-

 

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Szigo pół roku temu
    Hm, chyba do czegoś konkretnego tu nawiązujesz...
  • yanko wojownik pół roku temu
    Zbieżność może wcale, nie być zamierzoną do nawiązania - myślę że wszelkie podobieństwa, wynikają wyłącznie z przypadku.

    Dziękuję za komentarz! :)
  • Ogonisko pół roku temu
    Yanko, dobrze płodzisz :) budowla poszła z dymem, ale cel osiągnięty, bez żalu :)
  • yanko wojownik pół roku temu
    Są priorytety i one są ważne, jednak czasem człowiek kieruje się tym co pierwotne i dlatego uciekłem.
  • Wrotycz pół roku temu
    Wszystko, tu Notre Dame, mniej ważne od likwidacji zabobonu w narodzie. Czyli religia jak czarownica. Spalić świat, dopiero wtedy i religia zniknie, peelu. Nie masz szans, bo wcześniej od świata zginą wierzący i niewierzący:)
    Notre Dame - no wiesz? Jak możesz!
    Zbrojne ramię rewolucji francuskiej - sankiuloci - weszło do katedry z zamiarem jej podpalenia po dokonaniu rabunku. Notre Dame uratowała się przy pomocy organisty. Przez długi czas , podobno aż kilka godzin, grał im Marsyliankę na największych organach Europy, improwizując czasami.
    Rewolucjoniści odpuścili.
    Yanko - nie:)
    Pozdrawiam:)
  • yanko wojownik pół roku temu
    - to się odbuduje... cały świat się złoży i Europa też. Misja po prostu była ważniejsza.
    Rewolucjoniści nie mieli schwytanej czarownicy i nie musieli pilnie czegoś zrobić
    to sobie mogli pójść w melomanię jakobini tam jacyś czy kto inny bo jeszcze tych nie było - czy byli, ale kto inny.
    Ja bym nawet nie chciał, ale - cóż przecież działałem w dobrej wierze.
    Jak mogę - jakby to - tak zwyczajnie przez nieostrożność z ogniem mogłem stos zasiekami oddzielić, ale się śpieszyłem, bo ona zdawała się mocy nabierać.

    sankiuloci - aha nie jakobini, bo ci drudzy to w klasztorze zrobili party, ale też mu się nic nie stało.

    Dziękuję Ci za komentarza i jeszcze że historycznoscią poparty.

    PS
    Ścignę (już ja ścigłem) Ci betti, tę z wieżowca, nie dlatego, że o mojej grafomanii pisze, tylko że cwaniara i przytemperować trzeba - zapęd ostudzić, bo samouwielbienie i przekonanie o swych racjach, ją wyrzuci poza grawitację - to tak dla ocalenia.
    Bukowskiego jej podrzuć - niech poczyta i np. Ginsberga itp. bo jakieś lalalala - zbyt grzeczna poetycznie, a zbyt cwana, że wiedzowo - ta betti.
  • betti pół roku temu
    To nie jest wiersz.
  • yanko wojownik pół roku temu
    Tak betti, to jest lokomotywa napędzana elektrowstrząsem wewnątrz kaftanowo-bezpieczeństwowym, po skrępowaniu pacjenta, do stosowana regularnie o działaniu oszałamiająco-wabiącym specjalistów od nie-wierszy, takie udając i ryje im konserwatywne kopuły, razi brzydotą i żałością, kreując jeszcze paskudniejszym, obraz autora - tego drania, profana, wariata, zakałę ludzkości - przyjaciela diabła i wroga pana boga.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania