Miś

Pewien biały budynek stał przy głównej drodze prowadzącej przez małe miasteczko prosto do Glasgow. Miał mały ogródek, parter i piętro, i tylko dwóch lokatorów - Annie i jej mamę. O! Zapomniałam... jeszcze Howarda.

 

W domu panowała spokojna atmosfera, tylko dziewczynka mieszkająca w drugim pokoju obok schodów prowadzących w dół, na parter, była niepewna bezpieczeństwa.

 

Ciemno. Było strasznie ciemno, przez późną godzinę - dokładnie drugą trzydzieści siedem, dnia dwudziestego drugiego lutego. Noc była bardzo nie przejrzysta przez brak księżyca na niebie.

 

Annie wzdrygnęła się lekko przerażona. Nigdy nie robiła i nie odczuwała tak dziwej rzeczy jak wielki i potężny strach. Zawsze był z nią Howie.

 

Coś dziwnego, mrocznego, niebezpiecznego zbliżało się wprost do podświadomości dziewczynki. A może to coś pozytywnego? Może jednak ciepło, bezpieczeństwo? Nie... Annie odczuwała to zawsze inaczej. Nigdy nie była ani bezpieczna, ani nie czuła bliskości kogoś ważnego dla niej. Miała tylko Howarda, ale ten, nie rozumiał wszystkich jej problemów nawet jeśli by chciał.

 

Był tylko pluszowym misiem.

 

Niepokój ogarnął jej umysł. Coś się wydarzy, coś wielkiego. Coś co przeważy nad jej losami, bo przecież nie świata. Reagowała jakby ktoś otworzył puszkę Pandory - niby wiemy co tam jest, ale ją otwieramy, dokładnie jak Epimeteusz z Pandorą. Ciemność przypominała jej niebo nocą, nadzieja, że pojawi się wielki, błyszczący srebrem księżyc i małe światełka, wyglądające jak lampy w wielkiej hali, czyli gwiazdy. Tak często widziała ten widok zza szkła, gdy siedziała z mamą na parapecie po wewnętrznej stronie okna, bo było strasznie zimno.

 

,,Nadzieja", tak obco brzmiące słowo dla Annie. Nie miała jej, nie chciała by to uczucie ją władało. Dziewczynka nienawidziła niepewności, a ta teraz była taka silna, że wszystko wydawało się nie mieć końca.

 

Chciała by już nastał koniec.

 

I tak otworzyły się białe, cienkie drzwi, które nie przepuszczały żadnego dźwięku i światła. Cicho skrzypiąc.

 

Nagle do pokoju weszła jej siostra i jednocześnie przyjaciółka, a razem z nią światło, które weszło tu nieproszone. Oczy dziewczynki długo przyzwyczajały się do jasności, które niespodziewanie... zgasło. Dziewczyna, z którą wychowała się od dzieciństwa wyszła i zamknęła drzwi, patrząc na nią ze współczującym wyrazem twarzy. Szeptem mówiła do dziewczynki: ,,Kocham cię, Annie. Wrócę po ciebie... Obiecuję"

 

Białe, drewniane drzwi zamknęły się. Cicho, niespodziewanie, łagodnie, powoli.

 

Dalej w pamięci widniał obraz jej pięknych błękitnych oczu, brązowych, niczym falę na wzburzonym morzu loków i szczery, szeroki uśmiech. Dziewczęcą postawę i zadowoloną z życia dziewczynę. I znów.

 

Niepokój ogarnął jej umysł i serce. Westchnęła cicho i odwróciła głowę w stronę swojego pluszowego misia, który był trochę mniejszy od niej.

 

— Ona nie wróci, Howard?

 

— Nie wróci, Annie. Teraz ja się tobą będę opiekował. Obiecuję.

 

— A gdzie mama, Howie?

 

— Nie wiem, Annie.

 

I tak historia... powtórzyła się znowu.

 

Te same drzwi.

 

Ten sam niepokój.

 

Ten sam dialog.

 

To samo wspomnienie.

 

I ten sam miś, który dawał nadzieję Annie, chodź sama nie wiedziała o tym, bo gdyby tak się stało wyrzuciła by Howarda.

 

To samo wspomnienie w głowie zamkniętej w swoim umyśle piętnastoletniej Annie...

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Marian 4 miesiące temu
    Chyba nie zrozumiałem myśli zawartej w Twoim utworku. Dlatego nie będę jej komentował.
    Skomentuje jednak sposób pisania:
    Budujesz zbyt skomplikowane zdania w których gubisz sens. Do tego robisz sporo błędów interpunkcyjnych i rzeczowych, np:
    "Oczy dziewczynki długo przyzwyczajały się do jasności, które niespodziewanie... zgasło."
    To chyba miało być:
    "Oczy dziewczynki długo przyzwyczajały się do jasności, która niespodziewanie... zgasła."
    Uważam, że powinnaś pisać proste, krótkie zdania. Budowanie trudnych zdań wcale nie świadczy o kunszcie pisarskim. Może natomiast prowadzić do błędów.
    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania