Dziękuję

- Nikogo.

- To, na co czekasz?

Popatrzyłem na nią zdziwiony.

- To nie jest takie proste.

- A co trzeba zrobić? Salto w tył, skoczyć na bungee, wygrać z Pudzianem podczas gali MMA?

 

Pewnie każdej innej osobie po takim tekście powiedziałbym żeby się gonił.

Tylko, że to była Ola i ona już na tym etapie znajomości, po tym wszystkim, co z nią (bez niej?) przeżyłem mogła trochę więcej mi podokuczać.

- Bardzo dobrze wiesz, o czym mówię.

- Pewnie, że wiem, dlatego jestem zdziwiona, kim ta Weronika jest, że sam podjąłeś decyzję, że nie masz szans. – Klepnęła dłonią w kołdrę. - Dobra, to poboczna sprawa, ważniejsze jest, że nie masz kogoś. A przez to zajmujesz się nocnym dogadzaniem swoim fantazjom.

Teraz ona podniosła się na łokciu by dla dodania ważności swej tezy patrzeć mi prosto w oczy.

- Uwierz mi gdybyś z Weroniką tworzył parę to planowalibyście wieczory na pogaduchy, plotki, zwierzenia a ty zasypiałbyś z myślą, co jeszcze mógłbyś dla niej zrobić. Absorbowałaby twoją uwagę i nakręcała pozytywną energią.

 

Po tych słowach zamilkła. Musiała coś analizować albo przypomniała sobie o jakimś zdarzeniu. Wydawała się posmutnieć jakby nagle zdała sobie sprawę, że coś się stało złego i będzie musiała z tym żyć.

 

- Gdybym mogła mieć jeszcze raz szansę mieć osiemnaście lat to właśnie to jedno bym zrobiła. Poszukałabym chłopaka, który byłby moim przyjacielem, umiałby mnie słuchać, chciał opowiadać o swych najskrytszych tajemnicach.

Gdybym takiego wybrała to moje życie na pewno wyglądałoby inaczej.

Miałabym za partnera powiernika, któremu nie przyszłoby do głowy szukać podniety w innym ciele.

 

Obróciła się na bok, twarzą do mnie a lewą rękę ułożyła na mym torsie.

 

- Dlatego, nie pozwolę ci popełnić moich błędów i choćbym miała przejść się do tej Weroniki to doprowadzę do waszego sparowania.

- Nie zrobisz tego? – Popatrzyłem z nadzieją, że zachichocze. Nic z tych rzeczy.

- Tak, jeśli do przyszłej soboty nie zobaczę jej przy naszej klatce w twoim towarzystwie. To jest twoje zadanie na ten tydzień. Później wszystko pójdzie jak z przysłowiowego płatka.

Twoje nastawienie do kopulacji zmieni się na seksowne. Jak przyzwyczaisz się do obecności kobiety w codziennym życiu to sam fakt jej cielesnych atrybutów będzie miłym akcentem po rozmowie.

Wiem, wiem, teraz to wydaje ci się nierealne ale przywykniesz do przyjaciółki Weroniki. I po kilku miesiącach, gdy poznacie się na tyle by poznać swoje ciało, to będziesz chciał dać jej przyjemność.

Miłość, po prostu miłość nauczy cię jak być kochankiem.

Roześmiała się jednocześnie klepiąc po klatce piersiowej.

- Spokojnie, nie rób takich wielkich oczu. To nie jest takie straszne, wystarczy otworzyć się na drugiego człowieka i być szczerym do bólu. A co do seksu, to taki bez uczucia to jest tylko zaspokojeniem, po złym dniu, czasem by rozładować emocje, zwyczajnie poddać się chwili, pokusie.

Dopiero taki z kochana osobą, za która wodzisz wzrokiem, jesteś zazdrosny o jej uśmiech do innego, o rozmowę z Arkiem czy Maćkiem.

Z kimś takim jest świętem.

Żeby nie być gołosłowną to opowiem ci jedno z wielu chwil, jakie miałam z moim mężem nim zaczęło być źle.

Jesteśmy w kuchni, przygotowywaliśmy sobie coś na kolację. Kroimy warzywa, nakładamy jak każda para.

Rozmawialiśmy o przeżyciach dnia, doradzał mi w sprawie problemu z pracodawcą i nagle tak ot hot on obejmuje mnie ramieniem, ociera policzek o mój. Kontynuujemy rozmowę, ale nie wykonujemy już czynności kuchennych. Odstawiam rękojeść noża, gdy zaczyna opuszkami palców gładzić mą dłoń. Wodzi od nadgarstka po paznokcie, przesuwa po wewnętrznej stronie, co jest bardzo przyjemne, ale i troszeczkę łaskocze.

Przestaję mu opowiadać, a w zasadzie narzekać, gdy czuję oddech na swoich włosach i delikatne pocałunki i zaczynam się uspokajać.

 

Kątem oka zauważam jak jej kąciki ust podchodzą do góry i widząc to sam zaczynam się uśmiechać

 

- Robi krok w kierunku drzwi zmuszając do tego by i moje nogi wyszły z kuchni.

Jesteśmy w pokoju, kładzie mnie na sofie, sam klęka na podłodze i zaczyna całować w czoło, skroń, nos, policzek. Dochodzi do ust a jego prawa dłoń przesuwa się po biodrze, talii, co jakiś czas wygładzając mi bordowy sweterek na brzuszku.

Po kilku namiętnych pocałunkach, przygryza mi dolną wargę i ciągnie jak piesek w swoja stronę. Puszcza a ja chcę by to powtarzał w nieskończoność, tym bardziej, że dłoń wjechała pod sweterek i ślizga się po koronkowym staniku.

Nie musze mówić, że jestem już wilgotna a on erekcję w spodniach.

Ale pewnie tego nie zauważył, bo chciał mi sprawić przyjemność

 

- Tego nie da się nie zauważyć - zaznaczam przytomnie.

 

- No dobra, zauważył – westchnęła – ważniejsze jest jak do tego podszedł. Rozumiesz?

Nie miałem wątpliwości, do czego zmierza.

 

- Rozumiem. Tylko trochę mi się nie chce wierzyć bym umiał tak długo..wiesz?

- Wyobraź sobie Weronikę, która opowiada ci o swoich problemach, czy wtedy skupiasz się na jej biuście?

- Nie, no bez przesady.

- To sam sobie odpowiedziałeś.

Popatrzyła na zegarek.

- Tyle nauki. Mam nadzieję, że o trzeciej nie będę musiała cię dobudzać?

- Nie, na pewno się przebudzę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania