Polityka - recenzja

Tytuł: Polityka

Rok produkcji: 2019

Reżyser: Patryk Vega

Wytwórnia: Vega Investments

Dystrybutor: Kino Świat

 

Patryka Vegę uwielbiam. Widziałem wszystkie jego filmy i seriale , począwszy od Pitbulla z 2005 roku, poprzez Hansa Klossa i Służby Specjalne, aż po Botoks i Kobiety Mafii. W swoim nowym, ogłaszany jako najbardziej kontrowersyjny obraz dekady filmie, poruszy temat, który liznął już w Służbach Specjalnych - świat polityki. Film miał gigantyczny potencjał, a tak się składa, że ja jestem wielkim fanem zarówno Patryka Vegi, jak i polityki. Niestety, jego najnowszy film śmierdzi przedwyborczą propagandą, czym Vega mnie rozzłościł (tym bardziej, że wcześniej w Botoksie pokazał w złym świetle aborcję, a obecnie wspiera popierającą ją lewicę), a całą otoczkę z Misiewiczem i jego pozwem oraz Kaczyńskim wszyscy doskonale znamy. Tak więc przejdę do meritum, czyli samego filmu.

 

Film jest podzielony na 6 rozdziałów (nawiązanie do produkcji Quentina Tarantino, które w dużej części również dzielą się na kilka rozdziałów).

 

Rodział 1 - Pani Premier

 

Film zaczyna się gdzieś na prowincji, gdzie mieszkają Beata Szydło (w tej roli Ewa Kasprzyk) i jej mąż. Podczas karmienia kur zadzwonił telefon z Warszawy, z którego wynika, że Szydło została nową premier. Na samym początku mamy więc sytuację kuriozalną - dlaczego premierem zostaje losowa osoba? Czyżby uznano, że zadzwonią pod losowy numer do pierwszej lepszej osoby i mianują ją premierem? Bez sensu.W następnej scenie, dziejącej się już w Warszawie, mamy zaprzysiężenie nowej premier przez prezydenta Dudę (którego gra jakiś nieznany aktor, ale podobny). Później odbywa się rozmowa z prezesem Kaczyńskim (granym przez Andrzeja Grabowskiego), w której głaszcząc kota oznajmia on, że jako premier Szydło nie ma nic do powiedzenia, a mózgiem wszystkiego jest on. Następnie mamy przygotowania nowej premier do jej funkcji - w ruch idą stylistki i spin doktorzy. W międzyczasie rządowa kolumna z premier ma wypadek z seicento (czego wątek powróci pod koniec filmu). W scenie posiedzenia rządu ze strony ministra Morawieckiego pada kultowa już miska ryżu (choć w rzeczywistości powiedział to kiedy indziej i w zupełnie innych okolicznościach). Krótko później ma miejsce afera z nagrodami dla ministrów, przez którą Szydło traci swoją pracę, a jej miejsce zajmuje Mateusz Morawiecki. Szydło wraca do swojego męża na wieś.

 

Mocny początek filmu mamy już za sobą.

 

Rozdział 2 - Pupil

 

Jakiś czas po wyborze Morawieckiego na premiera, pojawia się on z wizytą u o. Tadeusza Rydzyka (Zbigniew Zamachowski) w filmie przedstawiany jako de facto gangster. Ojciec dyrektor prosi Morawieckiego, aby poza rządowymi dotacjami również ważne państwowe stanowiska otrzymali wszyscy absolwenci jego uczelni. W ten sposób szefem gabinetu politycznego MON zostaje młody Bartłomiej Misiewicz (Antoni Królikowski). Tymczasem jego dziewczyna Basia dostaje dziennikarką w Telewizji Ufam należącej do o. Rydzyka. Vega mógł poprowadzić wątek Misiewicza w stylu przypowieści o synu marnotrawnym i pokazać, jak normalnego człowieka zmienia władza. Jednak postanowił uczynić Misiewicza debilem od samego początku. I tak to po zawiezieniu go do Warszawy przez oficerów wojskowych na basen, gdzie kąpieli zażywał minister Macierewicz, dostaje pierwszą misję. Polegała ona na wrobieniu zarządcy placówki NATO we współpracę z Rosjanami. Misję Misiewicz wykonał, czym bardzo ucieszył przełożonego. Następnie jesteśmy świadkami tego, jak wyglądała kariera Misiewicz: branie narkotyków, wymuszanie łapówek, zdradzanie narzeczonej z prostytutkami, nocne imprezy i jeżdżenie po burgery rządową limuzyną. Mamy nawet scenę, jak Misiewicz każe pijanym żołnierzom grać disco polo na bębnach i talerzach.

 

W rozdziale o Misiewiczu miały miejsce dwa naprawdę skandaliczne momenty. Pierwszy to pokazanie Antoniego Macierewicza jako osoby chorej psychicznie, jednak oczywiście i bez tego cały film jedzie po PiS. Drugie kuriozum to chamska reklama cinkciarz.pl, którą mnóstwo widzów, nie tylko ja, głośno skrytykowało.

 

Pewnego razu Misiewicz postanawia pojeździć i postrzelać z czołgu. Nagle w pojeździe uruchomił się dym. Okazało się, że to wszystko była zemsta żołnierzy, za to, że niejaki plutonowy Dąbek został wyrzucony z jednostki za to, że nie zasalutował Misiewiczowi. Nie jest to koniec jego problemów. Jako, że budzi gigantyczne kontrowersje i psuje wizerunek partii rządzącej, prezes Kaczyński każe go wtrącić do więzienia, mimo stawiennictwa Macierewicza.

 

Rozdział kończy się sceną , gdzie do Misiewicza w celi współwięźniowie mówią z głupimi uśmiechami *Czołem, panie ministrze!*.

 

Rozdział 3 - Prawdziwy romans

 

Głównym bohaterem tego wątku jest niejaki poseł Władysław Skiba ( którego pierwowzorem jest Stanisław Pięta). Poseł Skiba od trzech kadencji zasiada w sejmie, a mimo to jest jedynie wiceszefem jednej z komisji. Ojciec Rydzyk, który ma dość ciągłego proszenia PiSu o dotacje, proponuję Skibę, aby ten został prezesem nowej partii - Europy Christi (partia ta naprawdę istnieje). Równocześnie poseł wchodzi w związek w modelką Julią, z którą wielokrotnie zdradza żonę. W tym wątku jest również scena z posiedzenia sejmu, gdzie pojawia się Krystyna Pawłowicz, oczywiście mocno przerysowana.

 

O planach Skiby dowiaduje się prezes Kaczyński oraz koordynator służb specjalnych, niejaki Drzewiecki, wzorowany na Mariuszu Kamińskim (w tej roli Tomasz Sapryk). Zawierają oni układ z Julią, która przekazuje im sekstaśmy, po których upublicznieniu kariera Skiby zostaje skończona. Musi on wrócić do pracy nauczyciela.

 

Rozdział 4 - Ojciec dyrektor

 

Ten rozdział dzieje się mniej więcej w tym samym czasie,co drugi. Podczas, gdy Misiewicz robi karierę w Warszawie, Basia, jako dziennikarka Telewizji Ufam, dostaje od Rydzyka misję przeniknięcia w szeregi lewicowych radykałów. Wraz z księdzem granym przez Tomasza Oświecińskiego i paroma innymi osobami organizują w lesie prowokację w postaci imienin Stalina. Wcześniej jednak podpadają paru pijanym chuliganom. Gdy ksiądz nagrywa imieniny Stalina komórką, chuligani wracają, ale bynajmniej nie sami, bo z kilkunastoma kolegami uzbrojonymi w kije do baseballa. I tu wychodzi na jaw ciekawa rzecz - bo tak się złożyło, że ci przypadkowi chuligani byli antykomunistami. Kolejna rzecz, jakiej Vedze nigdy nie daruję - pokazanie antykomunistów jako meneli. W późniejszej scenie pobita Basia próbuje na urodzinach radia należącego do Ojca Dyrektora powiedzieć, że jest on kłamcą, jednak zostaje wypchnięta ze sceny, a Rydzyk wzywa wszystkich zgromadzonych do śpiewu. Co to miało znaczyć? Że Rydzyk wychowuje chuliganów i to wszystko to była jego wina? Że antykomuniści to przestępcy, degeneraci z piwem i kijem do baseballa w ręku, co ja uważam za absurd i nie znajdujące potwierdzenia w rzeczywistości? Ale o czym tu mówić, skoro sam Rydzyk jest tu przedstawiony jako mafioso, a film jest nieobiektywny. No ten wątek zdecydowanie uważam za najgorszy w całym filmie. Przejdźmy do kolejnego, który z kolei wielu widzów uważa za najlepszy.

 

Rozdział 5 - Prezes

 

Niektórzy twierdzą, że ten rozdział przypomina trochę film *Nietykalni*. Nie wiem, nie oglądałem.

 

Jarosław Kaczyński ma chore kolano, przez co musiał zacząć chodzić o kuli oraz przejść rehabilitację. Między nim a jego rehabilitantem, Bartkiem (Maciej Stuhr), nawiązuje się przyjaźń. Razem żartują o Tusku i oglądają rodeo. Pewnego razu Kaczyński napomina o tym, jak w dzieciństwie chodził z bratem puszczać kaczki nad Wisłą. Bartek wpada na pomysł, by udali się w to miejsce, by prezes nauczył go jak się to robi. Mimo początkowego sprzeciwu ochroniarzy, Bartek zabiera go swoim samochodem. Po wizycie nad Wisłą i puszczaniu kaczek, Bartek zabiera Kaczyńskiego na zebranie klubu PiS. Jednak tam trwa właśnie manifestacja KOD. Aby Kaczyński mógł przejść niezauważony, Bartek bierze od jednego z KODowców maski Kaczyńskiego i Rydzyka. Maskę Kaczyńskiego dostaje prawdziwy Kaczyński, a sam zakłada maskę ojca Rydzyka. Nagle prezesa zaczepia dziennikarka i mówi, że całkiem nieźle udaje Kaczyńskiego. Gdy pyta go o poglądy, on mówi, co naprawdę uważa, co reszta KODowców bierze za udawanie. Poza Bartkiem oczywiście. Po dotarciu do klubu Bartek mówi Kaczyńskiemu, że w rzeczywistości popiera lewicę (prawdopodobnie Biedronia, skoro wcześniej żartował z Tuska) i obraża się na niego. Tak kończy się ich przyjaźń.

 

Rozdział 6 - Ale to już było

 

Głównym bohaterem ostatniego rozdziału jest dobijający osiemdziesiątki były nauczyciel historii, Stefan (Daniel Olbrychski), kierowca seicento, z którym zderzyła się kolumna Beaty Szydło na początku filmu. Początkowo prokurator i komendant policji próbują wymusić na nim fałszywe zeznania, jakoby był pijany. Sprawa staje się burzą medialną, co skutkuje tym, że Grzegorz Schetyna (Zbigniew Suszyński) postanawia zwerbować Stefana do PO, jako mająca duże poparcie społeczne *ofiara* obecnego rządu. Dodatkowo Stefan ma na nazwisko Drzewiecki, podobnie jak koordynator służb specjalnych, co jest dość ciekawe. Były nauczyciel zgadza się na propozycję Schetyny, jednak żałuje tego, gdy dowiaduje się, że stał się de facto niewolnikiem partii, który własnego zdania nie ma. Dostaje miejsce na liście, choć Schetyna podarł jego program.

 

W końcu nadchodzi dzień wyborów parlamentarnych, które wygrywa Platforma Obywatelska. Cieszą się wszyscy jego członkowie, poza Stefanem. Gdy ma miejsce pierwsze posiedzenie nowego parlamentu, Stefan okazuje się być najstarszym ze wszystkich posłów wobec czego zostaje seniorem.Wygłasza monolog, w którym wulgarnie oznajmia, że politycy wcale nie służą społeczeństwu, a interesują ich jedynie pieniądze i stołki. Następnie zdejmuje spodnie i pokazuje wszystkim w sejmie swoje cztery litery. Tak kończy się film.

 

Cóż więcej powiedzieć jak nie to, że film z ogromnym potencjałem stał się spotem propagandowym, lecącym tuż przed wyborami. Patryk Vega, ku mojemu zdziwieniu i rozpaczy, dołączył do grona reżyserów totalnej opozycji, podobnie jak Smarzowski i Sekielski.

 

Ocena końcowa: 3/10

Średnia ocena: 2.4  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • jolka_ka 2 tygodnie temu
    To nie jest recenzja, a streszczenie filmu. Jedyne z czym się zgadzam to ocena końcowa, bo dałabym 4=/10.
  • betti 2 tygodnie temu
    Tomek, znakomicie streściłeś film. 5
  • Tomasz Bordo 2 tygodnie temu
    Dzięki, betti.
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Fajna recenzja. Nie idę. Film gniot.
  • Tomasz Bordo 2 tygodnie temu
    Mimo wszystko warto pójść chyba że szkoda kasy na bilet
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Tomasz Bordo
    Tomku, obejrzę jak będę w necie, tyle recenzji, których przeczytałem przekonuje mnie, że to dno. Ty lubisz Vegę, więc musiałeś być, ale ja już niekoniecznie.
    Pozdrawiam ciepło
    Bogumił
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Errata: jak będzie w necie
  • Aga jednostrzały 2 tygodnie temu
    Cześć Tomku,
    Muszę przyznać, że całkiem zgrabnie ci wyszła ta "recenzja ze streszczeniem" ;)) Fajne porównania i odnośniki.

    betti miała rację (gdzieś tam pisała, kiedyś o tym, że jesteś inteligentny, bo nie robisz błędów w tekstach - skrót myślowy - sorki, jeśli przeinaczyłam, chodzi o sens).
    Więc przyznaję, to nie może być przypadek. Wcześniej nie zwróciłam na to uwagi, ale ty faktycznie nie robisz błędów. Do tego poprawna składnia, fajne opisy.

    Miewasz odloty i jesteś skrajnie ukierunkowany, ale poza tym, myślę, że jesteś ok.
    Czasem zbyt pochopnie oceniamy innych.
    Pozdrawiam :)
  • Tomasz Bordo 2 tygodnie temu
    Dzięki za opinię, Aga
  • Nuncjusz 2 tygodnie temu
    Jedynka ode mnie za reklamę na forum
    Baj
  • Tomasz Bordo 2 tygodnie temu
    nie przejmuję się twoimi jedynkami
  • pkropka 2 tygodnie temu
    Bardziej streszczenie, niż recenzja, ale przeczytałam z zainteresowaniem. Piszesz poprawnie, potrafisz uargumentować swoje zdanie. Podoba mi się też pomysł z tym, jak mógł być poprowadzony rozdział 2 (przypowieść o synu marnotrawnym).
  • Marek Adam Grabowski 2 tygodnie temu
    Widzę, że nie wiesz czym się różni streszczanie od recenzji. Z zasady nie czytam streszczeń filmów, których jeszcze nie widziałem, wiec twojego tekstu nie doczytałem. Może przeczytam, jak obejrzeć. Tylko jednak uwaga co do wstępu; co ma sprawa aborcji wspólnego z sporem PIS PO, skoro obydwie partie w tej sprawie mają takie sama stanowisko? Ale mimo wszystko dobrze, że wreszcie napisałeś coś dłuższego.
  • fanthomas 2 tygodnie temu
    No to już nie muszę oglądać

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania