przemijanka
...zima
śnieg kopny po pas
szahida
mróz ogryzający kości aż do szpiku sumienia
tęsknię za ciepłem lata
a tymczasem zieleń spłynęła
szeroką strugą wodospadu Kaieteur
kwiatoczasem łąk
czekam
na zżęte pola dojrzałych marzeń
ustawione w snopki
będzie młócka
po której zostaną same plewy
śpię
kiedy lasy wybarwią się na czerwono
krwią z uszkodzonej aorty
parę rozpaczliwych ruchów motylich zastawek
i już
coś przegapiłem
zimę
śnieg kopny po pas...

Komentarze (13)
jakaś poezja typu ekspiacyjnego chyba to jest
Tja...?
Co ja bym bez twojej mądrości interpretacyjnej zrobił? (:
Szmutno co?
Ee tam, przede wszystkim spokojnie.
A sam wiersz ma ze trzy lata, to raczej nie jest pod obstalunek.
A, bo było o sumieniu i pomyślałam, że...
Ale jednak nie.
Lato, to najsmutniejsza pora roku.
Nawet nie zwróciłem uwagi na to sumienie, a nawet gdybym zwrócił, to akurat mam czyste, więc keine problem.
Dogrzebałem się po prostu niedawno na kompie do jakiegoś zapomnianego pliku i stamtąd ostatnio czerpię kawałki.
Wolę zimę, ale prawdziwą.
Pogadałabym, ale z dwóch powodów nie mogę.
Nie wnikam.
Bardzo, bo ja wiem, tonujące. Refleksyjne. Trochę popis z tym "pas Szachida" albo poza moim progiem rozumienia. Nie mniej, wystudza z nadmiaru energii. Czillowy.
Z tym pasem czytałem czyjeś komenty sprzed lat.
Też miano wąty, niemniej nigdzie nie jest napisane, że wszystko musisz przeżywać pogodnie, stonowanie i ciepło.
Czasami masz ochotę wybuchnąć w kontekście tej przemijanki.
Sam już nie pamiętam nastroju i okoliczności, jakie mi towarzyszyły przy pisaniu.
Fenksior.
Tak, tak. Nie trza nic robić. Nie porywam się na niesienie sugestii naprawczych. Tylko, co we łbie świszczy, to jęzor (w tym przypadku palce) zapodaje.
I dobrze.
Od tego tu jesteś jako czytelnik i odbiorca.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania