Parking

Stefan przywitał nowy dzień z dużym bólem głowy. Mimo, że już dawno stoczył się w hierarchii społecznej i przynależał do tak zwanego „marginesu”, nie zatracił najprostszych zdolności analitycznych. Ból głowy był spowodowany tą samą przyczyną, co wczoraj i przedwczoraj. Głównym winowajcą był Mieczysław i jego tania wódeczka, na którą bez większego oporu namówił Stefana. Stefan był alkoholikiem z długim stażem, nie udawał dziewicy orleańskiej i od razu poszli w tango. Skończyło się jak zwykle: bólem głowy i obrzyganą podłogą.

Stefan wstał z łóżka, zobaczył efekt swojego wczorajszego spotkania na tanich panelach, które były krzywo położone, a teraz z powodu wilgoci zaczęły się rozjeżdżać we wszystkie strony świata jak studenci na 2. roku UW, którzy wyruszają na Erasmusa głodni przygód i imprez.

Poprawił ubranie, sprawdził, czy nic nie zostało na jego kurtce lub spodniach. Jak gdyby to miało jakieś znaczenie. Uznał, że pora ruszać do pracy. Pewnie nie wiecie, ale nasz bohater miał elastyczne godziny pracy. Zaczynał o dowolnej porze dnia. Zazwyczaj zaczynał, kiedy był już w stanie utrzymać się na nogach i kończył, gdy zebrał około 15 złotych, bo tyle kosztuje najtańsza wódka w sklepie. Wyszedł z domu. Piastował stanowisko „menela parkingowego”, czyli tego uprzejmego pana, który stoi w centrum Warszawy i zajmuje wolne miejsce parkingowe swoją osobą. Stoi na granicy ulicy i chodnika i gestykuluje, okazując, że tutaj jest wolne i śmiało można parkować. Gdy pojawi się potencjalny klient, odbywa się rytuał. Stefan staje się dyrygentem w miejskiej dżungli. Pokazuje delikatnie dłońmi, ile jeszcze można podjechać, aby nie uderzyć w krawężnik lub w słupek, muskając jednocześnie powietrze wokół siebie. Kierowca wychodzi. Zazwyczaj uśmiecha się i wręcza 1-2 złote. Wszyscy są zadowoleni z transakcji. Właściciel auta doskonale wie, że lepiej być miłym i uprzejmym, bo nieuprzejmy klient może dostać gwoździem po samochodzie i to może słono kosztować. Ze Stefanem nie ma żartów.

Niestety konkurencja jest duża na rynku. Czasem trzeba walczyć o swoje miejsce. Dlatego warto zawiązywać lokalne sojusze. Przewaga liczebna jest zawsze w cenie i wódka na dwóch też bywa tańsza. Jednak czasy są niepewne. Rynek się załamał i najstarsi menele nie pamiętają takiego krachu. Z powodu koronawirusa większość mieszkańców Warszawy została w domach i pracuje zdalnie. Nie podróżują autami do pracy, dlatego miejsc parkingowych jest wiele i kierowcy nie są zdani na Stefana i jego kolegów.

Jak głosi amerykańskie powiedzenie: gdy życie daje ci cytryny, to zrób z nich lemoniadę, albo wypierdol je i kup pomarańcze , są słodsze. Po paru dniach rozpaczliwych narad i zebrań starszyzny żuli stwierdzono, że trzeba zmień branżę, bo większość grupy wymrze, lub co gorsza, wytrzeźwieje.

– Przerzucamy się na handel – ogłoszono.

Informacja rozeszła się w przeciągu chwili. Następnego dnia, warszawscy menele ustawiali się przed biedronkami lub innym lidlami i zajmowali kolejkę. Każdy takie miejsce w kolejce mógł wykupić za symboliczną opłatą.

Radość i szczęście wróciło do miasta.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • LeeaThorelli 2 miesiące temu
    Kurde, fajne! I poruszony został tu ważny problem, o którym sama nie pomyślałam, że menele stracili możliwość zarobku. :D
  • Kuba Staliński 2 miesiące temu
    Na szczęście znaleźli już alternatywę. Życie piszę najciekawsze scenariusze. :D
  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    „głowy, mimo że już”
    Zachwiany związek przyczynowo-skutkowy. To, że jest marginesem nie chroni go przed bólem głowy, więc użycie mimo że jest nieuzasadnione
    „Głównym winowajcom był”
    Winowajcą
    „Stefana. Stefan, że był alkoholikiem z długim stażem”
    Stefana, alkoholika z długim stażem
    „Stefan wstał z łóżka, zobaczył efekt swojego wczorajszego spotkania na tanich panelach”
    Stefan wstał z łóżka. Efekt swojego wczorajszego spotkania z Mieczysławem zobaczył na tanich panelach
    „Poprawił swoje ubranie.”
    Swoje – zbędne
    „bo tyle kosztuję najtańsza”
    Kosztuje (a jeszcze lepiej konsekwentnie czas przeszły: kosztowała
    „„menela parkingowe”,”
    Parkingowego
    „klient. Odbywa się rytuał.”
    Przecinek zamiast kropki
    „Pokazuję delikatnie”
    Pokazuje
    „rynek się załamał i najstarsi menele nie pamiętali takiego krachu na rynku”
    2 x rynek
    „Nie podróżowali autami do pracy, dlatego wolnych miejsc parkingowych jest wiele i kierowcy nie są zdani na łaskę Stefana i jego kolegów.”
    2 różne czasy w jednym zdaniu to zwykle kiepski pomysł
    „daje Ci cytryny”
    Małą literą ci
    „pomarańczę są słodsze.”
    Pomarańcze, są słodsze.

    Jak a dawnych dobrych czasów, zawodowi stacze się pojawili. Chociaż, nie, to nie tak znowu dawne czasu, jeszcze całkiem niedawno stacze zajmowali 75% kolejki pod urzędem komunikacji, gdzie rejestruje się pojazdy.
    Dobre w treści, ale zwracaj większą uwagę na czasy i końcówki.
  • Kuba Staliński 2 miesiące temu
    Dziękuje za pokazanie błędów. Następny razem spróbuje być bardziej dokładny. Ja tych czasów nie pamiętam, jednak pamiętam, że Kieślowski nakręcił krótkometrażowy film "stacz" albo coś w tym rodzau.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania