Poprzednie częściNiosący Światło - Prolog  

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Niosący Światło - Rozdział 1|Część 1

[Mam nadzieję, że wam się spodoba. Myślę, iż seria lepiej się sprawdzi w krótszych odcinkach. Rozdział mógł ucierpieć, gdyż pisałem go już jakiś czas temu, lecz mam nadzieję, że będzie przynajmniej na to 4? ^^]

 

"Niosący światło"

[Dzień 1| Port "Gravité"| Wschodnie wybrzeże Emberlem| Rok 1354| Godzina: 17:23]

 

𝕻raca w porcie Richa von Modé nie należała do lekkich, o czym dobrze zdołał się przekonać siedemnastoletni Hoppy L. Ross przez trzy lata żmudnej harówy. Wprawdzie mógł słuchać życzliwych lat przechodniów, i spieprzać gdzie pieprz rośnie, jednak na miejscu trzymały go dwie proste rzeczy. Po pierwsze, pomijając niewolnicze warunki pracy od świtu aż po sam wieczór, dane mu było nocować w jednym z sześciu magazynów na ryby swego pracodawcy. Po drugie, gromadził dzięki temu zysk dostatecznie duży na zapewnienie sobie pożywienia.

Tego dnia robota nie zapowiadała się jakoś szczególnie: od rana do godziny piętnastej szorował splamiony błotem i wnętrznościami ryb pokład zacumowanego rybackiego okrętu, a teraz przystąpił do rozpalania pochodni, aby chronić drewniane pomosty przed bezwzględnymi objęciami ciemności. Po wykonaniu swej pracy udał się do Richa, zdać raport jak co dnia po dokonaniu wyznaczonych mu obowiązków.

— Pochodnie zapłonęły, a pokład wyszorowany na błysk — powiedział Hoppy, stojąc na baczność.

— O tym zadecyduję ja, chłopcze — odparł Rich, pociągając dym z drewnianej fajki — Jeśli kłamiesz, wiedz, że wykopię cię na bezkres tych wód na pastwę meduz, oczywiście, jeśliś szczęśliwy...

Młody Ross, słysząc tę starą śpiewkę od lat i nie przejął się skierowaną w jego stronę groźbą, natomiast postanowił poświęcić trochę czasu na zbadanie wnętrza. Dom Modé leżał na dzielnicy handlowej tuż naprzeciw pomniejszego portu rybackiego oraz tuzina pomniejszych sklepów z własnoręcznymi wyrobami. Przyzwyczajony do zapachu soli morskiej oraz ryb nos chłopca, nie był w stanie znieść aromatycznego dymu, który przeciął i zapanował nad powietrzem. Na bogatych w dziury ścianach widniały śladowe ilości obrazów o odległych, wiejskich krajobrazach oraz rząd powieszonych na gwoździach kapot z minionych stuleci.

— Zanim wyjdziesz — zawołał go — Choć no tu, coś ci muszę powiedzieć — ponaglił go nieokreślonym machnięciem dłonią — Nie będę owijał w bawełnę, jutro z samego rana popłyniesz ze mną łodzią na wyspę Borwa...

— Wyspa Borwa? — wyrwało mu się.

— Aye, dostałem od kontaktu informacje na temat pokaźnych ród żelaza oraz srebra, które pójdzie po dobrej cenie, jeśli się uda — Mężczyzna miał wyraźnie zachrypnięty głos, a sparzona przelotem czasu twarz, rzucała się w oczy na kilometr. Rich nie należał do najlepiej wyglądających osób w mieście, poza swymi wtykami praktycznie nikt nie odważyłby się zamówić z nim ani jednego słowa — Sprawdzasz się w ciężkiej pracy, więc chcę być z nami się zabrał — uśmiechnął się, ukazując żółte zęby — Oczywiście srebrników nie pożałuję...

Oczy Hoppyego przybrały kształt małych ogników na samą myśl o srebrnikach. Biorąc pod uwagę, że jedna srebrna moneta warta była dwanaście miedzianych, pozwoliłoby mu to choć na chwilę zapomnieć o perspektywie srogiej biedy.

— Pracuję dla pana — powiedział cicho — Jeśli mam za to zarobić więcej to czemu nie?

— Zarobek! Gadasz jak prawdziwy pirat! — polał sobie wina — Jeszcze załatwić ci okręt iś gotów na ocean! — poprawił czarną opaskę, zakrywającą prawe oko.

— Co stało się panu w oko? — Pracodawca dotknął przepaski.

— Aj... siadaj mały kurwiu lądowy! — wskazał krzesło — Opowiem ci jak popłynąłem na wyspę, na której zamordowano pewnego mnicha...

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • DEMONul1234 ponad tydzień temu
    Opowi z jakiegoś powodu nie pozwala mi na zmianę avatara O.O/
  • Bajkopisarz ponad tydzień temu
    „Ross przez trzy lata”
    W tym szyku zdania, który masz lepiej będzie: w ciągu trzech lat.
    Jeśli wolisz zostawić „przy” to cały szyk trzeba przebudować.
    „słuchać życzliwych lat”
    Rad
    „magazynów na ryby”
    Magazynów rybnych lepiej brzmi
    „gromadził dzięki temu zysk”
    Miał zysk LUB gromadził środki/skarby/pieniądze
    „Po wykonaniu swej pracy udał się do Richa, zdać raport jak co dnia po dokonaniu wyznaczonych mu obowiązków.”
    Druga część zdania powtarza początek. Do skrócenia.
    „słysząc tę starą śpiewkę od lat i nie przejął”
    Słysząc…, nie przejął LUB słyszał… i nie przejął
    „leżał na dzielnicy”
    W
    „pomniejszego portu rybackiego oraz tuzina pomniejszych sklepów z własnoręcznymi wyrobami”
    2 x pomniejszy
    Z rękodziełami
    „— Zanim wyjdziesz — zawołał go”
    Kto zawołał kogo?
    „się zamówić z nim ani”
    Zamienić
    „chcę być z nami”
    Byś
    „załatwić ci okręt iś gotów na”
    Czegoś brakuje w tym zdaniu
    „pirat! — polał sobie wina”
    pirat! — Polał sobie wina (polał nie dotyczy sposobu wypowiedzi
    „lądowy! — wskazał krzesło”
    lądowy! — Wskazał krzesło (wskazał nie dotyczy wypowiedzi)
    Ale przynajmniej zaimkozy nie masz 😊

    Treść ok. Otwarcie spokojne, nikt nikogo nie zabija w pierwszym akapicie. Zobaczymy jak dalej.
  • DEMONul1234 ponad tydzień temu
    No... świadom błędów niektórych jestem, jak wspomniałem pisałem to dosyć dawno. Teraz skupiam się na "Kto zabił Ethana Fella? 2". Dzięki za komentarz. Zaimkomanii nie mam...chyba ^^

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania