Nie będę twoim bohaterem - Rozdział 23

Arek

– I co, chyba nie wyszła taka zła? – pytam, biorąc do ręki ostatni kawałek pizzy.

– Owszem. Muszę przyznać, że się mi udała. – Malwina mówi z pełną powagą, zlizując sos ze swoich palców.

Rany, czy ta dziewczyna nie może tych rąk normalnie wytrzeć serwetką? To jakiś jej fetysz? Najpierw lukier z pączka, teraz sos. Ona nie ma zielonego pojęcia, jak ten jej głupi odruch na mnie działa. Z reszta, jak na każdego, zdrowego faceta. Z trudem odrywam wzrok od Malwiny i przenoszę go na ekran telewizora. Włączyliśmy drugą część Strażników Galaktyki, ale zupełnie nie umiem skupić się na filmie. Wolę obserwować Malwinę jedzącą pizzę.

– Tobie się udała? Chyba nam się udała! – dodaję z pełną buzią.

– Oj, proszę cię. To ja odwaliłam całą robotę! Ty siedziałeś tylko na tyłku i kroiłeś pieczarki! Jeszcze bolą mnie dłonie od zagniatania ciasta!

– Jasne – mruczę pod nosem – nie dość, że to ja w końcu musiałem zagnieść ciasto, to jeszcze nie umiałaś dobrze rozsmarować sosu.

Malwina przewraca oczami, ale już nic nie mówi. Punkt dla mnie. Dziewczyna rozsiada się na kanapie. Podciąga nogi do brody, obejmując kolana rękami. Zębami przygryza kciuk i koncertuje całą uwagę na filmie, podczas gdy ja jestem w stanie myśleć tylko o jej ustach. Pewnie smakują teraz oregano, ketchupem i piwem. Z każdą chwilą jest mi coraz trudniej odsunąć od siebie myśli o pocałowaniu Malwiny. Jednak przyjęła mnie pod swój dach. Jakby to wyglądało? Jakbym chciał ją wykorzystać w jej własnym domu. Gdyby chociaż dała mi jakikolwiek znak, że również tego pragnie. Ona tymczasem trzyma dystans, nie licząc tych chwil, kiedy rumieni się pod wpływem mojego dotyku albo spojrzenia.

Biorę do ręki butelkę z piwem i biorę spory łyk tego trunku. Otworzyliśmy sobie po jednym do obiadu. Więcej wypić nie mogę, bo jeszcze czeka mnie dziś dyżur w klubie. Wcale nie mam ochoty wychodzić i zostawiać Malwiny samej na pół nocy, ale nie mam wyboru. Przyda się każdy grosz, zwłaszcza że wreszcie zacząłem szukać pokoju do wynajęcia. Ten dziś wydawał się idealny. Pytanie czy wytrzymałbym z dwiema obcymi babami pod jednym dachem? Muszę koniecznie jutro podzwonić w kolejne miejsca. Gdybym się zdecydował na to mieszkanie, Malwina byłaby niezadowolona. Jej mina, gdy zobaczyła tę całą Kasię w drzwiach, była niezastąpiona. Potem miałem wrażenie, że jest wręcz zazdrosna, zwłaszcza, że tamta laska była dość wylewna w stosunku do mnie. Jeśli faktycznie Malwina była zazdrosna, czy to znaczy, że jej na mnie zależy? Lepiej, żeby nie przywiązywała się do mnie. W niedzielę znikam z jej mieszkania, a po maturze już zupełnie nasze drogi się rozejdą. Tym bardziej nie powinienem jej całować. Może lepiej byłoby, gdybym jeszcze dziś się stąd wyniósł, albo najpóźniej jutro. W końcu nie jestem pewien ile czasu mogę wytrzymać bliskość Malwiny, nie mogąc jej dotknąć ani pocałować.

Jednak coś trzyma mnie przy niej. Coraz lepiej czuję się w jej towarzystwie. Swoją upartością i cierpliwością sprawiła, że wczoraj otworzyłem się przed nią. Dawno już nikomu nie mówiłem o pobiciu. Chyba ostatni raz opowiadałem o tym zdarzeniu w sądzie, zeznając przeciwko Tomkowi. Właściwie, nawet Paweł dopiero wtedy usłyszał całą tę historię, ponieważ był na sali rozpraw. Matki nie było. Podobnie, jak starego, ale słyszałem potem, że akurat wyjechał do Niemiec za lepszą pracą.

Kiedy Malwina przytuliła się do mnie podczas horroru i zasnęła, to było takie... niezwykłe. Chyba nigdy, z żadną dziewczyną nie byłem tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Przyjemnie było trzymać ją w ramionach, tylko że ja również nie powinienem się do tego przyzwyczajać.

Gdzieś w drugiej połowie filmu, Malwina przeciąga się na kanapie.

– Masz ochotę na loda? – zagaduje leniwie, akurat w momencie, gdy biorę łyk piwa, prycham i omal nie opluwam przy tym stołu oraz siebie samego.

Odwracam się gwałtownie w jej stronę i mrugam nerwowo. Czy ona właśnie powiedziała to, co powiedziała?

– Słucham? – pytam, choć głos nieco się mi łamie, muszę odkaszlnąć.

Malwina robi wielkie oczy, zdając sobie sprawę z swojego przejęzyczenia.

– Lody! – wykrzykuje nagle, wymachując przy tym rękoma. – Chodziło mi o lody! Taki deser, no wiesz, w miseczce, z bitą śmietaną! – Powolnym ruchem głowy przytakuję jej słowom, obserwując, jak staje się czerwona. – Boże – Malwina ukrywa twarz w dłoniach – to ja już lepiej pójdę się utopić – jęczy.

Nie wytrzymuję i wybucham śmiechem. Malwina wścieka się jeszcze bardziej. Uderza mnie w ramię.

– Palant!

Wstaje i udaje się do kuchni.

– To ja poproszę dwa... – rzucam jeszcze w jej stronę – w sensie dwie porcje.

Malwina odwraca się i pokazuje mi środkowy palec, a purpurowy kolor nie schodzi z jej policzków. Ciężko mi się uspokoić. Uwielbiam te jej wpadki.

Po krótkiej chwili Malwina wraca z dwoma pucharkami pełnymi lodów czekoladowych. Jeden z nich stawia przede mną, drugi obok. Przynosi jeszcze śmietanę w spreju, potrząsa butelką i nakłada ją do obu pucharków, a pojemnik odstawia na stolik.

Jemy w ciszy. Znów muszę mocno skupiać się na filmie, żeby nie zerkać co chwilę na usta Malwiny, gdy łyżeczka z zimnymi lodami ląduję między jej wargami.

– Dobre te twoje lody – zagaduję, kładąc pusty pucharek na stoliku. – Czyli nie tylko pizzę umiesz robić. – Uśmiecham się pod nosem. Nie muszę patrzeć na Malwinę, żeby wiedzieć, jaki ma teraz wyraz twarzy.

– Oj, zamknij się – warczy i dokłada sobie śmietany.

Spoglądam na nią. Wzrok ma utkwiony w pucharku.

– Wybrudziłaś się tymi lodami. – Ruchem ręki wskazuję jej policzek, gdzie przy kąciku ust znajduje się czekoladowa kreska. Patrzy na mnie z niedowierzaniem. – Serio – zapewniam.

Malwina odkłada szklane naczynie i pociera wierzchem dłoni twarz, ale nieskutecznie.

– Jeszcze – mówię i przybliżam się do niej. – Czekaj chwilę. – Wyciągam do niej rękę. Kciukiem pocieram skórę wokół jej ust. Malwina wzdryga się i na moment nieruchomieje. – Ale z ciebie flejtuch – dodaję, żeby rozładować atmosferę. Zabieram dłoń, ale już się nie odsuwam, ani nie odrywam wzroku od jej oczu.

– Ze mnie? – Malwina unosi brwi. – Nie będę przypominać, kto miał paskudną plamę z sosu na koszulce.

– To ty mi ją zrobiłaś.

– Ja? – burzy się. – Trzeba było nie szarpać się ze mną łyżką!

– Trzeba było równomiernie nakładać sos!

– Nie trzeba było się wtrącać!

Malwina nabiera śmietany na palec i smaruje nią mój policzek.

– I kto tu teraz jest flejtuch? – pyta spokojnie, zlizując resztki z palca.

– Co ty... – Krzywię się, a ona chichocze jak głupia. Wycieram policzek chusteczką wyciągnięta z pudełka leżącego na stole. – Oj ty... – mrużę oczy i łapię za pojemnik z bitą śmietaną.

Malwina zrywa się z piskiem z kanapy i ucieka wokół niej. Nie ma głupich, kochana. Nie będziemy się bawić w kotka i myszkę. Podnoszę się i zanim ona się orientuje, zwinnym ruchem przeskakuję przez mebel. Już jestem przy niej. Łapię ją w pasie. Ona się zapiera ramionami, ale to na nic się zdaje. Naciskam końcówkę pojemnika. Robię dwa kleksy ze śmietany. Jeden na jej nosie, a drugi na ustach. Malwina piszczy i śmieje się jednocześnie. Wygląda uroczo. Tak cholernie uroczo, że nie mogę się powstrzymać i zlizuję śmietanę z jej ust, a z nosa scałowuję. Dziewczyna natychmiast sztywnieje, przestaje się śmiać i patrzy na mnie tymi swoimi wielkimi oczami. Trzymam ją tak blisko, że czuję ruchy jej klatki piersiowej. Oddech Malwiny zwalnia. Przygląda się mi, moim ustom i nagle mnie całuje. Co ja gadam, wpija się w moje usta z całej siły. Nie pozostaję jej dłużny, a mój język odnajduje drogę do jej ust, przez co ona wydaje z siebie gardłowy dźwięk, doprowadzając mnie tym samym do szału, więc całuję ją jeszcze mocniej.

Po chwili odrywamy się od siebie i odsuwamy na bezpieczną odległość. Zaraz na pewno mnie spoliczkuje, wyrzuci z domu, każe się wynosić. Tymczasem ona łapie mnie za rękę i ciągnie w stronę schodów. Wspinamy się na górę. Idę za nią potulnie, jak baranek, jakby mnie zahipnotyzowała. Wchodzimy do jej pokoju i wtedy Malwina robi coś, czego w życiu bym się nie spodziewał. Ściąga z siebie swoją szarą bluzkę, spodnie rozpina zsuwa z nóg. Staje przede mną jedynie w fioletowym, prostym staniku i białych, bawełnianych majtkach. To nie jest seksowna, koronkowa bielizna. Nieważne. Na jej widok i tak czuję podniecenie. Mam nadzieję tylko, że jakoś jej się uda je rozładować, bo inaczej będę sobie musiał radzić sam pod prysznicem. Nie do końca jestem pewny, jakie ona ma w tym doświadczenie, ale na pewno jej zwinne rączki sobie poradzą. Najwyżej ją nauczę. Wróć, co ja gadam? Nie powinienem mieć takich myśli na temat Malwiny. Lepiej od razu pójdę pod zimny prysznic. Nie będę nawet ściągać ubrań.

Jednak Malwina podchodzi do mnie wolnym krokiem. Kładzie dłonie na mojej klatce piersiowej. Wyciąga się na palcach i składa pocałunek na mojej szyi. Oszaleję przez tę dziewczynę. A na pewno zaraz mnie rozsadzi. Moje dłonie rozpoczynają wędrówkę po jej półnagim ciele. Ma taką miękką skórę. Jej drobne ręce wsuwają się pod moją koszulkę. Waham się przez chwilę, ale w końcu ściągam z siebie T-shirt. Dotyk jej piersi, osłoniętych jedynie przez cienki materiał stanika na mojej klacie jest cudowny.

Unoszę dziewczynę lekko do góry i kładę ostrożnie na łóżku. Przygniatam ją swoim ciałem. Robi się coraz goręcej. Po kilku minutach pieszczot, dłonie Malwiny lądują na moim suwaku od spodni, a ja wpadam w popłoch. Co, jeśli ona oczekuje ode mnie czegoś więcej, niż zwykłych macanek? Nie mogę jej tak po prostu przelecieć. To nie jest taki typ dziewczyny. Będzie oczekiwała ode mnie wyznań, związku. Pewnie już ma wizję naszej dwójki w małym domku z białym płotem, z trójką dzieci i psem w ogródku. Ja nie dam jej tego wszystkiego.

– Malwina. – Odsuwam się od niej. Podpieram przedramionami. Uciekam wzrokiem, przed jej spojrzeniem. Ewidentnie próbuje się czegoś dopatrzeć na mojej twarzy. – Nie mogę – dyszę, usiłując złapać równomierny oddech.

– Jak to nie możesz? – pyta robiąc wielkie oczy. Serio? One mogą być jeszcze większe? – Przecież mnie pragniesz. Czuję to. Chyba, że źle odczytuję wszystkie znaki? – Wsuwa palce w moje włosy, co wywołuje dreszcze na moich plecach.

– Nie, znaczy się tak – jąkam się – oczywiście, że cię pragnę, ale nie mogę – chwila wahania – nie mam żadnej gumki. Nie możemy tak, bez zabezpieczania. – Tchórz. Jestem pierdolonym tchórzem. Nie skłamałem. Nie noszę przy sobie prezerwatyw, nie były mi potrzebne od kilku lat. Nigdy nie sądziłem, że będę takim rozsądnym i odpowiedzialnym facetem. Zwłaszcza w takiej chwili, kiedy zaraz wszystkie moje zmysły osiągną apogeum. Chyba jednak wezmę ten zimny prysznic. Powinienem jej wyjaśnić, że nie możemy tego zrobić, że nie jestem odpowiednim facetem dla niej, tymczasem wykręcam się brakiem prezerwatywy.

Malwina zaczyna chichotać. Teraz to ja patrzę na nią zaskoczony. Wygrzebuje się spode mnie. Sięga ręką w stronę swojej szafki nocnej, która ma kilka szuflad. Z górnej szuflady wyciąga malutki kluczyk na sznureczku, którym następnie otwiera małą szkatułkę, znajdującą się w dolnej szufladzie. Nie udaje mi się podglądnąć, jakie tam kryje skarby, ale po chwili grzebania w niej, wyciąga stamtąd jedną prezerwatywę. Macha tą mała paczuszką przed moim nosem i się śmieje.

– Dostaliśmy kiedyś na lekcji wychowania w rodzinie – tłumaczy.

Biorę do ręki zapakowaną gumkę i przyglądam się jej, jakbym pierwszy raz widział takie coś na oczy. Wzdycham. Odkładam prezerwatywę na bok. Nigdzie się nam w końcu nie spieszy, do wieczora jest jeszcze sporo czasu.

Patrzę Malwinie w oczy, w których tańczą rozbawione iskierki. Kciukiem muskam jej usta. Ujmuję jej policzek i całuję ją delikatnie. No to przepadłem. Może wystarczy jej jedno dziecko, jakieś dwupokojowe mieszkanko na poddaszu i kot?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Everka ponad tydzień temu
    Właśnie piłam kawę i czytając fragment z lodami, zareagowałam dosłownie tak jak Arek... dobrze, że w porę zdążyłam zasłonić usta, bo mój laptop mógłby tego mi nie wybaczyć :D
    Końcówka - ach co tu dużo pisać - świetnie napisałaś to.
  • weatherwax83 ponad tydzień temu
    Nawet moge sobie to wyobrazić jak pijesz te kawe ;) Dzieki :*
  • zombiak tydzień temu
    Ja bez picia czegokolwiek mało się nie udławiłam xD
  • zombiak tydzień temu
    Udusiłam* oczywiście że śmiechu
  • zombiak tydzień temu
    No teraz to się dzieje;) czekam na kolejne części!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania