Przeżycia Wiktorii.

Marzec był ciepłym i słonecznym miesiącem, Ania z Wiktorią wybrały się do parku zobaczyć czy kwitną już przebiśniegi. Długo szukały chodząc po parku, jedna z nich zawołała. Aniu! Choć zobacz co tu kwitnie przebiśniegów. Dziewczynka podeszła, i zaczęły je zrywać. Nagle zauważyły że w krzewach coś się rusza, był to malutki jeż. Z radością zabrały go do domu przyrzekając sobie, że będą się nim opiekować aż urośnie duży i wtedy puszczą go na wolność. Na drugi dzień Ania z Wiktorią przyszły do szkoły, i opowiadały koleżankom co znalazły w parku. Niespodziewanie do szkoły przyszła mama zwolnić Wiktorię z dwóch ostatnich lekcji, bo musiały jechać do chorej babci. U babci na ogrodzie dziewczynka zauważyła, jak nisko fruwają jaskółki. Przybiegła do kuchni wzięła kawałek chleba, i zaczęła im kruszyć bo myślała że są głodne. Lecz one nie przyleciały do niej, tylko zleciały się same wróble. Mama zawołała Wiktorię aby poszła do apteki kupić babci lekarstwo, w drodze gdy szła zrobiło się ciemno i zastała ją burza, zaczął padać deszcz. Na ulicach robiły się coraz większe kałuże, w domu rodzice razem z babcią martwili się o dziewczynkę. Ponieważ na niebie rozciągały się czarne chmury, Wiktoria wróciła do domu miała na sobie żółty płaszczyk cały przemoczony i pobrudzony. Dziewczynka przebrała się wypiła gorącą herbatę z cytryną i położyła się do łózka, żeby się rozgrzać. Po paru dniach stan zdrowia babci poprawił się, i wszyscy wrócili do domu. Mijały dni, tygodnie, wreszcie nadeszły upragnione wakacje. Wiktoria wyjechała z rodzicami w góry pod namiot, i tam poznała nowych przyjaciół którzy rozbili namiot obok nich. Było bardzo fajnie , wieczorami piekli kiełbaski, udka z kurczaka, szaszłyki, itp.., robili również wędrówki po górach, zwiedzali okolice, chodzili do lasu na grzyby. A gdy były piękne upalne dni kąpali się w rzekach a na jej ubranie wskoczyła duża zielona żaba, która chciała wygrzewać się na słońcu. A jak było chłodno i padała mżawka, to czas spędzali w salach gier, w namiocie, w kawiarenkach, itp.... Niedaleko pola namiotowego mieszkała starsza Pani, która miała duży ogród a na nim hodowała ładne króliczki, malutkie kurczątka, trzy kurki, dwie śliczne kózki, i psa husky, który nie potrafił szczekać tak jak inne psy. Wiktoria z koleżankami ciągle przychodziła do Pani gospodyni na podwórko aby się pobawić z nimi, bo zwierzątka tam też przebywały. Na polu namiotowym był też duży plac zabaw, boisko do grania w piłkę, i dużo huśtawek, jeździli również na rowerach , hulajnogach, bo były tam wypożyczalnie sprzętu sportowego oraz skakały w gumę i na skakankach. W ogóle było super! Wczasy ich były tak udane , wesołe, że uciechy było co nie miara, aż nie chciało im się wracać do domu.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz ponad rok temu
    : D
    I jedynka.

    Ale jeżeli jesteś w okresie bardzo wczesno-nastoletnim, to pisz. I dużo czytaj.
  • Sisi26 ponad rok temu
    Ktoś widocznie grubo się pomylił i dla mnie to jest śmieszne bo jestem osobą mającą sporo więcej lat i w dodatku dorosłą chyba to jest opis dla dzieci to o czym to ma być pisane? Właśnie fajnie wymyśliłam ciąg wydarzeń więc o co Panu biega?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania