Nie ma jak w domu - drabbelek

Zegary wskazywały dwunastą pięćdziesiąt dziewięć. Dzień był upalny. Dwóch gadało o wszystkim i niczym, głównie o niczym. Lokalna opowiastka była z tych mrożących krew w żyłach.

- Powiesił się w wynajętym lokalu. Szalony. Tak go nazywali. Jego gnijące zwłoki policja odnalazła dopiero po miesiącu.

- Znam typa?

- Nie.

- To co mi głowę zawracasz umarłymi.

- Kiedy to zwyczajnie ciekawe. Posłuchaj! Po remoncie, lokum przy Ostatniej Godziny_13 wynajęto powtórnie.

- Chwila, właśnie tam żyje mamcia.

- A ty? Gdzie mieszkasz?

- He, wiadomo, u mamci jest najlepiej.

Trzynasta. Wybiła po raz ostatni. I stał się koniec. W ciszy. Tak po prostu. Obyło się bez trąb tym razem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • maciekzolnowski rok temu
    Mała uwaga! Nie wiem, czy ktoś zwrócił uwagę na to, że drabbelek liczy sobie dokładnie 666 znaków. Apokalipsa i znak Szatana w jednym szorciaku, he, he! ;)
  • Justyska rok temu
    Ojej to faktycznie straszne haha:) Nie ma jak u mamci:)
  • yanko wojownik rok temu
    "Zegary wskazywały dwunastą pięćdziesiąt dziewięć. Dzień był upalny." Jeśli dobrze kombinuję, to był kurna wieczór.

    Ciekawe jak połowa tekstu, przekazuje bezstratnie, to samo, co zawarto w dłuższej w wersji z dłuższą treścią.

    666 - sataniści albo geniusze dostrzegli w czasie przeczytu, tym samym stwierdzam, że ze mnie, nikt z nich.
  • yanko wojownik rok temu
    Ale jestem idiota - wydawało mi się (skąd taka sugestia - chyba w innym-czyimś tekście była podana i odniosłem) , że tam pisze: dwudziestą pięćdziesiąt dziewięć, gdy pisze dwunastą... - więc południe i wporzo.
  • Pan Buczybór rok temu
    Ciekawe, bardzo abstrakcyjne podejście
  • maciekzolnowski rok temu
    Cieszę się i dziękuję! Wojowniku, nie przejmuj się. Czasem wpadki się zdarzają i co z tego? :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania