Mekka

płonie stos

który podpaliłeś nad ranem

niewybredny gust

podniszczony fartuch

tym jest życie za i przed

 

sprzedałeś najcenniejszą rzecz

za garść srebrników

zadeptałeś święte oblicze

mówiąc o lekkości oddechu

 

nigdy nie byłeś święty

Jezus patrzy zza zasłony

a ty wolisz rozkosz

rozpustę wewnątrz duszy

 

Ojciec spogląda na płacz aniołów

niepokorny - przybity do kawałka drewna

umiera za pokolenia

duszony purpurową zasłoną

 

gdzieś jest zbawienie

gdzie indziej wybawienie

módl się

za mnie i

za siebie

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aisak 2 miesiące temu
    Oh, my bob...
  • betti 2 miesiące temu
    ''stos wspomnień'' - zamień na coś innego, bo psuje wiersz.
  • Something 2 miesiące temu
    To jest... przeciętne. Nie spisałaś się autorko.
  • Aisak 2 miesiące temu
    Szczera prawda.
  • Canulas 2 miesiące temu
    Ma momenty, ale - przynajmniej dla mnie - miejscami lekki patos się wkradł. Rozumiem, że czasem ciężko jest szukać środków na siłę i jestem pewny, że tak ogarnięta poetyckonosoba jak Ty, użytymi środkami puszcza do nas oko, wystawiając się na strzał.
    Pozdrox
  • Something 2 miesiące temu
    Pozdrawiam :)
  • Florian Konrad 2 miesiące temu
    za ciężko tutaj
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Something→No taki Twój ten tekst. Jestem za. A nawet nie przeciw:)
    Druga najbardziej.
    Pozdrawiam:) 👍👍👍👍👍
  • nimfetka 2 miesiące temu
    Dla mnie najlepsza ostatnia. Przemawia przez nią minimalizm i jakiś urok. Lubię utwory nawiązujące do religii, ale nie w taki typowo chwalebny, kościelny sposób. Sięgające dalej, głębiej.
    Pozdrówka.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania