On i ona

Znalazłem taki tekst, który napisałem wstępnie dawno temu. Teraz tylko poprawiłem. Czyj styl Wam to przypomina?...

 

* * *

 

On i ona to są oni. On jej nie zna i nawzajem. Ona sypia sama co dzień a on czasem z jakąś panią. Ona dwojga ma rodziców a on tylko chorą matkę. Ona uczy się na studiach, on jest właścicielem firmy.

On i ona są pisani, przeznaczeni tylko sobie. On się stara być mężniejszy, co dzień chodząc na siłownię. Ona swe powieki kreśli, brwi i rzęsy retuszuje, ustom daje zabarwienie, żeby nimi chłopców cieszyć.

On dostojny i poważny, stąpa niczym kowboj z siodła, ma swój krawat i koszulę i wygląda, jak należy. Kiedy widzi znajomego, śmieje się do niego szczerze, pyta, jak ten dziś się czuje, no i życzy dnia dobrego. Potem siada za swym biurkiem, prosi kawę, świeżą prasę i zajmuje się robotą, w końcu tylko on to umie. Pisze listy, sprawozdania, czując się niezastąpionym, bo bez niego cała firma, padłaby od razu w gruzach. Raz podwładny w złość go wpędził, bo nie pojął, o co chodzi. Jak tak można – źle zrozumieć, przecież on po polsku mówi! Odtąd po rozmowie każdej, musi raport mu przesyłać. Nie ma wyjścia, nie ma przebacz!

— Co on robi, głupi gnojek! Ja mu mówię, a on swoje! Przecież wyjdę na idiotę, jeśli za to go nie skarcę!

Innym razem się pomylił, a pomyłka to rzecz ludzka, więc tłumaczy wszem i wobec, że miał aż tak dużo pracy.

Strasznie fajny z niego facet, tak jak kumpel, jak przyjaciel. Czasem zwołuje zebrania, na nich mówi, jak kondycja finansowa firmy stoi. Potem daje swe wytyczne, uczy wszystkich jak pracować, tak by było efektywnie, zgodnie z jego założeniem. Bardzo mądry z niego człowiek, ma magistra i dyploma, zna też jeden język obcy, umie mówić, jest serdeczny, no i firmę swą prowadzi.

Ona płocha i kobieca stąpa, jakby wiatr ją smagał. Jest przepiękna tak jak anioł, weźmie bułkę przez bibułkę, potem jeszcze ręce myje i poprawia sobie gwizdek. Pierwszy raz mogę zobaczyć, idealnie piękną babkę. Gdyby chciała, bym się żenił i zapłodnił ją natychmiast.

On i ona są ambitni, chociaż ciągle brak im czasu, jednak myślą, jak wypełnić to, w czym chcieliby być dobrzy. On się lubił kiedyś wspinać, tak na ściany i na skały, a że nie miał na to czasu, to pomyślał se inaczej:

— A jak będę miał potomka, to nauczę go wspinaczki i niech tylko mi spróbuje, nie polubić tego sportu!

Ona chciała kiedyś śpiewać, więc gdy dziecko jej się zrodzi, będzie go za uszy ciągać, żeby głosik miało piękny.

On i ona się poznali i rozbłysło czworo oczu. Ona taka jak z okładki a on z reklamy Marlboro. Tylko raz rzuciła okiem, decydując, że ten właśnie:

— On zostanie moim mężem!

Więc podeszła i z uśmiechem mu rzęsami trzepotała. Załamując głos i z wdziękiem zapalniczkę poprosiła. Potem łapiąc się za szyję, rzekła, że jej głowa pęka i za chwilę nie wytrzyma i zemdleje mu w objęcia.

— Tak tu duszno, tak gorąco, nie wiem co mam z sobą zrobić.

— Chodź maleńka na powietrze, chodź na spacer się przejdziemy. – Tak go wzięły te zaloty, że ten biedak był jak z cukru. – Boże, jaka jesteś piękna, najpiękniejsza z tego świata. Ja pomogę ci być sobą i przez życie poprowadzę, jestem szefem dużej firmy, więc do przodu, dam se radę!

— Jaki jesteś doskonały, umiesz radzić se na co dzień, jesteś taki umięśniony i ubrany doskonale. Powiedz mi, czy oby z tobą ja nie będę się nudziła?

— Ech, mój humor znają wszyscy i zazdrości mi go każdy! Ot, chociażby teraz powiem: Jam jest rycerz na swym koniu, a ty będziesz białogłową!

— Och, faktycznie! Jakie śmieszne! Nikt tak dotąd mi nie mówił.

— No bo widzisz, jam oryginał, jam jest jeden pośród plebsu!

Parę minut po tych faktach już się słodko całowali, dwie godziny i do łóżka: rach, ciach, prask i już po ptakach.

Ona teraz obok niego, a on leży, jemu leży, ona siedzi i rechocze. On se myśli – głupia żaba! Ona jednak zniosła klęskę wyśnionego rycerzyka, on też przywykł, zaczął ćwiczyć, teraz jest im nie najgorzej.

On i ona chcą mieć ono. Ale ciężko to pogodzić, by zarówno mogło śpiewać, no i wspinać się na skałki. Z tych powodów powstał konflikt: on by chciał, by to był chłopak, no a ona z nosem w górze wolałaby mieć córeczkę. On tłumaczy, że tym lepiej będzie, jeśli zrodzi chłopca, będzie śpiewał, nawet tańczył, no i może się powspinać. Ona mówi: koniec, basta! Najpierw musi być dziewczynka! Żadnych skałek, wysokości, będzie śpiewać zawodowo!

 

Ciąg dalszy być może nastąpi.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • kigja 5 miesięcy temu
    Dekaos Dondi?
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    :)
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Antoniuszu↔Mnie się bardzo podoba tego typu pisanie. A jeszcze dialogi właśnie takie i to powtarzanie→ona  on.→Też fajne.
    Zupełnie nie razi. Jest... urokliwe takie:)
    Styl→sam nie wiem jaki:))→Pozdrawiam:)
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    Dzięki, Dekoś.
    Tekst napisałem 18 lat temu, a teraz tylko mocno poprawiłem. Tak, już wtedy czyniłem próby pisania, ale że warsztat miałem tragiczny, to dałem sobie spokój z pisaniem na 15 lat.
    Chciałem to umieścić jako NSzO, ale temat nie ten. Myślę, że nikt by nie zgadł, że to ja :)

    Pozdrawiam.
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Czasami mi rozjeżdża tekst bez pytania:)
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    Nie kumam, o co chodzi.
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    Aha. Nie wiem, czy to widać, ale tekst ma rytm wiersza 4-4 sylaby, z małym wyjątkiem wyjścia z akcentem poza ten podział :)
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Antoniuszu→Jak mogłem głupi, tego rytmu wiersza nie zauważyć. Tym bardziej mi się podoba:))
  • Dekaos Dondi 5 miesięcy temu
    Nic takiego. Chodzi o mój komet. Powinny być przerwy jednej spacji:)
  • Bożena Joanna 5 miesięcy temu
    Fajnie i dowcipnie. Pozdrowienia!
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    Dzięki, Bożeno.

    Pozdrawiam.
  • Marek Adam Grabowski 5 miesięcy temu
    Początkowo bardzo mi się podobało, takie dowcipne. Potem jednak jakoś nie mogłem skupić się na tekście. Pozdrawiam!
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    Dzięki, Marku.
    Pozdrawiam.
  • Marian 5 miesięcy temu
    Zaczyna się nieźle i dlatego dobrze byłoby coś dopisać.
    Masz tam parę błedów interpunkcyjnych, szczególnie przed "a".
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    Nie wiem, czy będę miał wenę, bo tekst powstał cholernie dawno temu, teraz jedynie poprawiłem.

    Pozdrawiam.
  • ania_marzycielka 5 miesięcy temu
    Fajne, takie z humorem. Przyjemnie się czytało, pozdrawiam :)
  • Antoni Grycuk 5 miesięcy temu
    Dziękuję, Aniu.
    Zastanawiałem się, czy to właśnie będzie dla kogoś choć ciut zabawne.

    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania