Ona (2011)

trawa zieleńsza od szmaragdu

otuliła włosy i ramiona

tygrzyk paskowany usiadł na uchu

szepnął że dziś szukała mnie ona

 

miała dłonie nakrapiane goryczą

skóra pachniała lilakiem

na jej widok wszystkie ptaki zamilkły

podążyła modrzewiowym szlakiem

 

serce odrobinę zadrżało

choć nie ulękłam się wcale

słońce chyliło się ku zachodowi

oddech kołysał ospale

 

powoli dzień ustępował nocy

grały naraz świerszczowe melodie

na niebie zalśniły gwiazdy północy

 

(powiadam)

 

ktoś umiera dzisiaj samotnie

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • konfiguracja 2 tygodnie temu
    Zwiewność, ale w smutku. Delikatnie o bólu. Rymy nienachalne, wytłumione - rytmizują. Dobry wiersz, w starym nieco rycie. Mocna czwórka.
  • Adelajda 2 tygodnie temu
    Utwór nie jest nowy, to fakt. Po niewielkiej metamorfozie wrócił. To jeszcze z okresu wielkiej fascynacji Leśmianem.
    Dzięki za przeczytanie.
    Pozdrawiam.
  • Ritha 2 tygodnie temu
    Kurde, piękne, zwłaszcza końcówka. Dobrze pisałaś jak widać i dawniej :)
  • Adelajda 2 tygodnie temu
    Cieszę się, że przypadło do gustu. Czy zawsze dobrze, bywały kwiatki, tu na opowi również :) Jak już kiedyś napisałam nigdy nie zapomnę, jak jeden z użytkowników napisał mi, że to co napisałam brzmi jak "poetycki zespół Tourette'a". Ale też pamiętam, że akurat Tobie ten wiersz się podobał, także jest to ciekawe doświadczenie z perspektywy czasu :)
  • Ritha 2 tygodnie temu
    "poetycki zespół Tourette'a" - świetne porównanie :D
    Ile ludzi, tyle opinii :))
  • Wrotycz 4 dni temu
    Ona - śmierć. Dobrze, że nie znalazła. Możliwość wizyty subtelnie nakreślona i to nie, jak zazwyczaj w nocy, ale za dnia, na łące, na polanie okolonej modrzewiami. Klimatyczny, pachnący, drżący obraz.
    Zatrzymuje i wybija z obrazu ostatni wers. Zaczyna się chłód, bezwzględność. Hm, tak sobie myślę, że chyba lepiej umierać samotnie.
    Piękny wiersz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania