Piekło witaj

Mosty roztrzaskane.

Wieczny bieg.

Ogień pożera

I w tym mnie.

 

Woda nadchodzi.

Spokój ogarnia,

A żeby powrócić z podwójną siłą.

Spadam w czeluści.

Topie się w czerni…

 

Mgła opadnięta.

Kości rozrzucone.

Trzaskające podłoże.

Strach rozżarzony,

Czeka...

 

Stoję na moście, równowagę tracąc.

Jak długo zwiedzać otchłań?

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz