Nie będę twoim bohaterem - Rozdział 13

"I never wanted to be your weekend lover

I only wanted to be some kind of friend" - Prince "Purple rain"

 

Malwina

Znajduję się na parkiecie i tańczę z Arkiem. Nie mogę w to uwierzyć. Czuję się jakbym śniła. Może to nie jest jakiś ekscytujący, romantyczny taniec. Oboje poruszmy się dość sztywno, jak para staruszków na potańcówce. Kogo ja oszukuję? Staruszkowie nieraz tańczą goręcej niż my tu, teraz. Wyglądamy raczej jak para dziesięciolatków na szkolnej dyskotece. Może odległość między nami jest mniejsza niż długość naszych ramion, ale wciąż jest zbyt duża. Mimo to jest bardzo przyjemnie i zdecydowanie nie chcę się obudzić.

Dłoń Arka jest duża, silna, trochę szorstka i nieco spocona. Czyżby pan „mamwszystkowdupie" trochę się denerwował? Druga jego ręka wylądowała na moich plecach. Gdzieś na pograniczu pośladka i krzyża. Nie wiem, czy zrobił to celowo, czy przypadkiem, ale przy niemalże każdym ruchu wywołuje na moich plecach dreszcze. Mam tylko nadzieję, że Arek tego nie zauważa oraz tego, że moje serce kołacze i chce rozerwać mi klatkę piersiową. Nie uchodzi mojej uwadze, że Arek pachnie dziś wyjątkowo. Czyżby specjalnie na studniówkę ze mną spryskał się jakimiś lepszymi perfumami? Nie twierdzę, że na co dzień śmierdzi. Po prostu dziś pachnie inaczej. Jak to zawsze piszą w tych wszystkich romansach? Piżmowy aromat? Cokolwiek to znaczy. Jeśli ich autorki mają na myśli podniecający, męski zapach, to zdecydowanie to jest to.

Zaskoczył mnie tą propozycją tańca. W ogóle zaskakuje mnie dziś na każdym kroku. Najpierw byłam w szoku, że pojawił się na studniówce, ale kiedy w szatni zobaczyłam, że założył na tą okazję garnitur, wpadłam w osłupienie. Wyglądał nieziemsko w stalowym garniturze, którym wydawał się być szyty na niego. Zrobiło się mi głupio. Mam nadzieję, że nie musiał kupować tego garnituru specjalnie na tę okazję i to z mojej winy. To wdzianko nie wyglądało na tanie. Do tego podarował mi kotylion i generalnie, przez cały wieczór zachowywał się, jak gentleman. Może nie był zbyt chętny do integrowania się z towarzystwem przy stole, ale przynajmniej zachowywał się kulturalnie. Nie śpieszyło się mu tez do rozmowy ze mną, ale i tak czułam, że w naszej relacji coś się zmieniło.

Spoglądam nad ramieniem Arka. Parkiet pogrążony jest w półmroku. Dookoła wirują rozbiegane, kolorowe światła. Nikt specjalnie nie zwraca na nas uwagi, wszyscy są już nieco wypici i chyba starają się skupić teraz głównie na zabawie. Na początku słyszałam różne komentarze na temat obecności Arka. Pewnie cała szkoła będzie huczeć od plotek, że przyszedł ze mną. Na szczęście jutro mamy wolne, a od poniedziałku zaczynają się ferie. Wprawdzie mamy dodatkowe zajęcia przygotowujące do matury, ale liczę na to, że większość największych plotkarek nie będzie na nie chodzić. Jest jeszcze opcja, że ja i Arek staniemy się tematem numer jeden na Facebooku albo Instagramie, ale mam to głęboko w dupie. Cieszę się, że Arek zdecydował się przyjść.

Na środku parkietu dostrzegam Alę tańcząca z Michałem. Taniec to mało powiedziane. Michał wisi na niej. Jedną ręką sunie po jej plecach, drugą trzyma na pośladku dziewczyny. Alicja podłapuje mój wzrok, uśmiecha się szeroko i unosi w moją stronę kciuk. Przewracam oczami. Czy ona tego nie widzi, że Michał traktuje ją, jak lafiryndę? Chyba, że ten kciuk tyczył się mnie i Arka? Chyba będę musiała z nią poważnie porozmawiać.

Zerkam z powrotem na Arka i przyłapuje go na tym, że wpatruje się w moje usta, następnie przenosi spojrzenie na moje oczy, a kącik jego ust drga nieznacznie. Jedna wolna piosenka przechodzi w drugą. Poznaję, że to Prince „Purple Rain". Coś czuję, że od dzisiaj ten utwór będzie mi się zawsze kojarzył z Arkiem i z tym tańcem.

– Dziękuję, że przyszedłeś jednak – mówię cicho.

– Nie dałaś mi wyboru.

– Arek...

– Spoko – nie daje mi dokończyć – żartowałem.

Chłopak odpycha mnie nieco od siebie i okręca wokół, następnie łapie moje dłonie i kładzie je na swojej szyi, jego natomiast lądują na moich biodrach. Jesteśmy teraz bliżej siebie. Czuję ciepło jego oddechu na moim policzku, a wewnętrzne gorąco rozlewa się po całym moim ciele.

– Mówiłeś, że nie potrafisz się bawić, a całkiem dobrze ci idzie.

– Nazywasz to zabawą?

– Tak, wiem, dla ciebie to męczarnia.

– Niezupełnie, ale trochę za wolny ten taniec, żeby mówić o zabawie.

– Mi się podoba – dodaję cicho i od razu gryzę się w język. Jest jednak za późno. Arek odchyla głowę i spogląda na mnie zaskoczony. Na jego ustach błąka się delikatny uśmiech, ale już tego nie komentuje. Po prostu tańczymy dalej.

Niestety wszystko, co piękne szybko się kończy. Podobnie jest z naszym tańcem. Wolna piosenka dobiega końca. DJ wspomina coś o ciepłym posiłku. Parkiet zaczyna pustoszeć. Odsuwamy się z Arkiem od siebie. Bez słowa kierujemy się do naszego stolika, gdy nagle ktoś łapie Arka za ramię, więc ten przystaje, a ja idę w jego ślady. Odwracam się i dostrzegam Piotrka Jeziorowskiego. Stoi naprzeciwko Arka, kilka kroków dalej widzę Filipa obejmującego Ewelinę. Joasi nie ma w pobliżu, poszła pewnie coś załatwić. Może pogadać z DJ-em?

– Arek? – mówi Piotrek i chłopaki patrzą przez chwilę na siebie bez słowa. Mam wrażenie, że atmosfera między nimi jest dość napięta. – Miło cię widzieć.

Piotrek wyciąga rękę w stronę mojego towarzysza. Ten przez chwilę waha się, ale w końcu ściska dłoń Piotrka. Co więcej, wymieniają się męskim uściskiem, jakby przyjaźnili się od dawna. Podobna sytuacja zachodzi między Arkiem i Filipem. Również Ewelina podchodzi i całuje blondyna w policzek. Przyglądam się im zszokowana. Te kilka lat temu nie specjalnie zwracałam uwagę na to, z kim Arek się przyjaźni.

– Co ty tu robisz? – Piotrek pyta, choć według mnie to głupie pytanie.

– Dotrzymuję towarzystwa pewnej upierdliwej dziewczynie – Arek tłumaczy spokojnie. Mrugam kilka razy i mam ochotę go walnąć, ale się powstrzymuję. – Pewnie znacie Malwinę? – Pokazuje mnie skinieniem głowy, jakbym była jakimś zwierzątkiem w zoo.

– Jasne, że się znamy. – Piotrek uśmiecha się do mnie, a ja w zamian macham w ich stronę niezdarnie dłonią. – Nie spodziewałem się ciebie tutaj.

– W końcu to studniówka. – Arek wzrusza ramionami. – Swoją przegapiłem.

– To dobrze, że wróciłeś do szkoły. Ewelina coś wspominała, że cię widuje na korytarzu, ale nie wiedziała, czy chcesz odnowić stare znajomości.

Ewelina wbija wzrok w podłogę, wygląda na zawstydzoną.

– To nie tak... – Arek się plącze, podczas gdy reszta uważnie się mu przygląda.

W tym momencie podbiega do nas roześmiana Joasia.

– Już jestem – mówi do Piotrka – zaraz podadzą bogracz. O, cześć wam! – Tym razem Joasia zwraca się do nas, uśmiechając przy tym szeroko. Wygląda pięknie w długiej czarnej sukni, lekko mieniącej się przy każdym jej ruchu. Przy niej czuję się jak szara myszka.

– Obiecuję, że się odezwę. – Arek odzywa się nagle. – Na razie – dodaje szybko i łapie mnie za rękę, ciągnie do stolika. Zerkam na niego zaskoczona, ale o nic nie pytam. Za dużo myśli plącze się w mojej głowie.

Przy stoliku siedzi już Weronika z Dominikiem, ale nigdzie nie widzę Alicji, ani Michała. Na parkiecie też ich już nie ma. Ciekawe, gdzie zniknęli?

– Widzieliście Alicję? – pytam przyjaciół. Zachowuję się jak przyzwoitka, ale czuję pewien niepokój.

– Kręciła się tu z Michałem przed chwilą. – Weronika ruchem ręki wskazuje salę. Zbytnio mi tym nie pomogła.

Arek odsuwa przede mną krzesełko, ale ja łapię go za rękaw marynarki i ciągnę do wyjścia z sali.

– Pomóż mi znaleźć Alicję.

– Po co chcesz jej szukać? – Dziwi się. – Przecież jest dorosła i do tego z Michałem.

– Nie wiem, mam złe przeczucia – dodaję nerwowo.

Arek obdarowuje mnie kpiącym spojrzeniem. Oprócz tego, że jestem upierdliwa teraz jeszcze pewnie ma mnie za osobę zdrowo szurniętą. Mimo wszystko idzie za mną. Wychodzimy z sali do holu, gdzie znajduje się szatnia, a po jej przeciwnej stronie drzwi do toalet. Tu również panuje półmrok i jest pusto, nawet szatniarka gdzieś się ulotniła. Muszę potem zwrócić na to uwagę menadżerowi lokalu, że nikt przez tę chwilę nie pilnował naszych ubrań.

Choć w holu słychać muzykę z głównej sali, to wyraźnie dobiegają mnie również czyjeś podniesione głosy. Jeden z nich należy do Alicji. Jestem tego pewna. Dochodzą one zza rogu gdzie znajduje się niewielki korytarz i schody prowadzące do sal konferencyjnych na piętrze. Dostęp do nich jest uniemożliwiony na czas imprezy. Byłabym przekonana, że Ala poszła z Michałem po prostu się migdalić, gdyby nie pewna nuta w jej głosie, która nie daje mi zawrócić.

– Zostaw mnie w spokoju! – Alicja krzyczy.

– Od kiedy jesteś taka niedostępna? – Głos Michała jest lekko zachrypnięty. – Zawsze to lubiłaś.

– Nie będę się teraz, tutaj z tobą pieprzyć!

– Dlaczego? Jeszcze nie robiliśmy tego na schodach.

– Zostaw mnie!

Mój niepokój wzrasta. Spoglądam nerwowo na Arka i bez słowa ruszamy naprzód, jakby czytając sobie w myślach. Widok, który ukazuje się naszym oczom sprawia, że przystaję osłupiała. Alicja stoi pod ścianą, a raczej jest do niej przygwożdżona przez Michała, który jedną rękę usiłuje wepchnąć pod sukienkę dziewczyny, drugą przytrzymuje ją w pasie i napiera na nią całym ciałem. Jednocześnie próbuje ją całować po szyi, jednak wychodzi mu to z trudem, bo Ala z całych sił stara się go odepchnąć od siebie. Jednak Michał jest od niej sporo większy i na pewno silniejszy.

Ledwie dociera do mnie, co się dzieje, na szczęście Arek nie czeka długo z reakcją. W jednej chwili dopada do Michała, warcząc pod nosem jakieś przekleństwa. Odrywa napastnika od Alicji i dosłownie rzuca nim, jak szmatą, o ścianę. Teraz to Michał jest przyparty do muru. Alicja piszczy, ja otwieram szeroko usta.

– Zostaw ją, gnoju! – Arek krzyczy.

– Spierdalaj chuju, to moja dziewczyna! – Michał próbuje się wyszarpać, ale uścisk Arka jest żelazny i kolejny raz uderza tym dupkiem o ścianę.

– Gówno mnie to obchodzi, powiedziała, żebyś ją zostawił!

Alicja podbiega do mnie i rzuca się w moje ramiona. Obejmuję ją, choć ciągle nie mogę wyjść z szoku. Nawet nie zauważam, kiedy dookoła robi się gwarno. Jacyś kolesie krzyczą do Arka, żeby ostawił Michała w spokoju. Ogarnia mnie strach, że to go wezmą za agresora. Ktoś przepycha się obok, szturcha mnie ramieniem. To Piotrek, a za nim Filip i dziewczyny.

– Co jest? – Piotrek łapie Arka za ramię, ale nie próbuje go odciągnąć, a jedynie skupić na sobie uwagę kumpla.

– Ten gnojek się naćpał – Arek znów szarpie Michałem – i napastował Alicję.

Ponownie wszystko odbywa się w przyspieszonym tempie. Piotrek i Filip pomagają Arkowi wyprowadzić awanturnika z lokalu. Towarzystwo powoli się rozchodzi. Alicja ciągle szlocha w moje ramię. Zaprowadzam ją do lady, za którą znajdują się stojaki na kurtki. Nawet pani szatniarka nagle się odnalazła. Zerka na nas wystraszona, kiedy posyłam jej wkurzone spojrzenie. Siadamy z Alą na blacie ramię w ramię. Obok nas staje Joasia i Ewelina z wymalowaną konsternacją na twarzach.

– W porządku? – pytam przyjaciółki wystraszonym tonem, Ala przytakuje.

– Tak – mówi wreszcie i przeciera dłońmi mokre policzki, po których spływa tusz do rzęs. – Michał chciał wyjść na chwilę z sali, potem zaczęliśmy się całować i ja chciałam już wrócić – chlipie – a on nie. Resztę widziałaś sama.

– Co mu odbiło? – dopytuję.

– Naćpał się – odzywa się Arek, podchodząc do nas razem z chłopakami. Alicja robi wielkie oczy, widocznie nie słyszała, gdy Arek wspominał o tym wcześniej Piotrkowi. – Nie widziałaś, jakie miał rozszerzone źrenice?

Alicja jedynie kręci głową i pociąga nosem. Joasia pyta nas czy już wszystko dobrze i czy mogą wrócić na salę. Przytakujemy, więc w czwórkę oddalają się z powrotem na imprezę. Zostajemy przy ladzie sami, ja z Alicją i Arkiem. Nie licząc oczywiście pani szatniarki, która udaje, że wcale jej tu nie ma.

– Nie wiedziałam, że coś brał. – Alicja wyciąga jedną chusteczkę z paczki, którą podała jej Ewelina. Wyciera nią rozmazany tusz. – Niczego mi też nie proponował. Nigdy się tak nie zachowywał, nie był aż tak nachalny. Odkąd poszedł na studia zupełnie go nie poznaję, ale teraz wiem, że to już na pewno koniec. – Smarka w chusteczkę, a jak kładę dłoń na jej ramieniu. – Dziękuję, Arek – dodaje jeszcze i podnosi wzrok na chłopaka, który stoi z rękami w kieszeniach spodni. – Wychodzi na to, że znów mnie uratowałeś. Serio, jesteś jakimś naszym super bohaterem.

Alicja zeskakuje z blatu i rzuca się Arkowi na szyję. Ona zawsze bywa impulsywna i wylewna. Jednak zaskakuje mnie swoim zachowaniem. Czuję w sercu ukłucie zazdrości. Chłopak przez moment wygląda na zmieszanego, ale oddaje w końcu uścisk, jednocześnie wbija we mnie wzrok nad ramieniem Alicji. Uśmiecham się delikatnie, próbuję nie dać po sobie poznać, że drażni mnie ta ich bliskość.

– Mhm – przerywam im – co teraz? Chcesz już wracać do domu?

Alicja odsuwa się od Arka. Kręci głową.

– Nie. Ten dupek nie zepsuje mi, ani wam studniówki. Wracamy do środka. Jest jeszcze wcześnie.

– Jesteś pewna? – naciskam.

Tym razem energicznie przytakuje.

– Chodźcie. – Łapie mnie za rękę i zmusza do zeskoczenia z lady, następnie chwyta dłoń Arka. Ciągnie nas do sali.

– Tylko błagam, nie spij się dzisiaj – jęczę, idąc za nią.

– Nie spiję się, obiecuję. – Akurat, już ja tam wiem, ile znaczy to jej obiecywanie.

Zamiast do stolika, Alicja kieruję się w stronę parkietu, gdzie wszyscy bawią się w najlepsze. Czy ona oszalała, chce żebyśmy tańczyli z nią? Kątem oka już dostrzegam niezadowoloną minę Arka, który wyrywa się Alicji zanim wchodzimy między tańczących ludzi.

– Ja tam nie idę. – Arek wskazuje parkiet.

– Oj, daj spokój, zatańczymy wszyscy razem. – Alicja znów próbuje złapać go za rękę, ale Arek uchyla się zwinnie.

– Nie ma mowy.

– No, co ty, nie zatańczysz z takimi dwiema gorącymi laskami, jak my? – Przyjaciółka robi smutną minę. Na ustach Arka błąka się uśmiech, ale kręci głową.

– Nie, idźcie same, ja będę przy stoliku.

– Jesteś pewien? – pytam. Nie chcę, żeby poczuł się osamotniony. Co ja gadam, nie chcę go zostawiać. Chciałabym być blisko niego, znów z nim zatańczyć, ale Ala już ciągnie mnie dalej.

Reszta imprezy przebiega już bez większych sensacji. Trochę tańcujemy na parkiecie z resztą znajomych ze szkoły, trochę przesiadujemy przy stoliku. Weronika nie może uwierzyć, kiedy opowiadamy jej o tym, jak zachował się Michał. Słyszeli zamieszanie, ale nie wyszli do szatni. Dominik wścieka się, że nie mógł przywalić Michałowi. On również nie przepadał za chłopakiem Alicji. Sama poszkodowana rzuca się w wir zabawy, chcąc chyba zapomnieć o tym, co się wydarzyło. Na szczęście dotrzymuje obietnicy i poza jednym drinkiem nie pije więcej. Arek nie wychodzi już na parkiet, ale nawet wdaje się w dyskusje z Dominikiem. Wygląda na to, że chłopaki dogadują się, więc nie jest mi już przykro, kiedy zostawiam go przy stole, żeby potańczyć.

Impreza dobiega końca. Proponuję Arkowi, że go odwiozę albo podwiozę, gdzie będzie chciał, ale tłumaczy, że przyjedzie po niego kumpel. Jestem bardzo ciekawa, kto to taki. Nie poznałam jeszcze nikogo z otoczenia Arka, nie licząc tego, że kiedyś przyjaźnił się z Piotrkiem. Ciekawe, czemu zerwali kontakt? Kolejna zagadka do rozwiązania.

Jest prawie trzecia w nocy. Stoimy przed stołówką i czekamy na znajomego Arka. Jest zimno, ja i Ala przestępujemy z nogi na nogę. Z ust leci para. Jednak wcale nam to nie przeszkadza. Arek uśmiecha się do nas ironicznie.

– Naprawdę, nie musicie tu ze mną stać. Poradzę sobie. Jestem już dużym chłopcem.

Szukam ciętej riposty na ten jego krótki monolog, ale jest późno, a w mojej głowie jeszcze szumi muzyka. Zanim udaje mi się powiedzieć coś mądrego, z budynku wychodzą kolejne osoby, między innymi Joasia ze swoimi przyjaciółmi. Piotrek, na widok Arka, przystaje obok nas z resztą paczki.

– Jeszcze tu jesteście? – pyta roześmiany Jeziorowski.

– Czekamy na transport – Arek odpowiada i wbija wzrok w ziemię.

– Słuchajcie, a może wpadlibyście do mnie w sobotę wieczór? – Piotrek zwraca się do naszej trójki. – Robimy poprawiny studniówki.

– Takie after party – wtrąca Joasia i uśmiecha się szeroko.

– To kiepski pomysł – Arek mruczy pod nosem.

– Nie wkurzaj mnie Mokrzycki. – Piotrek poważnieje. – Będzie Drako i reszta naszej paczki – dodaje. – Pamiętasz jeszcze, gdzie mieszkam? – nie odpuszcza. Arek przytakuje. – Świetnie, liczę, że jednak przyjdziesz.

– Wy też, dziewczyny – Joasia zwraca się do mnie i do Alicji. – Wyślę, Malwinie adres, chyba, że przyjdziecie z Arkiem. – Dziewczyna puszcza do nas oko.

Czy ona myśli, że ja i Arek jesteśmy parą? Chyba będę musiała jej uświadomić, że jednak nie.

Ekipa Joasi i Piotrka oddala się w swoją stronę, a w tym momencie podjeżdża obok czarna Honda Civic. Wysiada z niej łysy koleś, typowy mięśniak. Przełykam głośno ślinę, ponieważ wygląda, jak typ spod ciemnej gwiazdy.

– Gotowy? – rzuca w stronę Arka i uśmiecha się szeroko, a ten uśmiech nie pasuje do jego postury i imagu. – Te śliczne dziewczyny też podwozimy?

– Nie – Arek odpowiada nieco gburowato.

– Szkoda. – Mężczyzna puszcza do nas oko, a my właściwie nie wiemy, co powiedzieć.

Arek przebąkuje jakieś cześć na pożegnanie i nic poza tym, żadnego „dziękuję za zaproszenie" albo „było całkiem sympatycznie". Nawet nie raczył nas całusem w policzek na pożegnanie, czego bardzo żałuję. Alicja pewnie na to tylko czeka albo sama chętnie rzuciłaby się na szyję Arkowi i uraczyła go kolejnym, siarczystym pocałunkiem, jak przy ostatnim naszym rozstaniu, ale jej się nie udaje, bo Arek szybko wsiada do auta razem ze swoim kumplem i odjeżdżają.

– Co za wieczór. – Alicja wzdycha. – Totalnie pojebany.

Lepiej bym tego nie ujęła.

***

Odwożę Alicję do domu. Jedziemy w ciszy, jedynie w tle leci z radia muzyka. W środku nocy ulice są puste, więc droga powrotna nie zajmie nam dużo czasu. Zaniepokojona zerkam sporadycznie na przyjaciółkę. Wygląda podejrzanie spokojnie, jak na to, co się wydarzyło tej nocy. Podśpiewuje sobie pod nosem.

– Na pewno wszystko w porządku? – W końcu nie wytrzymuję.

– Mhm. – Uśmiecha się do mnie.

– Może jednak powinnaś powiedzieć komuś o zachowaniu Michała? No wiesz, rodzicom, nauczycielce, o policji nie wspomnę. – Przewracam oczami. – Jakby nie było, napastował cię.

– Jest dobrze Mal, naprawdę. Nie martw się, nie zostawię tego tak. Pogadam z nim, jak będę miała pewność, że jest trzeźwy. Może faktycznie zrobię to przy jego rodzicach. Niech wiedzą, jakiego idiotę wychowali.

Wierzę Alicji na słowo. Należy do tych pyskatych i asertywnych, choć przy Michale z reguły robiła się potulna niczym baranek. Wydaje mi się jednak, że tym razem coś w niej pękło. Przynajmniej mam pewność, że już nie wróci do Michała, przestanie też do niego wzdychać skoro się przekonała, że jest skończonym dupkiem.

– Wiesz, że nigdy go nie lubiłam? – pytam cicho.

– Nigdy tego nie ukrywałaś, choć właściwie nie wiem, dlaczego.

– Nie wiem. Może to koleżeńskie przeczucie. Takie same miałam na balu, gdy poszłam z Arkiem cię szukać.

– No widzisz, jaki z ciebie wróżbita Maciej. – Puszcza do mnie oko. – A tak serio, to jeszcze raz dziękuję, że poszliście mnie szukać i skończyło się to tylko aferą. Tyle, że najadłam się wstydu. Pewnie będę zaraz na tapecie na facebooku.

Zaraz po mnie i mojej osobie towarzyszącej – dodaję w duchu.

– Myślę, że nie będzie tak źle – mówię na głos. – Większość była już tak pijana, że nie będą o tym pamiętać.

Znów zapada między nami cisza, którą jednak po chwili przerywa Alicja:

– Wyjaśnisz mi w końcu, co ci odbiło, że zaprosiłaś Arka na studniówkę?

Kiedy zaraz po lekcjach powiedziałam Alicji, o tym, że Arek idzie ze mną na studniówkę, oczy omal nie wyskoczyły jej z orbit. Nie udało się jej wyciągnąć ode mnie zbyt dużo wyjaśnień, bo obie spieszyłyśmy się do domów, żeby przyszykować się na wieczór.

– Mówiłam ci już. Chciałam mu w ten sposób podziękować za to, że tyle razy wyciągał nas z opresji. Nie wiedziałam tylko, że dziś znów będzie musiał to robić.

– Ściemniasz, Mal. Jakim niby cudem udało ci się go namówić, przecież on jest totalnie aspołeczny zwłaszcza, jeśli chodzi o ludzi ze szkoły. Z reszta, oni też za nim nie przepadają, słyszałaś pewnie, jak z niego szydzili na początku. Więc nie rozumiem, zapłaciłaś mu za to, czy jak? – nabija się ze mnie.

– Nie, Ala, nie zapłaciłam mu. Uważasz mnie za taką dziewczynę, która musi zapłacić, żeby chłopak się z nią umówił.

– Oj, Mal. – Klepie mnie w ramie. – Wiesz, o co mi chodzi. Mogłabyś pójść z każdym chłopakiem, z którym byś tylko chciała...

– Ta, jasne – wtrącam.

– Przyznaj się, że on ci się podoba. – Alicja wierci się niespokojnie w fotelu pasażera.

Otwieram szeroko usta ze zdziwienia. Czuję, że policzki zalewa mi rumieniec.

– Co ty wygadujesz? – prycham.

– Nie ściemniaj!

– Coś sobie ubzdurałaś. Próbuję być dla niego miła! To ty ciągle wzdychasz, że jest seksowny! – Odwracam kota ogonem.

– Bo jest seksowny...

– Więc przyznajesz, że to ty na niego lecisz? Skoro skończyłaś z Michałem, nic nie stoi ci na drodze! – Moje serce zaczyna walić jak szalone. Boję się tego, co Alicja powie w tej chwili. Nie chcę kłócić się z nią o chłopaka.

– Głupia. – Na to słowo mrugam nerwowo powiekami. Akurat zatrzymuję się pod domem przyjaciółki. Zerkam w jej stronę. Alicja siedzi obrócona w moim kierunku, z rękami założonymi na piersiach i przygląda mi się z lekkim uśmieszkiem na ustach. – Nie lecę na niego, bo wiem, że podoba się tobie – mówi zupełnie spokojnie.

– To ty jesteś głupia – przebąkuję.

– Malwina, swojej przyjaciółki nie oszukasz. Widzę, jak na niego patrzysz. Widziałam, jak tańczyliście ze sobą. I wiesz co? Wydaje mi się, że ty też mu się podobasz.

Wydaję z siebie dziwny dźwięk, podobny do prychnięcia. Bębnię palcami o kierownicę.

– Chyba za dużo wypiłaś – dukam.

– Malwina, tylko, że ten chłopak nie jest dla nas – rzuca nagle.

– Słucham?

– To nie jest chłopak dla nas – powtarza. – Możemy sobie do niego powzdychać, ale słyszałaś o nim plotki.

– To są tylko plotki, nic o nim nie wiemy. – Wkurzam się. Mam ochotę dodać, że tak właściwie, to ona nic o nim nie wie.

– I co, myślisz, że twoi rodzice by go zaakceptowali?

– Nie muszą go akceptować! Nic nas nie łączy i wątpię, żeby to się zmieniło! – podnoszę głos. – Poza tym, chcesz mi doradzać w tych sprawach? Patrząc na ciebie i Michała, to wątpię, żebyś była specjalistką! Michał niby taki porządny, z dobrego domu, a okazał się zupełnym palantem.

– Okej, Mal! Nie denerwuj się. – Alicja unosi ręce w obronnym geście. – Masz rację. Nie jestem specjalistką. Po prostu martwię się o ciebie. Nie chcę, żeby skończyła, jak ja, ze złamanym sercem i urażoną dumą. To wszystko. – Alicja odpina pas. Przytula mnie mocno. – Jeszcze raz dziękuję za wszystko. – Łapie swoje rzeczy z tylnego siedzenia i wyskakuje z auta.

Już wiem, że przez to wszystko, co powiedziała, nie będę mogła zasnąć do rana. Podobam się Arkowi? Pfff. Idiotka.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania