Rozczarowuję go każdego dnia
Dzisiaj mój tata bawił się z innym dzieckiem. Grali w piłkę. Kopali, biegali, śmiali się. Wiedziałem, że to go uszczęśliwia. Rzadko kiedy ma okazję się poruszać, ot tak po prostu – dla zabawy. Ten chłopczyk pozwolił mu na chwilę zapomnieć o przytłaczającej rzeczywistości. Zrobił to nieświadomie, ale ja widziałem jak w oczach ojca błyszczy radość.
Nie powinienem być zazdrosny, bo wiem, że tata bardzo mnie kocha, lecz gdy patrzyłem na nich, czułem, jak coś skręca mnie od środka. Chciałbym do nich dołączyć, pobiegać, pograć, dać tacie syna takiego, jakiego pragnął.
Niestety rozczarowuję go każdego dnia, bo mogę tylko siedzieć na wózku.
*to drabble (jednak Freya namówiłaś)
Komentarze (6)
Od połowy wiedziałem, więc bez zaskoczenia, ale bardzo ładnie napisane.
Fakt tu dużo było wskazówek. Dziękuję
Eh, dobra, jednak smutniejsze klimaty. W połowie myślałem, że to o psie, ale znowu zaskoczyłaś. Fajne opko.
O psie? Teraz pokazałeś mi inną interpretację mojej własnej pracy i w sumie nawet pasuje. Dziękuję
Jeżeli narrator jest też chłopczykiem (małym dzieckiem), to używanie określeń: przytłaczająca rzeczywistość, dać mu syna... razi, no ale może być starszym chłopcem, a wtedy w porządku ten język.
Wzrusza.
Zainspirowałam się (chociaż może to źle brzmi) moim kolegą z klasy, który jest niepełnosprawny od szyi w dół. Właśnie na imprezie szkolnej (jakieś mikołajki czy coś) jego opiekun grał w piłkę z dzieckiem (takim ośmioletnim) nauczycielki. Dziękuję za opinię
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania