Park zmarnowanych chwli

ciężko mi idzie zwątpienie i sen kresy ambicji zamknięte drogi

czego się złapię idzie na dno i nawet anioł ma rogi

nie pytam o uczucia sam gdzieś chowam je

frunę nie dotykam podłogi

 

mogłem nie mówić nic teraz już wiem lecz tobie szybko wybaczę

chciałem oparcia gromki mam śmiech nic już wiele nie znaczę

skoro wyszedłem sam nie mogę liczyć że ktoś będzie mnie wkrótce prowadzić

znalazłem kierunek ale trudno mi jest może wypadek się zdarzyć

 

zobaczywszy świat odrzuciłem powagę choć bawić też mi się nie chcę

patrząc na te zdjęcia czuje ironii śmiech i wciąż przychodzą mnie dreszcze

kiedy cię spotkam poproszę o deszcz by woda zmieszała się ze łzami

chodnik życia oddzielony jezdnią kłamstw przemierzamy w milczeniu sami

 

z racji że nie znaczę nic nie wiele ci dam ale gdy zechcesz porozmawiamy

miałem wizję miałem już dla nas plan ale umarł wraz z uczuciami

gdy mnie zobaczysz będę siedział sam w parku chwil zmarnowanych

uśmiechnij się chociaż żebym świadomość miał że jeszcze się pamiętamy

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bogumił ponad tydzień temu
    Chyba literówka jest do poprawienia w tytule. Pozdr.
  • 00.00 ponad tydzień temu
    Po chomiku chodzić ciężko. :)
  • piliery ponad tydzień temu
    jest para ładnych "momentów": "park chwil zmarnowanych", "poproszę o deszcz by woda zmieszała się z(e) łzami". Resztę trzeba poprawić.
  • wojtas326 ponad tydzień temu
    poprawiam :)
  • Morf ponad tydzień temu
    Oszlifuj i przesiej treść przez sito.
    Zredukuj ilość słów na rzecz jakości.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania