Strona przeglądowa
wchodzenie w blask. nie traktuj tego
jak rytuał. to tylko odbryzg pamięci
tej drugiej, z głębi
wspomnienie przenoszone drogą kropelkową
niekiedy przez pocałunek
w najmniej znanej encyklopedii internetowej
utwórz hasło ,,pieniądz wsteczny"
i kłóć się, wmawiaj, że to co innego, niż dług
udowadniaj, że istnieje moneta
którą można zapłacić
za poznanie zakończenia bajki
mało ważne, czy ci ktoś uwierzy
kup morał na wagę, używany
ale całkiem do rzeczy
upewnij się, że będzie pasował do reszty życia
zachowaj powagę, gdy wkłuje się w ciebie
gorąca igła
kieruj ją siłą woli w stronę serca
a stanie się ono tętniącą żarówką
światło testowane na zwierzętach
mniej parzy. bywa, że rodzą się w nim
szlachetne uczucia
czasem krzepnie, jest jak wosk
wówczas - nie sprzedawaj
zaklei się oczy nieprzekonanym
przeleje przez klucz od ostatniej bramy
Komentarze (12)
O ja pierniczę. Też chcę być wypity przez lisa. Zajebiste
O kurwax, nic nie zrozumiałam, betoniarka we łbie, ale mi się podobało ;)
szkodnik :-) łobiecywoł i zrobiuł... :-) wróce się dokładniej wgłebić :-)
Mocny, zabawny, surrealistyczny tekst, czyli taki, jakie lubię czytać i wysoko oceniać. 5 :-D
Komentarze też humorystyczne i fantazyjne, przez co bardzo chętnie je czytam też :-)
No tera przeczytałam jak należy :-) ośmiornia cuuudna. Poza bojlerami oczywiście :-)
Zespół też niczego sobie.
No i nad życie kocham "Przyjaciela wesołego diabła"
ale nie film tylko książkę
Trochę świeżego powiewu wniosłeś. Głupoty, ale wolę takie czytać niż smęty .Dzięki za kroplę uśmiechu
Wiersz napisany po wypuszczeniu powietrza z balonu. Zawoalowany crazy'stością.
A o tytule nie pisnę słowa, bo mi paluchy za bardzo śmieszkują.
Pryszcze lubią tyłki, byle nie nasze.....i tyłki i pryszczy , razem albo osobno :-)
Pismo automatyczne nie jest możliwe, strzelamy naciskając cyngiel. Sam spust serią nie wypali. Można długo celować, można na żywioł, bez przyjmowania starannej pozycji, analizy trajektorii, oceny celu (warto - nie warto), konsekwencji sytuacji itd.
Ustrzelić szybko całą chwilę, rozbić maksymalnie celnie to, co się akcie pisania pojawiło. Niech ta chwila w słowach umrze.
A dużo w niej uczuć, nastroju, dźwięków, obrazów.
Mnie szczególnie ta metafora z kotłownią urzekła, choć pierwszy odruch - ble, jakie to profanum, ale, ale jak się przyjrzałam rosnącemu z niej obrazowi... funkcjonalności, wzajemnego trzymania i podtrzymywania... szacun.
5.
Zapomniałabym o żółtku i lisie. Białko karmi, esencją - egzystencją jest żółtko, szczerze, to ono nie ma ochoty na byt pozaskorupkowy, wystarczy że wapienna ochronka jest miękka, plastyczna, nie rani.
A jak ma mnie ktoś zjeść, niech to będzie ktoś przynajmniej chytry jak lis. Godny przeciwnik :)
Florian Twoja miłość nie ma granic, żółtko najlepsze, na lotnisku ? Takich marzeń nie ma nikt, tylko ty. Noc mam z głowy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania