał, za co był coraz bardziej nie lubiany. Wiedział, że dobrze nagrana płyta na tym gruncie, odniosłaby jeszcze lepszy efekt, by zrazić do siebie kolejnych a innych pozyskać, jako niejawnych zwolenników, ale nie miał jak się nagrać akurat, na teraz.

Myślał, czytał a nawet oglądał filmy. Nie malował, bo nie miał do tego sprzętu, czasem grał, bo miał do tego sprzęt, ale tylko na niektórych instrumentach.

Nie wciskał klawiszy, bo nie miał ich gdzie rozstawić.

Profanował gitary tym, co z nich wydobywał. Zardzewiały im co prawda struny, ale wciąż wydawały dźwięki – też nieco zardzewiałe, rdzą szczodrze dzieląc się z jego palcami, struny były stare, bo etap rwania strun miał za sobą, a to że nie pękały nawet poczytywał za udogodnienie, rdza dawała się zmywać z palców.

Został poetą, po raz kolejny to potwierdzono, więc chyba jest poetą. Napisali dobrze o poetach. Napisała to kobieta o imieniu – gdyż je posiadała. Poetów w swoim pisaniu, przedstawiała w glorii, wskutek i pod wpływem tego co przeczytał, napisał do znajomego, cytując Teenage Love Alternative sprzed ponad trzydziestu laty, iż: „jesteśmy święci, jesteśmy wielcy…”, znajomy też był poetą – nie potwierdzał, ale też nie przeczył, więc być może się z tym zgadzał, był cień szansy na to.

Myślał o Gombrowiczu potępiającym poetów i że niepotrzebnie tak tandetnie bronił ich noblista z Litwy, i oprócz niego ci inni, których znał tylko stąd, że zareagowali – szpanerzy – łatwizną weszli w historię – przynajmniej literatury.

Nie był z siebie dumny, nie był nawet zadowolony, pośród innych lęków, bał się przeciętności, choć nie miał pewności, czy jednak od tej może nie uciekł, choćby obierając szlak po natrafieniu na drogowskaz z napisem „inność”. Były to jednak puste spekulacje nie poparte czymkolwiek. Odstraszał swoją postawą, poglądem, podejściem do wszystkiego. Normalni unikali z nim polemiki i chyba trochę się go bali, nienormalni bali się go o wiele bardziej.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bogumił 3 tygodnie temu
    Zgłaszam opcję kupna jak będzie całość.
  • yanko wojownik 3 tygodnie temu
    Przypuszczam, że (jeśli się stanie papierowa) będzie kosztować równowartość wysyłki pocztą i ewentualnie koperty - jeśli miała by, być z bajerami, zaś opcja papier pakowy- szary - pewnie będzie gratis, chyba że w tzw. międzyczasie stanie się ten, towarem luksusowym, to wtedy wg kursu.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania