Nie będę twoim bohaterem - Rozdział 15

Arek

Od jakiś dwudziestu minut praktycznie nie zwolniłem kroku. Idę niczym w amoku, a nogi niosą mnie same. Przemierzam ulicę za ulicą. Jest ciemno i jak przystało na sobotni wieczór, wszędzie kręci się sporo ludzi, którzy schodzą mi z drogi. Z kilkoma osobami nawet zderzam się ramieniem, ale ignoruję to zupełnie. Na szczęście nikt mnie nie zaczepia.

Co ja sobie głupi myślałem, wybierając się do Jeziorowskiego? Że wpadnę tam, jak gdyby nigdy nic i wszystko będzie po staremu? Nic bardziej mylnego. Niepotrzebnie się wychylałem. W końcu to był mój pomysł, żeby się od nich odciąć.

Rozumiem Drako, choć jego słowa mnie zabolały. Miał jednak prawo się wściec. Olałem naszą przyjaźń. Gdy byłem w szpitalu, żaden z nich mnie nie odwiedził. Znam ich dobrze i wiem, że po prostu nie wiedzieli, co mnie spotkało. Może gdyby się bardziej postarali i zaczęli drążyć temat, ale nie mam im tego za złe. Wtedy nawet moja dziewczyna mnie olała. Jednak poradziłem sobie sam, bez niczyjego wsparcia.

Kiedy wreszcie wyszedłem ze szpitala, czekały mnie tygodnie rehabilitacji. Równocześnie jeżdżenie po sądach, zeznania, przesłuchania. Omal nie trafiłem do bidula, ale akurat wtedy matka się wzięła w garść. Poznała też Bartka i przez krótką chwilę wydawało się, że w domu będzie w miarę normalnie. Jednak, kiedy opieka socjalna przestała się nami interesować, znów zagościł u nas alkohol, z tygodnia na tydzień w coraz większych ilościach.

Nie chciałem w to wszystko wciągać jeszcze chłopaków. Zwłaszcza Drako, który sam miał problemy w domu. Stracił matkę w wieku jedenastu lat. Zmarła po dwóch latach walki z nowotworem. Jego ojciec rozpił się, podobnie jak moja matka. Tylko, że on potrafił pić tak, żeby nie odbijało się to na ich codziennym życiu. Miał własną firmę, która nawet prosperowała, mimo że on sam całe popołudnia spędzał przy butelce whisky. Nie zaniedbał swojego interesu, ale zaniedbał syna. Drako nie potrafił mu tego wybaczyć, a ja doskonale rozumiałem Drako i wspierałem go w jego buncie przeciwko ojcu. Byłem przy nim, kiedy robił sobie pierwszy tatuaż. Mnie było szkoda pieniędzy na to oraz byłem zbyt dumny, żeby pozwolić przyjacielowi za niego zapłacić. Miałem za to niezły ubaw z Drako, kiedy krzywił się przy każdym wbiciu igły. Od tamtego czasu przybyło mu tych tatuaży oraz włosów. No i miał dziewczynę.

Wiedziałem, że Drako będzie wściekły, gdy mnie zobaczy. I tak łatwo nie przejdzie do porządku dziennego nad tym, że znów się pojawiłem w ich życiu. Co innego Peter. Jeziorowski był zawsze najlepszym z nas. Trzymał tę ekipę razem za wszelką cenę. Nie lubił konfliktów i zawsze starał się każdemu pomagać. Kilka miesięcy po tym, jak zniknąłem ze szkoły i z ich życia, spotkaliśmy się na mieście. Usilnie próbował wyciągnąć ode mnie, co się ze mną działo. Chciał, żebym znów zaczął się z nimi kumplować. Pytał czy mam zamiar wrócić do szkoły. Wtedy kazałem mu spierdalać. Dałem mu jasno do zrozumienia, że ma się odpierdolić ode mnie. Tak też, zrobił. Jednak widziałem w jego spojrzeniu, że bardzo się na mnie zawiódł. Spotkanie z nim sprawiło, że poważnie zacząłem myśleć o powrocie do szkoły, na co również usilnie namawiał mnie Paweł.

Pójście na imprezę do Petera było jednym wielkim błędem. Ja się zmieniłem, oni również, ale nasze drogi rozeszły się. Podczas gdy ja ciągle nie wiem, co mam zrobić z własnym życiem, oni studiują, pracują, są w stałych związkach. Są szczęśliwi.

Do tego wszystkiego jeszcze Malwina. Kurwa. Co mi odpierdoliło, żeby ją pocałować? Nie jestem pijany. Nie mogę tego zrzucić na alkohol.

Od momentu, kiedy postanowiłem pójść do Petera, powtarzałem sobie, że wcale nie idę tam po to, żeby ją zobaczyć. Przecież równie dobrze, mogła wcale się tam nie pokazywać. Więc dlaczego, widząc ją na kanapie w tamtym pokoju, doznałem uczucia ulgi? Od poniedziałku zaczynają się ferie. Prawdopodobnie nie zobaczę jej przez najbliższe dwa tygodnie. Przyzwyczaiłem się już do tego, że bezkarnie przyglądam się jej na każdej lekcji. Ona siedzi w takim miejscu, że z ostatniej ławki mam widok na cały jej profil. Delikatne rysy twarzy, błyszczące kamyki w uszach, koszulka opinająca jej pełną pierś, zgrabne nogi w obcisłych spodniach, to wszystko sprawia, że nie mogę oderwać od niej wzroku, ani skupić na lekcjach. Najwyraźniej też zawstydzanie jej stało się moim nowym hobby. Uwielbiam, kiedy się czerwieni i przygryza dolną wargę. Dostawałem szału, kiedy wierciła się dzisiaj niespokojnie na kanapie obok mnie. Każde otarcie jej kolana o moją nogę, albo łokcia o mój bok sprawiało, że miałem coraz większa ochotę ją posadzić sobie na kolanach i całować. Miałem wrażenie, że jest spięta, bo również działam na nią w taki sposób, że mógłbym tylko o tym pomarzyć. To nie ma najmniejszego sensu. Nawet, jeśli pociągam ją, to nie mogę jej zranić. Ona nie jest dziewczyną na jedną noc, a ja nie mogę pozwolić sobie na związek. Dziewczyny na jedna noc też z resztą nie szukam.

Czekają nas dwa tygodnie zimowej przerwy. Może zapomni o tym pocałunku? Może nie będę się musiał przed nią tłumaczyć z tego, że ją pocałowałem? Ona na pewno też zdaje sobie sprawę, że nie pasujemy do siebie.

Zatrzymuję się nagle, bo dociera do mnie, gdzie się znajduję. Zupełnie nieświadomie przywędrowałem pod moją kamienicę, a raczej kamienicę, w której mieszkałem. Opieram się o latarnię stojącą po przeciwnej stronie. Próbuję uspokoić oddech. Przetrzepuję dłonią włosy. Unoszę głowę i przyglądam się frontowej ścianie budynku.

W oknie na piętrze świeci się słabe światło. Może mama siedzi z Bartkiem i ogląda telewizję. Albo znów się spili i zasnęli przy włączonym świetle. Obstawiałbym tą drugą wersję. Nienawidzę ich. Mamy, Bartka, mojej rodziny, tego mieszkania i tej kamienicy. Nienawidzę ojca za to, że nas zostawił, bo tak było mu łatwiej. Za to, że mnie nie zabrał ze sobą. Widział, że nie nadaję się do tego domu, że nie jestem taki, jak mój brat. Nienawidzę Tomka za to, co się stało, za to, że zniszczył mi życie. To, kim jestem, gdzie jestem zawdzięczam tylko im. Gdybym miał inną rodzinę, pewnie studiowałbym razem z Jeziorowskim na Politechnice i teraz siedziałbym u niego w mieszkaniu, trzymając dziewczynę na swoich kolanach i śmiejąc się z dowcipów o wykładowcach.

Wzbiera we mnie wściekłość. Nie tylko teraz. Zdarza się to coraz częściej. Myślałem, że potrafię to kontrolować, że najgorsze mam za sobą. Gniew, żal, rozpacz. Paweł uczył mnie samokontroli, ale teraz siłownia jest zamknięta, nie mam gdzie się wyładować. Przecież nie pobiję pierwszego lepszego przechodnia.

To wszystko przez Malwinę i Alicję. Od tamtej nocy, kiedy im pomogłem, ciągle próbują wedrzeć się do mojego życia. Myślałem, że się prześliznę przez liceum, tym czasem za każdym razem, kiedy spotykam te dwie dziewuchy, potykam się o wystające korzenie. Czuję spękania na murze, którym się odgrodziłem od reszty świata, a przede wszystkim od przeszłości. Malwa próbuje się przebić. Może myśli, że jestem głupi, ale widzę jak próbuje nawiązać ze mną kontakt. Przynajmniej tak było do momentu, kiedy zatańczyłem z nią na studniówce. Teraz jakby wstydzi się swoich reakcji w mojej obecności.

Niech to szlag. Cokolwiek ona planuje, idzie jej coraz lepiej. Nie potrafię tej dziewczyny wyrzucić ze swoich myśli. Co ja gadam. Doszło do tego, że czasami, gdy zamykam oczy, zaczynam fantazjować na jej temat.

Postaram się zapomnieć o niej przez te dwa tygodnie. Nie będę jej widywać co dziennie na lekcjach, więc może jakoś się uda. Muszę zając się nauką i może rozglądać za poważną pracą. W końcu do matury coraz mniej czasu. Powinienem też wreszcie znaleźć jakieś mieszkanie, a raczej pokój. Nie mogę do matury mieszkać w szkole.

Spoglądam jeszcze raz na ten znienawidzony budynek. Szare cegły, zniszczona elewacja, oraz stare okna. Na pierwszy rzut oka widać, że mieszka tu biedota lub patologia. Najchętniej spaliłbym to miejsce do gołej ziemi. Od kamienicy oddziela mnie jedynie wąska ulica i jeszcze węższy chodnik. Unoszę do ust butelkę, którą mocno trzymałem w dłoni przez całą drogę. Wypijam ostatnie mililitry piwa. Następnie zamachuję się i rzucam butelką o mur kamienicy, z mojej piersi wydobywa się przytłumiony krzyk. Po okolicy roznosi się odgłos pękającego szkła. Odłamki spadają na chodnik. Gdzieś na parterze zapalają się światła. Zbieram się w sobie i uciekam, co sił w nogach.

Po kilkunastu metrach czuję nasilający się ból w kolanie. Niech to szlag trafi. Zwalniam i znów wracam do szybkiego marszu. Choć z każdym krokiem moje kolano przeszywają tysiące igieł. Końcowy odcinek drogi do szkoły przebywam, wlokąc się zupełnie. Dzisiejszej nocy nie przetrwam bez tabletek.

Przez poluzowaną kratę w okienku, wślizguję się do szkolnej piwnicy. Jest w niej ciemno. Oświetlam sobie drogę do kryjówki telefonem. Kiedy udaje mi się dotrzeć do komórki, barykaduję się w niej. Zamykam drzwi na zasuwę, którą sam zamontowałem. Opadam wreszcie na materac. Zaczynam masować kolano, ale to wiele nie pomaga.

Na mój telefon przychodzi sms. Kto może pisać do mnie o tej godzinie? Wypuszczam powietrze z ulgą, gdy widzę, że to Paweł: Daria się rozchorowała. Potrzebuję pomocy w siłowni, mam wolne pół etatu. Chcesz zarobić kilka stówek przez ferie?

Co za głupie pytanie. Odpisuję mu szybko: Jasne.

Spadł mi jak z nieba z tą propozycją. Przynajmniej będę miał się czym zająć przez ten wolny czas i oderwać myśli od mojego pieprzonego życia.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • A. Hope.S 3 miesiące temu
    'Obieram się o latarnię stojącą po przeciwnej ' ;)
    " śmiejąc się dowcipów o wykładowcach."- z- ;)
    " Przynajmniej będę miał się, czymś zająć przez ten wolny czas i oderwać myśli od mojego pieprzonego życia." chyba bez przecinka tak mi się wydaje, ale ja nie wiem, nie znam się. Czekam z niecierpliwością.
  • weatherwax83 3 miesiące temu
    dziękuję :)
  • zombiak 3 miesiące temu
    Kiedy następna część? Przeczytałam w oka mgnieniu i z niecierpliwością czekam na następne rozdziały;)
  • weatherwax83 3 miesiące temu
    :O cieszę się, że się podobalo, jutro lub pojutrze postaram się dodać następny, w między czasie zapraszam do pozostalych historii na moim profilu;)
  • zombiak 3 miesiące temu
    weatherwax83 już wszystko przeczytane;)
  • weatherwax83 3 miesiące temu
    zombiak :o zaraz wrzuce rozdział ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania