Opowieści przy "browarku"

( wszystkie dziwosłowa i językowe zniekształcenia są zamierzone )

 

 

 

… Wracam dwa dni temu od Wiesia... to ten nowy kolega z pracy, wiesz, mówiłem ci...

a on stówę od szwagra pożyczył na życie i wódkę postawił...

No, i wracam se od niego...

… A on tam, na tym osiedlu mieszka nowym, wiesz, co te ulice takie „ptakowe” mają nazwy, jakaś „jaskółcza”, „gołębna”, „wróbelna”, kojarzysz?

No!

… To ja, rozumiesz, wracam już i fajka se chciałem zapalić. Stanąłem, fajki już mam, ale zapalniczki, ni chu, chu, nie mogę namacać... I tak stoję i się, kurna, obmacuję na środku tej „wróbelnej”, czy „bocianiej”...

… I mija mnie taki młody, jak ty... Może starszy trochę... Taki brunecik gładko czesany na cienkich nogach... Tak, jak to teraz noszą te spodnie, wiesz. A ja już zapalniczkę miałem; kurna, dziura mi się zrobiła w kieszeni, w kurtce i wszystko mi za podszewkę wchodzi...

… A ten młody wyciąga ci coś ze spodni i sru, rzucił do przodu. Nie zobaczyłem czym, ale pomyślałem, że „smartem” rzucił! Myślę – wariat! Wąskie spodnie nosi, aż mu mózg ścisnęło... A, jak by tak w dziecko trafił? ...Albo w samochód? ...I potem w samochodzie szyba wybita, w dziecku oko, rozumiesz?

Już go chcę zapytać, czy głupi, czy co, ale widzę, że on tak... kiwa się jakoś tak, jakby może podpity... i nagle jeb, na glebę...

I, kurna, leży! Mnie się fajek pali, ale, chuj, wyjmuję i idę do niego. Nie wypada obcego zagadywać z fajkiem w gębie, rozumiesz, trzeba z obcymi kulturalnie, bo to nie mój rejon.

… No, i kucam przy nim, a on... nie wiem, nieprzytomny czy zemdlał, wiesz... ślepia wywraca, tu mu ta szczęka chodzi jakoś... Mówię ci, kurna... no, wystraszył mnie koleżka!

Pytam się go: „Żyjesz? Co ci jest?” a on nic! Tylko te gały i szczęka... i w spodnie się zlał. Myślę, chuj, dzwonię! Facet mi umiera czy coś, niech go zabierają.

Jak mnie ta „klępa” w słuchawce wymęczyła! A, czy może pan sprawdzić i, czy może pan sprawdzić! Co to, kurna, za babsko jakieś! Mówię, jak do człowieka, że tu leży młody, nie mówi, bo pewnie nie może; że ja mu pomocy nie udzielę, bo po wódce jestem! Już taki, kurna, byłem szczery z tym babolem! Mówię ci, ja to się wkurwiam strasznie na takie! No, ale nic! Powiedziała, że wóz wysyła i żebym czekał. I po chuj?! Jeszcze może psiarnia niech przyjedzie i niech mnie na dołek zabiorą! Nie ma, myślę, trza spierdalać... Ale mi szkoda tego dzieciaka; no, młody, jak ty!

A on już nawet gałami przestał. Biały się zaczyna robić, warga sina... Na moich oczach ci umiera!

Zgłupiałem!

Normalnie, stary, mówię ci, zgłupiałem! Ona mówi mi – czekać! I co robić?! Mam mu kołysankę zaśpiewać, kurna, alkoholową?!

Stanąłem i stoję. Fajka wyrzuciłem, ale zaraz pomyślałem, że właśnie teraz to bym porządnie zajarał! I znowu do kieszeni. Łapy to mi chodziły... jak temu przy młocie, wiesz. Ale w końcu odpaliłem i jaram.

I czekam.

Z dziesięć minut czekałem! Łaziłem w tę i z powrotem, a to takie osiedle, że nikogo tam nie ma na tych ulicach! Takie peryferie! Rano każdy do roboty, dzieci do szkoły... i dopiero na obiad powrót. A tak, pusto. No, ale przyjechali.

Bez sygnału.

Dwóch.

I od razu do mnie: „pan dzwonił”, „co się stało”; mówię, co się stało, a oni łypnęli tak jakoś na siebie, jakby się, wiesz, oczami rozumieli!

Jeden, taki starszy i cwańszy mówi: „A pan to chyba taki trochę wczorajszy, co?”

Wyjaśniłem grzecznie, bo przecież nie będę się z niosącym pomoc nakurwiał, że w sumie to nawet „dzisiejszy”, bo kolega dopiero co wódkę postawił. A ten pokiwał łbem; taki, kurna inteligent, że niby się od razu się domyślił!

No, zaczęli mi oni nerwa ruszać! Rozumiesz! Bo zamiast się zająć tym, co leży, to ten skurczybyk do mnie jakieś „żaluzje”!

Mówię: „Panowie, ja swoje zrobiłem, nie wiem co temu tu jest. Wyrzucił coś i rypnął! Tak, jak go tu widzicie. Ja nic nie ruszałem. A pomocy po pijaku udzielać nie chcę”.

To ten starszy do mnie: „Dobrze. To pan już idzie”.

I wtedy słyszę, jak ten drugi mówi jakoś tak: „... Jurek, to kolejne wykrwawienie, dobrze myśleliśmy”. A ten „Jurek” do niego macha, żeby tamten, wiesz, ryja zamknął! No, bo ja stoję cały czas i słucham! Myślę, kurna, śledztwo jakieś?

I wtedy ten Jurek znowu do mnie, czy mam jeszcze jakieś pytania. Kurna, tysiąc pińćset dwa dziewińćset! Ale mówię, że nie.

A on, że: „to dziękujemy” i „pan tam uważa na zakrętach”. Myślę, chuj, jebnę mu... bo mnie zaraz coś rozniesie! Ale, widzę, ten drugi wyciąga komórę. Będzie dzwonił.

No, to nie ma to tamto. „Do widzenia panom”... i idę.

Ale mi tak wpadło do tej mojej, durnej łepetyny, żeby pójść tam, gdzie ten młody „smarta” rzucił. Ciekawość, kurna, wiesz...

I tak odszedłem z dziesięć metrów i mnie coś tak... żeby się obejrzeć.

I teraz patrz! Odwracam się i widzę, jak oni tego młodego do karetki, zziu! Jeden za ręce, drugi za nogi i chlup do środka... No, kurna, jak worek z tym... no... z mąką! Chlup! A w tej karetce, z tyłu, wiesz, już leżało... ja wiem? Z pięciu?! Tak jeden na drugim. I ten młody tam na szóstego, łup! A panowie drzwi szybko zamkli i, wrrrr! Pojechali!

Ja cież pierdolę, myślę... Tak z człowiekiem?!

Mówię ci, tak mnie... no...ta... kurwa, złość wzięła, że chciałem za nimi gonić! I nakurwić po całości!

I wtedy dziecko jakieś słyszę! Mamo, mamo!

Rozglądam się i widzę malucha, jak leci, a przed nim... nie wiem, jak to powiedzieć... No, na środku ulicy wielkie, kurna, jezioro; czerwona, ciemna plama. Cała ulica zalana chuj wie czym!

Podchodzę i widzę w środku... tak myślę, że to to było, co ten młody rzucił.

Myślałem, że „smart”. Nie, nie „smart”. To takie coś było... jak buteleczka.

Malutka.

Czarna.

Widziałeś, ostatnio cośmy u Tomka pili, pamiętasz, to miał takie małe „łiskacze”; takie na jeden raz... Jak on to, kurna mówił? Miniaturki!

...To takie samo coś leżało na ulicy i z tego ciekło w chuj! Jakby rura pękła! Tyle, że gęste i czerwone. No, krew, normalnie!

...Piłem wtedy, wiem! Ale, jak krew wygląda, też wiem! Ileś my razy świnie bili ze szwagrem Wieśka! Krew sikała...! A on świnię wieszał i zlewał do miednicy.

I tu to samo! Tylko na asfalcie! Kurna!

… i mi się przypomniało, jak ten drugi mu powiedział, że: „Jurek, to kolejne wykrwawienie”.

Ja pierdolę...

Uwierzysz?! Że to młodego była krew?! Kurna. Muszę się napić!

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • TeodorMaj 9 miesięcy temu
    Skojarzyło mi się osiedle "Słowicza" w Piasecznie ;)
    Tekst fajnie napisany :) 5
  • Violet 9 miesięcy temu
    O tym wykrwawianiu już gdzieś czytałam?!
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Violet, zgadza się. Jest mój tekst na opowi, pt. W północnej części miasta ale uważam go marny. To samo co tam opisałem tu z innej perspektywy:)
  • Adam T 9 miesięcy temu
    TeodorMaj. Dziękuję:) Nie mieszkam w Piasecznie ale widocznie klimaty podobne:) Kurcze, w telefonie nie działe mi opcja "Odpowiedz".
  • KarolaKorman 9 miesięcy temu
    No po prostu świetnie :) Widziałam Cię totalnie zalanego, jak chwiejesz się na boki i w tył i do przodu, szukając tego papierosa :) Ten na chudych nogach to sto procent z Bocianiej :))) I jeszcze co zwróciło moją uwagę ,,na dołek'' tak mówią w Łódzkim, konkretnie w Zgierzu u nas w krakowskim jest Kobierzyn i tam wożą delikwentów wszelakich. A, i jeszcze jedno, pijany obawia się, co powiedzą goście z karetki, jakby alkohol był czymś zakazanym. Zostawiam 5 :)
  • Adam T 9 miesięcy temu
    To było niezłe, Karola, skoro chudy to z Bocianiej:) A przy okazji to był taki bardziej dobroduszny pijak, taki co to więcej gada niqż robi. Wielkie dzięki za pionę:)
  • Adam T 9 miesięcy temu
    No, kompromitcja! Nie "niqż" tylko "niż".
  • Półliterat 9 miesięcy temu
    Plastyczny i fajnym językiem namalowany obrazek. Ciekawie nakreślona alkoholowa "zakrętka" :) Pozdrawiam
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Dziękuję, Półliteracie:) Fajnie to nazwałeś:)
  • Zdzisław B. 9 miesięcy temu
    Poczytałem z zainteresowaniem, na zapis ni chu chu nie patrzałem :) Żywy język, kurna! No i ta jucha, co z pinolka się wylewała :) 5.
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Zdzisławie, miód na moje uszy ( oczy ) lejesz! Podziękowania :)
  • Ewcia 9 miesięcy temu
    Teks fajnie napisany.Czekam na więcej .
  • Ewcia 9 miesięcy temu
    Sorki za literówkę .Fajny z ciebie gość.Bardzo ciekawe są twoje teksty.Pozdrawiam
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Ewcia, dzięki za komplementy :) Teksty w toku:) Pozdrówki :)
  • riggs 9 miesięcy temu
    Nieźle pokręcone. Piona
  • Adam T 9 miesięcy temu
    Podzięki wielkie:) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)
  • Nazareth pół roku temu
    Bardzo ładne, a narracja "malina" ;) świetny pomysł na fabułę i niezwykle wprawnie wykonany.
  • Adam T pół roku temu
    Bardzo dziękuję, nie sądziłem, że ktoś to jeszcze odkopie :))
  • Nazareth pół roku temu
    Adam T jeszcze nie skończyłem kopać ;) chcąc poczytać coś dobrego a nie mając wiele czasu wolę buszować w archiwach autorów o których wiem ze sa dobrzy, zamiast podejmować ryzyko wybierania tekstów na głównej.
  • Adam T pół roku temu
    Nazareth, miło, że tak piszesz :) W sumie sam ostatnio odkopałem Wyspy Oxleya i czytam całość od samego początku, bo jest przegenialna.

Napisz komentarz