Nie rozumiem...

To już ten brzeg

krawędź ust

codzienna ucieczka

na stronę drugą.

Wchodzisz z uśmiechem

obietnicą ranisz,

ciepło sprzedając

nie tylko dla mnie.

 

To ten most

co końca nie ma,

przejść można

kiedy wróci pamięć.

Na opuszkach palców

czerwone maki,

lotem motyla

barwią twą ziemię.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania