Piraci

Droga prowadziła przez suche pustkowie,odkąd wyruszyliśmy minęliśmy zaledwie kilka palm i jakieś stare ruiny klasztoru,podróżowaliśmy starym pirackim szlakiem z którego korzystaliśmy już parę razy,słońce paliło jak w piekle,wiatr nawet trochę nie muska po twarzy a nasze konie też powoli miały dość tej podróży.W dodatku musiałem podróżować z tym starym durniem pewnie znów całą drogę będzie mnie zasypywał swoimi mądrościami i przemyśleniami życiowymi , mam juz dosc tego starca.Odkąd zająłem się piractwem głównie pracuje z Jackiem w sumie nie jest on zły ale wolałbym kogoś młodszego równie ambitnego co ja, a nie starca który jest emerytowanym piratem,który ciągle powtarza bym się zbytnio nie pchał w kłopoty bo nie dożyję jego wieku.

-Powiadasz że jak cię niby zwą ?Ramir?Tamir?czy jaki ci tam chuj? -zapytał stary pirat.

-Xamir-odpowiedziałem.

-Mhm...Xamir,ni kurwy nędzy nie pasuje mi to imię do ciebie,a tym bardziej do pirata,prawdziwego pirata.Posłuchaj młodszy zrobię ci krótką lekcję historii.

-Nie mogę się doczekać-odpowiedziałem zirytowany.

-Rozchmurz się do kurwy nędzy,jak ja mam podróżować w twoim towarzystwie?

-Jakoś musisz.

-Dobrze,jako że moim towarzyszem podróży od jakiegoś czasu jest niemowa z naj chujowej brzmiącym pirackim imieniem wśród znanych mi piratów,to ja będę mówił a ty tylko słuchaj.

-Czyli lekcja historii?

-Taa kurwa, lekcja historii od wujka Jacka,chyba mogę tak mówić?mogę być dla ciebie wujkiem?

-Bądź kim zechcesz.

-To mój drogi młodzieńcze powiedz mi proszę kto był pierwszym królem piratów?

-Północnych czy południowych?

-Jasne kurwa ze południowych,czy ja ci wyglądam na te szumowiny z północy?

-Wyglądasz mi na zapijaczonego pirata,chuja kogo obchodzi skąd jestes.

-Wyrażaj się młodszy,w moim towarzystwie tylko ja mogę bluzgać,i jaki ze mnie tam pijak jest ledwo południe a ja dopiero wypiłem dwie butelczyny rumu.

-Jestem z ciebie dumny.-odpowiedział młodszy lekko zdenerwowanym głosem.

-Wracając do historii,imię pierwszego króla to?.

-William I Czarnobrody?

-Jaki kurwa l?!królowie piratów nie tytułują się pierwszy,drugi,trzeci nie jestesmy pieprzonymi królami trzech jebanych królestw, jesteśmy piratami.

-Idealna wyjaśnienie na to ze jestescie banda życiowych nieudaczników nie umiejących liczyć .

-Jestesmy bandą życiowych nieudaczników którzy budzą strtach we wszystkich znanych mi królestwach.

-To największe z waszych osiągnięć.

-Młodszy,nie mądrz się tylko wracajmy do pierwszego władcy.

-Zamieniam się w słuch.

-To racja że naszym pierwszym królem był William,dopiero po jego zjednoczeniu wszystkich piratów południa zaczęto go nazywać czarnobrody.

-Był niezłym zabijaką i udało mu się zebrać do kupy kilka skłóconych ze sobą pirackich band,dlaczego o nim rozmawiamy?

-Niezłym zabijaką? Baa co ty młody wiesz, był przejebanym mordercą którego poszukiwano we wszystkich portach,zabił więcej wrogów niż my razem wzięci,cywilów nie zliczę,wyruchał pół świata a druga połowa dała mu się wyruchać sama dlatego był jednym z największych zakapiorów tego świata.W swoim szaleństwie podczas bitew morskich podpalał pochodnią swą brodę od której odpalał armaty które niszczyły jego wrogów,taki był z niego ,,niezły zabijaka’’.

-To ostatnie zmyśliłeś?

-Co?które?ja bym coś zmyślił?-odpowiedział starzec lekko się uśmiechając, następnie sięgnął po butelczynę rumu popijając trunek.

-To o odpalaniu armat to wymysł twojej chorej wyobraźni,co nie?

-Posłuchaj Ramir…

-Xamir do kurwy nędzy!

-Xamir nędzna kurwo….posłuchaj, każda dobra historia potrzebuje leciutkiego ubarwienia ,a i oczywiscie dobrego trunku by jeszcze lepiej się jej słuchało.- Pirat śmiejąc się głośno poklepał młodszego po plecach.

-Dalej nie odpowiedziałeś na moje pytanie.

-Jakie pytanie?.

-Dlaczego rozmawiamy o dawno nieżyjącym królu piratów?

-A jak myślisz ?usłyszawszy twoje durne imię naszła mnie taka myśl,mądrość życiowa,ze czasy są coraz to gorsze jednym słowem piractwo schodzi na psy.

-Myślałem że już dawno zeszło.

-Dzisiejsi piraci to marne i żałosne kopie swoich przodków,popatrz na siebie ni chuja nie przypominasz mi pirata.

-Co ty kurwa wygadujesz?to słońce i rum nie działają na ciebie dobrze staruchu.

-Ten staruch jest twój mentorem życiowym, człowiekiem który chce ci przekazać wartości.

-Wartości?Chyba porady jak szybko trafić do piachu.

-Spójrz na siebie: niski wzrost,wychudzony,złote włosy brak umiejętności w walce ,jesteś idealnym kandydatem na świniopasa ,nie groźnego pirata.

-A ty jesteś świetnym nauczycielem,obrażając mnie czynisz ze mnie coraz to lepszego.

-Najlepsza szkoła życia to moja szkoła-pirat roześmiał się.

-I miło mi że dopiero po takim czasie dotarło do ciebie jak mam na imię.

-A dziękuje młodzieńcze zawsze do twoich usług.A wracając do tego króla przytoczyłem ci jego osobę byś zrozumiał jak brzmi twoje imię ,Xamir..kurewskie imię rodzice nieźle cię skrzywdzili popatrz na takiego williama to jest kurwa imię od razu kojarzy się z piratem, lub taki Jack albo na ten przykład Henry,Francis,Greg,Skip ale Xamir ...eh chłopcze sam się zastanów.

-Ta cała rozmowa o moim imieniu ma mi dać coś do zrozumienia?

-Co niby takiego?

-Że mam wypieprzać?

-Wypieprzać?

-Tak,ze nie nadaje się na pirata, to chcesz mi powiedzieć?

-Mój drogi chłopcze sam to powiedziałeś.

-Teraz mówisz mi mój drogi chłopcze a te wszystkie kurwy i chuje które od ciebie ciągle słyszę, obrażanie mnie, mówienie że moje imię bardziej nadaje się dla świniopasa to co?

-To mój drogi twój trening ,ciągły trening dzięki któremu zrobię z ciebie istnego mordercę drugiego williama czarnobrodego pojmujesz?

-Nie bardzo-odpowiedział przygnębiony chłopak.

-Nie zasmucaj się młodszy po prostu mam dzisiaj gorszy dzień,muszę sobie trochę ponarzekać by wyrzucić z siebie złą energię -Jack śmiejąc się mocno pociągnął sobie rumu ze swojej butelczyny którą miał włożoną za pasem. Powoli zbliżyliśmy się do rozdroża dróg gdzie znajdował się cel naszej podróży ,,karczma Roya Szczura ‘’ był on piracką szumowiną prowadzącą swój własny interes,lecz podatki nie omijały nikogo,podlegał on południowemu królowi i to jemu każdego miesiąca musiał płacić 500 sztuk złota,jak każdy coś więcej znaczący pirat.To było własnie naszym zadaniem, zbierać pieniądze, odkąd dołączyłem głownie jestem wyznaczony do pobierania podatków,gdyby chociaż raz wysłali mnie samego to może mógłbym się jakoś wykazać,czasami zdarzają się małe problemy,a to trafi się jakiś cwaniaczek który próbuje uniknąć płacenia albo ktoś inny kto udaję że wszystko przechlał i przepuścił w burdelach ,ale takie coś nie przejdzie,nie u Jacka ten stary dziad ma swoje wady ale w tym co robi jest najlepszy potrafi wyciągnąć pieniądze od każdego,rzadko ucieka się do przemocy bo jak to mowi to by mu zepsuło reputacje,ale gdy jest zmuszony potrafi pokazać swoje drugie oblicze.

-Spójrz młodszy powoli widać naszą ukochaną karczmę,idealnie się składa że będę mógł uzupełnić zapasy rumu został mi tylko ostatni łyk a jeszcze przecież muszę wrócić-powiedział pirat głaszcząc swoją niezbyt zgrabnie obciętą brodę.

-Bardziej cieszy mnie widok,morza w końcu powiew wiatru i trochę ochłody,konie też już ledwo żyją.

-Ha dziwi mnie ze za kazdym razem gdy tutaj przejeżdżamy zachwycasz się tymi widokami,w twoim wieku zrobiło to tylko na mnie wrażenie za pierwszym razem gdy mijałem te klify,potem zdałem sobie sprawę że widok jest piękny ale gdzie się tutaj nie rozejrzysz jest morze,palmy i takie urwiska nic specjalnego.

-Dla mnie to zawsze będzie wyjątkowy widok-rzekł młodszy pirat.

 

Podziwiałem Jacka jak on dawał radę się tak dobrze trzymać w takich warunkach zawsze nosił czerwone futrzysko z czarnymi pasami,na to miał nałożony stary pogięty napierśnik,u pasa swoje ukochane butelczyny które zapewne swoje ważyły ale dla alkoholu był zdolny do wszelkich poświęceń,na nogach grube skórzane buciory i te wełniane spodnie w których musiało być kurewsko ciepło,a ta siwa czupryna którą się zachwalał że to największy krzyk mody u piratów też swoje robiła, lecz zmęczenia po nim wgl nie było widać.

Ja już miałem tej podróży lekko mowiac dosc mimo iż nosiłem lekkie skórkowe buty,cienkie pirackie spodnie,i koszulę przepasaną pasem do którego miałem przypiętą szablę i dwa pistolety.

-Tamir,cóz tak ucichłeś,spójrz juz prawie jestesmy na miejscu.

-Nawet ci kurwa nie odpowiem .

-Buhaha...Xamir! przecież pamiętam za kogo ty mnie masz?

-Za starego chujka któremu głupoty tylko w głowie.

-A co mi zostało w tym wieku jak nie głupoty,korzeń już mam dawno nie do użytku,pić już nie mogę tyle co kiedys,to cóż mi pozostało,no co powiedz mi mój drogi.

-No tak jesteś weteranem,współczuje ci z całego serca.

-Nie drwij,potrafię jeszcze dokopać takim smarkaczom,ale słuchaj pamiętasz nasz plan?

-Jaki plan?przecież zawsze robimy to samo nie potrzebujemy żadnego planu.

-Chuja tam wiesz,ja zawsze mam plan którego ci nie zdradzam,lecz go realizuje w trakcie każdej transakcji.

-Co ty pierdolisz? dlaczego mi nie zdradzasz tych planów?chyba jestesmy razem ,działamy razem i wypadało by mnie zaznajomić z twoimi szalonymi pomysłami,chociaz niewiem co można szalonego planować przy odebraniu jebanego złota od karczmarza.

-Psi chuj kurwi pomiot a nie karczmarz zajebany pirat na emeryturze jak ja udający starego biednego karczmarza ,powiem ci tak młodszy znam Roya od dzieciaka i wiem co to za ziółko już nieraz próbował mnie wykiwać ale zawsze jestem dziesięć kroków do przodu gdy prowadzę interesy z takimi świniopasami.

-Oo nie tylko mnie tak nazywasz?

-Oczywiście że nie on mi też kurewsko nie pasuje do pirata.

-Ale jakoś to wszystko przetrwał osiągnął coś i dożył swoich lat jako zakapior.

-Chuja tam wiesz,jest jednym na milion któremu się to uda,ty nie masz na to szans młody,on chociaż ma porządne pirackie imię,ty niemasz nic więc skończysz marnie.

-Skończysz dzisiaj?myślałem że już wyczerpałeś limit narzekania na dzisiaj.

-Bo wyczerpałem to było stwierdzenie faktów.

-Jesteś najlepszym wujkiem na świecie.

-A dziekuje młodszy,i jestesmy na miejscu już czuje zapach smażonego mięsiwa boskich trunków,mmm wchodzimy znaczy ja wchodze a ty idź za karczmę i przywiąż nasze konie potem wróć do mnie będę czekał w środku.

 

Stary dureń zrobił ze mnie swojego sługusa,ale co mi tam byle szybko i bezproblemowo odebrał złoto i mogę wracać,po powrocie razem z robinem i chuckiem idziemy do doków pomagać przy budowie nowego statku muszę pracować od rana do wieczora by zarobić na ten jebany pancerz nie mogé wiecznie chodzić w podartych portkach,a wieczorem upije się do nieprzytomności a może spotkam jakąś dziewkę i odnajdę cel w swoim życiu a moze to bedzie tylko jedna nocna przygoda któż to wie,najważniejsze by jak najszybciej wrócić.

W srodku bylo tak jak zawsze pełno pirackich mord pijanych do nieprzytomności,smród ryb i świńskiego gówna lecz byl tam jakis klimat,piracki klimat którego nie dało się nijak podrobić.

Jack siedział już rozłożony w swoim fotelu w samym rogu karczmy pod prowadzącymi na górę schodami gdzie było miejsce zarezerwowane tylko dla niego,naprzeciwko niego siedział stary Roy Szczur zawsze przypominał mi trochę Jacka ale był od niego o wiele grubszy rola karczmarza zrobiła z niego grubasa który chodził w swej białej zawsze ujebanej koszuli bez rękawów,czerwonych spodniach i długich butach zniszczonych i pomarszczonych jak jego stara siwa twarz,lecz zawsze mnie niepokoiło dlaczego nosił u pasa aż trzy pistolety,w koncu byl u siebie i co mu tutaj mogło zagrozić.Obok nich stał jak zawsze Henry Niemowa ochroniarz Roya który zawsze trzymał złoto,lecz dzisiaj nigdzie nie bylo widac skórzanego worka ze złotem a rozmowa pomiędzy dwoma starcami wydawała się coraz bardziej nerwowa.

-Hejj kurwa do ciebie mówię kutasie podejdź tu wreszcie.-zawołał Roy na młodszego.

-Ile mozna na ciebie czekać?.-zapytał Jack.

-Kazałeś mi zająć sié końmi.

-Sądząc po czasie w ktorym cie nie bylo chyba zajmowales sie swoimi małym koniem-powiedział karczmarz glosno sie smiejac.

-Już mnie nie śmieszą żarty takich psi synów.

-A mnie dalej tak ,co nie Henry?az czasami zaluje ze ci odcialem język ciekawy jestem co taki głupi chuj mógłby nam odpowiedzieć ha.

-Dobra skończ się nad nimi znęcać i wracajmy do interesów.

-Przecież interes zakończony dostaniesz swoje złoto w przyszłym miesiącu.

-W przyszłym miesiącu jedyne co mogę dostać to twoja glowe pojmujesz głupcze?

-Pocałuj mnie w dupe,ile razy ci mam to powtarzać że interes mi nie idzie,większość moich klientów to szumowiny które tylko piją a płacić nie chcą,powtarzając w kółko że zapłacą jak tylko wrócą z wypraw z ogromnymi łapami,a wiesz co? chuja będą mieli i chuja zarobią na wyprawach bo twój zasrany król zawarł pokój i od pół roku żadnych wypraw łupieżczych nie ma a te obiboki niemajace co zesoba zrobic szlajaja sie po okolicy i pija w mojej karczmie dzień i noc opróżniając moje zapasy a ja ni chuja się nie bogace rozumiesz to?Jak w takich czasach mam wam płacić 500 sztuk złota?Powiedz swojemu królowi ze niech obniży podatki lub zezwoli na wyprawy bo inaczej nie tylko ja przestanę płacić.

-Nie przestałeś,dzisiaj przecież też zapłacisz-skwitował to Jack z pewnością w głosie.

-Zrobię tak jak juz ci mowilem zapłacę w przyszłym miesiącu i tyle teraz mnie nie stac.

-Szczerze to zaczynasz mnie irytować,jestem pewien że masz na boku odłożona niezla sumke,zapłać jeśli dalej chcesz mieć we mnie przyjaciela.

-Przyjaciela?ładny mi przyjaciel,który nie potrafi zrozumieć mojej sytuacji.

-Rozumiem doskonale twoja sytuacje a teraz kaz Henremu zajść na gore i troszke opróżnić twój kufer,czekam na moje złoto.

-Twoje złoto tez mi cos,raczej twojego króla.

-Twojego nie?

-On już dawno nie jest moim królem południe zeszło na psy tak samo jak ty,zrobiła się z ciebie marna kurwa na posyłki, mowisz ze jestes moim przyjacielem?Sram na takich przyjaciół zabieraj się stąd i wróć w przyszłym miesiącu.-rzekł Roy spluwając na podłogę.

-Widze ze zrobil sie z ciebie na stare lata nieznośny skurwysyn,no cóż,Henry idź na górę i przynieś 700 sztuk złota.

-700 sztuk?

-Tak,dokladnie tyle, za każde twoje obraźliwe słowo w moja strone lub ,,twojego króla’’ doliczam ci 100 sztuk,zadowolony?

-Ty sukinsynu!!!-karczmarz wykonał gwałtowny ruch wbijając sztylet w stół.

-Xamir,gdy następnym razem zrobi coś podobnego zastrzel go.

-Myslisz ze mozesz tu tak po prostu wejść i mi grozić?za kogo ty się uważasz?

-Za kogoś komu takie kurewki mogą lizać buty siadaj na swoim tłustym dupsku i kaz tej niemowie iść po złoto.

-A jak nie to co?

-Nie ma dla ciebie innej opcji.

-Powiadasz że nie ma?A niech cię szlag Jack ty stary morski dziadu choć na górę dostaniesz to na co zasłużyłeś.-odpowiedział karczmarz smiejac sie szyderczo.

-Nie,my zaczekamy tutaj a twój przydupas przyniesie złoto.

-Zapomniales ze to ja tu jestem gospodarzem kufer jest mój i tylko ja wiem gdzie jest klucz

-Wporzadku,Xamir pojdzie z toba ja zaczekam na zewnątrz.

-Co ? dlaczego ja?-zapytał wystraszony mlodzieniec.

-Bo ja ci karze.

-No dobrze zatem chodz za mna młody,Henry popilnuj baru pod moja nieobecnosc.

-Nie wkurza cię praca z tym skurwysynem?

-O kim ty mówisz?

-O twoim starym, głupi chujku.

-Jack jest w porządku.

-Taa teraz tak uważasz,coś ci powiem taka mala rada to stary wyjadacz w naszym swiecie jesli chcesz do nas dołączyć na stałe musisz nikomu nie ufać a zwłaszcza takim osoba jak on.

-Czyli komu mam ufać?tobie? ty jesteś godny zaufania?

-Jak cholera zawsze można na mnie liczyć ha-Roy smiejac sie sięgnął po klucz który miał przypięty pod pistoletem na pasie.

-Ty kutasie klucz miales caly czas przy sobie?

-Mówiłem ci nikomu nie można ufać ha ,tam pod ścianą jest kufer otwórz go jest tam dokładnie 700 sztuk złota.

-Zastanawia mnie po co to wszystko, rownie dobrze mogles to przekazać Jackowi

-To jest moja mała zemsta na tym sukinsynie,dla niego przygotowałam niespodziankę.

-Jaka niby niespodziankę?Rzeczywiscie masz tu 700 sztuk co do grosza.

-Wlasnie ty kurwi synu!gadaj skąd ten stary grzyb wiedział o moim kufrze i dokladnie wiedzial ile mam złota?

-Pojebalo cie do reszty?schowaj ten pistolet!-przerażony Xamir zamknął kufer i powoli cofał się w stronę okna.

-Ty jebana kurwo myslalem ze ty i ten staruch będziecie ciągle kraść moje pieniądze?

-Chory głupcze,to jebany podatek!każdy musi go płacić to żadna kradzież ! schowaj ten pistolet a zapomnę o tym co się tu wydarzyło.

-Napewno zapomnisz już ja tego dopilnuje,pożegnaj się z życiem.

-Nic ci to nie da nawet gdy mnie zabijesz Jack cię wykończy!

-Haha twój Jack już gryzie piach moi ludzie czekali na niego na zewnątrz.

-Ty chory skurwysynu, jebany zdrajco,król się o tym dowie i tak nic ci to nie da.

-Król moze mi wylizać jaja,pierdolić południe i pierdolić Jacka!zdychaj!!!

-MŁODSZY!!!!-rozległ się potężny huk drzwi w jednym momencie wypadły z zawiasów i powaliły karczmarza na ziemię.

-Co do kur….!?-krzyczał młodszy.

-Mówiłem ci że trafisz do piachu!- Jack z dwoma pistoletami w dłoniach wszedł przez wyważone drzwi glosno sie smiejac.

-Jack?myslalem ze juz zdechłeś..

-Dzisiaj ktoś inny zdechnie.

-Prosze cie przyjacielu jaaa tylko chcialem dobrze naprawde nie chciałem cie zabic jedynie chciałem cię nastraszyć,rozumiesz to prawda?wybacz mi, będę ci płacił więcej niż zazwyczaj tyulko prosze daruj mi zycie!,kiedyś byliśmy dobrymi przyjaciółmi!-błagał o litość powalony na ziemié Roy.

-Przyjaciółmi?-zapytał stary pirat paląc fajkę i lekko się uśmiechając.

- Proszę!!…....NIE!!!!!!-krzyknął zdradziecki karczmarz po czym zamilkł dlawiac sie wlasna krwia.

-Mozesz mi wyjasnic co się wydarzyło przed chwilą?-zapytał Xamir wstając z ziemi.

-Mam ci streścić?Prosze bardzo,przyjechaliśmy odebrać podatek podczas gdy ten oto martwy świniopas chciał nas wykończyć, ciebie samodzielnie a na mnie nasłał trzech zbirów, załatwiłem ich ,po czym uratowałem twoje marne życie ostrzeliwując temu chujowi kutasa.

-Raczej przestrzelili mu gardło.

- Chuja i gardło idealna kombinacja ha,zabieraj złoto i znikamy stąd.

-A co z ciałami?

- Myslisz ze królewski poborca podatków bedzie sie musial komuś tłumaczyć z tego co się tu wydarzyło?

-No niewiem,moze królowi?

-Właśnie królowi i nikomu innemu,zabieraj to po co przyszliśmy i ruszajmy.

 

Ten dzień na pewno zapadnie mi na długo w pamięci,myslalem ze to będzie zwykła robota taka jak zawsze z tym starym zgredem a tu o mało co nie zginąłem, przez to wszystko będę miał problem zasnąć przez najbliższy czas , Jack rzeczywiscie mial racje muszę przemyśleć to wszystko czy nadaje się na pirata,w każdym bądź razie zadanie wykonane,oboje żyliśmy i mieliśmy złoto a to najważniejsze,powoli wracaliśmy do stolicy.

-Mlody.

-Co jest?.

-Lap mieszek.

-Co w nim jest?

-Twoja dola.

-Moja dola?

-Tak twoje sto sztuk złota.

-Zapomniałeś że mamy dostarczyć tylko 500?

-On dostaje swoje 500 sztuk a nam należy się reszta za narażanie swojego życia nieprawdaż?

- Nie Chce zadnych klopotow.

-Oj młodszy jeszcze wiele musisz się nauczyć-Starzec popijając rum smial sie.

-Widzę że uzupełniłeś swoje zapasy,mozna wiedziec kiedy znalazłeś na to czas?

-Mniej więcej wtedy gdy załatwiłem tych dupków i zmierzałem w twoja strone zahaczyłem jeszcze o bar,Henry to w porządku gość, chociaż pogadać z nim nie ma za bardzo o czym ha.

-Czy ja dobrze słyszę?Podczas gdy ja nadstawiam za ciebie dupe ty sobie przy barze kupowales rum?

-Dokładnie tak,nie bierz tego do siebie w końcu uratowałem ci życie co nie?

-No tak jestem ci wdzięczny mimo że ci się nie spieszyło.

-Nie mysl o tym jestesmy piratami,wieksozsc z nas wgl by nasralo na twoje zycie.

-Czyli ty jesteś tym dobrym piratem?takim wyjątkowym?

-Jestem cholernie złym piratem,dobry jestem w piciu i zabijaniu powinienes juz to dawno wiedzieć.

-Czy ja wiem to pierwsza nasza taka wspólna przygoda, przedtem nie wiedziałem na co cię stać,nikogo nie zabijałes przy mnie.

-Potraktuj to jako kolejny etap twojego szkolenia-starzec pociągnął mocny łyk rumu.

-Coraz lepiej mi idzie nie ma co.

-Jestem z ciebie dumny młodszy,wykonałeś swoje zadanie.

-Moje zadanie?

-Oczywiście, wykonałes jedno z głównych zadań mojego planu.

- Czyli to był ten kurewsko dobry plan,teraz już pojmuję dlaczego wszedzie mowia o tobie ze jestes szalony.

-Muszé dbać o swoja reputacje haha.

-Moge cie o cos zapytac?

-Pytaj o co zechcesz.

-Skad wiedziales o tym kufrze i jego zawartości?

-Sam wpadłeś na to pytanie?

-Trochę sam.

-Jak to?

-Roy przed twoim kameralnym wejściem spytał o to samo, chociaż trochę innym tonem.

-Pracując w tym fachu musze wiedziec takie rzeczy,a jeśli ty chcesz mi pomagać też musisz to wiedzieć.

-Skąd niby jak nic mi nie mówisz o swoich planach.

-A miałem cię za bystrego,przez resztę podróży możesz o tym myśleć jak coś wymyślisz to daj mi znać, ciekawy jestem czy wpadniesz na pomysł skąd posiadam taką wiedzę.

-Raczej masz wszędzie swoich informatorów, innej opcji nie widze.

-Xamir, masz te butelczyne napij sie odrazu lepiej bedziesz myslal a gdy wymyslisz cos madrego to mów od razu.

-Przecież ci powiedziałem,masz gdzieś informatora.

-Na to by wpadł byle świniopas,a ty chcesz być piratem czyż nie?

-No tak chociaż mam wahania.

-Po dzisiejszym dniu?będzie coraz to gorzej to był dopiero przedsmak tego co nas czeka.

-Nie potrafisz nic a nic pocieszyć-pociągnąłem sobie porządny łyk rumu.

-Nie jestem od pocieszania tylko od szkolenia,jestem piratem pojmujesz?

-Pojmuje,nawet dobry ten twój rum, czym za niego zapłaciłeś?

-Zrobiłem świetny interes z nowym właścicielem karczmy.

-A kto nim niby jest?

-Henry.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Zaciekawiony 2 tygodnie temu
    Tekst nadaje się tylko do poprawek bo nie do czytania. Zacząłeś od bardzo długiego kawałka bez spacji i kropek, który nie jest jednym zdaniem. Dalej nie robisz spacji po i przed żadnym znakiem.
  • Everka 2 tygodnie temu
    Zgadzam się z Zaciekawionym, tekst wymaga poprawek. Ekspertem nie jestem ale Twoja interpunkcja bije po oczach, to naprawdę przeszkadza w czytaniu. Źle postawiony przeciek potrafi zmieni sens zdania. Niektóre musiałam przeczytać dwa- trzy razy, aby je zrozumieć.
    Co do treści - zbyt ordynarne jak dla mnie. Jakbym miła pominąć zdania z wulgaryzmami to prawie nic by nie zostało, a szkoda bo mogłoby mnie nawet zaciekawić.
    Pozdrawiam
  • krajew34 ponad tydzień temu
    Brak odstępów, brak w dużej ilości wielkich liter. Dlaczego większość sądzi, że przekleństwa mogą stworzyć odpowiedni charakter? Jeśli twórco planowałeś piratów, to wiec, że istnieją o wiele lepsze marynarskie odzywki, niż prymitywne słowa z cyklu przejebane i klasyczne kurwy. Jak Everka napisała wyżej, zbyt wulgarne, poszedłeś/aś na łatwiznę z przekleństwami.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania