One For All | Bnha One-Shots - 1 - Katsuki Bakugou

Spokojnie leżałam w łóżku dalej spiąc. Jednak nie było mi to dane bo usłyszałam najgorszy dźwięk na świecie - budzik. Poddenerwowana uderzyłam w niego ręką żeby się zamknął, a gdy się to udało miałam nadzieję w ponowne wejście do świata Morfeusza, jednak mama weszła do mojego pokoju.

 

-[Imię] wstawaj do szkoły!- rzuciła mi ubrania na koniec łóżka, które przygotowałam poprzedniego wieczoru. Zła na cały świat wstałam ignorując zimno rozpościerające się w moich stopach, wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki.

 

Ubrana, pomalowana, zdenerwowana i nie wiem jaka jeszcze, weszłam do kuchni. Cała złość mi minęła kiedy poczułam arcydzieło wszechświata. Ślinka mi zaczęła lecieć a mój nos sam zawlekł mnie do stołu przy którym siadłam i podano mi śniadanie. Powiedziałam radośnie "Itadakimasu!" i zaczęłam wcinać jajecznice robioną przez mojego tate. Po zjedzeniu założyłam buty, torbe i wyszłam z domu do szkoły U.A. Do olimpiady chodziłam do ogólniaka nie wiedząc na co pójść. Chciałam od początku iść na bohaterstwo jednak bardzo wiele bliskich mi osób mówiło że jestem słaba i nie dam rady trudnym zadaniom dlatego straciłam wiarę w siebie. Dalszą drogę pokazała mi klasa 1A podczas wydarzenia które wbiegło na rozwój dalszych wydarzeń przyszłych bohaterów.

 

Weszłam do klasy gdzie już przywitały mnie uśmiechnięte dziewczyny.

 

-Ohayo [Imię]-chan!- krzyknęła już jako pierwsza Mina. Uśmiechnęłam się do nich i podeszłam. -mam wiadomość- powiedziała już o wiele ciszej żeby słyszała tylko nasza grupka.

 

-Bakugou ma jakąś dziewczynę na oku- odpowiedziała Tsuyu-chan stojąca obok mnie. -a że się z nim przyjaźnisz to chcemy żebyś ty się dowiedziała kero.- nie wiem czy wyzywanie się przy każdej okazji i wzajemną irygację można nazwać przyjaźnią. Niech im będzie, w sumie sama chcę się dowiedzieć o co chodzi. Kiwnęłam głową i odwróciłam się do nich tyłem idąc w stronę Katsukiego bezczelnie siedzącego w swojej ławce. Stanęłam obok jego ławki na której po chwili usiadłam.

 

-złaź mi stąd idiotko! To moja ławka, wynoś się do swojej wiedźmo!- cała klasa skupiła wzrok na nas a ja nic sobie w tego nie robiąc nachyliłam się nad jego uchem.

 

-na następnej przerwie na dachu szkoły- po tych słowach wstałam i odeszłam do swojej ławki siadając idealnie z dzwonkiem. Do klasy wyszedł Aizawa-sensei i swoim monotonnym głosem zaczął dyktować tenat lekcji.

 

Po dzwonku jako jedna z pierwzych osób wyszłam z sali przekładając torbę przez rękę ruszyłam w stronę schodów prowadzących na dach. Była długa przerwa więc zdążę z nim porozmawiać.

 

Na górze byłam jako pierwsza. Odłożyłam torbę gdzieś przy schodach i stanęłam całkiem w słońcu. Rozkoszowałam się chwilą orzyjemnego ciepła jednak nie na długo.

 

-po co mi tu kazałaś przychodzić wariatko?- usłyszałam głos czerwonookiego za sobą.

 

-chcę się czegoś dowiedzieć Kacchan- odwróciłam się do niego przodem z słodkim uśmiechem. -no bo wiesz... Słyszałam że podobno jakąś dziewczyna ci się podoba!- na moje słowa odwrócił głowę.

 

-nie twoja sprawa! Tyle chciałaś?!- zaczął odchodzić do schodów.

 

-jak ty mi powiesz to ja ci coś powiem!- zatrzymał się.

 

-na przykład?- spojrzał na mnie przez ramie. Chomera muszę coś wymyślić... -no właśnie, nic mi nie powiesz nara wiedźmo!-

 

Po tym jak Kacchan zeszedł po schodach w dół na podeszłam do barierki i siadłam przed nią opierając głowę o metalowe rurki. Zaczęłam myśleć nad tym kim jest ta dziewczyna. Poczułam lekkie ukłócie w sercu jednak je zignorowałam. Przyjaciel. Katsuki to dla mnie tylko przyjaciel i nigdy nic więcej. I tak by nawet na mnie nie spojrzał.

 

Spojrzałam na swoje [kolor] włosy. Może są za długie? Chciałby żebym je ścięła? Może chodzi mu o moje oczy. Dotknęłam opuszkami palców miejsca pod okiem i odsunęłam ją gdy poczułam na nich łzy. Dlaczego płaczę? Przecież chcę żeby moi przyjaciele byli szczęśliwi. Przyjaciele...

 

Nie usłyszałam nawet kiedy zadzwonił dzwonek. Po dość długim siedzeniu na dachu usłyszałam kroki. Podbiegłam do torby biorąc ją, schowałam się na klatką [schodową]. Drzwi otworzył zdenerwowany Kacchan szukając mnie wzrokiem. Wyszłam z kryjówki z lekko czerwonymi oczami.

 

-debilko nauczyciel kazał mi po ciebie iść! Idziemy!- złapał mnie dość mocno za nadgarstek i pociągnął przez schody.

 

-Kacchan... Bo...- nie dane było mi to dokończyć bo przyciągnął mnie do siebie i brutalnie złączył nasze usta ze sobą. Nie oddałam pocałunku bo byłam zbyt zdezorientowana. Przerwał i szedł dalej o wiele delikatniej trzymając moją rękę.

 

-to ciebie kocham idiotko. Zastanów się nad tym- łagodnie powiedział i weszliśmy do sali na co od razu puścił moją rękę. -znalazłem ją-

 

Po wszystkich lekcjach poszłam do domu chcąc wszystko na spokojnie przemyśleć. Położyłam się na łóżku i myślałam. Kacchan mnie pocałował, powiedział że to mnie kocha... Czyli to oznacza że ja mu się podobam. Ale mógł to jednocześnie zrobić żebym się zamknęła i grzecznie szła...

 

Nawet nie zauważyłam kiedy usnęłam. A co mi się śniło? Kacchan i ja idący przez park razem.

 

Ramo obudziła mnie mama że mam gościa. Wstałam i spojrzałam w lustro. Cholera moje włosy są okropne. Do tego spałam w tych samych ubraniach. Do pokoju weszła postać której twarz była zasłonięta bukietem kwiatów. Przyjęłam kwiaty i ujrzałam czerwoną twarz Bakugou.

 

-Kacchan?- moja twarz zburaczała na wspomnienie wczirajszego dnia. -etto... Pozwolisz że... P-pójdę się og-garnąć...?- kiwnął głową i usiadł na moim łóżku.

 

Poszłam do kuchni, nalałam do naczynia wody i wsadziłam tam piękne kwiaty. Potem poszłam do łazienki po czym rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Szlag! Nie wzięłam ubrań z pokoju! No dobra potem po nie pójdę bo i tak by wyszło na to samo gdybym teraz poszła. Szybko się umyłam i owinęłam ciało ręcznikiem. Wyszłam z łazienki zostawiając za sobą mokre ślady stóp. W pokoju Kacchan szperający w moich zdjęciach z gimnazjum.

 

-nic się nie zmieniłaś [Imię]- może nie wiele osób o tym wie ale Kacchan potrafi być naprawdę miły w stosunku do mnie kiedy nie ma nikogo w pobliżu. Spojrzał na mnie i otworzył szerzej oczy. -co ty kuźwa robisz idiotko?! Idź się ubrać!- podeszedł do mnie po chwili zastanowienia. -chociaż...- nie dałam mu dokończyć bo przyłożyłam mu rękę do ust i ją pocałowałam.

 

-daj mi się zastanowić Katsuki- wzięłam rzeczy i mnie nie było. Wychodząc z pokoju widziałam jak Bakugou dotyka opuszkami palców swoich ust.

 

Po ubraniu się wróciłam do niego. -to co Kacchan? Oglądamy jakiś film z salonie? Moja mama wychodzi za 15 minut do pracy- wyszczerzyłam się do niego a on tylko spojrzał na mnie tą swoją typową wkurwioną miną. -co się stało że taki zły jesteś?- podskoczyłam do niego i oparłam się o jego kolana rękami i zachyliłam tak żeby być przed jego twarzą. Wiedziałam już że mu się podobam więc chciałam wiedzieć jak reaguje na różne rzeczy.

 

-nie gadam z tobą wiedźmo!- założył ręce przed siebie i odwrócił głowę jednak nadal przeszywał na wylot moją klatkę piersiową. Wstałam i siadłam obok niego na wprost jego twarzy, której się dokładnie przyglądałam. Czerwone oczy, blondyn, wkurwiający typ, wyższy ode mnie. Chciałabym z nim być? Tak. Ale chcę go potrzymać w niepewności. -jesteś kropna- odwrócił głowę w drugą stronę. Klęknęłam tyłem do niego. Wiedziałam że to mnie może zaboleć ale bez ryzyka nie ma zabawy. Opadłam na niego tak że leżałam mu na kolanach. Trochę mnie zabolały pleca ale się tym nie przejmowałam.

 

-ty też jesteś okropny Kacchan- dotknęłam palcem jego policzka po czym zaczęłam powtarzać tą czynność w kółko.

 

-kuse! Zostaw mnie już chodź obejrzymy ten film! I ze mnie złaź idiotko!- chciał wstać ale ugryzłam go w rękę przez co stracił przytomność. Chociaż przez chwilę miałam mojego śpiącego aniołka dla siebie. Pozwoliłam mu się zsunąć do pozycji leżącej, wstałam mu z kolan i położyłam się obok niego. On tak ślicznie wyglądał kiedy spał, w sumie jego inna natura. Normalnie był takim szatanem ale kiedy śpi... Anioł jak się patrzy.

 

Pocałowałam go w usta i wtuliłam się w jego tors. Może usnę? W sumie... Przy Katsukim zawsze.

 

Obudziłam się po 17 i zobaczyłam że Bakugou nie ma obok mnie. Wstałam i wyszłam z pokoju. Pierw zajrzałam do łazienki, potem do salonu a na końcu do kuchni. Był w ostatnim pomieszczeniu i robił jakieś lanapki z czekoladą i po herbacie dla nas.

 

-co robisz Kacchan?- zaspanym głosem wybudziłam chłopaka z transu smarowania kanapek i szybko się odwrócił.

 

-nigdy mnie nie usypiaj. Nie będę mógł Cię w razie czego obronić- mruknął pod nosem, podeszedł do mnie i mmie przytulił. Odwzajemniłam uścisk zaciągając się jego zapachem który kochałam.

 

-Kacch... Katsuki- spojrzałam mu w oczy.

 

-o co chodzi?- spojrzał na mnie czewonymi tęczówkami.

 

-no bo wiesz...- otworzył szerzej oczy. -po co ci te wszystkie kanapki?- zdenerwowałam go tym i dobrze o to wiem.

 

-do filmu- rzucił, puścił mnie, podeszedł do stolika na którym były przekąski po czym mi je podał. Zrozumiałam przekaz że mam to zanieść do salonu.

 

Dłuższą chwilę mu to zajęło ale ja w tym czasie wybrałam jakiś film. Horror, strwierdziłam że jak coś będę sie z przytulać do blondyna w strasznych momentach. Moi rodzice mieli dużą kolekcję filmów bo je zbierali. Gdy Kacchan przyszedł zobaczyłam w jego ręce miskę z piankami i chciałam się na niego rzucić ale zagrodził mi drogę szklankami z ciepłym naparem. Zatrzymałam się tuż przed nim. Przeprosiłam i go wyminęłam. Poszłam po kilka cieplutkich kocyków. Wróciłam z nimi do Czerwonookiego i pozamykałam drzwi głównie od wyjścia i salonu oraz pogasiłam światła.

 

Wróciłam do chłopaka i usiadłam bliziutko niego. Oparłam się o jego tors, włączyłam film i wzięłam ze stołu miskę z wieloma kochanymi piankami.

 

-Kacchan... Muszę do łazienki...- spojrzałam na niego z czerwoną twarzą której i tak w ciemnościach nie było widać.

 

-to idź ale szybko.- on chyba mnie nie zrozumiał.

 

-ale ja się boję sama iść...- westchnął i wział przez co przewróciłam się na plecy. Wstałam po nim i ruszyliśmy w długą podróż do łazienki. Weszedł do łazienki a ja zaraz po nim.

 

-sikaj szybko bo chcę to obejrzeć- spojrzałam na niego z wyrzutem i burakiem jednocześnie kiedy on usiadł na pralce i czekał.

 

-może byś się tak chociaż odwrócił? Nawet nie wiesz jak to zawszydza!- podeszłam do niego, wzięłam puerwszy lepszy ręcznik i zarzuciłam mu na głowę. Nawet nie drgnął więc chciałam to załatwić jak najszybciej. Naciągnęłam bluzkę jak najbardziej w dół i zdełam spodnie bacznie obserwując Kacchana.

 

Przez cały ten czas go obserwowałam. Po jakimś czasie wróciliśmy do pokoju i włączyłam dalej film. Oparłam się o jego klatkę piersiową głowę mając skierowaną w stronę telewizora. Przykryłam nas kołdrą i wzięłam swoje ukochane pianki wraz z żelkami które dosypałam do mięciutkich chmurek. -[Imię]...- spojrzałam na twarz blondyna który usnął. Zatrzymałam horror, wstałam z łóżka rozkładając drugą połowę kanapy położyłam się obok niego. Nagle miałam ochotę zrobić coś bardzo głupiego no ale... Przecież spał nie? Wstałam do siadu, wlazłam mu na biodra i przypatrywałam się jego twarzy. Nachyliłam siew nad nim i złączyłam nasze usta w pocałunku. Najbardziej zdziwiło mnie że Katsuki oddał pocałunek a gdy otworzyłam oczy napotkałam się z jego czerwonymi tęczówkami. Zaskoczona chciałam się od niego odsunąć ale objął mnie w talii przez co nie mogłam się ruszyć. Nieśmiało pogłębiłam pocałunek mając nadzieję że mu to starczy bo mi zaczynało bralować pocałunek. Po chwili jednak oderwowaliśmy się od siebie przez brak ważnego tlenu w płucach. Cicho dysząc przyglądałam się jego twarzy na której widniał szarmancki uśmiech. Zarumieniłam się i spojrzałam w bok. -jesteś moja- wypowiedzenie przez niego tych słów wplątało mnie w jeszcxe większe zakłopotanie.

 

-o...od kiedy nie śpisz...?-wydukałam dalej nie patrząc mu w oczy.

 

-od kiedy na mnie wlazłaś- podniósł się do siadu nadal mnie trzymając. Oparłam się rękami o jego ramiona i spojrzałam mu w oczy przygryzając wargę. -kochasz mnie?- spytał ze słyszalną powagą w głosie.

 

Zamyśliłam się przez chwilę ale odważyłam się odezwać. -tak, Katsuki. Kocham Cię- przytuliłam go a on położył dłoń na mojej głowie. Usnęłam mu w tej pozycji szczęśliwa że to on jest tym chłopakiem którwgo kocham.

 

Rano się obudziłam a w łóżku nie było Bakugou. Rozejrzałam się i wyszłam z pokoju okryta jednym z koców. W kuchni zastałam go robiącego nam po toście.

 

-witaj piękna- podeszedł do mnie i mmie pocałował.

 

-hej Kacchan...- powiedziałam lekko zaspale i go przytuliłam.

 

-szykuj się do szkoły [Imię]- puścił mnie i wrócił do robienia śniadania. Poszłam wziąć szybki prysznic i ogólnie się ogarnąć.

 

Wyszłam z łazienki, ubrana, czysta i odświeżona gdy niespodziewanie usłyszałam zamykanie drzwi. Spojrzałam tam i ujrzałam moją mamę zdejmującą buty.

 

-nie jesteś jeszcze w szkole?- zapytała widocznie zaskoczona.

 

-mamo mam jeszcze pół godziny do lekcji...- spojrzałam na nią i poszłam do kuchni gdzie przy stole siedział lekko zniecierpliwiony Katsuki. -mamo nie będziesz zła że Kacchan użyczył kuchenki?- gdy usłyszałam ciche 'nie' usiadłam obok blondyna i zaczęłam jeść.

 

Wyszłam z osobą którą kocham do szkoły. Oj nie będzie nudno.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 3 miesiące temu
    Nie czytałem
    Nie oceniłem
    Ale przekazuję przydatne info:
    1. Witamy na opowi gdzie znajdziesz ludzi i dzieła ze wszystkich możliwych perspektyw
    2. Tylko 2 teksty na 24 godziny pojawią się na głównej stronie - by powstrzymać spam
    3. Jak wejdziesz w "publikacje" masz na prawo od tekst możliwość edycji
    4. Jeśli tekst ma mniej niż 3 znaki jest niewidoczny - świetny sposób na usówanie tekstów które nie pojawiły się na głównej
    5. Odwiedzaj innych i komentuj to i ci pewnie się pojawią

    Pozdrawiam
    Kapelusznik
  • AdellTheKiller654 3 miesiące temu
    dziękuję za informacje, przyda mi się ^^

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania