Nie będę twoim bohaterem - Rozdział 25

Malwina

Powoli wyzwalam się z objęć Morfeusza, ale on trzyma mnie mocno, nie chce puścić. Jego ramiona wciąż obejmują mnie w pasie. Zaraz. Chwila. Otwieram gwałtownie oczy, to nie Morfeusz, tylko Arek. Spaliśmy wtuleni w siebie. Wrócił. Nie dość, że wrócił, to jeszcze przyszedł do mnie, tu na górę. Mam wrażenie, że kamień spadł mi z serca. Myślałam, że po tym, co wydarzyło się wczoraj, wszystko wróci do normy, że nie będzie szukał bliskości ze mną, że to była tylko jednorazowa akcja. W końcu niczego mi nie obiecywał. Jednak przyszedł. Zależy mu.

Kiedy wczoraj wyszedł do pracy, poczułam się rozbita. Nie mogłam zebrać myśli. Zrobiłam to. Uprawiałam seks. Jednak nie miałam z kim o tym porozmawiać, choć miałam ochotę wykrzyczeć to całemu światu. Nie mogłam tak po prostu napisać o tym Alicji. To nie rozmowa na Messengera, poza tym, jak bym się jej z tego wytłumaczyła?

Ogarnęłam kuchnię po naszym wspólnym gotowaniu, ale brzuch zaczął mnie boleć coraz mocniej, wiec wzięłam długą, gorącą kąpiel, a potem jeszcze długo rozmyślałam o tym w łóżku, o moim pierwszym razie. Nie spodziewałam się cudów, ale było lepiej niż zakładałam i nawet tak bardzo nie bolało. Arek był bardzo czuły. Mam nadzieję, że nie jest na mnie zły, że nie powiedziałam mu, że jestem dziewicą. Wciąż nie mogę uwierzyć, że się na to zdecydowałam i że przeżyłam mój pierwszy raz właśnie z nim.

Próbuję delikatnie obrócić się na drugi bok. Czuję, że coś twardego wbija się w moje udo. Automatycznie robię się czerwona, gdy dociera do mnie, co to może być.

Pod wpływem mojego ruchu, Arek przekręca się na plecy, ale nie budzi się. Leżę teraz przodem do niego i mogę się mu uważnie przyjrzeć. Głowę ma lekko przechyloną w moja stronę, jedna jego ręka leży wzdłuż ciała, drugą trzyma na brzuchu. Jest do połowy odkryty.

Ma ciemną oprawę oczu. Czarne brwi i długie rzęsy kontrastują z jego blond czupryną. Dopiero teraz zauważam krzywiznę nosa, ciekawe czy był złamany. Klatka piersiowa chłopaka unosi się i opada w spokojnym oddechu. Ma idealną rzeźbę ciała. Każdy mięsień jest wyraźnie zarysowany, ale jednocześnie nie wygląda jak typowy paker.

Zagryzam wargę i z głośno bijącym sercem wyciągam rękę w stronę twarzy Arka. Opuszkami palców przesuwam po bliznach wokół jego oka. Nie są wypukłe, ale wyraźnie kontrastują z resztą skóry. Ciekawe czy te rany zadał jego brat? Jak mógł coś takiego zrobić? Nic go nie tłumaczy, absolutnie nic. Powinien stanąć w obronie młodszego brata, a nie wystawiać go bandziorom. Przecież mógł to załatwić w inny sposób. Powiedzieć im, że sam się nim zajmie, zabrać go gdzieś z daleka od nich i puścić wolno, ale nie. Pozwolił, żeby skatowano jego własnego brata. Łzy napływają mi do oczu, ale szybko je odganiam.

Zjeżdżam dłonią nieco niżej i teraz obrysowuję blizny na jego klatce piersiowej tuż pod żebrami. Dotykam zewnętrznej strony jego dłoni, gdzie znajduje się kilka jasnych kropek. Teraz wiem, że te blizny po nakłuciach, które ma również zgięciach łokci są po welfronach, a nie od wstrzykiwania narkotyków. Na jego kolanie, które teraz wystaje spod kołdry, również znajdują się dwie całkiem spore blizny, zapewne ślady po przebytych operacjach. Mój żołądek zaciska się w supeł.

– Co robisz?

Cała podskakuję na dźwięk głosu Arka. Ma szeroko otwarte oczy. Szybko odsuwam swoją dłoń, ale on ją łapie i kładzie na swojej klatce piersiowej, przykrywając ją swoimi długimi palcami.

– Obudziłam cię – stwierdzam.

– Nie szkodzi.

– Jednak przyszedłeś tu spać. – Uśmiecham się pod nosem.

– Nie zostawiłaś pościeli, więc nie miałem wyboru.

Bezczelny. Unoszę wzrok, a moje spojrzenie pada na czerwoną różę, leżącą na szafce przy łóżku.

– Przyniosłeś dla mnie kwiatek? – pytam głupio. – Jak słodko.

– Zapieprzyłem komuś z ogrodu.

Prycham. Arek przesuwa swoja wolą rękę i obejmuje mnie nią w pasie, przez co jestem jeszcze bliżej.

– Pewnie jesteś niewyspany po nocce. Przepraszam, że cię obudziłam – zagaduję, bo właściwie nie bardzo wiem, co powiedzieć.

– Jakoś to przeżyję. – Arek zdecydowanie mi tej rozmowy nie ułatwia. – Właściwie możesz tak robić dalej.

Przyciąga moją dłoń do ust i ją całuje, a po moim ciele rozlewa się gorąc.

– Jak? – pytam zaczepnie. – Tak?

Nachylam się i całuję go w blizny przy oku. Arek przymyka powieki. Następnie całuję te blizny pod żebrami. A potem coś we mnie wstępuje, znowu, i przesuwam językiem po jego brodawce. Arek zasysa powietrze.

– Tak nie rób.

– Dlaczego?

Arek nie odpowiada. Lekko unoszę głowę i spoglądam na niego spod powiek. Ma uchylone usta, a ja bardzo mam ochotę je pocałować, więc to robię. Niemalże rzucam się na niego jak wygłodniałe zwierzę. Siadam na nim okrakiem, nie odrywając swoich ust od jego warg. Moje włosy opadają na twarz Arka, wiec odgarnia je, wsuwając w nie palce i przyciąga mnie jeszcze bliżej siebie. Złączamy ze sobą nasze języki.

– Jak się czujesz? – Arek pyta między pocałunkami. – Boli cię jeszcze brzuch?

– Nie. Jest dobrze – odpowiadam, gdy on pieści ustami moją szyję.

Znów przejmuję inicjatywę i całuję go jeszcze intensywniej. Mam na sobie tylko piżamę: koszulkę i szorty, przez które wyraźnie czuję Arka męskość, choć dzieli nas jeszcze warstwa pościeli. Zalewa mnie fala pożądania. Zupełnie inne uczucie niż wczoraj. Dzisiaj wiem, czego się mogę spodziewać. Nie stresuję się tak bardzo. Arek przesuwa dłoń po moim ciele. Wsuwa rękę pod koszulkę, delikatnie ściska moją pierś, co jeszcze bardziej potęguje moje podniecenie. Po chwili ta sama dłoń obejmuje mój pośladek. Chcę go. Chcę się z nim kochać. Znowu. Teraz. Natychmiast.

Nagle uświadamiam sobie, że nie mam już więcej prezerwatyw. Wczoraj zużyliśmy moje żelazne zapasy. Chyba oszaleję. Teraz to ja, zdyszana odrywam się od jego ust i unoszę nieznacznie opierając się dłońmi o jego tors.

– Arek, ja nie mam więcej gumek.

Czy właściwie są nam potrzebne? W końcu nie musimy się kochać. Znaczy się możemy to zrobić w inny sposób. Same Arka pieszczoty są przyjemne. Jednak ja chcę to zrobić. Chcę zobaczyć, jak to będzie za drugim razem.

Arek przygląda się mi uważnie. Jego klatka piersiowa porusza się niespokojnie w górę i w dół. Przełyka głośno, jakby zaschło mu w gardle. Przeciera dłonią twarz.

– Ja mam paczkę – mówi wreszcie, trochę niewyraźnie, maskując swoje słowa kaszlem.

Robię wielkie oczy.

– Masz prezerwatywy?

– Kupiłem wczoraj.

– Kupiłeś? – powtarzam. Nie mogę wyjść z szoku. Kupił prezerwatywy. I różę. O ile róża mogła oznaczać różne rzeczy, o tyle gumki świadczą o tym, że myślał o seksie ze mną. Czy to znaczy, że się mu wczoraj podobało? Czy mogę go o to spytać, czy uzna mnie za małolatę?

– Są w kieszeni kurtki – tłumaczy, ale unika mojego spojrzenia. Dlaczego?

– Coś jest nie tak? Nie chcesz się ze mną kochać? Bo jeśli tak, to po co je kupowałeś?

– Cholera. – Arek zamyka oczy. – Oczywiście, że chcę, tylko nie wiem, czy ty jesteś tego pewna.

Uśmiecham się szeroko. Schodzę z łóżka, a właściwie z Arka, który poprawia się, próbując ukryć wybrzuszenie kołdry. Ten gest sprawia, że uśmiecham się jeszcze szerzej. Biorę do ręki kurtkę Arka. Przeszukuję jej kieszenie. W pierwszej natrafiam na nóż i lekko się wzdrygam. Paczkę prezerwatyw znajduję w drugiej kieszeni i to nie jedną, ale dwie! Przygryzam wargę. Arek obserwuje mnie z delikatnym uśmieszkiem. Już mam wyciągnąć dłoń z kieszeni, kiedy natrafiam na coś jeszcze. Jakąś niewielką buteleczkę. Niby od niechcenia ujmuję ją w dwie palce i również wyjmuję z kieszeni. Odkładam kurtkę. Przyglądam się wyciągniętej fiolce. Tramadol. Całe moje podniecenie gdzieś nagle wyparowuje. Jedynie słyszę zwolnione bicie serca.

Arek podnosi się na łokciu. Analizuje sytuację.

– To twoje? – pytam, pokazując mu buteleczkę.

– Tak.

– Wiesz, że to narkotyk?

– To lek przeciwbólowy.

– Uzależniający.

– A ty, co jesteś chodzącą encyklopedią leków? – Arek podnosi głos. Siada na brzegu łóżka.

– Nie, ale nie jestem idiotką. Jakbyś nie zauważył, jestem dość oczytana i kojarzę niektóre nazwy.

Kręci głową.

– Jest uzależniający, ale nie tak bardzo jak na przykład morfina. Mam to przepisane od lekarza. Na kolano. Zawsze noszę ze sobą – wskazuje ręką fiolkę – na wszelki wypadek. Moje kolano... Nie masz pojęcia, jaki to był ból – warczy.

Do oczu napływają mi łzy. Co jeśli Arek jest uzależniony? Co jeśli potrzebuje pomocy? Sama sobie z tym nie poradzę. Przeczytałam tyle książek o uzależnionych osobach. O dziewczynach próbujących wyrwać swoich chłopaków ze szponów nałogu. Nie wiem, czy potrafiłabym być taka silna. Od razu mam przed oczami chłopaka Alicji, kiedy rzucił się na nią podczas studniówki. Czy Arek kiedyś miał podobne objawy? Usiłuję sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek widziałam u niego nienaturalnie rozszerzone źrenice?

– Jesteś uzależniony? – Głos mi drży.

Arek wyczuwa mój strach. Widzi, że moją przerażoną minę. Mam wrażenie, że zaraz się na mnie wścieknie. Zrobi awanturę. Przez moje wścibstwo zniszczę cała naszą relację, a było tak pięknie.

On jednak wstaje spokojnie z łóżka. Podchodzi do mnie i mówi łagodnym głosem:

– Nie, Malwa. Nie biorę. – Wyciąga fiolkę z mojej dłoni i odkłada ją na biurko, a następnie ujmuje moją twarz. – Nie jestem uzależniony. Przysięgam ci. Staram się wytrzymywać z tym bólem, tak długo jak mogę. Ataki są teraz bardzo rzadkie i pojawiają się tylko, kiedy przeciążę kolano. Nigdy nie wziąłem ani jednej tabletki bez powodu. Ból czasem może wyrządzić w organizmie więcej szkody niż leki, a niestety na ten ból nie pomoże zwykły ibuprom czy paracetamol.

Przytakuję. Bardzo chcę wierzyć w słowa Arka. Wierzę mu.

– W porządku? – pyta i łapie mnie za dłonie. Idzie tyłem w stronę łóżka, ciągnąc mnie za sobą.

– Wiesz, że możesz mi powiedzieć? – upewniam się. – Nie będę cię oceniać.

– Wiem. Doceniam to. Pamiętaj, że po tym, co się stało, jeszcze bardziej brzydzę się narkotykami, nie mam zamiaru skończyć, jak mój brat.

Kamień spada mi z serca. Zastępuje go przyjemne mrowienie na całym ciele i uczucie gorąca w podbrzuszu, kiedy Arek całuje mnie w szyję, a następnie, siadając na łóżku, przesuwa dłońmi po całym moim ciele. Jego palce zatrzymują się na rancie koszulki. Unosi ją do góry odsłaniając mój niezbyt zgrabny brzuch. Czuję lekkie skrępowanie. Żadna ze mnie super laska. Jednak on chyba nie zwraca na to uwagi. Delikatnie całuje mnie tuż nad pępkiem, potem nieco niżej, nad biodrem. Jego kciuki wsuwają się pod gumkę moich szortów, zsuwa je odrobinę niżej i znów mnie całuje i w ten sposób dociera dalej i dalej, aż wreszcie z moich ust wydobywa się cichy jęk.

***

Dzień mija nam na totalnym lenistwie, choć może to nieodpowiednie słowo, bo to nie tak, że nie robimy nic. Głównie to się całujemy. Ciężko nam się od siebie oderwać. Całujemy się podczas robienia śniadania oraz w trakcie jego jedzenia. Omal nie przypalamy naleśników, które postanowiliśmy zrobić na obiad, ponieważ się całujemy. Już nawet mnie nie dziwi, że również naleśniki Arek potrafi przyrządzić, czego ja w życiu nie robiłam. Cóż, mogę stwierdzić, że z Arkiem wiele rzeczy robię po raz pierwszy. Nie udaje się nam nawet wykorzystać całego ciasta na naleśniki, bo lądujemy znów w moim łóżku. Kochając się niespiesznie, próbujemy nacieszyć się naszymi ciałami.

Wiem, że powinnam się uczyć. Matura już tuż, tuż. Mam jeszcze czas. W końcu wszystkie lata w liceum pracowałam ciężko, to tylko kwestia powtórki. Tymczasem wolę wykorzystać to, że mam cały dom dla siebie. I tak nie mogłabym się skupić na nauce. Cały czas myślę jedynie o Arku. O całowaniu się z nim. O jego pieszczotach i gorącym oddechu na mojej skórze.

Siedzimy na kanapie i oglądamy „Teorię wielkiego podrywu". Ten serial ciągle wałkują na jednej z komediowych stacji, mimo to zawsze mnie bawi. Jego odcinki można nawet oglądać wyrywkowo. Arkowi chyba również się podoba, bo co chwilę wybucha śmiechem. W ogóle mam wrażenie, że ktoś go podmienił. Jest wesoły i uśmiechnięty. Zauważyłam, że lubi się wygłupiać. Teraz, gdy jesteśmy sam na sam, wydaje się wyluzowany i szczęśliwy. Czy to możliwe, że jest przy mnie szczęśliwy? Bo ja przy nim jestem. Nie spodziewałam się, że w tym gburowatym i zamkniętym w sobie chłopaku, znajdują się takie pokłady czułości, namiętności i delikatności.

Do tego ciągle zaskakuje mnie czymś nowym. Znam już prawdę o jego rodzinie i wypadku. Wiem, że lubi sport, książki sensacyjne oraz umie gotować. Może nie jest mistrzem kuchni, ale radzi sobie w niej całkiem nieźle, a na pewno lepiej niż ja! Dowiedziałam się też, że zna się na elektryce. Podczas miksowania ciasta na naleśniki, coś strzeliło w mikserze. Przed popołudniową kawą, Arek zdążył rozkręcić urządzenie, polutować kabelki, wyczyścić mikser w środku i złożyć go z powrotem. Wyjaśnił mi, że jego ojciec był z zawodu elektrykiem i nauczył go tego czy owego zanim odszedł.

– Twoi rodzice, odzywali się?

Głos Arka wyrywa mnie z zmyśleń. Orientuję się, że w telewizji nastał właśnie czas na przerwę reklamową. Siedzę wtulona w jego ramiona, więc muszę odsunąć się nieco, żeby na niego spojrzeć.

– Rano mi napisali, że wrócą do domu w poniedziałek przed południem. – Biorę łyk kawy, która jest już zimna. Krzywię się nieco. – To może jednak zostaniesz jeszcze do poniedziałku? – rzucam od niechcenia, choć moje serce przyspiesza. – Rano cię odwiozę.

– Nie – Arek kręci głową – lepiej nie. Wyniosę się jutro z rana. W ogóle nie powinno mnie tu być.

Chłopak poważnieje, a ja czuję, że nie powinnam go namawiać, ale nie chcę się z nim rozstawać. Gdzie będziemy się potem spotykać? W jego dziupli? Na szybkim numerku na materacu? To może być ciekawe doświadczenie... Bo rozumiem, że będziemy się dalej spotykać. Nie oczekuję od niego wyznań, ani że nie wiadomo czego, ale chyba moglibyśmy spróbować być razem, jako para. Porozmawiam z nim o tym jutro, nie chcę go peszyć ani stawiać pod ścianą.

– Co dalej? – zagaduję jeszcze. – Wrócisz do schowka w szkole?

– A mam inne wyjście? W przyszłym tygodniu pooglądam jeszcze kilka ofert, które spisaliśmy. Pewnie zdecyduję się na którąś.

– Byle nie na pokój u tej laski, który oglądaliśmy wczoraj – mruczę pod nosem.

– Dlaczego? – Unosi brew i uśmiecha się pod nosem. – Miała całkiem przystępną cenę.

– Oj, daj spokój. – Przewracam oczami. – Ona myślała tylko o tym, jak cię zaciągnąć do łóżka. Gdybym tam nie była z tobą, pewnie nic by jej nie powstrzymało. Taki bonus do umowy.

Przygryzam wargę. Co za ironia, przecież ja właściwie też go zaciągnęłam do łóżka.

Uśmiecha się szeroko, przyglądając się mi uważnie.

– Myślisz, że przystał bym na taki układ?

– Skąd mam wiedzieć? – Wzruszam ramionami. – A przystałbyś? – Zaczynam nerwowo obgryzać skórkę przy paznokciu.

– Jesteś zazdrosna? – Odbija piłeczkę, wymigując się od odpowiedzi.

Prycham.

– A mam o co? – Dobre pytanie.

– Ona nie była w moim typie.

– Nie? – Teraz to ja jestem zaskoczona. – A jaki jest twój typ?

– Mhm, podobają się mi inteligentne, oczytane szatynki, o niezwykłym kolorze oczu. – Usta Arka rozciągają się w jeszcze szerszym uśmiechu. – I najlepiej jeszcze, jak dziewczyna jest upierdliwa, wścibska, pyskata i zawsze musi postawić na swoim.

– Teraz to już przesadzasz. Ciekawe, gdzie taką znajdziesz... – Przewracam oczami.

Jeśli mnie miał na myśli, to właśnie przyznał, że się mu podobam. W moim brzuchu szaleje stado motyli, nigdy nie wierzyłam, że istnieje takie zjawisko, a jednak.

Chłopak nachyla się nade mną. Ujmuje dłonią moją twarz i całuje mnie delikatnie. Muska moje wargi koniuszkiem języka. Pozwalam mu stopniowo pogłębiać pocałunek.

– Nie masz ochoty gdzieś wyjść? – pytam odrywając się nieznacznie od niego. – Możemy iść gdzieś na piwo, do knajpy, albo na imprezę?

– Nie – wydaje z siebie głuchy pomruk. Zjeżdża ustami na moją szyję, a po moich plecach przebiega przyjemny dreszcz. – Wolę zostać tutaj, tylko z tobą.

Arek przyciąga mnie do siebie i ląduję okrakiem na jego kolanach. Całujemy się zachłannie, jakbyśmy tego dawno nie robili. Jego ręce, usta, są wszędzie. Dopiero wczoraj straciłam dziewictwo, a mam wrażenie jakby to było wieki temu. Za każdym kolejnym razem jest coraz lepiej i przyjemniej, a ja czuję się pewniej i mniej skrępowana.

Nie jestem pewna, czy to, co odczuwam, można nazwać już orgazmem? W książkach jest wszystko opisane tak wspaniale. Myślałam, że podczas stosunku będę widzieć fajerwerki, tracić kontakt z rzeczywistością z rozkoszy, tymczasem nic takiego nie następuje. Co nie znaczy, że nie jest przyjemnie i za każdym razem chcę więcej i więcej.

Arek ściąga moją koszulkę, przez stanik całuje moje piersi. Pragnę go, tu i teraz. Perspektywa seksu na kanapie, w salonie sprawia, że jestem jeszcze bardziej podniecona.

– Szkoda, że nie mamy gumki – dyszę w jego ucho.

Arek uśmiecha się tajemniczo i wyciąga paczuszkę z prezerwatywą z kieszeni spodni.

– Pomyślałem, że może się przyda.

W ekspresowym tempie pozbywamy się naszych ubrań. On zakłada prezerwatywę, podczas, gdy ja całuję namiętnie jego szyję oraz płatek ucha. Już po chwili jest we mnie, a przez moje ciało przechodzi kolejny dreszcz podniecenia. Muszę przyznać, że podoba się mi ta pozycja. Mam pełną kontrolę nad Arkiem. To ja, ruchami mojego ciała, dyktuję tempo. Gdy Arek prawie dochodzi, przestaję się poruszać, na co on wydaje z siebie cichy pomruk zniecierpliwienia. Wreszcie pozwalam mu szczytować. Arek przyciska mnie mocno do siebie. Jedną ręką obejmuje mnie w talii, drugą dłoń wplata w moje włosy. Wtulam w niego twarz. Czekam, aż jego oddech się uspokoi. Próbuję się podnieść, żeby pozbierać rzeczy i się ubrać, ale Arek przytrzymuje mnie. Szybkim ruchem sprawia, że ląduję na kanapie, a on na mnie.

– Teraz moja kolej sprawić ci przyjemność – mówi między jednym a drugim pocałunkiem.

Usta oraz palce chłopaka ponownie rozpoczynają wędrówkę po moim ciele. Zamykam oczy. Pozwalam dojść do głosu moim zmysłom. Oddaję się Arkowi oraz rozkoszy, którą niosą ze sobą jego pieszczoty. Jestem jego i tylko jego, a on jest mój. Przecież nie może być inaczej! Zdaję sobie sprawę, że powinniśmy porozmawiać o tym, co nas łączy, ale boję się, że gdy tylko poruszę temat, cały czar pryśnie. Wolę myśleć, że jestem dla niego czymś więcej niż tylko jednorazową przygodą. On jest dla mnie wszystkim, o czym mogłam tylko marzyć.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Everka miesiąc temu
    Uch gorąco coraz bardziej
    Wpadli po uszy, już sobie ukladam wizję co będzie dalej :D
  • weatherwax83 miesiąc temu
    i jak ta wizja wygląda?
  • Everka 3 tygodnie temu
    Arek wynajmie pokój u Piotrka,a potem okaże się, że Malwina jest w ciąży :D ale oczywiście będzie happy end
  • weatherwax83 3 tygodnie temu
    Everka fiu fiu to faktycznie ciekawa wizja!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania