Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Pomysł bardzo zły część 1

Julia była licealistką chodzącą na profil biol-chem. Zawsze chciała być neurologiem miała jedynie dylemat czy zostać neurochirurgiem czy tylko lekarzem. Nigdy nie bała się krwi zawsze podczas pobierania patrzyła się jak pielęgniarka wbija jej igłę do żyły a później jak krew spływa do pojemniczka.

Na przykład jej przyjaciółka Luiza zawsze na widok krwi mdlała więc bycie chirurgiem w jej przypadku odpadało. Lecz na całe szczęście po profilu biologiczno-chemicznym można wybrać jeszcze wiele innych ciekawych zawodów nikt nie każe nikomu być akurat lekarzem.

Julka Miała kochających rodziców, chłopaka Artura i przyjaciółkę Luizę, o której wspomniałam wyżej. Artek był od niej starszy o rok i chodził do szkoły sportowej z kolei Luiza była jej rówieśniczką chodziły również razem do klasy.

Pewnego razu gdy mama podrzuciła Julię do jej przyjaciółki Luizy dziewczyny weszły na stronę internetową, która strasznie je zaciekawiła. Była to strona Aureliusza. Dowiedziały się, że mężczyzna jest jasnowidzem. Ze względu na to, że Luiza miała prawo jazdy wpadły na pomysł, aby tam pojechać.

Jeszcze tego samego dnia dziewczyny wsiadły do samochodu Luizy. Adres wpisały w nawigację w telefonie. Żeby dojechać do nieznanego im jeszcze jasnowidza musiały pokonać drogę, która miała strasznie dużo zakrętów i dziur. W ogóle mężczyzna mieszkał na jakimś jednym wielkim zadupiu. Nawigacja mówiła im, że droga powinna im zająć dwadzieścia minut lecz dziewczyny były na miejscu pół godziny później.

Gdy wysiadły z samochodu poczuły smród jakby spalenizna zmieszana z obornikiem. Rozglądały się wszędzie. Do domu Aureliusza prowadziła ścieżka obsypana kremowym kamieniem. Jego dom bardziej przypominał chatkę ponieważ był zrobiony z drewna i był raczej niewielki trzyosobowy.

Gdy przyjaciółki doszły do drzwi zapukały. Otworzył im mężczyzna ubrany w żółto-czarny szlafrok. Nawet nie zapytał w jakim celu przyjechały tylko wpuścił je do środka. Był bardzo chudy miał kościste wręcz dłonie i długie czarne paznokcie. Oczy przeraźliwie niebieskie prawie białe. Jego głowę otaczały czarne kręcone włosy. Miał lekką łysinę widoczną na środku czaszki.

Po prawej stronie wnętrza domu można było zauważyć misę do której wrzucało się dowolną kwotę za wykonaną usługę. Można było wrzucić przed lub po. Julka wrzuciła dwadzieścia złotych z kolei Luiza nie wrzuciła nic szepcąc do ucha Julce - słuchaj oddam ci dyszkę potem ja zostawiłam portfel w samochodzie...

Dziewczyny odczuwały dziwny niepokój. Niby w pokoju były trzy osoby lecz obydwie dziewczyny miały wrażenie jakby było znacznie więcej osób niewidocznych gołym okiem.

W środku domu można było zauważyć mnóstwo różnych przedmiotów. Czaszki poukładane na szafkach przeróżne amulety, był nawet czarny wąż w akwarium.

Na środku trzy krzesełka ułożone wokół okrągłego stolika, na którego środku leżała kryształowa kula.

- Dziewczyny usiądźcie sobie. - powiedział mężczyzna.

- No to jak wolicie razem czy osobno? - mężczyzna podparł ręką podbródek.

Jego głos był przerażający. Bardzo podobny do głosu Lodra Voldemorta z Harrego Pottera. W sumie wygląd miał nieco podobny z tym, że mężczyzna stojący przed nami w tym momencie miał nos szpiczasty niczym czarownica a Voldemort w ogóle miał spłaszczony jakby zajebał nosem o beton.

Dodatkowo jego czaszkę pokrywały włosy a postaci z filmu/ książki nie.

- A może spróbujemy osobno? - powiedziała zaciekawiona Luiza.

Złapałam się za głowę. Pomyślałam - dzięki Luiza, dzięki chcesz zostawić mnie z Voldemortem sam na sam.

Byłam przekonana, że on zna czarną magię i zaraz użyje jednego z niewybaczalnych zaklęć... myślałam - błagam tylko nie avada, tylko nie avada już wolę imperius. Nie no zesram się zaraz w gacie. - nie mogłam się uspokoić. Aż z tego wszystkiego rozbolała mnie głowa.

- Dobrze to w takim razie Luizo wyjdź proszę. Nie martw się na dworze nic ci nie grozi a ty Julio usiądź sobie. - mężczyzna uśmiechnął się przerażająco do mnie.

Nic nie mówiłam tylko myślałam - o boże o mój boże on zna moje imię, on mnie zaraz zabije. Ja stąd chcę spierniczać.... z wrażenia usiadłam na jednym z krzeseł.

- Nie bój się mnie ja ci nic nie zrobię dziewczyno. Masz napij się wody. - mężczyzna podał mi butelkę wody.

- Zatruta nie jest więc spokojnie pij. - mężczyzna usiadł na wprost mnie.

Stwierdziłam nie piję tej wody jeszcze mnie otruje. W ogóle może przestanę myśleć on wie, że ja myślałam o nim jak o Voldemordzie. No to po mnie.

Mężczyzna wziął moją dłoń, miał lodowate łapy.

- Widzę, że masz chłopaka mam dla ciebie wiadomość odnośnie niego... niestety rozstaniecie się niebawem, ale nie z twojej winy jemu za bardzo podobają się koleżanki z treningów.

Mężczyzna zaczął mówić różne rzeczy odnośnie mnie. On wiedział wszystko... powiedział dokładnie czym zajmują się moi rodzice, jak zmarła ostatnio moja babcia co było przyczyną jej śmierci, jak i gdzie ją pochowali. Powiedział nawet jak była ubrana w dniu pogrzebu! I, że w dłoniach trzymała kryształowy różaniec przywieziony z Rzymu. Byłam przerażona. On na prawdę wiedział o mnie wszystko i o mojej rodzinie też!

- Czy ja mogę o coś zapytać? - powiedziałam niepewnie.

- Oczywiście! - mężczyzna spojrzał mi w oczy

- Ja co prawda za rok mam maturę. Nie chodzi mi o wynik tylko czy po prostu ją zdam?

- Nie nie zdasz matury. - mężczyzna wzruszył ramionami.

- Ale dlaczego? Przecież uczę się pilnie! - zmarszczyłam brwi.

- Po prostu jej nie zdasz moja droga a ja nie mogę powiedzieć ci dlaczego. Poproszę Cię abyś zaczekała na zewnątrz a teraz poproszę twoją przyjaciółkę.

Wyszłam wkurzona od gościa i poprosiłam Luizę o kluczyki od jej samochodu. Tak mnie wnerwił Aureliusz zasrany, że musiałam ochłonąć.

Po jakiejś godzinie Luiza wróciła.

- No i co ci powiedział ten typ? - zapytała zaciekawiona Julka.

- Coś bardzo dziwnego. Żebym uważała na chłopaka, z którym zamierzam umówić się na randkę bo może mnie skrzywdzić. I że za niedługo moi czterej sąsiedzi umrą... i, żebym nie przechodziła samotnie przez cmentarz w najbliższym czasie, i żebym pod żadnym pozorem nie przyglądała się rzece podczas pełni. Nie ważne gdzie będę mam iść przed siebie. - Luiza podrapała się po głowie.

Julia opowiedziała przyjaciółce co jej powiedział Aureliusz. Dziewczyny przez chwilę były wystraszone, ale po chwili doszły do wniosku, że w takie rzeczy się nie wieży. Po za tym on może mówić takie pierdoły każdemu. Nie ma co wierzyć komuś kto ma miano jasnowidza bez żadnego certyfikatu.

Dziewczyny odjechały z miejsca zdarzenia. Luiza odwiozła przyjaciółkę do domu i sama postanowiła wrócić do siebie. Był już wieczór a Julia była umówiona z Arturem lecz chłopak się spóźniał. Nastolatka postanowiła pojechać busem pod halę sportową, w której jej ukochany miał trening.

Chciała wejść do środka lecz kolega Artura Nathan ją zatrzymał.

- Cześć Julka jak ja cię dawno nie widziałem. Co u ciebie słychać ciekawego? - Nathan zaczął zadawać setki pytań.

- No hej fajnie wszystko po staremu... widziałeś gdzieś Artka? - spojrzałam na Nathana.

- Wiesz co wydawało mi się, że wsiadał w samochód. Wcześniej wspominał mi, że macie jechać do kina czy coś. - odpowiedział Nathan.

Spojrzałam na niego wkurzona. - dlaczego kłamiesz? - uniosłam jedną brew ku górze.

- Niee ja? Ja w życiu! Byłem do spowiedzi. Wczoraj? Tak wczoraj. - chłopak uśmiechnął się sztucznie.

- Pierdolenie o Szopenie. Zejdź mi z drogi i mnie nie wnerwiaj. Widzę, że próbujesz go kryć. - Julka strasznie się zdenerwowała.

Idąc na halę przypomniała sobie co mówił jej Aureliusz. Biła się z myślami. Miała mętlik w głowie.

Lecz to co ujrzała całkowicie uświadomiło jej, że jasnowidz mówił prawdę. Artek szmaciarz jebany z resztą zabawiał się z jedną dziewczyną z treningów. Robił z nią to w kantorku!

- Czy ja Wam czasem nie przeszkadzam do jasnej cholery?! - Julka wparowała do pomiezczenia jak opętana.

Artek z głową między nogami tej kurwy dopiero po słowach Julki wstał.

- Nic nie mów... jesteś obrzydliwy a ty masz strasznie brzydką pizdę ubierz się i nie strasz ludzi. - Julka trzasnęła drzwiami i wyszła.

- Fajny z Ciebie kolega Nathan, szkoda tylko, że pomogłeś mu wybrać takiego paszczura! - krzyknęła wściekła Julka.

Chłopak był taki wystraszony, że o mało się nie zesikał w gacie. Jednego tylko nie był pewien. Czy Artek mu wpierdoli czy Julka się zemści...

dziewczyna po tym co zobaczyła opuściła miejsce zdarzenia i postanowiła zadzwonić do przyjaciółki. Telefon wypadł jej na drogę... dziewczyna chciała po niego sięgnąć i weszła jedną nogą na jezdnię przenosząc ciężar ciała. Zobaczyła tylko światła i usłyszała trąbienie. Nadjeżdżający tir jechał zdecydowanie za szybko niż powinien. Julka nie zdążyła się schować. Zginęła na miejscu. Gdy przyjechała karetka policja było już za późno. Na miejsce dotarła także Luiza.

Po jej głowie chodziła tylko jedna myśl- wszystko przez tą wizytę u tego jasnowidza... sprawdziło się to co mi powiedziała Julia....

Wszystko ułożyło się w jedną całość. Artek uległ innej, zdenerwował tym Julkę, która działając impulsywnie straciła życie. Niestety ona nie wiedziała dlaczego mężczyzna powiedział jej, że nie zda matury lecz wszystko stało się jasne i logiczne. Nie zdała matury bo nawet do niej nie podeszła. Ale jak miała to zrobić gdy oddała już ducha.

Następne częściPomysł bardzo zły 2  

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • patix882 2 miesiące temu
    Fajny pomysł z tą maturą.
    Nie zdała bo zginęła , a wiadomo że martwy człowiek już nic nie musi. Ma wieczny spokój XD
  • Kocica69 2 miesiące temu
    Dzięki cieszę się, że Ci się spodobało:D
  • yanko wojownik 2 miesiące temu
    Na tematykę jestem już trochę za stary (oczytałem się różnych wielkich, co źle kończyli, po śmierci za takich uznani), to akurat temat nie dla mnie, jakościowo jeśli chodzi o manewrowanie słowem (ja w innych tematach) mniej więcej jesteśmy na podobnym poziomie (no może trochę lepiej ode mnie składasz ciągi zdań i dialogi masz opanowane, ale to jeszcze nie perfekt proza), czyli trzeba trochę dopracować - popracować. Pisarką pewnie już jesteś, ale trzeba Ci się trochę doszlifować.
  • Kocica69 2 miesiące temu
    Dziękuję bardzo mi miło czytać te słowa :). Oczywiście będę jeszcze szlifować swoje dzieła ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania