Poprzednie częściPorwę cię kiedyś - Prolog  

Porwę cię kiedyś - Rozdział 1

Siedziała na ławce, dzieląc ją z kotem sąsiadki spod jedynki. Delikatny powiew letniego wiatru lekko unosił jej długie czarne włosy, posrebrzając je dmuchawcami. Nie przeszkadzało jej to. Oczy miała skierowane na przepiękną Queen Elizabeth, będącą proscenium dla barwnych motyli, które niczym małe baletnice z lekkością unosiły się w tańcu nad różami lśniącymi poranną rosą. Doszukując się w tym widoku znajomej twarzy, próbującej uchwycić go na wieczność, jednocześnie przysłuchiwała się świergoczącym ptakom, które usadowiły się na kwitnącej lipie. Jej przyjemny, miodowy zapach idealnie komponował się z eterycznym aromatem lawendy, posadzonej wzdłuż chodnika i słodkim zapachem róż, tworząc subtelny, kojący bukiet. Wraz z oddechem wnikał do wnętrza dziewczyny i wędrując w stronę serca wywoływał fale wspomnień i tęsknoty. “Kolejny dzień… trzydziesty już” Pomyślała unosząc głowę i kierując oczy w bezchmurną przestrzeń błękitnego nieba ciężko westchnęła. Maleńkie, skrzące się kropelki powoli spłynęły po jej bladych policzkach. Nie ocierała ich. Pozwoliła aby osuszyło je słońce gładząc czule jej twarz złotymi promieniami. Ich blask wpadający do jej oczu rozjaśniał piwne źrenice zamknięte w czarnych otoczkach. Dwa kręgi zaufania, otwarte tylko dla tych malowniczych, ulotnych chwil, tak bardzo jej bliskich. Dostrzegła piękno w każdym małym elemencie, będącym niegdyś dla niej magicznym odzwierciedleniem ziemskiej duszy… dziś jakby wyblakłej i obcej...

Odziedziczyła to po ojcu z predylekcją do fotografowania, który nie tylko potrafił zauważyć lecz również uchwycić niezwykły urok wszystkiego co dla większości nie było warte uwagi. "Bez ciebie to nie to samo… już nie cieszy jak dawniej."

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • szopciuszek miesiąc temu
    Opisy przyrody i otoczenia masz ładne. Jeśli chodzi o resztę, to nie jest za bardzo mój klimat, bo rzadko sięgam po romanse.
    Wychodzi na to, że nasz łobuz (do tego poznany w dzieciństwie) ostatecznie, po wielu perypetiach, pewnie stworzy parę z naszą główną bohaterką.
    Adaraya - imię trochę wydumane
    Opowiadanie skierowane raczej do nastolatków, niestety się już do tej grupy nie zaliczam (kiedy to było... łzy i zgryzota), więc no jest jakby nie dla mnie. :(

    Pisałaś, że się w końcu przełamałaś i coś wrzucasz, więc brawa za to ;) No i pisz, pisz. Praktyka czyni mistrza, no nie?
    Nie zniechęcaj się też moją opinią. Piszę również dlatego, ze nikt się nie wypowiedział, więc może się uda kogoś jeszcze zachęcić albo i nie :)
  • Everka miesiąc temu
    No tak, kolejna bardzo przewidywalna historia... A może jednak nie...
    Dziękuję za przeczytanie i skomentowane. Twoja opinia mnie nie zniechęca, w końcu o to chodzi, aby poznać zdanie innych.
    Co do imienia, to masz rację, długo zastanawiałam się nad zmianą, bo
    bardziej pasowałoby do fantastyki, ale jednak zostawiłam. Nic nie poradzę - mam bzika na punkcie takich imion :p
    Pozdrawiam

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania