Nierozłączni

Marzysz o dawnych obszarach spokoju, ale przetarte i pocerowane odległością istnienia, uciekły. Są tam, dokąd zmierzasz, tam, gdzie gasną minuty nie twojego czasu Bo jesteś, żyjesz, pożądasz tylko tu, tylko ze mną; jak ten, co żył w prośbach do Boga, by zamknął mu oczy, ponieważ straceńczo sądził że, istnieje bez przyczyny.

Na próżno starasz się zrozumieć, dlaczego cień odbity od ciebie jest jaśniejszy od ciebie, a twoje słońce nie wędruje ze świtą w orszaku z tęczy, więc zostawiam ci dar: oliwnie śmiertelną gałązkę, wawrzynowy płacz wtopiony w bursztyn gadatliwych przemilczeń

Omijasz uchwytne zatoki żalu. Kaleczysz skrzydła przestrzenią zwątpienia. Szybujesz ponad swoim czasem. Przeszywasz powietrze lotem składnie kołującym i nagle wiesz, co ci przeszkadza być tą, co wyrasta ponad własną zachciankę.

Jesteś pożądaniem szatańskich aniołów co prowadzą do wzgardy, gdzie są zamiary brukowane strachem. Jesteś bryłą zlepioną z podejrzeń i biegniesz podtrzymując moją rozpacz.

Nie patrzysz na ocean zziębniętych uśmiechów, bo gdy tworzysz istnieją raje, jest z tobą tak, jak by ci dano wykonać obraz , którego nie zdążysz zobaczyć i kiedy pytasz jakim się stanie, zanim ożyje w cudzym spojrzeniu. Zanim błysk dany ci na próżno, spodoba się twoim naśladowcom.

A to przecież nie tak że jestem twoją odpowiedzią. To ty jesteś moim pytaniem moim znakiem niewiedzy.

Wierzę w twój powrót Jeżeli zdarzy nam się piekło wzajemnego znieczulenia i będziemy poza sobą równie szczęśliwi jak teraz, pamiętaj: teraz potrwa bez naszego udziału, gdyż nie można rozłączyć tych, co są nierozłączni.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania