Lovers in Tokyo [1/3]

8 lipca, godz. 18:24

 

- I co się tak lenisz? - Pytam. Wczoraj z mym wspaniałym chłopakiem przyjechaliśmy do Tokio. Czemu? Sama nie wiem. Po prostu miałam taką ochotę. Nie jest to moje rodzinne miasto, a co ważniejsze kraj jednak czuję się tu jak w domu. Tutaj jest inna atmosfera, inny język, inni ludzie. Wszystkie problemy tu znikają. Ale tylko ja to widzę. Ja inaczej patrzę na świat niż inni ludzie ponieważ ja nigdy nie myślę źle. Dobro do mnie wraca! Uwielbiam czas spędzony z przyjaciółmi, a jeszcze bardziej z moim chłopakiem. Mimo, że czasem się sprzeczamy kocham go z całego serca. Pamiętam jeszcze ten dzień, w którym po raz pierwszy nasze spojrzenia się skrzyżowały, w którym po raz pierwszy nasze usta się złączyły. Te wszystkie wydarzenia stały się w Tokio. Pewnie dlatego czuję taką więź do tego miasta. Jednak ostatnio bardziej uciekam się do światła dziennego. Nie dostrzegam problemów, potrafię zrozumieć wszystko mimo, że nigdy nie mówię typowego "rozumiem". Jestem po prostu dziwna, ja już tak mam. Gdy byłam jeszcze w podstawówce, nie miałam przyjaciół. Nie chciałam mieć. Bardzo lubiłam biologię gdyż wtedy wręcz kochałam przyrodę. Jak inne dzieciaki spędzały czas tylko na komórkach, ja chodziłam do lasu i próbowałam odróżnić grzyby niejadalne od jadalnych. Byłam inna. Rodzice zawsze mnie za to chwalili. Byłam szczęśliwa! Ale w liceum wszystko się zmieniło. Poznałam Levi'ego, mojego aktualnego chłopaka, Rose, moją najlepszą przyjaciółkę i nową siebie. Moje życie ułożyło się na nowo i wcale tego nie żałuję. Jednak wróćmy do tego, co jest teraz. Siedzimy na kanapie, a raczej tylko Levi, ja stoję i próbuję namówić go na wyjście z domu. Ale takich uparciuchów nie łatwo przekonać. - Chodźmy pozwiedzać!

 

- Przecież już znasz wszystkie miejsca w Tokio - mówi lekceważącym głosem strojąc obojętną minę. To prawda, znam już wszystkie miejsca tutaj ale nigdy nie zaszkodzi zwiedzić jeszcze raz!

 

- I co w związku z tym? Trzeba dobrze wykorzystać te chwile spędzone tutaj! Chyba, że jeśli wolisz, możemy pójść na sushi - podchodzę do szklanego stolika, podnoszę z niego pilot i wyłączam telewizor, w który Levi ciągle się gapi.

 

- Ej! - Chłopak wstaje z czarnej kanapy i krzyżuje ręce na piersi. Przez chwilę wbijamy w siebie srogie spojrzenie jednak po chwili mówi przewracając oczami:

 

- Ugh, dobra, niech Ci będzie - uśmiecham się szeroko pokazując swoje białe jak śnieg zęby. Nie, żebym była samolubem, ja po prostu dbam o higienę.

 

- Jest! - Łapię go za rękę i ciągnę za drzwi.

 

* * *

 

Idziemy tak pięknie oświetlonym chodnikiem przez dobre pół godziny. Ja, tryskając entuzjazmem, podziwiam wszystko z otwartą buzią. Niby wszystko już wiem o tym mieście ale nie robi to dla mnie różnicy. Czuję się jak nowo narodzona! Jest tak wspaniale!

 

- Chodźmy tam! - Mówię wskazując palcem biały most pozwalający przejść przez rzekę. Lampy, w każdej uliczce świecą białym blaskiem przez co kwiaty drzewa wiśni wyglądają jak różowe kryształy. Zawsze czuję taką ekscytację przechadzając się po ulicach wieczorem.

 

- Z tego co wiem, mieliśmy iść na sushi! - Przypomina wlokąc się za mną.

 

- Oj tam, oj tam. Daj mi nacieszyć się tymi chwilami! Ty też powinieneś! - Wpatruję się w moje odbicie w idealnie czystej wodzie.

 

- Eh... Co ja się z tobą mam - śmieje się i podchodzi do mnie. Przez chwilę razem ze mną przygląda się swojemu wizerunkowi odbitego w wodzie jednak potem rozgląda się dookoła mostu, wokoło którego, praktycznie nie ma żadnych drzew, jedynie po jego drugiej stronie.

 

- Wiesz co? - Spoglądam na niego - To jest zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Więc może jesteśmy w bajce?

 

- Heh - brunet posyła mi śmieszny uśmiech - Przestań wymyślać. Wiesz, że to prawdziwe życie a nie fantazja - podnosi głowę i wpatruje się w już ciemne niebo - Lepiej zbyt piękne niż okrutne, prawda?

 

- Jakby nie myśleć... - opieram się o barierkę mostu - Masz rację. Fajnie, że jest pięknie.

 

Przez krótką chwilę milczymy. Jednak ciszę przerywa jego łagodny głos:

 

- To co, kiedy idziemy na sushi?

 

- Ale z ciebie łakomczuch! - Krzyżuję ręce na piersi i posyłam mu gorzkie spojrzenie.

 

- No co? - Śmieje się schodząc z mostu.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Shogun 3 tygodnie temu
    Ładnie napisane. Muszę powiedzieć, że widać progres jaki zrobiłaś od momentu wstawienia tutaj swojego pierwszego tekstu. Początek mi się podoba, bo ja ogólnie lubię takie historie :). Musisz popracować nad przecinkami, bo w niektórych miejscach ich brakuje. Z nimi to zawsze ciężko. Sam mam z przecinkami na bakier :D. Polecam sobie sprawdzić tekst w ortograf. pl. Znajdzie niektóre błędy i brakujące przecinki. Sam go stosuję i mogę polecić.
    Czekam na kolejną część i pozdrawiam ;D.
  • .Milky. 3 tygodnie temu
    Długo pracowałam nad tym opowiadaniem. Miło mi słyszeć, że robię postępy :D Tak, ze stawianiem przecinków zawsze miałam problem więc chętnie zajrzę na tę stronę ;)
    Również pozdrawiam! :)
  • LBnDrabble 3 tygodnie temu
    Rozpoczynamy pierwszą Bitwę na Drabble.

    Temat pierwszy; Śmiech
    Temat drugi; Sztorm

    Czas pisania to siedem dni, czyli do 19 marca godz. 23:59

    Zaprasza Literkowa
  • .Milky. 3 tygodnie temu
    Oo~ chętnie wezmę udział ^^ Rozumiem, że temat jest do wybrania, tak?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania