Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Otwarte okno

Postać: Rozmarzona manicurzystka

Zdarzenie: Chwila zwątpienia

 

***

 

Kiedy mówisz

Nie płacz w liście

nie pisz że los ciebie kopnął

nie ma sytuacji bez wyjścia

kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno

odetchnij popatrz

spadają z obłoków

małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia

a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju

i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz

/ks.Jan Twardowski/

Siódma rano, ciszę snu rozrywają pierwsze nuty, grane przez Johnny’ego Casha. Głos, brzmiący jak najlepsza whiskey w kryształowej szklance, zalewa mieszkanie tak ciasne, że nie potrzeba w nim krzeseł. Śniadanie jesz, siedząc na sedesie.

Anna marzy o kolejnych minutach snu, lecz półautomatycznie wygrzebuje się z ciepłego łóżka. Budzi do życia telewizor i przygotowuje kawę czarną jak smoła, unosząca się w powietrzu.

Poranne wiadomości, podawane przez spikera o twarzy gładszej niż noworodka, pozostają od miesięcy bez zmian. „Fala samobójstw przybiera na sile. Naukowcy wciąż szukają wyjaśnienia tego ewenementu, tymczasem społeczeństwo powoli przyzwyczaja się i opracowuje mechanizm obronny”.

Dzięki któremu widok śmierci jest tak samo nieznaczący, jak leżący w krzakach bezdomny — dopowiada.

 

Zatłoczony autobus kołysze przytulonych do siebie nieznajomych. Nie można się obrócić, powietrza ledwo starczy na utrzymanie świadomości. Lecz bliskość drugiego człowieka daje poczucie bezpieczeństwa.

Przynajmniej nie upadnę na ziemię, jeżeli zemdleję. — Gorzki uśmiech pojawia się na twarzy ukrytej pod warstwą makeupu. Twarzy, która kilka lat temu potrafiła uśmiechać się prawdziwie.

 

Głowa kiwa się samoistnie, kiedy dłonie malują kolejne paznokcie. Obcy głos, opowiadający najintymniejsze szczegóły życia, nie oczekuje innej reakcji.

Każdy potrafi mówić. Nikt nie potrafi słuchać.

Kiedyś, chyba w poprzednim życiu, zadawała pytania. Nigdy nie widziała takiej grozy, jak ta, która pojawia się po tym najprostszym. Jak się pani czuje? Pytanie tabu. Szczególnie jeżeli odważysz się na troskę w głosie i spojrzenie w te przerażone oczęta. Lepiej pierdolić o pogodzie i nowej sukience z butiku obok. Albo sąsiadce, która znów puszcza się z innym.

Więc głowa kiwa się dalej, a Anna wznosi mur własnych myśli. Ma już dość, nadszedł czas zmian. Dziś, od zaraz. Zacznie się lepiej odżywiać, może uszczknie trochę czasu na gotowanie w domu. Mogłaby przynosić do pracy obiady, zamiast codziennie zamawiać. Zacznie wychodzić na spacery, może adoptuje psa. Podobno psy przyciągają najlepszych mężczyzn. Jak to mówią – ciągnie swój do swego.

Postanowione. Jutro zacznie stawiać pierwsze kroki na drodze do szczęścia. Tylko drobne, żeby nie rzucić się na głęboką wodę. Pies poczeka, spacery też. Wracając z pracy kupi bułki i szynkę.

O ile nie będzie zbyt zmęczona. Wtedy może chociaż położy się wcześniej spać.

 

Jest już ciemno, kiedy wraca tak samo zatłoczonym autobusem, z którego ledwo udaje jej się wycisnąć na zewnątrz.

Czerwone światło, sznur rozpędzonych samochodów, szum opon. Myśli już ulokowały się w wygodnym fotelu pod oknem, z lampką wina w jednej dłoni i pilotem w drugiej.

Mimochodem spogląda na mężczyznę, stojącego obok. Całkiem przystojna twarz, ubrany w elegancki garnitur szyty na miarę, trzyma skórzaną aktówkę. Lecz coś nie pasuje do obrazka. Oczy. Puste, jakby niewidzące. Utkwione w odległym punkcie.

Mężczyzna rusza przed siebie. Prosto pod koła ciężarówki. Dłoń Anny zamiera w pół ruchu, zawieszona kilometry od niego.

Nikt inny nawet nie drgnął.

„Drogi pamiętniczku, widziałam dzisiaj śmierć. I wczoraj. Jutro też zobaczę.

Martwię się, że mój przyszły mąż już nie żyje. Szkoda, że nigdy go nie poznam”.

 

Echo zamykanych drzwi rozchodzi się po pustym mieszkaniu, pachnącym samotnością. Zanim zdejmie płaszcz, włącza telewizor. Cisza jest wrogiem, pozostawia zbyt wiele miejsca na myśli, których towarzystwa nie lubi. Które mają rację.

Światła miasta tańczą w purpurowym winie, kiedy nalewa je do ulubionego kieliszka. Wtem czuje, jakby ktoś założył jej na mózg kopułę ochronną. Wszelkie bodźce zewnętrzne zlewają się w jeden niezrozumiały szum. Pod czaszką rozchodzi się uczucie podobne do tego, kiedy zaczyna działać środek znieczulający, zaaplikowany przez dentystę. Ciało reaguje samo. Podchodzi do okna i otwiera je na oścież.

Przyda mi się odrobina świeżego powietrza — myśli, próbując przezwyciężyć ciężar spoczywający na klatce piersiowej.

Patrzy przed siebie niewidzącymi oczami. Próbuje skupić wzrok, bezskutecznie. Widzi tylko przestrzeń bez wyraźnych konturów i światła w oddali.

Opiera się o framugę okna, wbijając paznokcie w izolację. Stawia na parapecie stopę, podciąga się. Wiatr szarpie ubraniem, firanka łopocze, niczym peleryna superbohatera gotowego do lotu.

Twarz mokra od łez, które ciekną niepostrzeżenie, unosi się do góry.

Podobno świnie nigdy nie widzą nieba — myśli, wychylając się coraz bardziej. W końcu rozluźnia palce i w zupełnej ciszy leci w dół. Lekka, jak nigdy dotąd.

Dopiero mocne uderzenie na końcu drogi wytłacza z płuc powietrze, które wydobywa się z cichym westchnieniem ulgi.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Antoni Grycuk 4 miesiące temu
    PKRopko,
    przeczytałem dwa razy. Brzmi to, jak swego rodzaju apel. A apel jako taki kojarzy mi się z walką z wrogiem. I ten adres w stopce... Aż sobie wyobraziłem, że... eeee.... nieważne!
    Dobry tekst, ale 4 litery mam na swoim miejscu ;) Brakuje mi w nim głębi, czyli w tym wypadku "zalążku przyczyn" takiego stanu ducha Anny. Jedynie ten fragment przybliża to:
    "Nigdy nie widziała takiej grozy, jak ta, która pojawia się po tym najprostszym. Jak się pani czuje? Pytanie tabu. Szczególnie, jeżeli odważysz się na troskę w głosie i spojrzenie w te przerażone oczęta."
    (Po "szczególnie" nie dajemy przecinka.)
    Choć rozumiem zamysł, bo nie zawsze trzeba głębi, czasem wystarczy coś innego. Ale tu mi tego czegoś brak, niestety.

    Tak więc tekst na plus, choć daleko mu do twoich najlepszych. Takie moje zdanie.
    Aha. Fanie Cię czytać ;)

    Pozdrawiam ciepło.
    ps. Właśnie piszę opowiadanie, w którym tez pojawi się imię Anna, i to nieraz!
  • Antoni Grycuk 4 miesiące temu
    ps.2.
    Piszesz: kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno
    A ja powiem: chcesz rozśmieszyć Boga? Powiedz mu, że masz jakiś plan na przyszłość.
  • pkropka 4 miesiące temu
    Trochę apel, trochę nie. Adres dałam, bo tak sobie myślę, że wiele osób może mieć podobne myśli, ale nie każdy ma z kim się nimi podzielić. Czasem wystarczy chwila na podjęcie decyzji, która może zaważyć na reszcie życia.
    Cieszę się, że wszystko masz na swoim miejscu. Nie zawsze musi urywać ;)
    Przecinek wyleciał, dzięki. Co do zalążka i głębi - pomyślę. Zamysł był, żeby każdy dopisał swoje, choć może nie warto.

    Dzięki :)
    I też pozdrawiam cieplutko.

    P.S. Z chęcią przeczytam o Twojej Annie. Tak miałam mieć na imię ;)
    P.S.2 Tak, to powiedzenie często za mną chodzi.
  • Antoni Grycuk 4 miesiące temu
    PKRopko,
    właśnie dotarło mnie coś jeszcze z tego tekstu.
    "kiedy Bóg drzwi zamyka – to otwiera okno"
    "Opiera się o framugę okna, wbijając paznokcie w izolację. Stawia na parapecie stopę, podciąga się. Wiatr szarpie ubraniem, firanka łopocze, niczym peleryna superbohatera gotowego do lotu."
    O kurde... Że tez tego nie dostrzegłem wcześniej... Tym bardziej że potrzebowałem czasu...
    Nie no, w takim wypadku opowiadanie jest świetne! :)

    Pozdrówka!
  • pkropka 4 miesiące temu
    :)
  • Dekaos Dondi 4 miesiące temu
    Pkropko→No właśnie. Ten cytat jest dwuznaczny. Zależy jak ktoś to zrozumie. Twój tekst mówi bardzo wiele.
    To co dla jednego, będzie śmiechu warte ( problem) to dla drugiego może być przeszkodą nie do przejścia.
    Umysł jest tak skomplikowany, że różnie to bywa. Czasami za kimś tak myśl ''chodzi'' i w końcu to zrobi.
    Albo jest to ''samobójstwo w danej chwili'' Za chwilę, już by tego nie zrobił.
    Lub samobójstwo... by mnie odratowano i ''zauważono''.
    Nie nam oceniać... Z mojej klasy 4 popełniło samobójstwo.
    Pozdrawiam:)→5
  • pkropka 4 miesiące temu
    Masz rację, każdy inaczej odbiera to, co się dzieje. I może to bardzo różnie na tę osobę wpłynąć.
    Zgadzam się, że nie nam oceniać. I przykro mi, to o 4 za dużo.
    Pozdrawiam też, życząc wiele uśmiechu :)
  • Bożena Joanna 4 miesiące temu
    To samobójstwo nie wydaje mi się decyzją chwili, ale ogólnym stanem znużenia Anny. Samotność jest, moim zdaniem, kluczem do zrozumienia tekstu. Nikt nie odezwał się aby ją zatrzymać. Kandydat na męża okazał się ułudą, więc wolała odejść z tego świata. Może to rozczarowanie albo schizofrenia? Chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Intrygujący test.
    Serdecznie pozdrawiam!
  • pkropka 4 miesiące temu
    Myślę, że masz rację - nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Szczególnie, jeżeli chodzi o emocje i uczucia.
    Dziękuję za wizytę i również pozdrawiam cieplutko :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania