Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Piwnica

-Czy przyniósłbyś mi ogórki z piwnicy? Proszę- uśmiechnięta młoda dziewczyna poprosił męża, który właśnie bawił się że swym trzy letnim synkiem Adasiem.

- A co za to będę miał haha? – zapytał

- Dam ci piwko.

- A to jak będzie nagroda to ja już idę, a tak przy okazji muszę wynieść śmieci z piwnicy więc dobrze się składa – odpowiedział zadowolony młody mężczyzna.

- A to jak jest okazja aby iść to nagrody już nie będzie – odpowiedziała żona

- Będzie, pierwsze słowo do dzienn…

- Spadaj- rzuciła uśmiechnięta żona.

Mężczyzna zadowolony szybko zbiegł na dół. Otworzył główne drzwi piwnicy na klatce schodowej. Zapalił światło, przekręcił klucz w zamku i zszedł pewnym krokiem na dół, otworzył ciężkie metalowe skrzydło drzwiowe własnej piwnicy, wszedł do środka i zamknął się od zewnątrz zasuwą zrobioną przed włamaniem. Oczywiście w piwnicy miał dla siebie już schowane piwo więc wziął taboret, otworzył puszkę i w ciszy delektował się swoim ulubionym napojem. Był już chyba przy czwartym piwie, popatrzył na piwnicę, pomyślał, że zrobi sobie generalny remont, kupi tynk, zagipsuje…

Puk puk

- Kto tam?

- Czy sąsiad ma pożyczyć łom? – zapytał głos z zewnątrz.

- Yyy tak, chwila, już otwieram- otworzył drzwi. W wejściu stał nieznajomy mu całkowicie starzec, przygarbiony, z długimi siwymi włosami, wyciągnął w jego kierunku rękę na przywitanie która cały czas trzęsła się. Jaki to sąsiad? Toć on go nie zna

- Kim pan jest? – zapytał i podał mu rękę

- Sąsiad – odpowiedział gość.

- Jaki sąsiad, nie znam pana.

- Jak to? Mieszkam od czterdziestu lat pod trójką, panie Robercie, bez takich żartów na starym dziadku – równie zdziwiony starzec odpowiedział mężczyźnie.

- Jakie czterdzieści lat? Tam mieszkają Zadworni od trzech lat, co pan mi wkręca?

-Jacy Zadworni? Ja nazywam się Henryk Lubas.

Zdębiał, mężczyzna nie wiedział co powiedzieć. Szybką puścił rękę starca, patrzył na niego z niedowierzaniem, Henryk Lubas, co on tu robi? Jego pogrzeb odbył się pięć lat temu. Nie znał go osobiście ale wiedział, że mężczyzna o takim nazwisku mieszkał tutaj, dokładnie pod trójką i zmarł właśnie pięć lat wstecz.

- Nie mam łomu, przepraszam – zamknął drzwi i szarpnął zasuwę. Ręce dygotały, nogi zrobiły mu się jak z waty, niemożliwe, że to był właśnie on. Usiadł, wziął łyk piwa. Przeszła mu myśl, że może to jakiś staruszek podszywa się pod Henryka i zrobił sobie z niego głupi żart…

Puk puk

- Kto tam? – wrzasnął mężczyzna

- Czy sąsiad ma pożyczyć płaski śrubokręt? – odpowiedział głos zza drzwi

- Tak mam a pan to sąsiad spod trójki? – odpowiedział drwiąco

- Zgadza się, poznał pan po głosie starego sąsiada hehe – zadowolony głos wydobył się zza drzwi.

- Poznałem bo był pan przed chwilą

- Ja? Nie byłem, dopiero zszedłem, co też pan mówi?

Co? Jaja sobie robi? – pomyślał - Toć ściskałem mu przed chwilą dłoń. Starzec ewidentnie ma Alzhaimera. Postanowił, że otworzy mu drzwi, odsunął zasuwę, energicznym ruchem pociągnął je do siebie. Co się dzieje?

-Kim pan jest?

- A widzisz, a mówiłeś, że przed chwilą byłem hehe. Sąsiad panie Robercie, czego tak wytrzeszczasz te oczy? – zapytał

- Nie znam Pana – odpowiedział. Tym razem był to 50 letni mężczyzna, dość energiczny, szczupły z czarnymi włosami.

- Serio nie znam pana – odparł ponownie.

- Panie Robercie, wczoraj to była pewnie imprezka co? Jak Pan może sąsiada z pod dwójki nie poznać

- Zapytałem czy pan spod trójki jest a nie spod dwójki

- O a to za tych drzwi pańskich pancernych nie dosłyszałem, toć ja Jaworski jestem, kolego no proszę cię – śmiał się, nie wierzył, że mężczyzna naprawdę go nie poznaje

- Jaworski Zbigniew?

- Noo haha poznajesz

- Pan Zbigniew od roku nie żyje

- Ta i może miał pogrzeb

-Pan Zbignie miał 56 lat, pan na tyle nie wygląda

-Jakie pięćdziesiąt sześć? Trzydzieści pięć się kłania

Zamknął drzwi i ponownie trzasnął zasuwą. To już drugi sąsiad który mu się ukazał. Mieszkał w bloku od dwóch lat i znał historię mieszkańców tejże klatki.

Puk puk

-Jakie narzędzie tym razem?! – krzyknął w stronę drzwi

- Skąd żeś gnoju wiedział, że coś chcę? Daj tego łomu z kąta- odpowiedział ktoś zza drzwi. Tym razem przysłuchał się dokładnie i nie był to głos podobny do tamtych poprzednich ale był mu bardzo znajomy. To znowu ktoś inny, postanowił, że nie otworzy drzwi.

- Nie mam, spierdalaj – odpysknął

- Jak do ojca tak możesz mówić?!

Otępiał, ojciec nie żyje od 10 lat, ale faktycznie głos podobny. W drzwiach posiadał małą dziurkę przez którą mógł zobaczyć osobę ale tylko na wysokości bioder. Zielona flanelowa koszula, szczupła postura i przyduże dżinsy, tak jak ojciec

- Spadaj, nie rób sobie żartów! – krzyczał do gościa zza drzwi

- Ale ja nie robię sobie żartów, otwórz mi, pożycz tego łomu…

- Nie mam, zostaw mnie…

- Pomóż mi no, nie robię sobie żartów, otwórz drzwi…

- NIE!!!

Spanikował, nie wiedział co robić, faktycznie to był głos ojca. Zatkał uszy i usiadł na taborecie. Schylił głowę w dół. Myśli nie dawały mu spokoju, co tu robi gość który ubrany jest jak ociec i ma jego głos?

-Otwórz – prosił głos zza drzwi

Przestraszony kompletnie złapał łom który stał właśnie w kącie pomieszczenia. Przesunął zasuwę, podniósł łom, otworzył powoli drzwi

- Tata?

- No ja, o właśnie o tym łomie mówiłem

- Ale jak to? – Upadł na ziemię, ojciec wszedł do środka, złapał za łom który syn trzymał w ręku.

- Mówiłem, że masz- odparł, zaśmiał się, popatrzył na leżącego syna, podał mu rękę. Syn odwzajemnił to, uścisnął mu dłoń, ojciec szarpnął do siebie i postawił syna na nogi.

- Chodź, pomożesz nam

- Nam?

- Tak, nie możemy wyjść.

I wypchnął syna przed piwnicę. Tam była zgraja ludzi ustawiona w kolejce do wyjścia z piwnicy. Jak to możliwe, że było tak dużo ludzi i żaden z nich nie wydobywał dźwięku? Była naprawdę głucha cisza. Ojciec popchnął ponownie syna do przodu

- No idź, na górę schodów

Poszedł bardzo niepewnie. Przy drzwiach stali poprzedni sąsiedzi spod dwójki i trójki. Popatrzył w drzwi, a raczej w ich kierunku bo cała futryna była zabita deskami, przecież jakieś 30 min temu otwierał je z tamtej strony i sam osobiście zamykał kluczem od wewnątrz a teraz te deski? Skąd one? Skąd ci ludzie? Umarli?

- Kim wy jesteście? – zapytał

- Masz może łom? – odpowiedział pytaniem jakiś mężczyzna

- Mam – odpowiedział przerażony

- Synu, śmiało, wyrwij deski – odezwał się ojciec.

Wcisnął łom w szczelinę między deskami, wyszarpał jedną z nich a następnie drugą, nagle zrobił się chaos, wszyscy rzucili się na drzwi, każdy próbował wyszarpać deski i poszło im to bardzo szybko

-Drzwi, zamknięte! – Wykrzyczał Henryk

- Syn ma klucze, otwórz!

Robert otworzył drzwi. Nie było już tam klatki, był tam trawnik i duża łąka.

Wszyscy wybiegli szczęśliwi i pełni energii. Robert stał osłupiały. Co się dzieje? Może napił się i zasnął? Gdy wszyscy wybiegli nagle z prawej i lewej strony pojawiło się dwóch mężczyzn bardzo dobrze zbudowanych. Zepchnęli Roberta w dół schodów, weszli do środka, zamknęli za sobą drzwi i deskami które leżały na podłodze zabili je ponownie. Zeszli na dół i udali się w kierunku piwnicy mężczyzny, weszli i trzasnęli za sobą drzwiami. Robert pobiegł w stronę swojej piwnicy tuż za nimi, gdy tylko drzwi zamknęły się po ich trzaśnięciu on szybko ponownie je odepchnął. Mężczyzn już nie było. Co jest? Co się dzieje? Usiadł na taborecie zdębiały i cały blady, dla odwagi złapał za piwo, wziął łyk i ponownie zatkał uszy i zamknął oczy.

Po chwili otworzył je dość szeroko, popatrzył na czteropak piwa które przed nim stało. Zaraz, chwila, pamięta, że pił czwarte piwo gdy to wszystko się zaczęło dziać a tu tylko jedno piwo otwarte a pozostałe są nietknięte? W kącie łom stał jak wtedy kiedy tylko wszedł do piwnicy. Czyżby to wszystko się przyśniło?

Otworzył piwnicę, rozejrzał się, nikogo tam nie było. Złapał za słoik ogórków, zamknął drzwi, pomyślał, że to wszystko było naprawdę snem. Wyciągnął telefon i pisał sms wchodząc już po schodach do wyjścia ale co to? Deski?

Co one tu robią? Odwrócił się, wszystko było bez zmian ale drzwi były zabite deskami. Zaczął w nie walić bardzo mocno. Zbiegł szybko na dół do swojej piwnicy. Podszedł do drzwi. Zaraz, a gdzie kłódka? Ewidentnie ktoś tam jest, zapukał.

Puk puk

- Nie mam łoma, odwalcie się ode mnie!

- Kim Ty jesteś i co robisz w mojej piwnicy? - zapytał Robert

Usłyszał zgrzyt zasuwy, ten ktoś otwiera drzwi. Młody wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna. Miał około dwadzieścia pięć lat.

- jestem właścicielem piwnicy - odparł mężczyzna.

- Jak to? To moja piwnica, przed chwilą z niej wyszedłem - odparł Robert

- Proszę pana ale ta piwnica należy do mnie od urodzenia, jak Pan się nazywa? - zapytał młody mężczyzna.

- Ja? Robert Skrocki a Ty?

- Co? Ojciec?...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • kigja 4 miesiące temu
    tak, jeszcze :)
  • Paul Hartway 4 miesiące temu
    Klimat widzę, że odpowiada :)
  • Piotrek P. 1988 4 miesiące temu
    Ciekawy, klimatyczny i inspirujący horror, 5, pozdrawiam :-)
  • Paul Hartway 4 miesiące temu
    Dziękuję i również pozdrawiam :-)
  • LeeaThorelli 4 miesiące temu
    Cała historia ciekawa, fajnie poprowadzona, ale końcówka uważam, że mogła być mocniejsza. Niemniej, i te horror podoba mi się. :)
  • Paul Hartway 4 miesiące temu
    Wczoraj zabrakło mi koncepcji, dzisiaj właśnie wpadłem na inny pomysł więc można przeczytać od nowa ;)
  • Bajkopisarz 4 miesiące temu
    „Czy przyniósł byś”
    Przyniósłbyś
    „Dam Ci piwko.”
    Zaimek małą literą
    „drzwi piwnicy na klatce schodowej. Zapalił światło, zamknął za sobą drzwi na klucz i zszedł pewnym krokiem na dół, otworzył ciężkie metalowe drzwi”
    3 x drzwi
    „Kim Pan jest?”
    pan małą literą
    „od 40 lat pod trójką”
    Liczba słownie
    „Szybką puścił rękę”
    Szybko
    „Henryk Lubas, co on tu robi? Jego pogrzeb odbył się 5 lat temu.”
    Znów cyfra powinna być słownie
    Skoro wiedział, że pogrzeb Henryka był pięć lat temu, to czy rozpoznał starca czy nie? W zasadzie powinien rozpoznać, nie? Dopiero kilkanaście zdań później opisujesz, że bohater mieszka krótko, ale zna historię sąsiadów. Ten opis powinien być tutaj.
    „jak z waty, nie możliwe,”
    Niemożliwe
    „Postanowił, ze otworzy”
    Że
    „drzwi, odsunął zasuwę, energicznym ruchem pociągnął za drzwi”
    2 x drzwi
    „że przed chwila byłem”
    Chwilą
    „czy pan z pod trójki jest a nie z pod dwójki”
    Spod
    „przy duże dżinsy”
    Zbyt duże LUB przyduże
    „Tam byłą zgraja”
    Była
    „sąsiedzi z pod dwójki”
    Spod
    „było już tam klatki, był tam”
    Zamiast był tam daj „lecz”
    „pojawiło się z prawej i lewej strony dwaj mężczyźni”
    Pojawili się dwaj
    Pojawiło się dwóch
    „odepchnęli Roberta w dół schodów,”
    Zepchnęli (odepchnęli sugeruje raczej ruch w bok)
    „oczy.
    Po chwili otworzył oczy,”
    2 x oczy

    Klimat opowiadania bardzo dobry, pomysł, treść super. Pętla czasu to zawsze wdzięczny temat, jeśli nie zostanie przekombinowany to zwykle sam się broni. Tutaj tak jest i brawo! Natomiast wykonanie wymaga jeszcze wielu poprawek, od zapisu dialogów począwszy, na powtórkach skończywszy.
  • Paul Hartway 4 miesiące temu
    Dziękuję za wytknięcie błędów, postaram się wszystkie o wszystkie poprawki które zostały wypisane. Mój błąd polega na tym, że bardzo szybko piszę aby nie uciekły mi pomysły i mimo przeczytania kilkanaście razy to i tak zostaje masa błędów
  • Bajkopisarz 4 miesiące temu
    Paul Hartway - ale po to są takie portale jak ten, żeby sobie pomagać :)
  • Paul Hartway 4 miesiące temu
    Bajkopisarz właśnie dlatego tu publikuje, dobrze, że znajdują się takie osoby które mogą poświęcić swój czas i chęci na wyłapaniu błędów, dzięki raz jeszcze ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania