Magiczny ogród

U stóp pewnego wzgórza znajdował się ogród, a w nim królestwo kwiatów. Można tam było spotkać gatunki kwiatów z całego świata, a najpiękniejszym z nich była królowa ogrodu, Róża. Miała ona córeczkę Lilianę, której poświęcała cały swój czas. Niestety Lili była bardzo ciekawska. Marzyła o tym, aby podróżować. Bardzo chciała opuścić ogród i zobaczyć skrawek świata, a szczególnie to, co znajduje się po drugiej stronie wzgórza. Nie mogła tego jednak zrobić, gdyż ogród, w którym znajdowało się królestwo, a w którym ona żyła nie był zwyczajny. Był magiczny. Wszystko co się w nim znajdowało było żywe. Mówiło, chodziło - zupełnie jak ludzie, jednak żaden człowiek o ogrodzie tym nie wiedział. Jego mieszkańcy juz od wielu lat żyli w ciszy i spokoju, aż do tamtego dnia, dnia, w którym księżniczka Liliana zniknęła. Mieszkańcy królestwa byli zrozpaczeni. Powodem była nie tylko ucieczka księżniczki, ale także klątwa rzucona na ogród przez złą wiedźmę, która mówiła, że jeśli ktoś lub coś kiedykolwiek wydostanie się z magicznego ogrodu, to zacznie on wymierać, aż wkońcu po jakimś czasie nic z niego nie zostanie.

Po bezskutecznym przeszukaniu całego ogrodu, królowa chciała wysłać swoich strażników poza jego bramy, aby odnaleźć Lili, lecz zaklęcie mówiło również, że im więcej osób opuści królestwo, tym szybciej ono umrze. Jedynym wyjściem było więc czekać. Niestety Lili nje wiedziała o klątwie ponieważ jej mama czekała na odpowiedni moment aby jej o tym powiedzieć. Jednak poprzedniego wieczoru, gdy Róża pokłuciła się z córką o to, że ta chciała opuścić ogród, postanowiła, że następnego dnia rano wyjawi jej prawdę, lecz nie zdążyła, gdyż Lili już w domu nie było, zniknęła, uciekła.

...

Lili była szczęśliwa. Chciała zwiedzić świat, a tego dnia to sobie umożliwiła. Stała na szczycie wzgórza i wpatrywała się w to, co było po drugiej jego stronie, w miasto. W pełne niebezpieczeństw, ale też i atrakcji miasto. Bardzo chciała zejść na dół, by zobaczyć je z bliska, lecz pomyślała o swojej mamke, która pewnie za nią tęskni. Postanowiła wrócić do ogrodu, lecz zawiał silny wiatr i wraz z nim pofrunęła w stronę miasta. Upadła na wycieraczkę przed czyimś domem. Nagke ktoś otwarł drzwi, przed którymi leżała:

-Zaraz przyjdę, pójdę tylko na chwilę do sklepu -powiedziała osoba otwierająca drzwi

-Dobrze mamo - odpowiedział ktoś z domu

Kobieta, która wychodziła nadepłaby Lili, ale na szczęcie podmuch wiatru zwiał kwiat do środka. Wylądował przed stopami małej 8-letniej dziewczynki. Ona podniosła go i wsadziła do wazonika z wodą. Nagle podeszła starsza dziewczynka

-Co to za paskudztwo! -krzyknęła i wyrzuciła kwjatek przez okno

-Nie! -krzyknęła młodsza, gdy tamta wyrzucała kwiatek

Starsza próbując uspokoić młodszą potrząsła nią, ściskając mocno jej ręce i z całej siły wrzuciła do pokoju, przewracając ją na ziemię. Mała popłakała sie jeszcze bardziej. Gdy jej siostra nie widziała, wymknęła się z domu, zabrała wyrzucony kwiatek i wróciła szybko do pokoju.

-Cześć - powiedziała do niego-nazywam się Julka, u mnie jesteś bezpieczny. A tamta to moja siostra Ula, jest okropna.

W tym momencie kwiatuszek zabłyszczał się i ku zdziwieniu dziewczynki odpowiedział

-Cześć, jestem Lili

Julka była tak bardzo zaskoczna, że nie potrafiła nic odpowiedzieć

-Coś Ci się stało? -spytał kwiat widząc zapłakaną buzię dziewczynki

-Nie, to nic takiego. Ty umiesz mówić?

-Umiem, jak wszyscy w ogrodzie. Twoja siostra Ci to zrobiła?

...Tak...W jakim ogrodzie?

-Tym za wzgórzem...zamknij oczy

-Dobrze

Lili przytuliła się mocno do Julki i po chwili wszystkie "rany" zadane przez Ulę zniknęły.

-Dziękuję -powiedziała dziewczynka

-Nie ma za co

-Co ty tu właściwie robisz? Wzgórze jest daleko...

-Wiesz, zrobiłam coś niedobrego...-Lili opowiedziała Julce swoją historię

-Pomogę Ci wrócić do domu

Gdy zapadł zmrok i wszyscy już spali, Julka ubrała się, spakowała plecak, wzięła kwiatek do rączki i wyszła z domu.

-Dlaczego to zrobiłaś? -spytała Lili

-Bo chcę Ci pomóc, po za tym, moja siostra jest okropna, nie chcę jej widzieć

-Ale napewno będzie jej przykro

-Wcale, że nie. Nawet nie zauważy ,że mnie nie ma

-Julka, nie popełniaj tego samego błędu co ja

-Nie popełniam, obiecuję, że jak tylko Cię zaprowadzę, to wrócę do domu i nikt nie będzie o niczym wiedział

-No dobrze

A tymczasem w domu Julki wszyscy już wiedzieli o jej zniknięciu.

-To wszystko moja wina -rozpaczała Ula

-Nie mów tak -zaprzeczała mama-wina nie leży po niczyjej stronie. Policja jej szuka, trzeba być dobrej myśli...-mówiła mama, lecz łzy w oczach jej wzbierały

-Nie mogę tu dłużej czekać. Idę jej szukać.

-Ula, zaczekaj, pójdę z Tobą

W tej samej chwili w ogrodzie zjawiła się zła czarownica. Przyglądała się jak ogród umiera. Kwoaty błagały ją by im pomogła, ale ona nie zamierzała tego zrobić. Wręcz przeciwnie, zaczęła wypowiadać zaklęcie, przyspieszające śmierć ogrodu. Niebo zachmurzyło się, rozpętała się burza z piorunami i zaczęło padać. Mieszkańcy ogrodu wpadli w panikę. Biegali tam i spowrotem szukając wyjścia z tej sytuacji, płakali, krzyczeli "POMOCY", ale nie było już dla nich ratunku. Ostatnią nadzieją była Lili, ale już i nawet jej mama przestała w to wierzyć.

-Oddałabym wszystko,żeby ją jeszcze zobaczyć-łkała Róża

-Wszystko będzie dobrze-uspokajał ją mąż

A czarownica wypowiadała zaklęcie:

"Słuchajcie Mnie

wszystkie diabelskie istoty,

niech ogród ten szybko zamieni się w proch.

Wszyscy jegi mieszkańcy niech

pójdą w nieznane,a ..."

W tym momencie otwarły się drzwi ogrodu i stanęła w nich księżniczka Liliana, a za nią Julka.

-Nie!!! -krzyknęła czarownica i zamieniła się w drobny, czarny pył

Nagle niebo rozchmurzyło i rozbłysło się. Gdy błysk ustał Julka zauważyła, że wszyscy mieszkańcy zamienili się w...ludzi. Lili odwróciła się do Julki, chwyciła ją za ręce i rzekła:

-Dziękuję Ci, uratowałaś nas

-Nie ma za co- odparła Julka

-Wracaj teraz domu, zaraz nowy dzień

-Dobrze, a zobaczymy się jeszcze?

-Mam nadzieję, że tak, w więc dozobaczenia -powiedziała Lili na pożegnanie, pobiegła do mamy i mocno się do niej przytuliła.

W tej chwili niebo znowu rozbłysło się i mieszkańcy ogrodu zniknęli. Z daleka słychać było nawoływanie "Julka!Julka!". Dziewczynka odwróciła się i zobaczyła swoją mamę i siostrę.

-Mamo! -wykrzyknęła Julka i pobiegła w ich stronę

-Przepraszam Cię za wszystko siostrzyczko -powiedziała Ula tuląc Julkę mocno

-Moja córeczka, tak się cieszę, że Cię znalazłyśmy

I tak mieszkańcy magicznego ogrodu wrócili bezpiecznje do swojego świata, a Julka pogodxziła się z siostrą, która zrozumiała, że nie powinna była jej tak traktować.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania