Portret wieczności

Tylko budynki stoją. Martwe i nic nieznaczące konstrukcje, które ubóstwiane przez pokolenia bywają.

Stanowią historię.

Rozpływają się masy, licząc na znalezisko, które otworzy oczy na przeszłość.

Mylę się kiedy tak przędę. Przecież to złota nić.

A jednak nie ma na świecie silnych, niezłomnych i wielkich twórców.

Umarli.

Tylko materia stoi, co myślą była kiedyś człowieka.

Żywa, niezmienna i stosem kamieni spowita.

Portret teraźniejszości łaknie nowych kolorów. Ożywionych i dumnych z nieśmiertelności.

Patrzę i dotykam obraz z tysiąc siedemset siedemdziesiątego czwartego roku.

Nie mogę podać ręki artyście.

Nie zgadzam się z rzeczywistością. Ubogą sekundą życia.

W tysiąc dziewięćset czwartym roku ktoś zrobił zdjęcie chłopcu. Jak żywy i pełen radości.

Pytałem o niego dzisiaj. Ponoć nie żyje. Miał na imię Józek.

Mam go na zdjęciu, ale dlaczego nie obok siebie?

Tymczasem wczoraj odeszli ci, którzy mieli pożyć do reszty. Nie ma ich. Jednak kamienice stoją.

Niektóre od ponad stu lat.

Obarczone zadbanym gzymsem i mecenatem miast.

Ale to nic, niech zobaczy je Jan w dwa tysiące czterdziestym piątym.

Spalone miasta, utracone kosztowności, a nad jeziorem szkwał.

W oceanach bezmiar i otchłań, a nad morzem czas sztormu.

Jacek i Agatka.

Któż ich zna?

Przeszłość.

Tylko, że życie, to nie przeszłość, teraźniejszość, czy przyszłość.

To portret wieczności.

 

© Artbook

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • JamCi pół roku temu
    Hmmm... Wrócę, bo się prześlizgnęłam tylko po powierzchni.
  • Artbook 5 miesięcy temu
    Spoko ;-)
  • JamCi 5 miesięcy temu
    Piękne jest to, co przemijające. Chwila zatrzymana w pamięci. I odchodząca z pamięcią.
    Zapętlanie.
    To dobrze, że nie jesteśmy wieczni. Ja nie chciałabym. Może coś dobrego po mnie zostanie w ludziach, może nie. W przedmiotach raczej nie, zostają różne rodzaje wieczności.
  • Puchacz pół roku temu
    To powinno być tylko prozą. Całkiem dobrą, więc wersyfikacja nic tu nie zmienia.
  • Artbook 5 miesięcy temu
    Dzięki Puchacz :-)
  • Tjeri 5 miesięcy temu
    Czasem patrzę przez okno i zastanawiam się jak wyglądało miejsce gdzie mieszkam 200, 500 lat temu. Kto lub co tu żyło? Chciałabym mieć sny, w których to widzę. Człowiek jako istota trójwymiarowa patrzy na ten czwarty ze smutkiem i lękiem. Próbujemy sobie wyobrazić jakby to było widzieć, a nie tylko czuć czas (podobał mi się w tym temacie "Interstellar").
    Przemijanie boli.
    Dobry tekst.
  • Artbook 5 miesięcy temu
    Dzięki Tjeri :-)
    Twoje przemyślenia i nawiązania bardzo mi bliskie...
    Pozdrawiam!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania