odcięcie

chmury biegną jak dzikie konie

pełne krzyku zabierają światło

od ust spragnionych nieba

pęknięcie w przestrzeni

widać przez okno w dachu

gdy z blizny kapią krople

 

to nie jest koniec

mój jedyny przyjacielu

to nawet nie jest początek

czas zapada się w siebie

gęstszy od neutronowej gwiazdy

zapętla każdy ból

 

przetrwanie o jeden krok

odsuwa nas od krawędzi

na tyle ile ramiona otworzą

przestrzeni dla skrzydeł

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Morf tydzień temu
    Dobre.
    Nietuzinkowe.
    Forma w punkt.
    Treść niczego sobie 😉
  • Angela 6 dni temu
    Tylko se wzdychnę i zostawię 5 : )
    Pozdrówki.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania