Misja dla samotnika

Kiedy czyta się o załogowych lotach w kosmos, o misjach, w których co najmniej kilka osób jest zmuszonych do ciągłego przebywania w swoim towarzystwie na dosyć małej powierzchni, rodzi się pytanie, czy to jest jedyna i najlepsza możliwość? Przecież są to osoby o różnym wykształceniu, umiejętnościach, które ich wyróżniają, w dodatku niesamowitej inteligencji - czy możliwa jest ich pełna współpraca bez wystąpienia konfliktów, naruszania swojej przestrzeni, respektująca ich indywidualne potrzeby?

A co z wieloletnimi misjami i badaniem przestrzeni kosmicznej i całej galaktyki – misjami kilkusetletnimi?

Właśnie przed takim dylematem stoi Ziemia. Ogromny rozwój ekonomiczno- technologiczny pociągnął za sobą ponowne rozbudzenie ciekawości i chęć eksploracji kosmosu. Setki tysięcy śmiałków i naukowców zgłaszały się do kolejnych lotów. Ludzie znudzeni ogólnym dostatkiem, brakiem wojen i spokojnym życiem szukali czegoś, co mogłoby im zapełnić tą pustkę, która kiedyś odpowiadała za chęć przetrwania, a potem za bieg za awansami. Teraz życie było proste, był dostęp do edukacji, stanowisk, lekarzy, pieniędzy i dóbr - wystarczyło chcieć. Stworzyło to też nieznane dotąd możliwości dla behawiorystów, socjologów i psychologów. W takich realiach, bardzo łatwo było testować różne konfiguracje doboru uczestników misji. Ludzie zgadzali się praktycznie na wszystko, podpisywali każdy podetknięty im przez organizatorów świstek, a ich wymagania były minimalne. Byle tylko dostać się tam, gdzie inni jeszcze nie byli, zobaczyć, czego nie widzieli, albo znaleźć nową planetę do zamieszkania i być może stać się sławnym dzięki swojemu odkryciu.

Każdego roku co najmniej kilka statków i promów kosmicznych wyruszało w przestrzeń. A wśród nich również znalazła się jednostka badawcza Omnia III z jednoosobową załogą, którą stanowi Zan Akeem.

 

Długi i żmudny proces przygotowawczy, jedyny etap na którym kontakt z innymi ludźmi był konieczny, choć ograniczony do minimum – Zan odtwarzał w głowie slajdy, „swoje” wspomnienia.

Jak to możliwe, że wytrwał tam dwa lata? Standardowe szkolenia dla innych misji trwały jedynie rok, ale tutaj było inaczej. Zan miał odpowiadać za wszystko sam, a wspomagające systemy były z konieczności bardziej rozbudowane i ich obsługa trudniejsza. Jeszcze podczas negocjacji kontraktu zapewnił sobie 1/5 kompleksu treningowego tylko dla siebie, wstęp mieli tylko lekarze, muszący przeprowadzać badania.

Całe szkolenie prowadzone było interaktywnie i za pomocą wideokonferencji, nigdy bezpośrednio. Klonowanie – jemu poświęcono aż rok szkolenia. To właśnie sprawiało, że ta misja była kompletnie inna. Zan Akeem miał przemierzać kosmos przez setki lat, eksplorować obszar, w który nie zapuszczały się inne załogi, a skoro był jedynym członkiem załogi, jasną sprawą było, że będzie musiał się powielać. W tych czasach człowiek mógł już w pełni sił żyć 120 lat, dopiero po nich przychodziła starość, której jeszcze nie udało się zlikwidować naukowcom. Za każdym razem osiągając 90 lat każdy kolejny Akeem powtarzał procedurę klonowania, następnie głównie przy pomocy maszyn i pomocnych systemów „hodował” swojego klona, a potem uczył go – wychowaniem ciężko było to nazwać, nie spędzał z nim czasu, dawał tylko zadania. W wieku, najpóźniej, 120 lat udawał się do komory usypiającej, z której po ustaniu czynności życiowych, usuwany był poza statek.

Właśnie zbliżały się jego 90 urodziny, czyżby w dwunastym wcieleniu zrobił się sentymentalny? Nie i nie było to z pewnością również spowodowane chęcią dłuższego życia i cieszenia się pełnią danego wcielenia – Zan nie był taki, nie lubił swojego życia, lubił zadania, wyzwania i badania naukowe, ale jego życie samo w sobie nie miało dla niego szczególnego znaczenia.

Jednak ostatnio miewał też jakieś niejasne przeczucia, z jakiegoś powodu momentami, ale dosłownie przez ułamki sekund, czuł się nieswojo i wyobcowany na własnym statku. To coś burzyło jego spokój, jakby coś przeoczył, coś było nie tak, jak powinno.

Co mu umykało? „OK, pora na skupienie, dla naukowca ważne są tylko konkrety, nie przeczucia” - jeszcze chwila i zacząłby sobą gardzić za marnowanie zasobów umysłu na takie niepotrzebne rozważania. Wrócił do analizy próbek zebranych 3 standardowe dni temu z obserwowanej planetoidy.

 

*

 

- Jaki stan na dziś w CT.T4*? - odezwał się głos przypominającym przesypywanie drobnych kamyków, Koordynator

- Stan na dziś, to... czasem wydaje mi się, że nasz praca nie ma sensu. Te obserwacje nic nie wnoszą. Na przydzielonych nam 25 układach, cywilizacje – nawet nie wiem czy powinniśmy je tak nazywać – są w tak nikłym stopniu rozwinięte, że nie mamy się czego obawiać, a tym bardziej nie mogą nam nic zaoferować. Może mógłbyś zgłosić wniosek Tam Wyżej, że nie istnieje potrzeba monitorowania poszczególnych układów tak często, wg moich obliczeń bez szkody dla badań można zejść ze sprawdzania co 100 rund*, do co 200? Czy dla Ciebie to też logiczne? - zapytał Analityk

- Nie obiecuję, że się uda, ale zapytam, a teraz proszę podaj dane dla CT.T4

- Podaję zmiany od ostatniego przeglądu 100 rund temu: + 233 maszyny poruszające się w przestrzeni,18 z nich to promy, reszta badawcze, z tego 39 poza układem CT.T4. Na planecie średnia życia najbardziej rozwiniętego gatunku wydłużyła się o 9 lat, postępuje rewitalizacja środowiska, teraz na poziomie sprzed 2300 rund. Potrzeby energetyczne już w pełni zaspokajane przez parasole solarne na orbicie planety, wystąpiły 3 klęski żywiołowe i zrezygnowano już całkowicie z wykorzystywania systemów nuklearnych … - i tak wymieniał dalej

 

Dwie standardowe godziny później:

 

- Podaj wszystkie odkrycia poczynione przez maszyny w przestrzeni kosmicznej oraz anomalie rozwojowe i socjalne, jeśli wystąpiły – zarządził Koordynator

Nastąpiła chwila ciszy.

- Tutaj wreszcie mamy coś ciekawego, choć właściwsze słowo to kuriozalnego. Jak takie istoty, które własnego mózgu nie są w stanie poznać, są zdolne do życia? Koordynatorze, chyba sam w to nie uwierzysz

- Nie mamy wierzyć, mamy dostarczać dane – strofował Analityka przełożony

- Standardowo, wg procedur umieszczamy (podrzucamy – przypis autora) na trajektoriach lotu maszyn nasze obiekty, które są przez załogi z niższych układów bardzo chętnie przechwytywane i prowadzą na nich te swoje prymitywne badania. Właściwie, to ciekawe co będzie, jak się za jakieś 10000 rund zorientują, że to oni są badani przez te pobrane próbki... Ta...najwcześniej za 10000 rund. Wracając, statnie przesłane przez obiekt 762i1o materiały potwierdzają, że w maszynie Omnia III, jak to ją nazwano w ich układzie, doszło do anomalii. Tego jeszcze nie zaobserwowaliśmy w żadnej innej cywilizacji, w żadnym z układów.

Jest w przestrzeni od ok 390 rund, zaopatrzona w jednego badacza, który powiela się i potem usuwa starszą, mniej już sprawną wersję siebie. Obecnie przebywa w układzie CT.J9.

- No wreszcie, bo myślałem, że nigdy nie dojdziesz do sedna, już się bałem dysfunkcji twojego analitycznego umysłu – przekomarzał się w swoim stylu Koordynator

- Nasza sonda wykazała, że w maszynie znajduje się trzech osobników. Trzech! Każdy z nich ma to samo DNA, a różnią się wiekiem. Po wnikliwej analizie już wiemy: sterylne warunki w maszynie i brak czynników stresowych sprawiły, że możliwe jest jeszcze dłuższe życie dla osobników z CT.T4, teraz ten najstarszy ma 66 rund ( przypomnienie autora: to ok. 238 lat standardowych).

Ale to samo DNA u nich nie dziwi, przecież to klony, dziwi natomiast ta sama świadomość, jedna. Jednostka główna, najmłodszy Zaan Akim, podzielił pomiędzy nich swoją świadomość. I nie zdaje sobie z tego sprawy. Jego mózg sam bez jego wiedzy, czy zgody zrobił ze starszych Akimów swoje hosty. Rozdziela im zadania, a oni je wykonują.

Tylko, że głównej jednostce wydaje się, że jest dalej sama na statku, że sama wykonuje wszystkie czynności i nawet nie zauważa pozostałych, nie rejestruje ich. To cenne spostrzeżenie dla dalszych badań: te organizmy widocznie nie są w stanie egzystować samotnie przez większą ilość cykli.

A w dawnym CT.T4 istniała taka dysfunkcja umysłowa, jak schizofrenia, chory osobnik miał w sobie wiele świadomości. A tu mamy coś odwrotnego, wielu osobników i jedna świadomość. To dobra anomalia - skończył swój wywód Analityk

- Godne odnotowania – potwierdził zamyślony Koordynator – wyślę razem z raportem, może Zwierzchnicy postanowią zlikwidować wadliwą jednostkę, ale na razie możemy ją poobserwować, kolejny układ dopiero w następnym cyklu, mamy trochę czasu. A, zapomniałem, podaj mi jeszcze prognozę – zwrócił się służbowym tonem do Analityka

- według moich obliczeń cywilizacja CT.T4 odkryje inne organiczne formy za 1670 rund, teraz są zbyt skupieni na szukaniu żywych form podobnych, choćby pod chemicznym względem, do tych ze swojej planety. Co za ograniczone myślenie...

 

Przypisy:

* rundy – system odmierzania czasu w zaawansowanym układzie PKRTHST, 100 rund odpowiada 360 latom standardowym

* CT.T4 – obowiązujące w PKHRTHST (język nacji wyższych istot sprawujących nadzór nad częścią układów niższych) oznaczenie dla naszego Układu Słonecznego

 

(Z dedykacją dla Artu)

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • RebelMac 2 miesiące temu
    Napisane nawet zgrabnie. Tylko ten pseudo technologiczny bełkot. Jakieś rundy, koła, Ct. T4 itp. Do tego klonowanie. Właściwie nie wiem o czym to jest. Pozdrawiam.
  • ANQ 2 miesiące temu
    Dzięki za zwrócenie uwagi, muszę to poprawić
  • ANQ 2 miesiące temu
    "koła" już nie występują :) A rundy i CT.T4 są dla podkreślenia innych systemów nazewnictwa i miar panujących wśród przedstawicieli innej cywilizacji.
  • Bożena Joanna 2 miesiące temu
    Fajna lektura, trochę przerażająca perspektywa klonowania siebie samego, ciekawie pokazana sprawa dzielenia i niedzielenia własnej świadomości. Oryginalne. Pozdrawiam!
  • ANQ 2 miesiące temu
    Dziękuję za przeczytanie i komentarz.
  • Lakion 2 miesiące temu
    Trudno mi nawet ocenić ten twór. Oprócz stylizacji na s-f i jak powyżej zauważono pseudo naukowy język, trudno by mi było to w ten sposób zakwalifikować. S-f opiera się na nauce, a tu fiction jest, gorzej z science.
  • ANQ 2 miesiące temu
    Dziękuję za odwiedziny. Rozumiem i przyjmuję wszystkie uwagi. Czy gdyby tekst znajdował się w kategorii "Fantastyka" to Twoje odczucia byłyby inne?
  • Lakion 2 miesiące temu
    ANQ z pewnością. Wiesz S-f jest bardzo trudne, ponieważ wymaga przynajmniej podstawowej wiedzy z dziedziny fizyki. Jako tekst powiedzmy fantasy z domieszką qazi filozofii jest naprawdę świetny, ale to za mało by mówić o s-f. Nie wiem czy słyszałaś kiedyś o jaskini Platona, opisałaś tak naprawdę coś w tym stylu. I pomysł adaptacji naprawdę nie jest zły. Czepiałbym się jedynie wiedzy technicznej, której ci po prostu brakuje :)
  • konfiguracja 2 miesiące temu
    Eksperymentujący na eksperymentatorach obiekt poddawany eksperymentom - super pomysł z tymi podrzucanymi obiektami :D

    Forma zapisu do wycyzelowania, ale fabuła... dobra, mocno inspiruje.
  • ANQ 2 miesiące temu
    Dziękuję za przeczytanie i cieszę się, że mój pomysł wydał Ci się interesujący :) Wiem, że czeka mnie sporo pracy, nie tylko nad formą.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania