PARAPETOSTORY

Parapetostory

 

Baczność, spocznij, naprzód marsz, smutny to fakt...w wojsku dziś służę

nie z własnej woli tu jestem, ojczyzna zniewolona bez słowa nas rozdzieliła,

jest paskudnie myślę o tobie i dziecku a czasem w kiblu gdy siedzę dłużej

myślę jak dobrze by było gdybyś mijając wszystkich w kiblu się zjawiła.

 

Bardzo się staram aby przyjechać zobaczyć ciebie i pobyć choć chwilę

z tobą i z dzieckiem mam małe szanse na to bo jestem jeszcze kotem

wojsko to nie żarty to miejsce dla twardzieli pewny jestem i wiem tyle

że dwa lata szybko miną a ja zrzucając swój mundur będę z powrotem.

 

Udało się przekonać kapitana jadę do żony w tajemnicy i ze słowem

danym dowódcy że cokolwiek by się działo oddam szacunek kobiecie

północ już była stałem przed drzwiami pukam...a za szybą widzę głowę

muszę iść po klucz, biegnę wokół domu a tam, facet na okiennym parapecie.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Agresivo 4 dni temu
    W połowie tekstu zorientowałem się do jakiego zakończenia dążysz w tym utworze. Chłop się poświęca dla ojczyzny, a gdy wraca widzi coś takiego... Chyba nie muszę tego komentować... 4 leci
  • Brynowiak 4 dni temu
    To są fakty. Próbuję odnaleźć się w tym klimacie. Na razie słabo mi idzie, ale jestem dobrej myśli. Pozdro.
  • Agresivo 3 dni temu
    Brynowiak czekam na więcej tego typu. Najważniejsze to się nie poddawać. Peace.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania