O związkach

Związki. Dla jednych usłyszenie o byciu w nich to istna katorga. Dla jednych bycie w nich to parę miesięcy radości i szczęścia. Dla jeszcze innych powód do żartu. Każdy z ludzi postrzega naturę w związku z drugą osobą inaczej.

Niektórzy często mówią o swoich związkach jako ''to skomplikowane''. Jest to naprawdę skomplikowane... Skoro nie potrafimy się określić czy kochamy drugą osobę, czy też nie. Są co prawda tak skomplikowane związki...tak skomplikowane, tak niepojęte, że nawet osoby, które są w rocznych związkach czy też od bardzo dawna w związku nie wiedzą, o co chodzi. Czasem skomplikowana para to tak naprawdę nie para, lecz miłosny trójkąt. Ci w skomplikowanych związkach czasem nic nie wiedzą o uczuciach. Zdarza się też tak, że wiedzą o nich doskonale i zwyczajnie nie wierzą w przetrwanie swego związku tak jak ludzie, którzy uważają je za katorgę. Za katorgę? Pewnie zadajecie sobie właśnie to pytanie.

Usłyszałem wiele razy, jak niektóre osoby nie wyobrażają siebie w byciu w związku. Jest to oczywiście jakoś uzasadnione. Wytłumaczenia są różne. Wiele razy im nie wychodziło w życiu. Widzą jak cierpieli, ich bliscy czy oni sami. Wiedzą jakie to ograniczenia. Wiedzą też, że muszą utrzymywać coś w tajemnicy. Wiedzą o tym, że gdyby powiedzieli jakieś słowo przy kimś zobowiązałoby ich to do konsekwencji. Myślą, że bycie w nim to same wady bez zalet. Potrafią co prawda utrzymywać się w związkach ''krótkich''. Jednak czy coś krótkiego to coś złego? Nie zawsze długość związku jest określana jako związek udany.

Powód do żartu? Wszak każdy z samotników, osób, które nigdy nie doznały długotrwałego odwzajemnionego uczucia będzie się z tego śmiał. Jest to zarówno powód do dumy, jak i żalu. Można być uradowanym, gdy żyje się sam. Korzystać z pełni życia. Brać wszystko, co popadnie nam w ręce. W ręce? Otóż można też śmiejąc się z innych nie mieć uczuć i zdobywać partnerów lub partnerki raz po raz. Skakać z kwiatka na kwiatek. Jednak na bramy piekieł... Zbyt długo to nie potrwa. Ponieważ nawet takie osoby trafią na swoją miłość. Nawet jeśli będzie ona miała tragiczne zakończenie.

Można ukrywać uczucia i śmiać się z innych. Ile to książek mówiło o nieszczęśliwej miłości? O tragicznym końcu zakochanego człowieka. Który tylko na odwzajemnienie uczuć czeka. Ile to osób co chwile pisze piękne wiersze o pożądaniu w kierunku drugiej osoby? Ile osób robi głupoty z tego powodu, bo kogoś ''kocha''.

Kochać. Miłość to nie tylko dobre chwile. Parę dobrych miesięcy, lat czy też dni. W związku nie chodzi tylko odwzajemnianie sobie uczuć i trwaniu przy drugiej sobie, bo trochę się ją poznało. Bo poznało się parę jej sekretów i niby wiemy jaka druga osoba jest. Cała ta sztuka kochania to nie poleganie na tym, bo ktoś nam się podoba. Bo zrobił nam tyle dobrego przez tyle dni i zdarzyło się parę razy usłyszeć te magiczne słowa ''kocham cię, zależy mi na tobie, jesteś dla mnie wszystkim''. To zwyczajna ułuda. Takie coś to tylko zauroczenie. Tylko czy owo zauroczenie ma znaczenie?

Jeżeli potrafimy zaakceptować czyjeś wady i starać się je poprawić... Nie chodzi mi tylko o to, że jedna osoba dla drugiej powie by się poprawiła. Doskonale każdy z nas wie, że happy end jest możliwy, gdy obie strony się starają. Dawanie drugiej osobie szans w nieskończoność jest marnym sposobem na ''staranie się o lepsze chwile''. Zresztą... Ktoś, kto widzi błędy tylko w drugiej osobie i nie chce zrozumieć, że sam je czasem sprawia czy jest powodem, dla którego są popełniane, wniosek jest prosty. Nigdy nie zasłuży na miłość.

Nikt nie jest idealny. Gdy ktoś popełnia te same błędy. Gdy związek się przez to sypie. Druga osoba powinna przy nim trwać. Jeżeli dała jej szanse, którą z któregoś tam razu zniszczyła to musi się zastanowić czy to ona nie jest problemem. Miłość to praca. Codzienne wzajemne zaangażowanie. Chęć na kompromisy... nawet te, które nas bolą, ale nam drugiej osoby nie odbiorą. Rozmowy, nawet jeżeli ktoś kłamie, ponieważ trzeba wiedzieć, dlaczego to zrobił. Czy miał jakiś motyw? Bo bardzo możliwe, że tak, a nawet jeżeli o nim wiemy i tego nie akceptujemy to zastanówmy się, czy chociaż ograniczymy te motywy lub sprawimy, że wybranek, czy też wybranka poczują się lepiej, a nie gorzej. Wspólne spędzanie czasu polegające na szacunku nawet podczas gorszych dni. Bo czasem, gdy ktoś się stara po spartoleniu obietnicy a my ciągle popełniamy też ten sam błąd i nawołujemy do kolejnej kłótni, albowiem zerwania. To nie ta osoba jest winna, o której myślimy.

Miłość to rollercoaster. Raz na górze, raz na dole. Tylko od nas zależy i od drugiej osoby czy chcemy kogoś w swoim życiu. Czy damy jej kolejną szansę i sami pomożemy jej przezwyciężyć to, co zniszczył bez dołowania jej.

Upadły(D.F)

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • zbiorowisko banałów
  • Upadły(D.F) rok temu
    Banał nie znaczy że coś jest czymś złym. Co prawda w dzisiejszych czasach wszystko wydaje się banalne. Czasem coś zbyt banalnego jest w rzeczywistości skomplikowane
  • Misiu M rok temu
    O takich banałach często zapominamy. A żal i wyrzuty sumienia (jeśli ktoś jr ma) już tak banalne nie są.
    Ten tekst jest jak zwierciadło.Trafnie ukazuje postawy i relacje międzyludzkie.
    Dla mnie to bardzo ciekawe spojrzenie na świat uczuć.
    5
  • Upadły(D.F) rok temu
    Możliwe że zwierciadło. Na bramy piekieł uczucia są gorsze niż najbardziej krwawiąca rana.
  • Misiu M rok temu
    jr=je
  • puszczyk rok temu
    Może i słuszne są spostrzeżenia autora, choć faktycznie żadnej Ameryki nie odkrył.
    Nawet najmniejszej, więc spisał zwyczajne powszechnie znane rzeczy.
    Jakbym napisał esej o paliwach. Mamy diesel, bezołowiową, eco, super itd.
    Niemniej nawet jeśli piszemy o powszechnie znanych sprawach, to możemy jakoś wciągnąć czytelnika w treść.
    Barwnym językiem, jakąś anegdotą w temacie, dygresją z życia obrazującą temat itp.
    Tu nic nie ma.
    Takie sobie rozważania jak z ulotek Świadków Jęhowy. Trochę nadęte, trochę nachalne, trochę z prawdami objawionymi i trochę wyważające otwarte drzwi.
    Kompletna przeciętność bez literackiego polotu.
  • Upadły(D.F) rok temu
    Hm jeszcze nie widziałem takiego eseju ;) Być może nic nie ma. Być może o to chodziło? Czasem sama przeciętność jest w sobie piękna. Nie będę kłamał tekst nie należy do lepszych ale porównanie do ulotek świadków jehowy jest zbędne ;)
  • Wrotycz rok temu
    Trzy razy ten sam zaimek w ostatnim zdaniu.. :)
    Artykuł, który można streścić - razem ciężko, ale samemu chyba gorzej. Ogólniki z nutą dydaktyzmu, sorry. Pisanie w liczbie mnogiej zazwyczaj daje taki efekt.
    Pozdrawiam:)
  • Upadły(D.F) rok temu
    Czy samemu gorzej? Nie sądzę. Czy razem ciężko? Nie zawsze. Wszystko zależy od tego kto jak na co patrzy lub gdzie siedzi.
  • Tomek Bordo rok temu
    Ja nigdy nie miałem dziewczyny i jakoś żyje
  • betti rok temu
    No... i da się.
  • Upadły(D.F) rok temu
    Da się ^^ Wszak zazdroszczę trochę to przyznam ^^
  • Szalokapel rok temu
    Przybyłam i ja.
    Trochę zawirowania z przecinkami, to mi się w oczy rzuciło. Czasami też zdania niespójne, jakby wyrwane z kontekstu. Część bym połączyła, a nie rozdzielała kroplami. Taka sugestia.
    Co do treści, Upadły, dla mnie trochę lanie wody... Niektórych truizmów się po prostu unika, ale wiadomo, każdy swoje myśli inaczej na "papier" przelewa. Na pewno w kwestii "nie-wierszy" jest lepiej. Progres widzę, bo i pamiętam, jak było ten szmat czasu temu. Oprócz powyższego, tekst przyjemny, choć, nie powiem, końcówka z lekka mnie rozczarowała, wkradła się tam za dużo nuta języka potocznego... Pozdrawiam ciepło.
  • Upadły(D.F) rok temu
    To masz rację Szalo :/ No cóż do każdego zbyt wiele uczuć się wkrada. I człowiek nad sobą się zastanawia. Ale masz rację jak reszta tekst taki sobie ale sama wiesz iż uczuciach pisać o uczuciach nie mogę

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania