Paranoja - Akt I

Wprowadzenie

 

To wszystko nie ma sensu. Oni obserwują cię z każdej strony. Widzą każdy twój krok. Śledzą każdy oddech i pojedyncze bicie serca. Widziałem ich pojazd przed domem. Chcą się mnie pozbyć. Straciłem dla nich znaczenie, wiedząc i tak za dużo o działaniu tej organizacji. Obydwoje na mój widok wychodzą z samochodu i nieprzyjemny grymas wykrzywia im twarze. Robią tą robotę z przymusu. Przygotowałem się na ich przybycie dużo wcześniej. Idą szybko, nie zwalniając ani na chwilę kroku. Chcą tylko mojej krwi i ciała do swoich chorych celów medycznych

 

Akt 1

Niespodzianka

 

Nagle potężna eksplozja odrzuca ich w przód i powala na ulicę. Czyli narazie wszystko działa jak należy. Powoli, otrzepując ubrania, wstają przerażeni z drogi

- Co to kurwa było?! - krzyczą jeden do drugiego

Nagle całą drogę powoli, dokładnie spowija ciemność aż widać tylko ich i stojącego przed nimi mnie.

- Czego tu szukacie? Jeśli jeszcze raz was ujrzę tutaj sprawię że będziecie czuli jak każdy wasz pojedynczy skrawek waszego ciała się zwęgla! A teraz wynocha! - zakrzyknąłem tak że okna w okolicznych oknach zaczęły pękać.

Prawdopodobnie wrócą tu za kilka dni, tyle że uzbrojeni w karabiny. Ale teraz nie będą nic pamiętać nic oprócz tego że kazałem im się trzymać z daleka. Przynajmniej nikogo nie było w pobliżu więc o świadków nie muszę się martwić. Powoli poszedłem w stronę domu. Niedługo najpewniej mnie zamkną za terroryzowanie "funkcjonariuszy prawa". Sami się to proszą codziennie mnie próbując zamknąć w psychiatryku bez wyjścia. Przy kolejnej okazji powalę tych wszystkich niebieskich skurwysynów na kolana przede mną i zmącę im umysły do tego stopnia że będą się bali oddychać i mrugać bez mojej zgody. Będzie to moja niewolnicza armią którą wreszcie wywołam przewrót w tym kraju i odzyskam to, co mi tak niesprawiedliwie zabrano. Wszyscy będą mnie całować po stopach. Temu społeczeństwu brakuje silnej ręki, która wydobyła z nich jakąś przydatną rzecz, jeśli takowa istnieje. A jeśli tak nie będzie, po prostu się ich wysiedleniu z miasta i zostaną wpisani na Listę Pasożytów Naszego Miasta. Podporządkuję sobie całe państwo i stworzę niezniszczalną armię gotową walczyć do ostatniej kropli krwi za moje imię. Następnie przeprowadzę wojnę która zniszczenie dotychczasowego porządku świata i zrobi z niego jeden wielki cmentarz. Miasta świata będą płonęły ogniem, a ludzie oporni będą wisieć na budynkach powieszeni za nogi i oblani gorącym olejem.

Ale to plany na ich następną wizytę. Tak zwanych "funkcjonariuszy prawa"

Koniec Aktu I

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Pan Buczybór 2 miesiące temu
    po tytule miałem nadzieję na dramat :(
    "tą robotę" - tę
    *w ostatnim zdaniu w wprowadzeniu zabrakło ci kropki. W sumie dalej też ci brakuje kropek na końcach zdań
    "narazie" - na razie

    No, słaby tekst. Nie tylko stylistycznie, ale też pod względem interpunkcji. Po pierwsze: przed "że" stawiamy przecinek. To tak na początek. Póki co warto byłoby wszystko doszlifować, a kwestie fabularne dopracować później.
  • Kolanderonis 2 miesiące temu
    Rozumiem. Postaram się w następnych częściach bardziej przywiązywać wagę do interpunkcji. Wybacz że zawiodłem twoje oczekiwania :/

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania