Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Narcyz

W Telewizji po raz kolejny mówili żeby nie zabierać autostopowiczów. Ładna pani reporter

o czarnych włosach i łagodnych rysach twarzy z poważną miną przedstawiała kolejne fakty:

- To już kolejna ofiara. Jak Twierdzi policja, od miesięcy są już na tropie tego

groźnego przestępcy. Znana jest jego tożsamość. Piotr S. Dwudziestoczterolatek. Był DJ-em

w klubach z muzyką techno. Swój przydomek "Narcyz" zyskał kiedy w jednej z większych

gazet ukazał się o nim artykuł.

Ów przestępca zaczepiał w klubach dziewczyny. Mówił o nich że są jego fankami

jednak nie był zbyt popularny. Ot jeden z wielu DJ-ów. Najczęściej grywał w klubie Lustra.

Można powiedzieć, że był tam stałym rezydentem. Wybierał ofiarę rozglądając się po sali

a następnie podchodził i jak gentelman zapraszał ją na drinka. Przeważnie rozmawiał, starał

się zaimponować dziewczynie swoją pozycją w klubie, znajomością z barmanem

i ochroniarzem. Opowiadał o swojej znajomości z właścicielem przybytku. Z zeznań

dziewczyn przesłuchiwanych w jego sprawie wynikało, że stawiał się na piedestale i bardzo

mu się nie podobały jakiekolwiek próby sprowadzenia go na ziemię. Wielu dziewczynom

dobrze się z nim rozmawiało i nawet podobał im się jego pewny siebie styl, ale od czasu do

czasu trafiał na kobietę która nie była nim kompletnie zainteresowana i wtedy się zaczynało.

Nie wiadomo co nim kierowało.

Zranione ego, duma która wręcz wylewała się z niego. Piotr nie mógł sobie darować, nie

mógł puścić płazem takiej zniewagi. Tam gdzie normalny chłopak następnego dnia nie

pamiętał już o sprawie, Narcyz, gryziony poczuciem niedocenienia planował zemstę.

Właściwie nie wiadomo kiedy dokładnie się to zaczęło bo ofiar Narcyza odnotowywano coraz

więcej. Nie zabijał od razu. Pierwsze ofiary były najpierw śledzone a następnie napadane

w ciemnych uliczkach i brutalnie bite z elementami seksualnymi. Odzierane z ubrań

i poniżane. Z czasem Narcyz musiał czuć się coraz bardziej bezkarny bo gwałty których się

dopuszczał przestały być już ostrożne. Przestał używać prezerwatyw i kominiarki a jego DNA

trafiło w końcu na komendę. Był już kiedyś notowany, miał sprawę w sądzie o pobicie

dlatego kiedy jego odciski trafiły do bazy policja szybko dopasowała je do konkretnej osoby.

Od tej pory był już oficjalnie poszukiwany. Mniej więcej w tym samym czasie zabił po raz

pierwszy. Bardzo szybko jego sprawa stała się priorytetem dla warszawskiej policji. Znali

przecież tożsamość. Mniej więcej miesiąc po wystosowaniu listu gończego odnotowanych

zamordowanych kobiet było już trzy. Policja zablokowała jego dostęp do kont. Nie mógł

wrócić do mieszkania, które było jego własnością.

Ludzie, którzy go znali wypowiadali się o nim zazwyczaj podobnie. Nie miał przyjaciół. Był

ogromnym egoistą. Właściwie chciał mówić tylko o sobie i nie bardzo interesowały go

problemy innych osób. Jego związki trwały zazwyczaj dwa tygodnie i opierały się głównie na

seksie. Wydawał się niezwykle płytką osobą a jego głównym wyznaniem był materializm.

Drogie ciuchy, samochody. Pochodził z bogatej ale niezbyt wpływowej rodziny. Jego rodzice

mieli dobrze prosperującą hurtownię zegarków. Firma była już 20 lat na rynku ale nie

wiadomo jak bieżąca sytuacja odbije się na jej dalszym funkcjonowaniu. Sami rodzice nie

chcieli się publicznie wypowiadać o sprawie. Wiadomo było jednak że Narcyz nie może

zwrócić się o pomoc do rodziny, gdyż ta była nieustannie monitorowana. Był zdany na siebie,

nie miał dostępu do pieniędzy. Nie wiadomo ile mógł mieć przy sobie i na jak długo mu to

wystarczy. Jednak z jakiegoś powodu wydawał się nie uciekać.

Cała Polska o nim mówiła. Był we wszystkich wiadomościach i niezliczone debaty pojawiały

się co chwila w kolejnych stacjach radiowych i telewizyjnych. Jedni byli oburzeni na

bezradność policji. Jak to jest że jego wizerunek jest znany w całym kraju a jemu już

2 miesiące udaje się nie tylko unikać władz, ale na dodatek pozbawiać życia kolejne ofiary.

Ludzie zaczynali na poważnie bać się wypuszczać swoje córki z domu. Opozycja natomiast

tłumaczyła że kiedy Narcyz przestał już polować w samej stolicy a przeniósł się na tereny

podwarszawskich wsi, niezwykle trudno było go zlokalizować. Był przecież środek lata więc

mógł spać nawet na dworze. Nie wiadomo ile jeszcze miał pieniędzy ale mógł też zmienić

swój wygląd choćby zapuszczając brodę. Na ekranie telewizora pojawiły się teraz dwie

podobizny. Jedna z wizerunkiem Narcyza takim jaki nosił na co dzień. Gładko ogolona twarz.

Lekko kręcone czarne włosy sięgające do połowy czoła a po bokach obcięte na krótko.

Przystojna, smukła twarz i bystry wzrok. Na drugim zdjęciu było widać tą samą twarz

z 2 miesięcznym czarnym zarostem na brodzie, inaczej ułożonymi i nieco dłuższymi włosami.

Ubranie z fragmentu koszuli widocznego na pierwszym zdjęciu również zmieniło się

w ciemny płaszcz.

Zdjęcia te pokazują jak bardzo mógł się zmienić w tym czasie i dlaczego ciężko rozpoznać

sprawcę tych obrzydliwych zbrodni. Wypowiadał się jeden z policjantów. Apelujemy do

telewidzów aby byli ostrożni w czynnościach takich jak zabieranie autostopowiczów.

Rozmowy z nieznajomymi, zalecamy również aby poruszać się raczej w miejscach gdzie jest

dużo ludzi. To nie jest dobry czas na samotne wycieczki po zmroku nawet jeśli okolica jest

dobrze znana. Zapewniam też, że jesteśmy już na jego tropie i ta sytuacja niedługo dobiegnie

końca. W studio znów rozgorzała dyskusja i kilka głosów zaczęło się przekrzykiwać.

- Ach wyłącz już to, musisz zawsze oglądać ten głupi program? Później chodzisz wystraszona

i gadasz ile to zła na świecie. A w telewizji przecież rozmawiają o tym co się sprzedaje. To

zaburza Ci obraz realnego świata. Dawaj ten pilot – Powiedział Adam.

- Kochanie, zostaw - powiedziała przeciągle Milena i wyciągając się jak kot na kanapie

chwyciła pilot pierwsza a następnie zaczęła go bronić zaciskając się w kulkę.

- Lubię to i wcale nie mam zaburzonego obrazu. Różne rzeczy się dzieją.

- Ale nie na taką skale jak to pokazują - Adam się uśmiechnął i podszedł do Mil zaczynając ją

łaskotać żeby puściła pilot.

-Poza tym zaraz jest mecz który chciałem oglądać. A Ty czasem nie miałaś się widzieć

z siostrą?

- No tak, tak. Widzę że piwko już na stole czyli mogę wziąć samochód?

- Bierz, tylko postaraj się tym razem pamiętać o ręcznym.

Sytuacja ta miała miejsce już ponad rok temu ale Adam wciąż wypominał Mil że kiedy nie

zaciągnęła ręcznego na postoju jego auto delikatnie stoczyło się i oparło o samochód obok.

Chociaż Adam raczej powiedziałby że uderzyło a nie oparło to jednak nie wyrządziło to

żadnej wielkiej szkody. Ot porysowany lakier. Adam miał w garażu specjalną tubkę

z lakierem identycznym jak jego czerwone auto więc następnego dnia nawet nie było już

widać że cała sytuacja miała miejsce. No, ale Adam i tak lubił to wywlekać przy każdej

okazji. Mówił że się tylko przekomarza kiedy Mil reagowała złością, ale mimo to irytowało ją

że przy każdej rozmowie schodzącej na samochód ta kwestia była wyciągana.

- Dobra miśku oglądaj sobie a ja idę do łazienki i wychodzę.

- Klucze i dowód na stole - odpowiedział Adam przełączając jednocześnie kanał.

 

Kilka godzin później.

 

- Siostrzyczko, fajnie się gada ale musiałam stracić rachubę

czasu. Kurcze widzę że już się nieźle ściemniło - Powiedziała

Mil odkładając kubek po herbacie na stolik

- Dzięki że wpadłaś kochana. Dzięki że mogłam się wygadać. Kiedy znów mnie odwiedzisz?

- Może Ty też czasem ruszysz do mnie zgrabne cztery litery co? - Odpowiedziała

z uśmiechem.

- Racja, myślę że niebawem skorzystam z zaproszenia. No to trzymaj się, puść mi eska jak dojedziesz.

Mil wsiadła do auta, odetchnęła ciężko i zamyśliła się na chwilę. Zawsze była dobra

w doradzaniu innym. Rozwiązywanie cudzych problemów przychodziło jej z łatwością więc

czemu jakoś nie potrafi rozwiązać swoich tak łatwo. Westchnęła ponownie głęboko i z tą

myślą przekręciła kluczyk w stacyjce. Samochód odpalił, włączyła światła bez których już

praktycznie nic by nie widziała i zaczęła wyjeżdżać z podwórka siostry. W drodze najpierw

przeskoczyła kilka stacji radiowych żeby oderwać się od natrętnych myśli i po chwili

przypomniała sobie że przecież nie skończyła jeszcze słuchać swojego ostatniego audiobooka.

Włączyła go ale po chwili doszła do wniosku że nie ma teraz ochoty na radosne opowieści.

Czuła się już zmęczona i lekko poddenerwowana mimo że wieczór z siostrą był całkiem

przyjemny. Często działało tak na nią prowadzenie auta. Wolała kiedy Adam prowadził a ona

mogła wtedy odprężyć się i rozmawiać albo pogrążyć się cicho w myślach. Droga była

zupełnie pusta. Nie było to nic nowego, jej siostra mieszkała na wsi pod Warszawą

a w dodatku droga prowadziła w znacznej części przez las. Niebo było zupełnie czyste bez

chmur i na dodatek była chyba pełnia. Mil zastanawiała się czy gdyby wyłączyła teraz lampy

w samochodzie to czy poświata księżycowa wystarczyłaby do tego aby utrzymać się na

drodze. Nagle wyrwana z zamyślenia dostrzegła na drodze jakąś przeszkodę. Dookoła był las

a przed nią niewielkie drzewko, a może nawet duża gałąź leżała na samym środku trasy.

Przeklęła w duchu i postanowiła powoli wyminąć przeszkodę, ale kiedy przypomniała sobie

o Adamie wypominającym jej po raz kolejny porysowane auto stwierdziła że jednak

wysiądzie i spróbuje chociaż trochę przesunąć gałąź. Cholerka, nigdy go nie ma jak jest

potrzebny, powtarzała sobie cichutko pod nosem. Wysiadając rozejrzała się dokładnie

w prawo i w lewo ale wszędzie dostrzegła tylko zarysy lasu. Wzrok musiałby się trochę

przyzwyczaić do ciemności żeby zobaczyć więcej ale nie miała zamiaru stać tam i czekać.

Podeszła do gałęzi i zaczęła szarpać ją tak aby odblokować chociaż połowę trasy. Chociaż

tyle żeby zmieściło się auto i nie zarysowało tego cholernego lakieru. Nagle usłyszała jakieś

stuknięcie i przestraszyła się tak, że aż zdrętwiała. W tej samej chwili zauważyła

nadjeżdżający samochód.

- No i czemu się boisz głupia no czemu - powtarzała sobie w myślach. Szarpnęła mocniej

gałąź która odsłoniła już drogę a następnie wskoczyła jak najszybciej do auta i zaczęła szukać

kluczyków. Wyciągnęła je nauczona żeby nigdy nie zostawiać w stacyjce. W TV co chwilę

ostrzegano o coraz to różniejszych sztuczkach złodziei aut. Samochód zatrzymał się za nią

Mil zobaczyła w lusterku postać ogromnego zbliżającego się mężczyzny. Serce zaczęło

łomotać jej jak szalone kiedy zobaczyła wysoką postać zbliżającą się do jej auta. Miała już

w ręku kluczyk więc jak najszybciej odpaliła auto przy okazji wrzucając pierwszy bieg

a wtedy mężczyzna zaczął biec w jej stronę. Przestraszyła się nie na żarty. To już nie było

zachowanie normalnego człowieka. Puściła szybko sprzęgło, kątem oka zobaczyła sylwetkę

wielkiego faceta podbiegającego do auta i krzyczącego OTWÓRZ.

Była przerażona, ręce trzęsły się jej mimo że zaciskała je na kierownicy dużo mocniej niż

zwykle. Zastrzyk adrenaliny błyskawicznie wyostrzył jej zmysły. Nie umiała się kompletnie

skupić. Myślała tylko o tym żeby jak najszybciej oddalić się z tego dziwnego miejsca. Ku jej

zaskoczeniu i jeszcze większemu przerażeniu facet biegiem wsiadł do samochodu i zaczął

jechać za nią. Nigdy nie potrafiła szybko jeździć i mimo że wciskała pedał gazu do końca,

samochód nie przyspieszał tak bardzo, żeby mogła zgubić olbrzyma. Nie znała się na

samochodach. Zawsze myślała że mniejsze auta powinny być szybsze od wielkich terenówek

jednak olbrzym zbliżał się do niej coraz bardziej.

Przerażona spoglądała co chwilę w lusterko ale sytuacja pogorszała się coraz bardziej.

Co teraz, co teraz, zadzwonie do Adama, nie, na policję. Gdzie mój telefon, cholera,

w torebce z tyłu. Sięgała tam ręką ale nie mogła namierzyć torebki.

- Kurwa!- krzyknęła głośno. Samochód za nią podjechał do pewnego poziomu i zaczął

jechać za nią w równej odległości. Nie wyprzedzał. Mil miała na początku myśl że będzie

chciał ją staranować ale skarciła się po chwili że to nie film. Jednak sytuacja dalej była zła.

Usłyszała trąbienie. Później dostrzegła w lusterku oślepiające miganie światłami. On chce

żebym się zatrzymała? Niedoczekanie, pomyślała. Wtedy w przypływie odrobiny

trzeźwiejszego myślenia przypomniała sobie że jeśli skręci na główną drogę to niedaleko

powinna być stacja benzynowa. Na stacji były kamery więc cokolwiek chciał zrobić ten

człowiek, nie odważy się pojechać tam za nią. Z tą myślą wypatrzyła zakręt, za nim jechała

jeszcze 2 minuty w ogromnym napięciu, dokoła zaczęły się już zabudowania a z daleka było

już widać światła sygnalizujące stacje benzynową i reklamy cen paliw. Myślała że psychol

odpuści, ale samochód terenowy cały czas trzymał się blisko niej. Wjeżdżając na stację

dostrzegła stojący tam niebieski radiowóz. Poczuła pewną radość przeplataną z uczuciem

jakby wypiła za dużo kawy. Miała w sobie tyle sprzecznych emocji jednocześnie. Zauważyła

że w radiowozie zapalają się światła i zaczyna powoli ruszać. Serce zabiło jej mocniej ale nie

mogła przecież w tej sytuacji postąpić inaczej. Zajechała drogę radiowozu. Tym razem bez

dbania o klucze i gaszenia silnika wypadła z auta. Zaszokowani policjanci zatrzymali

radiowóz przed nią i najpierw z niedowierzaniem spojrzeli na siebie nawzajem, później jeden

otworzył drzwi i wstał z siedzenia. Spokojnym głosem zaczął pytanie

- Co pani ro... - Wtedy kobieta przerwała mu krzycząc

- O ten, to to auto. Gonił mnie, napaść mnie chciał. Proszę pomóżcie.

Policjant spojrzał za siebie, parkowało tam już duże terenowe, wyraźnie kiepsko umyte auto

z którego wychodził bardzo wysoki mężczyzna w również niezbyt czystej czarnej koszulce

i spodniach moro.

- Czy ktoś mi może spokojnie wytłumaczyć o co tu chodzi?- powiedział głośno policjant

kierując całą swoją uwagę na człowieka stojącego przed terenówką.

- Śledził Pan tę kobietę?

Olbrzym patrząc cały czas na kobietę i jej auto zaczął odpowiadać lekko zachrypniętym

głosem.

- Nie, to znaczy jechałem za tą panią owszem ale jej nie śledziłem.

- Dlaczego jechał pan za tą kobietą?

Olbrzym wyciągnął rękę w stronę auta kobiety i pokazując palcem powiedział.

- Ktoś jest w aucie, widziałem jak pani zabierała gałąź z drogi, jakiś mężczyzna zakradł się do

auta, wyszedł z lasu i wsiadł do tyłu. Chciałem powiedzieć ale pani zaczęła uciekać. To nie

moja sprawa i może się mylę, chociaż widziałem wyraźnie. Ale musiałem za panią jechać,

nigdy bym sobie nie darował gdyby coś się stało. Czy wszystko jest w porządku?

Policjant odwrócił się, Milena stała bez ruchu jakby ją zamurowało.

- Proszę się odsunąć od auta.

W tej samej chwili tylne drzwi otworzyły się energicznie i z samochodu wyskoczył szczupły,

przeciętnego wzrostu mężczyzna. Zaczął uciekać. Biegł bardzo szybko ale policjant nie

czekając od razu rzucił się za nim w pościg.

- Stój bo strzelam – krzyknął, chociaż nie miał zamiaru nawet wyciągać broni. Doskonale

zdawał sobie sprawę ile pracy papierkowej mu to doda oraz jakie byłyby konsekwencje

ewentualnego postrzelenia. Był to dopiero początek jego nocnej służby i nie miał zamiaru

zaczynać jej w taki sposób. Biegł ile miał sił i po chwili mógł już potraktować paralizatorem

uciekającego przed nim mężczyznę. Najpierw upewnił się że mężczyzna nie będzie się już

szarpał przyciskając go mocno do ziemi i wyginając ręce do tyłu a później odwrócił go twarzą

do siebie. Chciał zapytać po co właził do tego auta ale w jednej chwili wszystko zrozumiał.

Narcyz patrzył na niego z nienawiścią.

 

Następnego ranka wieści o ujęciu najbardziej poszukiwanej w Polsce osoby rozeszły się po

wszystkich mediach. W każdym kanale informacyjnym można było usłyszeć o tym jak

bohaterski policjant rzucił się w pościg za podejrzanym, powalił go na glebę i zakuł

w kajdanki. Wywiady, w których wysoki mężczyzna jeżdżący terenówką teraz znany już

całej Polsce jako Marcin K. opowiadał jak instynkt kazał mu podążać za kobietą były

w telewizji śniadaniowej a sama Milena zapytana o to jak się poczuła znajdując na tylnym

siedzeniu swojego samochodu czarny sznurek który najwyraźniej miał służyć mordercy za

garotę odpowiadała że do tej pory nie może uwierzyć w realność tej sytuacji. Jej życie wisiało

na włosku i nawet o tym nie wiedziała. Cała sytuacja jak i wszystkie dotychczasowe

dokonania Narcyza były powtarzane i dokładnie analizowane przez kolejnych dziennikarzy

przez kilka następnych dni.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Sisi26 miesiąc temu
    Super zapraszam też do mnie.
  • OpowiemCiHistorie miesiąc temu
    Wersja audio ukaże się dziś wieczorem na YouTube :)
  • Sisi26 miesiąc temu
    Jak zmieniasz głos?
  • OpowiemCiHistorie miesiąc temu
    Sisi26 Mieszam go z syntezatorem w programie audacity :)
  • Sisi26 miesiąc temu
    No a te obrazki i tytuły jak robisz?
  • Sisi26 miesiąc temu
    Drugiego nie widziałam na twoim kanale, tylko to pierwsze.
  • Sisi26 miesiąc temu
    Zapraszam do czytania moich opowiadań. A przede wszystkim do obecnego pt. Dworek na początku ulicy zachęcam od 1 rozdziału by wiedzieć o co chodzi już kilka ich jest ale będzie zdecydowanie dużo dużo dużo więcej będę dlugo ciągnela i bedzie niesamowicie ciekawie.
  • OpowiemCiHistorie miesiąc temu
    Sisi26 Dziś wstawię nowe. Wczoraj się nie wyrobiłem bo chciałem podłożyć muzykę :)
  • OpowiemCiHistorie miesiąc temu
    https://youtu.be/0hNvmjctzHo już jest :)
  • Wrotycz miesiąc temu
    Może to wcześniejsze w dorobku opko... poprzednie z tematem życia w Sieci bardziej mi podeszło. I fabularnie, i językowo.
  • OpowiemCiHistorie miesiąc temu
    To jest pierwsze które napisałem w życiu. Tamto o życiu w sieci mi też się bardziej podoba. Dziękuję za opinie :)
  • Joanna Gebler 3 tygodnie temu
    Jeśli to Twój pierwszy tekst, który napisałeś to brawo. Bardzo mi się podoba :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania