Na dewotyzm

Ta chodziła do kościoła nieustannie,

Południowo, wieczorowo, i porannie,

I chodziła, ona ciągle tam łaziła,

I modliła się, modliła i modliła.

I się Boga upraszała,

Na sąsiadów pomstowała,

Tych grzeszników co tak rzadko tam przychodzą.

Iżby: diabli ich porwali,

Padli trupem tak jak stali,

Tak wciąż Boga, i wciąż Boga upraszała.

Nagle burza nadleciała.

Błysło, hukło, jękło straszno,

I dewotkę gromem trzasło,

Tak wciąż klęła, i wciąż klęła tak w kościele.

 

A bo Bogu to nie-wiele,

Trzeba bywać w tym kościele,

Byle szczerze,

W dobrej wierze,

Tam przebywać.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Enchanteuse 5 miesięcy temu
    Jest zgrabnie, ale te rymy mimo wszystko trochę rażą.I końcówka też mi zgrzyta, brakuje mi rymu do ostatniego wersu.
    Bez oceny dzisiaj i pozdrawiam :)
  • Maurycy Lesniewski 5 miesięcy temu
    Mnie rymy nie rażą w tym układzie zupełnie. Powiem wiecej, takie właśnie powinny być w tym konkretnym przypadku. Odnoszę wrażenie iż autor w bardzo przyswajalny sposób przekazuje głębszą treść , przez co treść nie traci zupełnie, lecz raczej zyskuje.
    Jak dla mnie bardzo spoko.
  • Enchanteuse 5 miesięcy temu
    Chyba wiem, o co Ci chodzi, Maurycy. Jakby się nad tym zastanowić, to faktycznie, coś w tym jest. Ale końcówka nadal mi zgrzyta.
  • Canulas 5 miesięcy temu
    Innym czym nieporadność jako taka, innym stylizacja osoby świadomej rzemiosła. Tu mamy drugi przypadek. Noc tu nie jest na zadadzie: "Oj niechcący się tak napisało". Jest miejsce na wiersze wzniosłe, napompowane treścią, jest i na przekaz luźniejszy.
  • Enchanteuse 5 miesięcy temu
    Witaj. Tym razem przychodzę w pewnej sprawie, mianowicie, planujemy na opowi założyć klub autorów komentujących się nawzajem (merytorycznie!). Czy byłbyś zainteresowany?
    Jeśli chcesz wiedzieć więcej, tu masz mój adres mejlowy----> paulinak334@gmail.com

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania