Nie będę twoim bohaterem - Rozdział 11

Malwina

– To cześć, Malwa. – Znów używa tego skrótu, który tak bardzo działa mi na nerwy, ale nie reaguję.

Patrzę, jak oddala się w kierunku szkoły. Spogląda jeszcze raz przez ramię w moją stronę, a następnie znika w ciemnościach ulicy. Dziwne to było, to nasze spotkanie. Arek był wyjątkowo miły i dość czuły. Podoba mi się taka jego wersja, choć może za często zerkał na dekolt Alicji. Nie chciałam ich zostawiać samych, stąd mój pomysł, żeby najpierw odwieść Alicję. Chyba jestem zazdrosna? Ala powtarza, że Arek jest seksowny, jednak gdyby jej się naprawdę podobał, to już dawno by go poderwała, a już na pewno powiedziałaby mi o tym. A Arek? Widzę, że patrzy na Alę z pożądaniem, jak większość facetów. Jednak to mnie dziś ratował i dla mnie był czuły. Ten tekst z okularami i sposób, w jaki dotykał mojego policzka. Nie mogę uwierzyć, że to ten sam koleś.

Miałam niezły ubaw, kiedy Alicja zaczęła się użalać przy nim. Nieboraczek, nie wiedział, co ze sobą zrobić. Ona każdego potrafi doprowadzić do obłędu, ale i tak kocham ją, jak siostrę.

Przesadziłam z tym pytaniem o jego brata. Tak myślę. Spochmurniał przez to, a jego oczy znów posmutniały. Dlatego wolałam nie pytać go dalej, a pytań mam sporo. Czy on też siedział w poprawczaku? Czy również ma coś wspólnego z narkotykami? Co się stało z jego kolanem i skąd te blizny na jego ciele? Jednak boję się, że jeżeli zarzucę go pytaniami, to znów zamknie się przede mną, a mam wrażenie, że powoli się otwiera. Może, jeśli będę cierpliwa, to poznam wreszcie jego wielki sekret, o ile zdążę przed końcem liceum.

Wzdycham i spoglądam na swój dom. Czeka na mnie mój przytulny pokój z ciepłym łóżkiem i satynową pościelą. Tymczasem Arek wróci do tej swojej nory w szkole. Będzie spał na zimnym materacu, przykryty obdartym kocem. Serce ściska mi się na samą myśl o tym. Otwieram drzwi do domu i wchodzę do środka.

Kolejny tydzień mija mi zdecydowanie zbyt szybko i dość intensywnie.

Rodzice wściekli się oczywiście z powodu okularów oraz tego, jak wygląda moja twarz. Miałam cały wykład na temat tego, że zachowałam się nieodpowiedzialnie, że powinnam bardziej uważać i tym podobne. Na szczęście żadnego szlabanu nie dostałam, to nie w ich stylu. Są zbyt zajęci pracą, żeby go dopilnować. To nie tak, że jestem jedną z tych nastolatek, dla której rodzice nigdy nie mają czasu. Jestem na tyle dorosła, że potrafię już zadbać sama o siebie. Tata prowadzi firmę, mama realizuje się w swojej pracy. Wiem, że są dla mnie zawsze, kiedy ich potrzebuję. Żałuję tylko, że jestem jedynaczką. Mam Alicję, która ma wprawdzie rodzeństwo, dwóch starszych braci, ale oni już dawno pozakładali własne rodziny.

Od razu w sobotę, mama zabiera mnie do centrum handlowego, żeby kupić mi nowe okulary. Ponieważ będę musiała czekać na nie kilka dni, namawiam mamę na szkła kontaktowe. Nie mam zapasowych okularów, a muszę coś widzieć. Nie ma to absolutnie nic wspólnego z tym, że Mokrzycki powiedział, żebym nie zasłaniała oczu okularami. Absolutnie! Na początku jest mi ciężko zakładać i ściągać soczewki, moje oczy przez pewien czas są czerwone, ale wreszcie się przyzwyczajam i nawet jak dostaję swoje nowe okulary w delikatnych oprawkach, to do szkoły chodzę w soczewkach. Wszyscy są zachwyceni zmianą w moim wyglądzie, zwłaszcza, że siniak na policzku udaje mi się jakoś zakryć fluidem. Nie uchodzą mojej uwadze również ukradkowe spojrzenia, którymi obdarowuje mnie Arek.

Ala odebrała swoje auto spod mojego domu dopiero w sobotę wieczorem, a to dlatego, że pieprzony Michał zadzwonił do niej i umówili się na kawę. Błagał ją o wybaczenie. Twierdził, że był idiotą, bo pozwolił jej odejść, a to przecież on z nią zerwał. Alicja postanowiła dać mu jeszcze jedną szansę. Była rozanielona i szczęśliwa. Powinnam się cieszyć razem z nią, ale nic nie poradzę na to, że nie lubię gnojka.

Na dodatek, wychodzi na to, że będę musiała iść sama na studniówkę, ponieważ Ala idzie z Michałem. Przez chwilę rozważam, żeby olać całą tę imprezę, ale chciałabym spotkać się z moimi przyjaciółmi ze szkoły, poza tym ja i Joasia wsadziłyśmy dużo pracy i serca w przygotowania. Dlatego postanawiam wprowadzić w życie mój plan. Bardzo ryzykowny plan, dzięki któremu będę mogła upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: będę mieć partnera na studniówkę i może znów uda mi się odrobinę bardziej dotrzeć do Arka.

Studniówka odbywa się w czwartek, a dyrektorka z tej okazji skróciła czwartym klasom lekcje w ten dzień, natomiast piątek mamy wolny.

W dzień studniówki, tuż po lekcjach, rzucam do Alicji, że spotkamy się przed szkołą i wybiegam z klasy, żeby dogonić Arka, który oddala się już w zupełnie przeciwnym kierunku niż reszta uczniów. Skończyliśmy nieco wcześniej, więc korytarze są puste, pozostała młodzież siedzi jeszcze na zajęciach. Dopadam go za zakrętem i zatrzymuję łapiąc jego ramię. Odwraca się gwałtownie i patrzy na mnie uważnie. Jest w szoku. Ja też. Mówiłam już, że przy nim zachowuję się irracjonalnie? Działam zupełnie na oślep i instynktownie, bo wiem, że jeżeli będę myśleć za dużo, to stchórzę.

– Musimy porozmawiać – rzucam w jego stronę.

– Serio? – kpi ze mnie.

Nie odpowiadam mu, tylko ciągnę go za rękaw bluzy do klasy obok, która jest akurat wolna. Zatrzymuję się, puszczam materiał rękawa i staję na wprost niego. Chcę poprawić okulary, ale przecież ich już nie mam, taki nerwowy tik.

– Mam dla ciebie propozycję. – Słowa wypadają z moich ust niczym naboje z karabinu maszynowego. Nie pozwalam dojść chłopakowi do słowa. – Wiem, że nie wybierasz się na studniówkę. Widziałam na liście, że się nie zapisałeś ani nie opłaciłeś wejściówki, ale tak się składa, że ja mam dwie i nie mam kogo zaprosić, więc pomyślałam sobie, że może mógłbyś pójść ze mną, jako moja osoba towarzysząca – kończę przemowę na jednym oddechu.

– Żartujesz? – prycha rozbawiony.

– Nie. – Patrzę prosto w piwne oczy Arka. Staram się być twarda.

– Nie ma mowy. Nigdzie się nie wybieram.

– Oj, proszę cię Arek, dziś jest czwartek, więc pewnie nie pracujesz. Będziesz sam siedział w tej kanciapie cały wieczór? Będzie dobre żarcie, może fajna muza.

– Co ty znowu odpierdalasz, Malwa? – Arek zaciska pięści, mięśnie jego żuchwy drgają. – Nie potrzebuję twojej litości, rozumiesz? Daj mi święty spokój.

Arek próbuje się odwrócić i wyjść, ale znów łapię go za ramię.

– Proszę – mówię cicho. – Nie chodzi o litość. Ja naprawdę nie mam z kim iść. Nie chcę tam iść sama. Mógłbyś oddać mi ogromną przysługę, a przy okazji sam na tym skorzystać.

– Jak to możliwe, że taka dziewczyna jak ty nie ma z kim iść?

Wzruszam ramionami.

– Nie wiem. – Spuszczam wzrok. – Nikt mnie wcześniej nie zaprosił, potem Alicja zerwała z Michałem i postanowiłyśmy, że pójdziemy same i będziemy się bawiły razem. Tylko, że oni znów się zeszli i Ala idzie z Michałem, a ja zostałam sama. Wszyscy chłopacy mają już swoje partnerki, a ja właściwie nie mam żadnych znajomych płci męskiej... - Wzdycham. Zauważam, że wciąż trzymam dłoń na jego ramieniu, więc ją cofam.

– I co, ubzdurałaś sobie, że ja pójdę z tobą? Jestem słabym towarzystwem.

– No, co ty. Nie musisz się bawić, jakby co. Fajnie było by mieć kogoś do towarzystwa, jak wszyscy inni będą tańcować. Pewnie moje koleżanki zajmą się swoimi chłopakami. Jakbyś poszedł ze mną byłoby mi raźniej.

Arek kręci głową.

– Nie, nie ma mowy. Nie idę na żadną studniówkę. Nie mam zamiaru bawić się z tą bandą ćwoków.

– Proszę... – Mój głos przybiera błagalny ton, ale on znów kręci przecząco głową.

– Sorry – przebąkuje pod nosem. Odwraca się na pięcie i rusza w kierunku drzwi.

– Jeśli się nie zgodzisz, powiem komuś, że mieszkasz w szkole – mówię szybko i zamykam oczy. Nie zrobiłabym tego, ale warto zaryzykować. Powoli uchylam powieki. Arek zatrzymał się w połowie drogi. Jego ramiona opadły, a plecak zjechał i teraz trzyma go w ręce.

Arek odwraca się wolno w moją stronę. Z jego oczu biją gromy. Jest wściekły.

– Czy ty mnie szantażujesz, Florczyk? Serio? – Podchodzi do mnie bliżej. – Chyba zapominasz, do kogo mówisz.

– Oj, Mokrzycki, nie boję się ciebie, jeśli to masz na myśli. – Przewracam oczami. – Już cię trochę poznałam i wiem, że tylko zgrywasz twardziela, przynajmniej w stosunku do mnie.

– Obiecałaś, że nikomu nie powiesz – mówi przez zaciśnięte zęby.

– Wybacz, siła wyższa. Pójdziesz ze mną, to nikomu nie powiem.

Arek przygląda się mi uważnie przez chwilę. Mam wrażenie, że walczy z własnymi myślami. Po raz kolejny kręci głową, ale tym razem z rezygnacją.

– Jesteś szurnięta i upierdliwa.

– Oj tam, Alicja jest gorsza ode mnie.

Chłopak wzdycha. Nie odrywa wzroku ode mnie. Mruży oczy i wykrzywia usta.

– Mówisz, że będzie wyżerka?

– Aha – przytakuję ochoczo, kiwam przy tym ostentacyjnie głową.

– I alkohol?

– No, ja zamierzam jechać autem, więc nie będę pić, ale na pewno któryś z chłopaków przyniesie coś mocniejszego.

– Ale jeśli któryś z tych szkolnych idiotów przyczepi się do mnie, to nie ręczę za siebie.

– Będziemy się trzymać od nich z daleka.

– Nie wstydzisz się ze mną tam pokazać?

– Nie – stanowczo zaprzeczam. Serce wali mi jak oszalałe. Czekam, co wreszcie zdecyduje.

– Nawet nie mam, w co się ubrać.

– Nie musisz się stroić. Załóż jakieś jeansy i czarną koszulkę. Widziałam cię już tak ubranego. Będzie dobrze.

– Dobra – mruczy – niech ci będzie. Żebyś tylko potem nie żałowała. – Arek przejeżdża dłonią po twarzy i włosach. Uśmiecham się do siebie, ale poważnieję, gdy tylko znów spogląda na mnie. – Gdzie to jest? – pyta.

– W Stołówce Studenckiej. Mogę po ciebie przyjechać – zapewniam.

– Nie. Spotkajmy się na miejscu. Przed wejściem.

– Okej. O dwudziestej się zaczyna.

Arek zarzuca swój plecak na plecy i wychodzi z pomieszczenia, zostawiając mnie zupełnie samą. Opieram się o stolik, który znajduje się tuż za mną. Powoli wypuszczam powietrze, jak przebity balon. Udało się. Arek się zgodził. Jeszcze nie mogę w to uwierzyć. Można powiedzieć, że pójdę na studniówkę z najprzystojniejszym chłopakiem w całej szkole. Mogą mówić o nim, co chcą, ale i tak nie jedna dziewczyna będzie mi zazdrościć. Pierwszy raz właściwie ekscytuję się tą imprezą. Nie mogę się doczekać, aż założę moją chabrową sukienkę, którą kupiłam specjalnie na tę okazję, z koronkową górą i tiulową spódnicą.

Nie pozostaje mi nic innego, jak iść do domu i zacząć się szykować. Alicja padnie, kiedy jej powiem, kogo zabieram na studniówkę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • A. Hope.S 3 miesiące temu
    Jaka mała szantażystka z tej Malwy :D
    Brawa dla autorki. czekam na dalszy ciąg. *****
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Niesamowicie mnie relaksujesz, ale przecież o tym dobrze wiesz:)
    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania