Marność istnienia
Marny świecie,
Głupi,
Nie widzisz insektów,
Które podrażniają ci skórę.
Nie widzisz, jak wielkie robią ci rany.
Tną, siekają, deptają.
Twoje życie,
Świecie,
Najważniejsze,
Ale robaki nie dostrzegają.
Patrzą tylko na siebie,
Na swoje egzystowanie,
Lecz nie byłoby ich bez ciebie.
Przecież pasożyty potrzebują żywiciela.
Marność twojego istnienia.
Bo istniejesz
I tylko ty zdajesz sobie sprawę
Ze swojej wartości.
Marne istnienie,
Bo istniejesz,
Takie ważne jesteś
Tylko dla ogółu.
Jednostki jedynie się żywią.
Jak rozkładające się mięso
Dajesz się pożerać.
Marne istnienie.
Padlinożerne insekty.
Czy wiedzą, jaką masz wartość, Świecie?
Komentarze (11)
Co za grafomania:)
Tu nie mam pojęcia :(
Lotta pisze jakoś w ten deseń, wg mnie.
Te kropki na końcach wersów.
Nie wiem dlaczego, ale... Johnny. Tak jakoś.
Zgodzę się z Okropnym. Wydaje mi się, że tutaj ukrywa się Lotta. :)
Lotta albo Sky. Ale nie jestem pewna. ;-;
Wierszy nie trawię ale podchodzi mi to Sky lub Neuro
Nie mam pojęcia... być może Sky? Nie do końca mi do niej pasuje, ale mam jakoś pustkę w głowie... albo Łowczyni, no nw ;-;
Nie wiem... Może Lotta, choć jeśli chodzi o wiersze, to jeszcze trudno mi w nich znaleźć takie cechy charakterystyczne...
Sky:D No i znowu – grafomania miała wywołać autora do tablicy, ale Sky twardo się trzymała :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania