Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Ma-ma!

Siedzi na podłodze i pali papierosa, powoli zaciągając się dymem. Jest spokojna. Wpatruje się w jeden punkt. Niebieska kołderka w żółte misie nie rusza się od godziny. Położona na puszystym dywanie, przykrywa drobne ciałko. Bardzo powoli obraca głowę. Łóżeczko jest puste. Spłaszczona poduszeczka leży na podłodze. Pluszowy miś utknął między szczebelkami. Karuzela wciąż gra. Za dwie minuty powinna zamilknąć.

Nie myśli. Nie musi tego robić. Zero wyrzutów sumienia. Mogła to zrobić wcześniej. Tak, tylko tyle ma sobie do zarzucenia. Pozbyć się, gdy jeszcze nie potrafiło samo oddychać. Parę tysięcy. Wielkie rzeczy. Kredyt załatwiłby sprawę. Wyjechałaby pod pretekstem wycieczki. Wróciłaby szczęśliwa. Znów mogłaby żyć.

Ale co dalej? Co z ciałem? Jak powiedzieć temu sukinsynowi, że jego ukochany synuś już nie oddycha? Nie zbuduje z nim wieżowca z klocków. Nie puszczą razem kolejki. Nigdy więcej nie pójdą na plac zabaw. Papierowe samoloty nie powstaną. Gumowe zabawki nie zanurzą się w wodzie. Pstrokaty wózek wyląduje na śmietniku. Brzydki miś nie zostanie przytulony. Karuzela nigdy więcej nie zagra. A książki oblepi kurz.

Piotruś Pan umrze w Nibylandii.

Pierdolona, ulubiona bajka, powtarzana w nieskończoność. Setki książeczek, a otwierana tylko jedna. W przyszłości nie spotka Wendy, ani nikogo innego.

Nagle zapada cisza. Kuchenny zegar mierzy czas. Jeszcze dziesięć minut.

Gasi niedopałek w przepełnionej popielniczce i sięga po następnego papierosa. Wypala kolejne dwa, gdy drzwi się otwierają.

— Wróciłem!

Na jej twarzy pojawia się uśmiech.

— Tutaj.

Słyszy kroki. Zatrzymuje się za jej plecami.

— Czemu siedzisz na podłodze? Mówiłem, że nie powinnaś palić, a tym bardziej w jego pokoju!

Wyrywa papierosa z jej dłoni i gasi w popielniczce.

— Oszalałaś? Mogłaś wyjść na klatkę! Znowu będzie trzeba wyprać wszystkie rzeczy maluszka.

Nie patrzy na niego. Nie chce. Nienawidzi go.

— Myślę, że to już nie będzie potrzebne — mówi cicho, sięgając po ostatniego papierosa.

— O czym ty gadasz? Gdzie Piotruś?

— Bawi się w chowanego — drwi.

Zdezorientowany, rozgląda się po pokoju. Nagle uśmiech rozjaśnia jego twarz. Trwa to parę sekund. Uśmiech zamiera.

— Ile on tam leży?

— Godzinę.

Rzuca się w stronę kołderki. Unosi ją i od razu bierze w ramiona drobne ciałko. Głowa chłopczyka odchyla się bardzo mocno. Ręce bezwładnie opadają wzdłuż tułowia. Nogi nie odrywają się od puszystego dywanu. Spanikowany, dotyka policzkiem malutkich ust. Potrząsa. Woła. Krzyczy. Przytula.

Obserwuje tę scenę z kpiącym uśmiechem. Sukinsyn dostał to, na co zasłużył.

Ich spojrzenia na krótką chwilę się krzyżują. Po jego policzkach płyną łzy. W jej oczach można dostrzec tylko pustkę.

 

*

 

Słońce tańczy na drewnianej podłodze. Malutkie paluszki próbują złapać małe promyczki. Na dziecięcej buzi widać śliczny uśmiech. Mówi coś po swojemu, ekscytując się przy każdym ruchu dłoni. Myśli o mamie i o jej serduszku. Uwielbia słuchać jego bicia. Chciałby, żeby się z nim pobawiła. Poczytała znów o Piotrusiu Panie. Tak ładnie czyta. Tata też, ale mama to mama. Tylko przy niej czuje się bezpiecznie.

Marszczy brwi, bo promyki nie dają się złapać. Sfrustrowany, uderza stópkami o podłogę. Nagle słyszy kroki. Odwraca szybko główkę i niezgrabnie wstaje.

— Ma-ma!

Chce się jej rzucić na szyję i mocno przytulić, tak jak zawsze przytula go tatuś. Mama odpycha jego rączki.

— Ma-ma?

Kuca przed nim. Przez dłuższą chwilę patrzy na niego, nic nie mówiąc. Odgarnia mu włosy z czoła. Znów wyciąga do niej rączki. Tym razem pozwala się objąć. W ciszy zanosi do łóżeczka. Układa na pustym materacu.

— Ma-ma?

— Śpij.

— Ba-ba?

— Nie. Śpij.

Nie słucha. Próbuje wstać. Siłą przyciska go do materaca.

— Mówiłam, że masz spać! — podnosi głos.

Nie lubi tego dźwięku. Jest przerażony. Zaczyna płakać.

— Kurwa! Idź spać!

Płacz jest głośniejszy. Ręce zaczynają się trząść.

Podnosi poduszeczkę z podłogi i trzyma ją przez kilka sekund. O kilka za dużo. Nagle kładzie ją na zapłakanej twarzyczce. Płacz staje się cichszy. Dociska. Rączki i nóżki sygnalizują, że zaczyna mu brakować powietrza. Dociska jeszcze mocniej, tak dla pewności. Ciałko nieruchomieje. Czeka jeszcze pięć minut. Podnosi poduszeczkę i patrzy. Najpierw na uśmiechnięte żółte misie, potem na martwe dziecko.

Piotruś Pan umarł.

 

_____

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 16

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Cofftee tydzień temu
    Kurde, mocny kawał tekstu. Bez taboo, brutalny, tworzący kontrast między morderstwem a tymi wszystkimi dziecięcymi przedmiotami.
    Ewidentnie matka chciała odegrać się na ojcu. Nie pragnęła dziecka, jest wściekła, że je ma. Nie ma ochoty go więcej oglądać, nienawidzi i syna i partnera, co popycha ja to obłędu, a obłęd - do popełnionego czynu.
    Lekki język, zgrabne zdania. Podobało mi się, naprawdę. Zajrzę do Ciebie jeszcze chętnie.
    Pozdrawiam,
    Kawa.
  • Tessa 6 dni temu
    Dziękuję :D
    Nie byłam pewna, czy podołam, ale patrząc na ilość pozytywnych komentarzy... Dałam radę!
  • Ritha 6 dni temu
    O dżizas, Tessa, jak Ty piszesz! Mocny tekst, kurde, w me gusta mocno. Przerażająco-okrutny, dobry zapis, nie za dużo słów, w punkt.
    Brawo!
  • Tessa 6 dni temu
    Dziękuję :D
    Przerażająco-okrutny, racja. Chyba aż za bardzo.
  • Marzyciel 6 dni temu
    Udana miniatura. Przejrzysty obrazek, zarówno pod kątem estetyki, jak i motywacji. Nie wiem, czy w me gusta, ale wiem, co Autor chciał osiągnąć, więc wszystko jest na swoim miejscu.
    Pozdrawiam.
    M.
  • Tessa 6 dni temu
    Dziękuję :D
    Ciężko mówić o gustach, gdy ktoś bierze na tapetę dość ciężki temat.
  • Dla mnie to jakaś makabra!
  • Tessa 6 dni temu
    Hmm, dziękuję :D
    Nie wiem czy makabra, bo chodzi o zapis, czy może o temat :D
  • Antoni Grycuk 6 dni temu
    Ja pier....
    Taką masz słodką twarzyczkę na zdjęciu... A jeb...cie, że się patrzy!
    Myślałem, że nie da się mnie zaszokować tekstem pisanym wprost. A jednak! To Ci się udało.

    Pozdrawiam.
  • Tessa 6 dni temu
    Dziękuję :D
    Nie powinno oceniać się książki po okładce. Moja ulubiona bibliotekarka zawsze to powtarzała aż do znudzenia :D
  • sensol 6 dni temu
    o rany! straszne. super. każde słowo na swoim miejscu. ani jednego za dużo. gratulejszyn!
  • Tessa 6 dni temu
    Dziękuję :D
  • Angela 6 dni temu
    Nic nie przerysowane. Przerażająco dobre.
    Pozdrawiam *****
  • Tessa 6 dni temu
    Dziękuję :D
  • A. Hope.S 6 dni temu
    Mogę być wyzwana komentarzami od najgorszych, lecz nie popieram tego utworu, ponieważ osoby dotknięte śmiercią dziecka, tekst ten jedynie przywraca wspomnienia o utracie niewinnej, małej, nieporadnej istotki. Sorry :/
  • Ritha 6 dni temu
    Chyba żartujesz, w ogole nie piszmy o trudnych tematach, tylko o pierdołach, żeby kogoś czasem nie urazić.
    W ogole najlepiej nie piszmy, żeby kogoś nie urazić.
    To jest chyba najdurniejszy komentarz jaki widziałam na opowi, sory, Hope, popieram Roberta.
  • Tessa 5 dni temu
    Mi jakoś nie przywrócił wspomnień. Widocznie jestem pozbawiona empatii.
    Co do poruszonego tematu... jak się nie podoba, to po czytasz? :D Już od pierwszego akapitu było wiadomo, o czym jest tekst.

    No i popieram Rithę :D
  • Robert. M 6 dni temu
    W tej sytuacji należałoby zrezygnować z tematów o :
    samobójstwie, gwałtach, kolizjach samochodowych,
    katastrofach lotniczych, wypadkach w pracy.
    Wskazane by było unikać także prac o bezpłodności,
    autyzmie, depresji, fobiach i wielu defektach i ułomnościach
    ludzkiej natury li fizycznej jak i psychicznej.
    Można pisać tylko o tym, co przyjemne, ale od tego, co trudne
    i bolesne nie uciekniemy.
    Z całym szacunkiem A, Hope. S, ale czasem trzeba popłakać
    by zrozumieć swój ból.
  • Tessa 5 dni temu
    I oczywiście, popieram również Roberta :D
  • pkropka 4 dni temu
    Świetnie napisane, cieszę się, że tu przydreptałam.
    Piszesz bardzo obrazowo, pięknie budujesz scenerię i uczucia. Przy okazji wszystko jest wprost, bez zbędnych upiększeń czy wyjaśnień.
    Pozdrawiam.
  • Tessa 3 dni temu
    Dziękuję :D Ja również się cieszę!
    Również pozdrawiam :)
  • yanko wojownik 2 dni temu
    Tak między dniem matki, a dniem dziecka utrafione tematem. Jak dużo zachwytów to mój mniejszy z automatu, ale treść w docenie, tam gdzie świętości idą o bruk, ja idę je wdeptywać między kocie łby.

    Co prawda bohaterka nie poszła pożyczyć topora, do znajomych męża ze sklepu mięsnego, ale grozą wieje w klimat.

    Efekt jest, dwie kobiety stąd mi to stylem na myśl niesie i wykluczyłem trzecią - może niesłusznie, a może Tessa nie działa w dualu, ani nie jest raid-macierzą?
  • Tessa 2 dni temu
    Hmm, sądzisz, że mogę być kimś jeszcze? :D
  • yanko wojownik 2 dni temu
    Tessa, Podejrzewam bardzo, ale to spekulacja, wskazać nie mogę tak wprost, więc nie wydaję wyroku.
  • Tessa 2 dni temu
    yanko wojownik, ale mnie zaciekawiłeś :D Prawdopodobnie nie będę znała tej osoby, ale jeśli dobrze pisze, to czułabym się zaszczycona, że ktoś mnie do niej porównuje!
  • yanko wojownik 2 dni temu
    Tessa, Kombinacja dla odwrócenia, ale bez udowodnienia, to byłoby poszlakowo. Średnio w celu, średnio sprawiedliwie, a osoba wskazana, jeszcze by mnie wciągła na swoją listę potępionych, gdyby nie było wprost w cel.
  • Tessa 2 dni temu
    yanko wojownik, no trudno :D Chociaż... skoro piszę podobnie do kogoś... Nie, to jednak niezbyt fajne jest :(
  • yanko wojownik 2 dni temu
    Tessa, Podobnie nie tematyką koniecznie, nie koniecznie w styl powielony, ale wewnętrzne głosy mi mówią, że Tessa może nie być jedna, a czy im wierzyć? - po prostu słucham.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania