Prowokacja Emska

Bad Ems (Uzdrowisko Ems), do 1913 roku znane tylko jako „Ems”, niewielki kurort leżący na zachodzie Republiki Federalnej Niemiec, w kraju związkowym zwanym Nadrenią – Palatynatem. Miasteczko rozciąga się wzdłuż malowniczych meandrów rzeki Lahm. Miejscowość słynie z licznych sanatoriów, hoteli i domów wczasowych. W okolicznych lasach można spotkać pozostałości rzymskich fortów, świadczące że w zamierzchłej przeszłości przebiegała tędy granica między Cesarstwem Rzymskim, a plemionami germańskimi.

 

Gdyby nie głośne wydarzenia polityczne, dzięki którym Ems weszło w 1870 roku na karty historii, zapewne do dziś miejscowość byłaby nie znana w Niemczech i na świecie. Wydarzenia rozgrywające się w kurorcie latem 1870 roku doprowadziły do wybuchu krwawej wojny między Francją a Niemcami. W jej wyniku zginęło około ćwierć miliona ludzi, a kilkaset tysięcy zostało rannych. Wydarzenia, których centrum było Ems zyskały ponurą sławę i zostały zapamiętane pod nazwą „prowokacji emskiej”.

 

Ci, którzy uznają dzisiejsze stosunki polityczne między Francją i Niemcami za wręcz wzorcowe, a nawet braterskie powinni pamiętać, że jeszcze do niedawna były one zupełnie inne, wręcz wrogie. Wystarczy wspomnieć chociażby czasy II wojny światowej, gdy po tak zwanym Blietzkriegu Niemcy opanowali Paryż i dużą część Francji. Także 20 lat wcześniej, w czasie I wojny światowej, front francusko – niemiecki był najbardziej krwawym miejscem ogólnoświatowego konfliktu.

 

Niektórzy historycy dopatrują się przyczyn wzajemnej niechęci między Francją

a Niemcami w mrokach średniowiecza, są też i tacy którzy twierdzą, że wzajemna nienawiść ma swoje korzenie jeszcze w cesarstwie rzymskim. Główną przyczyną upadku Imperium Rzymskiego była wielka wędrówka ludów ze wschodu na zachód Europy. W III wieku plemiona germańskie znad Renu i Łaby wtargnęły na terytorium ówczesnej Galii brutalnie podbijając zamieszkałe tam plemiona będące protoplastami dzisiejszych Francuzów. Coś musi być na rzeczy, skoro nazwa dzisiejszej Francji wywodzi się od germańskiego plemienia Franków, którego pierwotnymi siedzibami były ziemie na północ i wschód od dolnego Renu.

 

Kres antycznym konfliktom i wojnom przyniosło utworzenie w 800 roku przez cesarza Karola Wielkiego wspólnego państwa francusko – niemieckiego ze stolicą w Akwizgranie. Imperium karolińskie obejmowało ziemie dzisiejszej Francji, zachodnich Niemiec, północnych Włoch oraz Belgii, Holandii, Austrii i Szwajcarii. Nie utrzymało się ono jednak długo, bowiem w 843 roku położył mu kres tzw. traktat z Verdun, który uważa się za fundament powstania państw narodowych, francuskiego i niemieckiego.

 

Na mniejszą lub większą skalę konflikty francusko – niemieckie wybuchały przez cały okres średniowiecza, a ich najwspółcześniejszą odsłoną była Wielka Rewolucja Francuska i utworzenie Cesarstwa Francuskiego, którego rewolucyjne idee docierały do krajów ościennych. Nie bez powodów w Niemczech uznano, że główną przyczyną Wiosny Ludów w 1848 roku była francuska agitacja polityczna.

 

W dziewiętnastym wieku Francja była już od wielu wieków krajem unitarnym, natomiast Niemcy składały się z wielu księstw, państewek i wolnych miast, nad którymi rolę hegemona próbowały przejąć Prusy. Ten polityczny galimatias powstał po upadku tzw. Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Mimo rozdrobnienia politycznego w Niemczech wciąż dochodziły do głosu tendencje zjednoczeniowe.

 

Po kongresie wiedeńskim w 1815 roku te różnorodne politycznie organizmy państw niemieckojęzycznych zorganizowały się w tzw. Związek Niemiecki, który istniał do 1866 roku. Po jego upadku powstał Związek Północnoniemiecki, który był już faktycznie tworem pruskim. Wyeliminowana została natomiast Austria, uważana już pod koniec XIX wieku za państwo upadłe. Na czele Związku Niemieckiego stanął doświadczony i bezkompromisowy polityk, zdolny dyplomata kanclerz Otto von Bismarck. Jego celem było całkowite zjednoczenie krajów niemieckich. Na przeszkodzie do realizacji planów stanęła mu Francja, obawiająca się nadmiernego wzmocnienia militarnego i gospodarczego wschodniego sąsiada.

 

Bismarck mógł zneutralizować wpływ Francji wywołując wojnę, ale do niej potrzebny był pretekst, który zdjąłby z Prus odium agresora, dając moralne prawo do ataku. Wydarzenia w Ems spowodowały, że to Francja wypowiedziała wojnę, a tym samym Bismarck w stu procentach zrealizował swoje zamierzenia.

 

Depesza Emska

Ciąg zdarzeń zwanych prowokacją emską miał miejsce w lipcu 1870 roku. To wówczas (od 20 czerwca 1870 roku) przebywał na leczeniu w Ems pruski król Wilhelm I Hohenzollern. Francją rządził wówczas (w latach 1848 do 1852 jako prezydent, później jako cesarz) Karol Ludwik Napoleon Bonaparte znany jako Napoleon III. Był synem brata pierwszego cesarza Francuzów– Napoleona I. Epoka ta zwana jest w dziejach Francji, jako okres II cesarstwa.

 

Napoleon III obawiał się stale rosnącej potęgi pruskiej w Europie, dlatego sen z oczu spędzało mu każde niemieckie zwycięstwo polityczne, czy militarne, które niestety zdarzały się coraz częściej. Konflikt dyplomatyczny, który wybuchł już w 1868 roku toczył się o hiszpański tron, który wakował od 30 września, wskutek zrzeczenia się praw przez Izabellę II. Tymczasowy rząd Hiszpanii poszukiwał nowego kandydata wśród arystokratów europejskich. Rząd Prus wykorzystał tę okazję proponując kortezom wybór Niemca Leopolda Hohenzollerna z linii Sigmaringen. Francja wysunęła kontrkandydaturę króla Portugalii. Francuskie Zgromadzenie Narodowe uznało, że kandydatura Leopolda niszczy godność i honor Francji.

 

Ponieważ początkowo Prusy nie zamierzały odstąpić od osadzenia na tronie hiszpańskim Leopolda Hohenzollerna, cesarz Francji zdecydował się wysłać do Ems swojego posła z prośbą do pruskiego króla o natychmiastowe rozwiązanie kryzysu dyplomatycznego.

 

W obliczu francuskich żądań Leopold zrezygnował z kandydowania na hiszpański tron, jednak Francuzom to nie wystarczyło. Cesarski poseł Vincent Benedetti spotkał się 13 lipca 1869 roku z Wilhelmem I, usiłując wymóc na nim publiczną obietnicę, do rezygnacji z wysuwania jakiegokolwiek kandydata z dynastii Hohenzollernów w przyszłości. Oczywiście było to żądanie nie do przyjęcia, dlatego pruski król kategorycznie odmówił składania jakichkolwiek obietnic na przyszłość, twierdząc nie ma oficjalnej informacji o rezygnacji Leopolda. Oświadczył też francuskiemu dyplomacie, że nie widzi już możliwości kolejnych rozmów na ten temat, ponieważ jego decyzja jest ostateczna. W dodatku uczynił to wysyłając do niego niskiego w dyplomatycznej hierarchii swojego adiutanta. Mogło to zostać odczytane przez francuskiego posła jako zniewaga.

 

W ocenie historyków reakcja Francji na kandydaturę Leopolda Hohenzollerna

z linii Sigmaringen do tronu hiszpańskiego wydaje się przesadzona. W rzeczywistości dynastia Sigmaringen już od dawna oderwała się od głównej linii rodowej Hohenzollernów, a Leopold w takim samym stopniu spokrewniony był z arystokracją pruską, co francuską.

 

W dodatku Leopold był katolikiem. Sterowanie nim z Berlina, w razie ewentualnego zajęcia tronu hiszpańskiego wydaje się więc mało prawdopodobne.

Jednakże w takiej sytuacji przewrażliwieni Francuzi woleli profilaktycznie dmuchać na zimne, dlatego świadomie popełnili szereg błędów dyplomatycznych. Zamiast zdecydować się na zakulisowe negocjacje zawiadomili o swoich żądaniach całą Europę, próbując upokorzyć Prusy. Stało się tak dlatego, że wewnętrzne notowania francuskiego rządu i cesarza drastycznie spadały, potrzebowali więc spektakularnego sukcesu międzynarodowego w celu odbudowania swojego wizerunku przed krajową opinią publiczną.

 

O przebiegu negocjacji zawiadomił przebywającego wówczas w Berlinie kanclerza Ottona Bismarcka jego zaufany wysłannik przy pruskim tronie tajny radca Heinrich Abeken. Ponieważ innych szybszych środków komunikacji wówczas nie było, wysłał depeszę , która weszła do historii jako słynna „depesza emska”. W jej treści nie było niczego nadzwyczajnego. Abeken streścił przebieg rozmów dyplomatycznych między Benedettim i Wilhelmem I. W depeszy król pruski sugerował ponadto Bismarckowi zamieszczenie informacji o przebiegu negocjacji w prasie.

 

Depesza dotarła do Bismarcka 13 lipca 1870 roku. W tym czasie kanclerz był już po konsultacjach z generałem Helmutem von Moltke, który przedstawił mu stan uzbrojenia pruskiej armii oraz doradzał natychmiastowe rozpoczęcie wojny z Francją. Rolą Bismarcka było więc natychmiastowe dostarczenie międzynarodowej opinii publicznej jak najbardziej wiarygodnego uzasadnienia do jej rozpoczęcia. Taką okazję dawała otrzymana właśnie depesza z Ems.

 

Bismarck znał doskonale polityczne nastroje panujące nad Sekwaną. Zrealizował sugestię króla Prus i upublicznił depeszę w prasie. Nie był to jednakże dokładnie ten sam tekst, który nadał tajny radca Abeken. Bismarck skrócił i przeredagował treść depeszy w taki sposób, żeby stał się on możliwie najbardziej obraźliwy dla cesarza Francji.

 

Treść depeszy została upubliczniona początkowo w „Północnoniemieckiej Gazecie Popularnej” („Norddeutschen Allgemeinen Zeitung”) oraz rządowym „Królewsko Pruskim Dzienniku Ustaw” („Königlich Preußischen Staats-Anzeiger”).

 

Bismarck trafił w dziesiątkę. Upokorzonym publicznie Francuzom nie pozostało nic innego, jak wypowiedzenie Prusom wojny, co nastąpiło za pomocą noty dyplomatycznej wydanej 19 lipca 1870 roku.

 

Należy nadmienić, że nie pierwszy raz Francuzi źle wyszli na dyplomatycznych przepychankach z niemieckim kanclerzem. Już w 1865 roku Bismarck przygotowując się do wojny z Austrią poprosił cesarza Francji o neutralność w tym konflikcie. W zamian obiecał Francuzom nabytki terytorialne kosztem Szwajcarii, Belgii oraz ziem nad Mozelą i Renem. Po pokonaniu Austrii żadnej z tych obietnic oczywiście nie dotrzymał.

 

Skutki prowokacji emskiej Europejczycy odczuwają praktycznie do dnia dzisiejszego. Jej pierwszym efektem była wojna francusko – pruska tocząca się na przełomie lat 1870/1871. Kolejne dwie wojny światowe wynikły z chęci odegrania się na przeciwniku najpierw Francji, potem Niemiec.

 

Nieuczciwie byłoby twierdzić, że wojna francusko – pruska wybuchła tylko i wyłącznie z winy Prus. Również we Francji silne były stronnictwa dążące do militarnego konfliktu. Obydwie strony chciały załatwić za pomocą wojny różne interesy. Francji szczególnie zależało na osłabieniu znaczenie Prus w Europie, natomiast Niemcy liczyli na odzyskanie pogranicznych prowincji oraz o zmarginalizowaniu wpływów francuskich w Europie. Obydwie strony uważały, że dysponują dostateczną siłą militarną, by pokonać przeciwnika. Jednak ostatecznym zwycięzcą konfliktu stały się Prusy.

 

Jakie skutki polityczne przyniósł konflikt, który zakończył się we Frankfurcie 10 maja 1871 roku oficjalną kapitulacją Francji? Doniosłe. Bismarck już bez żadnych przeszkód dokończył dzieła zjednoczenia Niemiec, do kształtu w jakim istnieją do dnia dzisiejszego. Przyłączył też do Niemiec bogate pograniczne francuskie prowincje Alzację i Lotaryngię. Król Wilhelm I uzyskał tytuł cesarza.

 

Obie strony poniosły znaczne straty ludzkie i materialne, jednakże dwukrotnie więcej ofiar było po stronie francuskiej. Pokonana Francja zmuszona została do zapłaty olbrzymiej, rujnującej ją gospodarczo kontrybucji i do utrzymywania na części swojego terytorium wojsk okupacyjnych. Przestało istnieć II Cesarstwo. Obalono Napoleona III i ustanowiono ustrój republikański, który funkcjonuje do dziś.

 

Wzrost potęgi zjednoczonych Niemiec stał się śmiertelnym zagrożeniem dla całej Europy, czego dowiodły dwie kolejne wojny światowe.

Średnia ocena: 2.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • stefanklakson 2 tygodnie temu
    Bogumił, nie obraź się, ale odnoszę wrażenie, że te teksty są pisane na zamówienie...
  • Bogumił 2 tygodnie temu
    Czyje?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania