Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

[Baśka Rozdział 1] Ostatnie minuty Słońca (3) TW #2

TW #2

Postać: Prostytutka

Zdarzenie: Rodzinne tajemnice

Gatunek: Postapo/Horror

 

Ostatnie minuty Słońca (3)

Rozdział 1 (cz.3)

[Baśka – wszechświat równoległy]

 

Zgliszcza i żelbetonowe kikuty – pozostałości po zabudowaniach katowickiej metropolii – jeżyły się drapieżnie, smagane drobinami pyłu unoszonymi przez niewielki wiatr. Jego dławiący świst i głuchy szum zawirowań, były jedynymi dźwiękami na tle zionącej z każdego zakamarka, przytłaczającej ciszy.

Podążali szybkim marszem na zachód i w zasadzie opuścili już ścisłe centrum tego, co pozostało z niegdysiejszej zabudowy olbrzymiego miasta. Starali się trzymać bezdroży znaczonych stopionymi resztkami asfaltu starej drogi S86, biegnącej w kierunku Sosnowca. Mijali zarysy ostatnich zrujnowanych zabudowań i wchodzili do strefy, w której fala uderzeniowa wymiotła wszystko, niemal do gołej ziemi. Na horyzoncie majaczył zarys potężnego krateru nuklearnego, okolonego od północy wałem. Porażający widok zionął beznadziejną pustką i przytłaczającym spokojem. Na bandzie Jorga* nie robił jednak większego wrażenia.

— Wzmóc czujność! — polecenie dowódcy rozniosło się głucho w mdłej atmosferze. — Wychodzimy na otwarty teren i będziemy widoczni jak łyse chuje na stepie — przestrzegł i przystanął.

Liczne blizny, którymi zorana była spora część masywnego ciała Jorga, wiele mówiła o jego przeszłości. W przeciwieństwie do niego samego.

Nie tracąc czasu, przyłożył do oczu lornetkę i czujnie lustrował teren. Ojgyn** – prawa ręka dowódcy – zrównał się tymczasem z hersztem i poszedł w jego ślady – przymrużył oczy i dołączył do obserwacji. Szybko też dorzucił strategiczną uwagę:

— Jak gibko bydziemy śmigać, to tak łatwo w nos te Czarnookie miglance nie trafiom. No i prendzy dotrzemy na drugi koniec krateru.

— Taaa — Jorg przytaknął i zamyślony, pociągnął dłonią po zarośniętej brodzie. — Niegłupie rozumowanie. No dobra, panowie! — Zdecydował po chwili. — Dupy w troki i ruszamy!

 

***

 

— Kurwa! Alarm! Oni biegną! Skurwysyny! — niosło się po wieżyczce i ślizgało głuchym echem wzdłuż gołych ścian uzbrojonej warowni, zakamuflowanej w samym centrum nuklearnego zagłębienia. Wartownik miotał się nerwowo po całej stróżówce: — Kurrrrwaaaa!

— I co ryja drzesz… — Kobieta, wybudzona z drzemki, omiotła podwładnego zniecierpliwionym spojrzeniem.

— Bo, biegną!

— No i co? To już se pobiegać nie można? — stwierdziła rozespanym głosem i zaczęła się przeciągać na fotelu. Zaraz jednak, jak tylko jej wzrok spoczął na ekranie, zerwała się na równe nogi.

— Nosz kurwa, biegną!

— No, mówiłem przecież!

— Chuja żeś mówił! Idziemy!...

 

***

 

Lotem impulsów śmigających w sieci neuronowej, przeleciało mu przed oczami pół zjebanego wojną życia – statki obcych, atomowe grzyby, śmierć, chaos, ruiny. Obok apokaliptycznych retrospekcji, ujrzał i te nieco bliższe mu emocjonalnie, wchodzące niegdyś w poczet rodzinnych tajemnic – matka sklepowa w GieeSie, kradnąca na boku; ojciec górnik, dorabiający na czarno w sąsieku za płotem; siostra zwykła prostytutka, wkurwiająca siebie i świat dookoła. Wszystko to była jednak tylko fatamorgana wspomnień człowieka, który z olbrzymią prędkością wpadał w otchłań. Historia życia, która teraz była już bez znaczenia, bo spopielona wiele lat temu w termojądrowych rozbłyskach.

Jednak to o tym właśnie myślał, staczając się z impetem po stromym zboczu. I te właśnie ulotne refleksje zdążyły mu przemknąć przez roztrzepotaną jaźń, nim w końcu zderzył się gwałtownie ze skalnym dnem nuklearnego żłobu.

— Kurrrrr…! — W ślad za łoskotem upadku, stłumiony ryk rozszedł się kanonadą fal dźwiękowych i odbił echem od ścian głębokiego, atomowego leja, dając otoczeniu jasny przekaz, iż z całą pewnością nie był to najzajebistszy dzień w życiu tego człowieka – Jorga, szefa bandy, śmiałka zdolnego przetrwać najgorszą zawieruchę i największego twardziela w rejonie stanowiącym niegdyś teren południowej Polski.

W chwili zderzenia z podłożem nie miało to jednak większego znaczenia, bo herszt natychmiast popadł w matń, która bezlitośnie zdławiła mu zmysły i pogrążyła w elegijnym niebycie. Leżał nieruchomo i wsłuchiwał się w charczący odgłos pracy płuc, które tonąc w zalewającej je krwi, łapczywie zasysały życiodajne gazy.

Mijały sekundy. Minuty. Wieczność.

Wciąż jednak tu był. Żywy. I częściowo świadomy.

W końcu zamrugał powiekami, a pokrzywiony świat zatrząsnął się w posadach. Blade Słońce odleciało w kosmos, a zamglona ciemność spłynęła z okalających go stoków krateru, zamykając zmysły w mrocznej klatce otępienia.

Potem już niewiele czuł. A jeśli, to głównie kurewski ból, jakiego doświadczał podczas krótkich wynurzeń na powierzchnię z oceanu nieświadomości.

 

Czujność, wzbudzona instynktem i podszyta strachem przed śmiercią i unicestwieniem, dopadła go nieco później. Zjawiła się skuszona zapachem świeżej krwi i ciepłem czyjegoś oddechu, który niespodziewanie Jorg poczuł na twarzy.

Wzdrygnął się i wolno uchylił powieki. Majaczący obraz, który wynurzył się z mglistej poświaty, zionął nań z góry i zaciemniał pole widzenia. Ciepły oddech nadal miękko spływał mu na twarz, jednak konstatacja, iż jest to może jakaś gryfno dziołcha z jednego ze śląskich pubów, która smaga go właśnie rozkosznymi biczami, szybko ustąpiła zdroworozsądkowemu rozumowaniu.

Zmrużył oczy i wyostrzył wzrok. Źrenice zadrgały i zaadoptowały średnicę do natężenia pasm rozkołysanych fotonów.

Dopiero wtedy je dostrzegł – zarysy twarzy humanoida.

Zmrożony, zastygł w bezdechu.

Człowiek czy Czarnooki? Swój czy krwiożerczy skurwiel? Leżeć czy mu jednak zajebać? — łapał wici nerwowych myśli. A czas płynął. Nieubłaganie. Sekundy. Minuty. Pędziły.

Zajebę! — myślał. — Albo się wstrzymam… — rozgorączkowany, nie potrafił podjąć wiążącej decyzji.

I wtedy dotarło do niego, iż nachylona postać to… człowiek – Ziemianka – „o ja pierdole!” – kobieta!

W dodatku, przyjemnie pachnąca... kobieta.

W jednej chwili poczuł pożądliwą gorączkę w arteriach pachwin.

W drugiej – ostrożnie nabrał i wypuścił powietrze. Świat zaszumiał chrzęstem popękanych żeber. Mimo to, Jorg odetchnął z ulgą.

Jednak to człowiek — rozmyślał. — Co prawda baba, ale jednak człowiek.

Obawa przed rozszarpaniem i pożarciem żywcem przez Czarnookich humanoidów, szybko rozpierzchła się w zwojach obolałej tkanki mózgowej herszta. Nie na długo jednak.

Gdy pożoga myśli przygasła, ponownie wolno uniósł powieki, skupił uwagę i spojrzał w jej oczy – czarne, pełne żaru i jakby melancholii? Czy może nutki sympatii?

Tak – rozczulił się – to chyba nutka sympatii…

Zanim jednak ostatecznie zatonął w bezkresie jej źrenic, poczuł ukłucie w klatce piersiowej. Niespodziewane i bardzo bolesne.

W tym samym momencie oślepił go refleks świetlny, odbity od długiej igły, która sterczała mu między żebrami i „chuj wie, skąd się tam wzięła?!”. Przeniósł nic nierozumiejący wzrok na nią, i z zaskoczeniem obserwował, jak kobieta „z nutką sympatii w oczach” wstrzykuje mu coś do ciała. Niemal jednocześnie poczuł falę ognistego bólu zalewającego klatkę piersiową.

Czar prysł.

Noooo, to mnie wkurwiła! — wściekł się i natychmiast zmobilizował. Zacisnął zęby. Napiął mięśnie. Zrobił gwałtowny wymach ręką, pochwycił ją za szyję i mocno ścisnął za gardło. Dostrzegł, jak w ułamku sekundy wyraz jej twarzy z podejrzanie przyjaznego, zmienia się na wybitnie zszokowany. Chwilę później, przestrzeń rozdarł odgłos jej wzburzenia:

— Aaaa to chuj! — wycharczała, wściekle sapiąc.

— Dooobrzeee — odcharczał jej powoli, z satysfakcją cedząc słowa. — Tera będziemy kwita.

Czas mijał. Wiatr szumiał. Słońce przyświecało. Gdzieś w oddali biegał wygłodniały karaluch.

Ona charczała. On też.

Pat trwał.

— Ale... jednak to baba — Jorg w końcu skonstatował, miłościwie zelżył uścisk i odsunął rękę.

Potem już niewiele pamiętał – zarys jej pięści. Raz i drugi. Może nawet trzeci.

Podbite oko i ból związany ze złamanym nosem, były najmniejszym z jego problemów.

Ostatecznie, pomimo zaciętej walki o utrzymanie się na powierzchni kolapsującego wszechświata świadomości, Jorg jednak stracił przytomność. Tym razem na dobre.

 

Przypisy:

* Jorg — [śląska gwara] Jerzy

** Ojgyn — [śląska gwara] Eugeniusz

Średnia ocena: 4.9  Głosów: 20

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Trening Wyobraźni 7 miesięcy temu
    Witamy nowy tekst! :) Zarazem kolejną część serii :)
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    no, witam...
  • 00.00 7 miesięcy temu
    No, mam słabość do tej serii. Trzymam jeszcze w rezerwie kilka części Baśki, w razie potrzeby natychmiastowej dawki humoru. :)
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Hej ;) Też ma słabość ;)
    Dzięki, żeś podleciała i pochyliła się nad tekstem :)
    Pozdrowionka
  • krajew34 7 miesięcy temu
    Witam, tekst fajny, choć imiona trochę nie pasujące, jak tak czytam zabudowaniach katowickiej metropolii, ale to tylko moja subiektywna opinia. Do przekleństw się nie doczepie, bo wpasowały się w klimat. Ogółem dobra robota.
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Krajew,
    Kurcze, z tymi imionami to cenna uwaga, bo świadczy o tym, iż pod każdą z części powinny się znaleźć jednak przypisy. Dziękuję że przeczytałeś, oraz za komentarz.
    Pozdrawiam :))
  • Adelajda 7 miesięcy temu
    Klimat utrzymany w dalszym ciągu. Jakbym nie wiedziała, to bym pomyślała że opowiadanie napisał mężczyzna :) Ostre dialogi dodają smaczku. Również widzę pewien stopień trudności, bo jest to kontynuacja, a podpinać każdy zestaw pod tę samą serię, żeby wszystko było spójne, również się trzeba nagimnastykować :)
    Bardzo fajne, plastyczne opisy.
    Pozdrawiam.
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj,
    Twoja uwaga odnośnie autora jest bardzo interesująca - w świecie który opisuje, cechy uważane za typowo kobiece - delikatność, sybtelność itp raczej się nie utrzymają. Wyobrażam sobie, że przetrwają tylko najtrwardsi, najsilniejsi, również kobiety ale te będą musiały mieć te cechy. Jeśli udało mi się w jakimś stopniu osiągnąć taki efekt, to byłabym bardzo zadowolona.
    Zestawy TW to istotnie świetne wyzwanie - w pewnym sensie będą kreować przyszłość tych bohaterów.
    Dziękuję Ci za ciekawy komentarz.
    Pozdrawiam :)
  • Karawan 7 miesięcy temu
    Niewielki wiatr unosił drobiny pyłu, smagając nimi zgliszcza i żelbetonowe kikuty – pozostałości po zabudowaniach katowickiej metropolii. Jego dławiący świst - ostatnio pracuję nad własnie tym - szyk zdania. A gdybyś to napisała; "Zgliszcza i żelbetonowe kikuty smagane były drobinami pyłu unoszonymi przez niewielki wiatr.Jego dławiący świst ..."
    Ale to tylko refleksja, a tekst Twój ;) 5
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Karawanie,
    Twoja propozycja przebudowy zdania jest ciekawa, ale w moim odczuciu przenosi nacisk uwagi z wiatry na zgliszcza, a mnie zależało bardziej na wyeksponowaniu wietrznej aury. Wydaje mi się, że twoja propozycja zepchnie go na drugi plan. Co sądzisz?
    Ja też się cały czas uczę tworzyć odpowiedniego szyku w zdaniach. Duża inspiracją jest tu dla mnie Nachszon, jego pisanie i niektóre komentarze, w których to właśnie wyjaśnia.
    Pozdrawiam
  • Karawan 7 miesięcy temu
    Agnieszka Gu Mnie chodziło o niejasność, czy niedopowiedzenie wynikające z połączenia wyrazów po myślnikach; "...katowickiej metropolii. Jego dławiący świst..."
    Stąd sugestia by metropolię i resztę dać na początek, a wiatr na koniec rozbudowanego zdania, którego kontynuacją jest dookreślenie jego dławiącego świstu. Oczywiści jeszcze innym zabiegiem jest pokrojenie na zdania krótkie. Taki zabieg wymaga przekonstruowania całego wywodu, ale może dać znacznie lepszy efekt, bo jak wiesz zdania krótkie przyspieszają u czytającego wrażenie ruchu, akcji.
    Tyle mojego mądrzenia się za co przepraszam. ;) Pozdrawiam i weny życzę.
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Karawan Teraz rozumiem twój zamysł... Skądinąd bardzo rozsądny. Przemyślę sprawę, bo tak jak piszesz, to wiązałoby się z przebudową pierwszego akapitu. Co do nadania dynamiczności, w tym fragmencie nie jest on wskazany. To chwilowa pauza, punkt z którego dopiero "wystartują" ;)
    Niemniej dzięki za ciekawą sugestię ;)
    Pozdrowionka :))
    PS. I proszę cię, nie "przepraszaj za mądrzenie", bo ani się nie mądrzysz, ani nie masz za co przepraszać. Cenię rozsądne uwagi.
  • Wrotycz 7 miesięcy temu
    Talent! Świetne piórko.
    Najbardziej mnie ujął skrywany humor. Dawno równie umiejętnie schowanego nie czytałam.
    Fajne.
    5.
    Pozdrawiam:)
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Wrotycz,
    Wow, dzięki :) Zaskoczonam niemożebnie :)
    Bardzo mi miło. Dzięki za przeczytanie i ocenę.
    Pozdrawiam
  • Florian Konrad 7 miesięcy temu
    zgadzam się z Przedmówczynią
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Hej,
    Miło mi, że się zgadzasz :)
    Pozdrowionka i dzięki za pochylenie nad tekstem. Pozdrawiam
  • pkropka 7 miesięcy temu
    Przegapiłam drugą część! :o
    Ale nadrobiłam - obie super. Kreujesz ciekawą wizję przyszłości.
    Jestem pod wrażeniem, że dalej udaje Ci się wpasować w zestawy. Podziwiam.
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Pkropka,
    Ciekawa jak ciekawa, w planach było, aby była straszna... ;)
    Dzięki za przeczytanie obu części. Pozdrowionka
  • pkropka 7 miesięcy temu
    Straszna też. Ale urzekło mnie "Kurwa! Sami ich zaprosiliśmy. Naukowcy, debilni pisarze, wszyscy wysyłali listy w kosmos. Ziemia to, Ziemia tamto!". Świetnie przedstawiłaś tło co doprowadziło do obecnego stanu planety. <3
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    pkropka Dziękuję :)
  • Maurycy Lesniewski 7 miesięcy temu
    Oj tutaj trzeba być! Ja będę później.
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Być, zapraszam... ;)
  • Maurycy Lesniewski 7 miesięcy temu
    "Jednak to człowiek — rozmyślał. — Co prawda baba, ale jednak człowiek." – jakże trafnie powiedziane :)

    No tak, jak się z Baśką zadziera to nikomu nie wychodzi na zdrowie :) a ona na pewno chciała mu tylko pomóc...
    No to sobie przeczytałem i teraz trza czekać na następną część :)
    Pozdrawiam :)
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Maurycy L. :)
    Baśka, Baśka... hehehe piszesz, jakbyś ją dobrze znał, choć tu nawet jej imię nie padło (jeszcze :p.) Nie ukrywam, że cieszy mnie to przeogromnie :))
    Pozdrowionka :))
  • Maurycy Lesniewski 7 miesięcy temu
    Agnieszka Gu nikt nie zna Baśki lepiej ode mnie, no... może jedynie Ty :)
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Maurycy Lesniewski dobre ;))
  • jolka_ka 7 miesięcy temu
    Zawsze miło mi jest czytać Twoje teksty, bo wiem, że dbasz o język. I nie tylko w kwestii błędów, ale także, a może przede wszystkim, by wszystko brzmiało "lepiej niż dobrze". Świetne są takie zdania typu:

    "Świat zaszumiał chrzęstem popękanych żeber." i wiele, wiele innych. Jestem szczerze zachwycona i humorem i wykwintnością niektórych perełek i tym, jak umiejętnie wplatasz wulgaryzmy. Cóż, brawo. Zestaw też trudny ;)
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    jolka_ka dziękuję że pochylilaś się nad tekstem i za budujący komentarz.
    Pozdrowionka :))
  • Bożena Joanna 7 miesięcy temu
    Złowrogi klimat i ciekawi bohaterowie. Pozostali przy życiu Ojgyn i baba (może Baśka) toczą ze sobą walkę. O co? Czy o przetrwanie? Czy to walka płci? Na razie górą baba, bo Ojgyn traci przytomność. Zastanawiam się czy zawrą sojusz aby wspólnie zwalczyć wroga? Wciągająca lektura. Serdecznie pozdrawiam!
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj :)
    Dziękuję że przeczytałaś i tę część. Już tak przywykliśmy do pary Baśka i Ojgyn, że osadzamy ich nawet w niezidentyfikowanych do końca bohaterach o podobnych cechach :))
    Walczył Jorg z bezimienną, póki co, bohaterką... Ale może przeczucie cię jednak nie myli? Może się okaże iż to oni? Kto wie :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • Justyska 7 miesięcy temu
    No tak... baba tez czlowiek :)) bardzo fajne. Bede sie powtarzac, ale Twoje opisy robia robote.
    "Źrenice zadrgały i zaadoptowały średnicę do natężenia pasm rozkołysanych fotonów." Swietne!
    Pozdrawiam!
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Justyska, dziękuję żeś podleciała przeczytać ten tekst. Fajnie, że ci się spodobał.
    Pozdrawiam :))
  • pasja 7 miesięcy temu
    Dzień dobry
    Jak zawsze obraz nasączony klimatem Śląska. Chociaż zgliszcza, ale duch woli istnienia przetrwał i ten język i lokalna miłość wciąż żyje.

    W jednej chwili poczuł pożądliwą gorączkę w arteriach pachwin... czarujące natchnienie na widok kobiety.

    Jednak to człowiek — rozmyślał. — Co prawda baba, ale jednak człowiek... świetne! Bóg stworzył człowieka, a potem kobietę. Tutaj mamy Jorg stworzył babę, a potem człowieka.

    nie wierz nigdy kobiecie dobrą radę ci dam ... słowa tej piosenki są ponadczasowe.

    Pozdrawiam serdecznie
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Pasja :)
    Miło mi cię gościć :)
    Dziękuję za garść sympatycznych i jakże trafnych spostrzeżeń ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • Canulas 7 miesięcy temu
    "W chwili zderzenia z podłożem nie miało to jednak większego znaczenia, bo herszt natychmiast popadł w matń, która bezlitośnie zdławiła mu zmysły i pogrążyła w elegijnym niebycie. " - zajebiste

    "W tym samy momencie oślepił go refleks świetlny" - samym

    WIdzę, że pędzisz po utartym szlaku. Pinknie.
    Mnie, jeśli można czymś przestraszyć, to właśnie horrorem w otoczce s-f.
    Jak jeszcze byłem wzrostu dwulitrowej butelki zcoli, obejrzałem Hardware-Elektroniczny Morderca, potem Galaktyka Grozy i tak już jakoś zostało.
    Ładnie opisane, choć nie przeczę, że i bym chętnie coś przeczytał niezwiązanego z Twoim głównym universum.
    Pozdrox
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Heloł ;)
    Dobrze, dobrze, świetnie, korektę naniosę...
    W kwestii zmiany universum... - obaczy się, choć zapewne nie prędko.
    Dzięki, Pozdrowionka :)
  • Dekaos Dondi 7 miesięcy temu
    Jest klimat, akcja, dialogi takie po prostu ''ludzkie''. Tylko film kręcić. Jedynie czego mi trochę brakuje, to chociaż na chwilę zmiany, na coś zupełnie przeciwnego. Np; pierdolone gówno..a za chwilę.. ale te cudne kwiatki ładnie pachną. Wiesz o co mi chodzi. Dla kontrastu.
    To nie jest zarzut, jeno subiektywka ma:)) Pozdrawiam→*o*o*o
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Dekaos :)
    Dzięki że podleciałeś. Piszesz, że brak Ci "ładnych kwiatków" hm... Obaczymy co losowanie Tw przyniesie, wtedy się okaże czy będą :))
    Pozdrowionka :)
  • Ozar 7 miesięcy temu
    Hej. Po pierwsze przepraszam za zestaw, kufa dałem go tobie chyba tak bez udziału mózgu. Jednak poradziłaś sobie jak widzę całkiem nieźle i tekst czyta sie świetnie. Widać tutaj twoje klimaty i to bardzo wyraźnie. A do tego polskie klimaty - gratulacje, bo autorzy zazwyczaj wymyślają jakieś miejsca a tu "pozostałości po zabudowaniach katowickiej metropolii" - czyli swojskie klimaty, co bardzo dodaje plusów tekstowi. Dla mnie 5 jak najbardziej! p.s. następnym razem dam ci coś w twoich klimatach
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Ozarze,
    Zestawem, który mi podarowałeś absolutnie się nie przejmuj - bo była to wyśmienita gimnastyka dla mózgu :)) Nic tak nie rozwija wyobraźni jak główkownie nad zestawem :D Jak dla mnie - świetna sprawa :)
    Dzięki za odwiedziny i komentarz :))
    Pozdrowionka :)
  • Ritha 7 miesięcy temu
    „— Wzmóc czujność! — polecenie dowódcy rozniosło się głucho w mdłej atmosferze. — Wychodzimy na otwarty teren i będziemy widoczni jak łyse chuje na stepie — przestrzegł i przystanął.
    Liczne blizny, którymi zorana była spora część masywnego ciała Jorga, wiele mówiła o jego przeszłości. W przeciwieństwie do niego samego” – lubię Jorga, on to taki Merlin z Pincet trochę, widzę zbieżności, git

    I ten śląski dialekt, idealnie wpasowany.

    „— I co ryja drzesz… — Kobieta, wybudzona z drzemki, omiotła podwładnego zniecierpliwionym spojrzeniem.
    — Bo, biegną!” – hahahaha

    „Obok apokaliptycznych retrospekcji, ujrzał i te nieco bliższe mu emocjonalnie, wchodzące niegdyś w poczet rodzinnych tajemnic – matka sklepowa w GieeSie, kradnąca na boku; ojciec górnik, dorabiający na czarno w sąsieku za płotem; siostra zwykła prostytutka, wkurwiająca siebie i świat dookoła” – cudny opis rodzinki (przy okazji sprytne wykorzystanie zestawu)

    „W końcu zamrugał powiekami[,] a pokrzywiony świat zatrząsnął się w posadach.”

    „Czujność, wzbudzona instynktem i podszyta strachem przed śmiercią i unicestwieniem, dopadła go nieco później. Zjawiła się skuszona zapachem świeżej krwi i ciepłem czyjegoś oddechu, który niespodziewanie Jorg poczuł na twarzy” – to bardzo git

    „Człowiek czy Czarnooki? Swój czy krwiożerczy skurwiel? Leżeć czy mu jednak zajebać? — łapał wici nerwowych myśli. A czas płynął. Nieubłaganie. Sekundy. Minuty. Pędziły” :DDD

    „W jednej chwili poczuł pożądliwą gorączkę w arteriach pachwin.
    W drugiej – ostrożnie nabrał i wypuścił powietrze. Świat zaszumiał chrzęstem popękanych żeber” – świetne opisy i wplecione niuanse

    „Jednak to człowiek — rozmyślał. — Co prawda baba, ale jednak człowiek” :DD

    „Gdy pożoga myśli przygasła” – cudne

    „Czas mijał. Wiatr szumiał. Słońce przyświecało. Gdzieś w oddali biegał wygłodniały karaluch.
    Ona charczała. On też.
    Pat trwał” – kurde, Aga, no nie mam pytań, 100 % me gusta taki zapis i taki pociachany rzut kadru


    Świetna, płynna, lekka, a zarazem bardzo dynamiczna narracja. Świetny, postapokaliptyczny klimat. Lubię te serię, a tą częścią jestem zachwycona (!), będę śledzić dalej :)
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witaj Dobra Kobieto :))
    Bardzo dziękuję za ciekawy komentarz, spostrzeżenia i wogóle ;)
    Przecinek naniesiony :)
    Pozdrowionka :)
  • Gregory Heyno 7 miesięcy temu
    zacząłem od końca ale zaciekawiło, o/
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Witam,
    Cieszę się, że udało się zaciekawić :)
  • Trening Wyobraźni 7 miesięcy temu
    Dzień dobry!
    Przypominamy o obdarowywaniu zestawami – jutro o godz. 20.00.
    Pozdrawiamy :)
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    Pamiętam, dzięki :)
  • Trening Wyobraźni 7 miesięcy temu
    Agnieszka Gu, oto Twój zestaw:
    Postać: Moczymorda
    Zdarzenie: Podróż na ciemną stronę księżyca

    Gatunek (do wyboru): Punk (wszystkie odmiany) lub Western
    Czas na pisanie: 10 marca (niedziela) godz. 19.00

    Powodzenia :)
  • Basileus 7 miesięcy temu
    O! Jakie to świetne. Po pierwszej części myślałem, że następna będzie na podobnym poziomie, a tu tymczasem odlot w kosmos. Przez cały tekst banan z ust mi nie schodził – świetnie napisane opisy, dialogi, wsio! I te wstawki śląskie... Mega! Jutro doczytam następne części. :)
  • Agnieszka Gu 7 miesięcy temu
    I tu podleciałeś :) Super :)
    Dzięki za nalot czytelniczy i podzielenie się wrażeniami :))
    Pozdrowionka

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania