pióreczko

leciało wirowało lekko miękko powoli

spadło na lśniący kamień

szare brązowe strzępiaste

pióreczko piórko pióro

 

a w górze krzyk wrzask skrzek

szarpnął dźgnął i wystrzelił

w błękit w zieloność w okna

biało-żółta kula

 

wirem śmignął w czerwoną ścianę

odrzucił ją i roztrzepotał

szponami roztrącił rzadką przestrzeń

runął waląc w bruk ostrym dziobem

 

obok rozbitego kłębu leżało

pióreczko

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bogumił ponad tydzień temu
    Czyżby jakieś ptaszysko straciło zdolność latania?
  • piliery ponad tydzień temu
    Tak bardzo Ci sie nie podobało? :)
  • Bogumił ponad tydzień temu
    Podjąłem nieśmiałą próbę egzegezy, ale pewnie poszedłem w niewłaściwą stronę i coś przegiąłem;)))
  • Bogumił ponad tydzień temu
    nic złego nie miałem na myśli
  • piliery ponad tydzień temu
    Bogumił dzięki. za jedynkę też. :)
  • Bogumił ponad tydzień temu
    piliery ja postawiłem piątkę, jedynka to od jakiegoś anonimowego anonima galla.
  • piliery ponad tydzień temu
    Bogumił podwójne dzięki. :)
  • Bogumił ponad tydzień temu
    piliery nie ma sprawy pozdrawiam
  • betti ponad tydzień temu
    Fajne, to pewnie jakiś ''żółtodziób'', prawda?
  • piliery ponad tydzień temu
    tak, niestety
  • piliery ponad tydzień temu
    Dziękuję za czytanie i opinię.
  • betti ponad tydzień temu
    A jakby to jak poezję odczytywać, która czasami niezrozumiała dla innych, spada na łeb na szyję i tylko pióro zostaje w dłoni...
  • piliery ponad tydzień temu
    Prawdę powiedziawszy pisząc myślałem wielowarstwowo - też o takim kontekście. Dzięki że to dostrzegłaś.
  • Dekaos Dondi ponad tydzień temu
    Piliery→Ja to widzę tak.
    Idzie sobie żółte biedne kurczątko, lecz nagle z góry spada piórko.
    Nie kurczątka, bo kurczątko idzie, a nie frunie.
    Gdyby pomyślało, to by się schowało.
    Nie pomyślało. Za szybko chce być dorosłą kurą i czerpać z tego.
    Nagle atak z góry. Żółtko złapane, rozerywane w kłębie szponami, stąd jej wrzask.
    Pozdrawiam:)
  • Tjeri ponad tydzień temu
    Najbardziej druga i trzecia - fajnie oddana dynamika.
    Tylko kurczę haczą mi "łapy" i "kłąb" - bo jakieś to mało ptasie rekwizyty. No chyba że to specjalnie ;)
  • piliery ponad tydzień temu
    Te "łapy" tez mi jakoś nie pasowały. Zamieniam na szpony. Dzięki za komentarz
  • puszczyk ponad tydzień temu
    A nie mogłeś złamać mu karku, albo przetrącić grzbiet, bo kłęb, to ma koń co najwyżej, ale z pewnością nie ptak.
  • akwamen ponad tydzień temu
    kłąb ;)
  • piliery ponad tydzień temu
    akwamen ano. dzięki za odwiedziny.
  • piliery ponad tydzień temu
    kłęb to coś zwiniętego - słownik jp dopuszcza w grach - uznałem że to najodpowiedniejsze określenie (kłębek to za delikatne). Akwamen ma rację koń ma kłąb.
  • piliery ponad tydzień temu
    jednak lepiej będzie kłębka
  • Tjeri ponad tydzień temu
    piliery teraz zdecydowanie lepiej. Bo przecież "ą" w słowie "kłąb" w odmianie w "ę" przechodzi. Zupełnie się to z kłębkiem nie kojarzyło. Teraz git.
  • piliery ponad tydzień temu
    Tjeri dzięki. :)
  • puszczyk ponad tydzień temu
    Dokładnie. W życiu nie miałem takiego skojarzenia, a nawet gdybym miał, to kłąb czegoś, to raczej wielkie być musi.
  • piliery ponad tydzień temu
    Masz rację.
  • piliery 3 dni temu
    wracam jednak do kłębu - nie znalazłem lepszego określenia
  • piliery 3 dni temu
    a tu uzasadnienie : https://pl.wiktionary.org/wiki/kłąb
  • Angela ponad tydzień temu
    To może nie ładnie, bo ptaszyna źle skończyła, ale podobało mi się.
    Pozdrawiam.
  • piliery ponad tydzień temu
    Dziękuję za odwiedziny i komentarz.
  • Something ponad tydzień temu
    Ładny obraz. Dobre rozwiązania, stricte poetyckie. W to mi graj. :)
  • piliery ponad tydzień temu
    Miło mi Cię tu widzieć, dziękuję za komentarz.
  • Pontàrú 5 dni temu
    Czy to nie aby scena z polowania? Wgl podoba mi się zabieg "pióreczko, piórko, pióro". Lubię takie różnego typu zabawy językowe. Nie do końca rozumiem jednak co miałeś do przekazania ;)
  • piliery 4 dni temu
    Polowanie w mieście? (bruk) :) To tylko króciutka scena brutalnie zakończonej nauki latania.
  • Pontàrú 4 dni temu
    Bruk może być i w lesie albo po prostu metaforą kamieni. Zmyliła mnie ta biało żółta kula. Wpisuje się trochę w opis pocisku
  • piliery 4 dni temu
    Pontàrú Dzięki. Zastanowił mnie bruk jako metafora kamieni. Dla mnie to raczej odległe w takim kontekście. Co do kuli to jest to w pewnym sensie pocisk.
  • Wrotycz 4 dni temu
    Zyskałbyś/zyskałabyś uciekając od metaforyczności, jeśli to scenka o nauce ptasiego latania.
    Według mnie wersy o czymś innym, ale... jeśli Autor twierdzi inaczej, nie ma co rozgryzać.
    Podmiot ma stopy szare, szponiaste?:)
    Widać braki warsztatowe. Za dynamizm w momentach - 3.
    Pozdr. :)
  • piliery 4 dni temu
    nie pisałem o stopach i nie jest to tylko scenka o nauce latania (we fragmencie - tak) - ta scenka to pretekst. Te braki warsztatowe gdzie dostrzegasz? ? Gdybyś zechciała - chętnie przyjmę wszelkie uwagi.
  • piliery 4 dni temu
    Pisałem. Nawet nie zauważyłem. :( Dzięki za 3 i obiektywizm - to ostatnie szczególnie.
  • Wrotycz 4 dni temu
    piliery, no! - pod moje stopy - już chciałam Ciebie skreślić z listy czytanych, bo po wyłowieniu przeze mnie niezręczności edytujesz tekst, usuwasz wers i wmawiasz dziecko w brzuch. Masakra, dobrze, że się przyznałeś.
    No nic, na razie tyle:)
  • piliery 4 dni temu
    Wrotycz a uwagi - mogę na nie liczyć?
  • piliery 4 dni temu
    Wrotycz Najpierw do Ciebie napisałem że jednak to prawda a dopiero potem dokonałem zmian.
  • Wrotycz 4 dni temu
    pióreczko

    leciało wirowało lekko miękko powoli

    spadło na lśniącą trawę

    szare brązowe strzępiaste

    pióreczko piórko pióro

    a w górze krzyk wrzask skrzek

    szarpnął dźgnął i wystrzelił

    w błękit w zieloność w okna

    biało żółta kula

    wirem śmignął w czerwoną ścianę

    odrzucił ją i roztrzepotał

    szponami roztrącił rzadką przestrzeń

    runął w bruk ostrym dziobem

    obok złamanego kłębka leżało

    pióreczko

    Proszę, małe uwagi do powyżej skopiowanej wersji.

    1. cząstka: czy pióreczko może ciężko wirować lub spadać? Nie, prawda? To nie kamień. Zatem przysłówek: lekko jest zbędnym dopowiedzeniem w wierszu, który nie ma charakteru narracyjnego (rozbudowanego).
    A 'szare brązowe” - to jakie w końcu owo strzępiaste było? Epitet: szaro-brązowe zlikwidowałoby niepewność.

    Okey, usunąłeś wers ze stopami (godzinę wcześniej, pisząc że go nie ma, więc daruj sobie te wyjaśnienie), i wtedy on, ten nieusunięty, bardzo wpisywał się w braki warsztatowe. Niezwracanie uwagi na kolejność treści w wersach (tzw. myląca spójność międzywersowa), wywołuje niechciane sensy.

    2. cząstka - ostatni wers aż się prosi o bycie jej pierwszym. Zobacz, jak wtedy likwiduje się zgrzyt między formami gramatycznymi 2. i 3. cząstki, bo teraz: 'biało-żółta kula /wirem śmignął (błąd ortograficzny nota bene do usunięcia, piszemy takie połączenie kolorystyczne z kreseczką).

    3. cząstka – runąć można na bruk, ot, niezbywalna cecha tego czasownika, której nie uwzględniasz, a to razi brakiem językowego rozeznania. Zmienić można na: uderzył w bruk/ wbił się w bruk/ przeciął bruk... do wyboru.

    Lepiej być bezpiecznie spadającym pióreczkiem, malutką częścią a nie całością, niż miotającym się nieudolnie ptaszyskiem (taka pointa). Dlatego kłębek (miękki znaczeniowo w skojarzeniach) mocno odstaje od jej wymowy.
    Ptaszysko byś dał na jego miejsce albo korpus, lub złamane skrzydła.
  • piliery 4 dni temu
    Bardzo ciekawa Twoja analiza. Dziękuję. Za każde zdanie. Nie wszystko przyjmę. Z niektórymi popolemizuję. Zaczynam od opisania ruchu - tego co dzieje się w spokojnym, cichym świecie: coś leci lekko, spokojnie, wiruje. Dopiero po chwili konstatuję co to jest. Gdybym zaczął od piórka - uznałbym Twoją rację. Wydaje mi się że w ten sposób udało mi się zbudować klimat spokoju.
    Co do stóp - faktycznie zapomniałem o nich. Wtedy to nie miało znaczenia - gdzie ono upadło. Odkryłaś to i bardzo jestem Ci wdzięczny. Takoż za biało-żółtą. (Na początku była interpunkcja. Usunąłem ją a wraz z nią myślnik.) Pierwotna wersja brzmiała: >runął waląc ostrym dziobem w bruk< ale zdała mi się zbyt rozbudowana. Chciałem to skondensować , nadać dynamiki.
    Ptaszysko źle brzmi. Najbardziej pasował mi "kłąb" ale mają inni rację że to niepoprawne i może mylić (a korpus to już całkiem :( ) Żaś "złamane skrzydła" nie oddaje bezładu złamanego karku - jeszcze nad tym pomyślę. Dziękuję Ci podwójnie. Za to co napisałaś i za zmuszenie mnie do refleksji. Już zdawało mi się że stworzyłem niemal ideał. :D :D
  • Wrotycz 3 dni temu
    :) Też czasami mam poczucie, że lepiej nie można. Doceniam spokojny, nieemocjonalny odbiór moich uwag wobec warsztatu. Mam nadzieję, że na coś się przydadzą.
    Co do 'kłębka' - a może po prostu - złamany kark?
    Pozdrawiam.
  • piliery 3 dni temu
    Wrotycz szukam czegoś co określi bryłę.
  • piliery 3 dni temu
    Wróciłem do pierwotnego "kłębu". Przekonał mnie słownik. Lepszego określenia na to nie znalazłem. Kłębek w zestawieniu z piórkiem brzmi zbyt blado a chciałem by różnica wielkości była czytelna.
  • Wrotycz 3 dni temu
    No i git. Ty rządzisz w wierszu:)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania