Drabble – Nowy gatunek

Istnieją komedie, humoreski i fraszki. Wszystko po to, aby rozbawić Czytelnika.

A ja chciałbym zapytać, dlaczego nikt do tej pory nie wymyślił formy, która miałaby za zadanie tylko wkurwiać? Wyobraźcie sobie, że zasiadacie do czytania kolejnego wiekopomnego dzieła, fotel obejmuje Wasze cztery litery i z uśmiechem zaczynacie. A co następuje dalej? No właśnie, co? – Jeden wielki wkurw.

Od teraz po wieczność moim celem będzie doprowadzenie do perfekcji takiego właśnie stylu. Może stanę się więc prekursorem nowego gatunku literackiego? Tylko jak nazwać ten gatunek? Wkurwiacz – zbyt banalnie. Rozsierdziacz – lepiej, ale dupy nie urywa. Może więc: Agreska? Co Wy na taką nazwę?

Średnia ocena: 3.6  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • yanko wojownik 3 miesiące temu
    Bardzo mi to bliskie mentalnie, a pomysł przedni - nowatorski chyba i warto zapamiętać, kto, gdzie, kiedy po raz pierwszy o tym napisał w naszym kraju. Faktyczna chuliganka literacka - coś ekstra!

    Agreska brzmi dobrze. Też się bawię w prekursorstwa, ale bardziej to żart niż fakt, w moim przypadku. Popieram pomysł, nawet jeśli jest go tylko tyle - czyli nie rozsławi się treścią w nim zapisaną, a tylko określeniem definicji - coś stworzono, określono i ma to swoją wagę, wartość - nie doceniono faktu jak widać jednak w pełni.
  • Antoni Grycuk 3 miesiące temu
    Yanku,
    cieszę się, że w ten sposób odebrałeś ten tekst.
    Abstrahując od tego tekstu, chcę jednak zauważyć, że naprawdę dobre teksty często będą irytować, denerwować, czy doprowadzać do łez. Taki jest dobry tekst, że wywołuje emocje.
    Dzięki za czytanie i kilka słów.

    Pozdrawiam.
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    "To" dla konkretnej grupy odbiorców na Opowi już istnieje i nazywa się - satyra polityczna Bogumiła:)
    A tak na poważnie... ab-so-lu-tnie nie czuję potrzeby takiego gatunku. Wystarczająco tego dużo wokół i dobrze że zazwyczaj przelane inną emocją.
    Niemniej sam pomysł na tekst - niezły.
  • Antoni Grycuk 3 miesiące temu
    Wrotycz,
    wiesz, często inspiruję się tym, co do mnie dociera ;)
    Nie czujesz potrzeby takich książek? Gdyby istniały, mogłabyś dać komuś, kogo nie lubisz. I to by się nazywało: podłożyć świnię :)
    Poza tym czasem taki wkurw bywa niezastapiony – np gdy czujemy się bez energii albo przytłoczeni. Kilka stron książki i już się chce, czego wcześniej się nie chciało :)
    A na poważnie to oczywiście żart, taki trochę w klimacie Monty Pythona, mam nadzieję ;)

    Dzięki za czytanie i kilka słów.

    Pozdrawiam.
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Antoni, wszystkich lubię, kwestia jedynie natężenia 'lubienia'.
    Ciebie też, mimo chęci wkur.... bliźnich :)))
  • Antoni Grycuk 3 miesiące temu
    U mnie też jest coś z tym "lubieniem". Pytam siebie często: lubię? - nie :)
    A swoją drogą to kiedyś spróbuje napisać taki jeden tekst - zobaczyć, czy dam radę.
    Aha. I dzięki za tę sympatię, Wrotyczko :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania