panoptikum śmierci

pragniemy czas rozciągnąć

wiedząc że ziemia jest żarłoczna

każemy językowi tkwić za zębami

a jej czekać

innych pozostawiamy na pożarcie

 

ona zaś czyha nie pod a za życiem

wszechobecna pani

siedzi na peryferiach miasta na betonowych mostach

na straganach warzywnych gdzie stare kobiety sprzedają orzechy

całe i łuskane

w pomarszczonych skorupach skrywają bezzębne uśmiechy

siedzi w parkach tam liście pachną pokojami starych ludzi

po sadach zbiera omszałe brzoskwinie

i wciska pomiędzy twarze kobiet uwięzionych za ślubnymi ramami

 

jasna jak wosk w kwitnących lipach

spada żółtym pyłem na chodniki

trupi cukier

siedzi w zrolowanych płatkach piwoni

bezźrenicowe oczy przeszywają

osamotnienie w krajobrazie

 

podpisuje akt dymisji ciała

otwiera rachunek przemijania

przed którym nie ma ratunku

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 12

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Aisak miesiąc temu
    Wszystkich nas pożre
    To nieprzekupna bestia

    Wrócę. Bo nie sposób nie wrócić.
  • pasja miesiąc temu
    Dzięki i zapraszam:)
  • Angela miesiąc temu
    Pięknie namalowane, nie bardzo wiem co napisać, przyszło mi do głowy że koniec możemy spotkać w prozie życia
    i nie jesteśmy w stanie umknąć.
    Dobrej nocy.
  • pasja miesiąc temu
    Witaj Angela
    Niestety nie uciekniemy, ale możemy przełamać strach poddając się jej zasadom.
    Miłego dnia
  • Bożena Joanna miesiąc temu
    Trudno zaprzeczyć tym słowom
    "podpisuje akt dymisji ciała
    otwiera rachunek przemijania
    przed którym nie ma ratunku".
    Pięknie podsumowujesz jej rolę w urzędniczym żargonie, prawda pokazana jednak z dystansem.
    Spodobało mi się jeszcze jedno sformułowanie:
    "bezźrenicowe oczy przeszywają
    osamotnienie w krajobrazie". My sami jednak nie chcemy odchodzić. Tekst dobry do przemyślenia i pięknie poetycko podany. Serdecznie pozdrawiam!
  • pasja miesiąc temu
    Dziękuję Bożenko i jak zwykle ciekawie chwytasz sens naszego istnienia. Pogodzić się z odchodzeniem?
    Pozdrawiam ciepło
  • JamCi miesiąc temu
    Ano. Stala towarzyszka życia. Zwykle udaje się ją trzymać za plecami, tak, żeby nie widzieć. Czasem patrzeć w twarz przez chwilę żeby coś innego docenić. A czasem trzeba się spotkac... W drugim człowieku. Kiedyś w sobie.
    Pięknie napisane.
  • pasja miesiąc temu
    Dziękuję za towarzystwo... tak ona jest stałym kompanem naszej codzienności. Pozdrawiam
  • 00.00 miesiąc temu
    Gdyby nie przemianie i śmierć, wszystko stało by w miejscu. Na swój sposób te procesy są niezbędne.
    Byłam tam, w tych wyznaczonych przez Ciebie miejscach.
  • pasja miesiąc temu
    Witaj szalona dziewczyno
    Tak masz rację, stać w miejscu też nic by nie wniosło w nasze życie. Jednak nieraz zadajemy pytanie o czas kiedy ma się zakończyć... czy chciałabym wiedzieć? Chyba nie.

    Miłego dnia
  • Dekaos Dondi miesiąc temu
    Pasjo. Ładnie i poetycko napisałaś, o tym co nieuchronne dla każdego.
    Wierzę, że nie ma śmierci. Jest tylko przejście do lepszego życia, które się nigdy nie skończy.
    Czasami bywa tak, że jakieś zdarzenie, z przeszłości, ma wpływ na to, w co wierzymy, lub... zaczynamy watpić.
    Pozdrawiam→5
  • pasja miesiąc temu
    Dekaosie może masz rację, że jest to przejście do innego życia. Czy lepszego? A co z tymi co mają tutaj wspaniałe zycie?

    Dziękuję za przemyślenia i miłego dnia życzę
  • Canulas miesiąc temu
    Wszystko się zgadza. Dlatego na ile mogę, mówię stóp hamulcom i konwenansom. Oczywiście - wtłoczony w żywot społeczny - nie zawsze mogę, ale próbuję.
    Nikt nie powinien nam mówić jak żyć, bo nikt za nas nie umrze.
  • pasja miesiąc temu
    Dzięki Can za czytanie moich wypocin. Pewnie tak, nie powinno się mówić nikomu jak ma egzystować, chociaż jesteśmy niewolnikami zakazów i nakazów.

    Umrzeć można tylko raz, doznawać bólu nieskończenie.

    Pozdrawiam
  • Wrotycz miesiąc temu
    Niechętnie myślimy o swojej śmierci, a czyjąś przyjmujemy spokojnie do świadomości. To błąd, mówi wiersz, ona i nam jest pisana, wszechobecna. Gdzie najłatwiej Ją wytropić - wskazujesz. Dajesz poczuć zapach, smak, wygląd tego bliskiego "za życiem" - synestezja to wielki plus wiersza.
    Mogłabym mieć pretensje, że nie 'złapałaś braku Jej przejawów, czyli: śmierć dzieci, młodych ludzi, ale... to pewnie byłby już poemat potrzebny i zmiana koncepcji utworu.
    Przejmująco piszesz. Memento mori.

    Hm. Tutaj coś mi zazgrzytało:

    "siedzi w parkach a liście pachną pokojami starych ludzi
    w sadach wciska omszałe brzoskwinie
    w twarze znużonych kobiet w ślubnych ramach uwięzionych"
    (4x -w-)

    Może tak? Po wyeliminowaniu sadów:

    siedzi w parkach a liście pachną pokojami starych ludzi
    wciska omszałe brzoskwinie w twarze uwięzionych mężatek

    Pozdrawiam.
  • JamCi miesiąc temu
    Mnie łatwiej myśleć o swojej niż ważnych dla mnie osób. Bo moja ze mną żyje. A ich nie.
  • pasja miesiąc temu
    Witaj Wrotycz
    Bardzo dziękuję za spojrzenie w moje myśli. Jak często nie wiemy gdzie sens w istnieniu, a co dopiero w umieraniu. Nie znamy siebie, a potrafimy ukorzenić się w swoich przekonaniach i zniszczyć to co mamy najcenniejszego w sobie... przyzwoitość. Czy śmierć jest przyzwoita? Zastanawiamy się kiedy dostajemy od niej następna szansę.

    Tez się biłam z myślami, czy umieścić zabieranie tych maleńkich istot i tych młodych gniewnych lub mniej buntowniczych. Jednak to inna śmierć, inna procedura i inna odległość życia. Trzeba to przeżyć, aby umieć to narysować. Świetnie robią to dzieci... kiedyś oglądałam rysunki czterolatka o śmierci swojej siostry bliźniaczki. Byłam zdruzgotana. Tam była śmierć, ale ładna w białej sukni i cała w kwiatach.

    Wrotycz jesteś znakomita komentatorka i kobieta. Dzięki za uchwycenie chwili w mojej perspektywie nieuchronnego odejścia i zaznaczenie tak pięknej pieczęci swojego intelektu.

    Poszperałam tam i ówdzie i zmieniłam... za czujne oko też dziękuję . Nie jestem dobra, jestem soso.

    Pozdrawiam
  • Wrotycz miesiąc temu
    Zderzenie z realną, biologiczną śmiercią otwiera oczka jej wyznawcom - pięknoduchom i dzieciom. Nie mam tu na uwadze oczywiście ludzi w fazie skrajnych depresji lub innych ekstremalnych sytuacjach, gdzie wydaje się być naprawdę ratunkiem przed cierpieniem.

    "zbiera omszałe brzoskwinie
    i wciska pomiędzy twarze kobiet"

    Żal mi obrazu wciskania owcu w twarze, bo skórka przejrzałych brzoskwiń rzeczywiście podobna jest... malujesz? Nie pierwszy raz wychwytuję w Twoich tekstach wrażliwość i celność malarskiego spojrzenia.

    Dziękuję, Pasja.
    Pozdrawiam.
  • pasja miesiąc temu
    Wrotycz przed tym ostatnim oddechem nie ucieknie nikt. Oczy wtedy są zamknięte i ponoć całe życie przemyka przed oczami. Ale tego nikt nie wie... tylko nagie fakty.
    Trochę maluję, ale brzoskwinie pamiętam z czasów lat młodzieńczych, kiedy to babcia w zapasce przynosiła ze sadu. Ich skórka z szarymi włoskami była jak twarz babci. Inne były niż te dzisiejsze.
    Pozdrawiam i dziękuję
  • Wrotycz miesiąc temu
    Zamykałam niezamknięte oczy umarłych, moich bliskich, śmierć różnie przychodzi. Ludzie po przeżyciu ekstremalnych sytuacji potwierdzali przemykanie życia jak w mega przyspieszonym filmie.
    Inne teraz babcie, fakt.

    Starość i śmierć? Może po uporaniu się z przeniesieniem świadomości w coś bez masy, coś wiecznego... może się skończą.
  • pasja miesiąc temu
    Wrotycz chyba każdy spotkał się ze śmiercią swoich bliskich i owszem domyka się powieki. Kiedyś kładziono na nie dwie monety, ponoć dla Charona, aby mógł przeprawić duszę przez rzekę Styks.
    Starość i śmierć... pewnie taka powinna być kolejność. Jednak tak nie jest i to jest jej bezsensowność.
  • Gabu miesiąc temu
    śmierć jest ładna
  • JamCi miesiąc temu
    Chyba ani ładna ani brzydka. Po prostu jest. Jak wszystko na świecie.
  • pasja miesiąc temu
    Gabu jesteś rozbrajająca... dziękuję.
  • Gabu miesiąc temu
    Jest. Kto raz się z nią spotkał, nie chce jej opuścić.
  • nimfetka miesiąc temu
    Ujmujący wiersz. Każdy jeden wers wybrzmiewa cudnie, jest wypielęgnowany, wymuskany z jakichkolwiek niepotrzebności czy błędów. Wszystko leży na swoim miejscu, jest starannie zaplanowane i skomponowane.
    Ten fragment tutaj: "wszechobecna pani
    siedzi na peryferiach miasta na betonowych mostach
    na straganach warzywnych gdzie stare kobiety sprzedają orzechy
    całe i łuskane
    w pomarszczonych skorupach skrywają bezzębne uśmiechy".
    Dla mnie najpiękniejszy. Szczególnie te bezzębne uśmiechy w pomarszczonych skorupach. Finezja jakaś.
    Śmierć mnie trochę przeraża. Nie wierzę w życie po niej, więc w pewnym stopniu taki koniec, po prostu nic stanowi dla mnie pewną, niepojętą abstrakcję. Bo zawsze jest coś, tu i teraz, życie, a całkowita nicość, nieistnienie? Jak wygląda nieistnienie? Grząski grunt.
    Dobra, pofilozofowała se, pofilozofowała. Piękny, majestatyczny utwór.
    Pozdrawiam.
  • pasja miesiąc temu
    Nimfetko cóż ja mogę wobec twojej pięknej nagości pisarskiej. Młodość i elegancja, Frywolność i umiar w zadawaniu ekstazy nam czytelnikom... przez twoje paliczki.

    Ja tylko mogę podziękować za miód na serce i takie słowa. Mnie czasem tez przeraża ta Pani, ale godzę się z nią bo cóż mogę z nią ugrać? Jedynie mogę być tutaj z Wami i coś pisać.

    Pozdrawiam pięknie
  • MarBe miesiąc temu
    Nieuchronne przemijanie nie tylko ciała i duszy czeka każdego, lecz niektórym wydaje się, że ich to nie dotyczy.
    Pozdrawiam.
  • pasja miesiąc temu
    Pięknie dziękuję za spojrzenie na nieuchronne przemijanie.
    Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania