pragnienia

brakuje nam

motylich idei i zorzy kolorów

 

ubywa nam

z kolejnym dniem, celnych strzał amorów

 

ucieka nam

punkt odniesienia dla serca i duszy

 

choć biegnąc

wiatr przepracowane dłonie suszy

 

wszystko zniknie nam

nim spadnie szary śnieg

 

zatoczy się krąg

znów rozpoczniemy ślepy bieg

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania