okno z widokiem na dekadencję

nie w świetle gwiazd a blasku brudnego miasta

które płacze deszczem nad szarością

czarny kot rozlał się w fotelu a

ja rozebrałam się przed tobą bezwstydnie

a czarne oczy chciwie przyglądały się

każdemu słowu mojego ciała

 

powieki jeszcze sklejone babim latem

nie dają się tak łatwo rozdzielić

ostrym odłamkom słońca

czarny kot rozlał się się na parapecie

beztrosko pomrukując spod wąsa

twoja twarz jakby nabrała blasku

 

czarny kot się przeciągnął i powlókł

w tylko sobie znanym kierunku

łatwiej się rozebrać niż obnażyć duszę

a ty zostałeś i patrzyłeś przez okno

nie na hale i turnie a na dekadentyzm

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • betti tydzień temu
    Za dużo tego ''a'' . A ja rozebrałem, a czarne oczy, a ty zostałeś. Jedno można zostawić, reszta przeszkadza. No i tego ''rozlanego'' kota za dużo...
  • maritt tydzień temu
    kot to symbol łączący trzy strofy
  • betti tydzień temu
    Ja bym jednym kotem zakończyła w puencie i byłoby git, a tak tych kotów za dużo. I co one symbolizują?
  • fanthomas tydzień temu
    Fajne nawet całkiem ale takie za bardzo dekadenckie jak dla mnie
  • fanthomas tydzień temu
    Daje 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania